Aktualizacja włosowa, Czerwiec

W poprzedniej Aktualizacji obiecałam, że kolejna pojawi się za miesiąc, a nie znów po dłuższym czasie. Dotrzymuję słowa i jestem! : )
Najważniejsze dla mnie jest to, że włosy znów rozjaśniałam farbą. Tym razem kolorem 9.33 jasne piwo. Dziwny zbieg okoliczności, że moje ostatnie wybory farb mają nazwy związane z alkoholem ;d Farbę nałożyłam z pomocą mamy inaczej niż zawsze. Problemem były jaśniejsze partie włosów od góry mniej więcej do ucha oraz odrost. Farba została więc położona na odrost oraz wszystkie partie włosów od ucha w dół. Tak zostawiłam ją na 25 minut, po czym dołożyłyśmy na partię jaśniejszych włosów od góry na jeszcze 10 min. Było z tym trochę zamieszania i czułam lekki niepokój, jednak nie było to moje pierwsze tak skomplikowane farbowanie w życiu. Nieoceniona okazała się pomoc mamy, która nad wszystkim czuwała.
Na koniec zwilżyłam nieco włosy i spieniłam farbę, po czym zostawiłam tak jeszcze na 3 minuty. Po spłukaniu wodą umyłam szamponem Le Cafe de Beaute, Aktywny wzrost (KLIK) oraz nałożyłam balsam Iceveda z różą (KLIK). Tymi kosmetykami zaraziłam moją mamę i także ich używa, więc teraz nie muszę wozić ze sobą do niej całej łazienki. Na mokre jeszcze włosy zaaplikowałam trzy kropelki olejku śliwkowego (KLIK) i zostawiłam do wyschnięcia. Kiedy były już suche rozczesałam je dokładnie i dołożyłam jeszcze kropelkę olejku.
Zdjęcia zrobione zaraz po farbowaniu, niestety pogoda nie dopisała:


Po takim farbowaniu na pewno udało mi się w większości zrównać kolor i góra nie wyróżnia się już aż tak. Włosy z każdym kolejnym farbowaniem mają delikatnie jaśniejszy kolor, więc nie poddaję się. W dalszym ciągu są oczywiście rude, ale kiedy patrzę w lustro zauważam różnicę między tym co jest teraz, a było jakieś 3, 4 miesiące temu.
Nie nakładałam w tym miesiącu cassi, ponieważ nie miałam na to czasu. Chcę także, by farba się wypłukała. Na pewno przy okazji kolejnego farbowania to nadrobię - już mi tego brakuje ;d
W kwestii koloru zostając jeszcze na chwilę muszę wspomnieć, że od końca miesiąca staram się regularnie wykonywać płukanki z rumianku, czasem z dodatkiem cytryny. Dwa razy zrobiłam maskę przed myciem z dodatkiem miodu lipowego, z którą siedziałam jakieś dwie godziny. Do swojej mieszanki wykorzystałam maskę drożdżową KLIK a po myciu maskę z Arktyczną róża KLIK, o której muszę napisać osobny post, bo musicie ją poznać. Włosy były fenomenalnie gładkie i miękkie. Pisząc to aż zatęskniłam za tym efektem i jutro, jeśli czas pozwoli wykonam tą maskę kolejny raz.
Wracając jednak do kosmetyków, które królowały w ubiegłym miesiącu to pojawiło się kilka nowości.
Do olejowania ciągle przede wszystkim kamelia (KLIK), która króluje od miesięcy oraz olej z żurawiny (KLIK). Z nowości olej z pestek śliwki (KLIK), który daje głównie na końcówki po myciu. Wykorzystałam go także dwukrotnie do olejowania i spisuje się bardzo fajnie. Ze względu na swoją lekką konsystencję włosy po nim również są lekkie jak piórko, puszyste, ale jednocześnie błyszczące, a końcówki wyglądają idealnie. Testuje go teraz w połączeniach z innymi olejami i na pewno dam znać lada dzień jakie połączenie jest najlepsze.
Kolejna nowość to olejek syberyjski Agafii, który wyprzedał się nam zaraz po dodaniu do sklepu. Jak widać Wam też wydał się ciekawy, co bardzo nas cieszy. Od tamtej pory nie jest dostępny w hurtowni, ale codziennie sprawdzamy i jak tylko wróci to zamawiamy, bo działa dobrze zarówno u mnie, jak i u Oli.
Z szamponów używałam zamiennie Fitokosmetik z gorczycą (KLIK) oraz Vianek normalizujący (KLIK). Obydwa bardzo polubiłam i na pewno Vianek chciałabym mieć zawsze w łazience, bo żaden szampon nigdy nie zadziałał tak dobrze na przetłuszczające się włosy. Jeśli macie też taki problem to spróbujcie koniecznie. Moim zdaniem to nr 1 w tej kategorii.
W temacie masek i odżywek jestem nudna, ale te produkty są tak wydajne, że muszę je wykończyć zanim załaduję łazienkę nowymi ;d Dalej używam masek Karelia Organica - Brzoza, Moroshka i Oblepikha, balsam Iceveda z różą. Wykończyłam maskę Anwen do niskoporowatych (KLIK) i na pewno ponownie ją kupię.
Z nowości wspomniana na początku maska Arktyczna róża (dokładnie TA), która z włosami robi cuda i należy poświęcić jej osobny wpis oraz balsam Bania Agafii aktywator wzrostu (KLIK) - niepozorna saszetka w niskiej cenie, po której włosy wyglądają ładnie, nie są obciążone, ale dobrze się układają.

M.

6 komentarzy :

  1. Piękne włosy i widać różnice w kolorze. Czekam na recenzje maski z róża arktyczna, zaciekawiła mnie a inne maski tej firmy u mnie się sprawdzaly.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale piękne masz te włosy <3 i bardzo długie. *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne ❤ ja mimo regularnego podcinania, zabezpieczania i podpinania włosów najczęściej jak się da non stop walczę z przerzedzonymi końcówkami :( ostatnio straciłam 6cm przez to i nadal nie jestem zadowolona z ich wyglądu:( macie dziewczyny jeszcze jakieś pomysły/triki na zabezpieczenie ich przed łamaniem i rozdwajaniem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie olej ze śliwki wyeliminował totalnie jakiekolwiek kruszenie, więc może spróbuj tego? Idealnie byłoby serum silikonowe plus dwie kropelki śliweczki.
      jeśli zaniedbam olejowanie to równiez zaczyna się dziać niepokojąco, więc regularne, częste olejowanie to podstawa

      Usuń