Aktualizacja włosowa, Druga połowa czerwca i pierwsza połowa lipca

Minęła połowa miesiąca, zatem pora na kolejną Aktualizację Włosową. Przez Akcję Zapuszczania, która pojawia się początkiem miesiąca uznałam, że tak będzie lepiej - wraz z końcem Włosowej Akcji wszystko wróci do normy i Aktualizacje będę pisać już 'normalnie' : )
W tym miesiącu zakupiłam sporo nowości - między innymi mam na myśli oleje Anwen (KLIK) (na razie spośród 3 wersji miałam okazję używać tej z Mango, ponieważ Monika zabrała do siebie Marakuję i Werbenę). Znalazłam również mieszankę idealną do olejowania, którą twórczo zapożyczyłam od Moniki. Mam na myśli mieszankę oleju kameliowego (KLIK) z olejem z pestek śliwki (KLIK). Samą śliwkę stosuję aktualnie w celu zabezpieczania końcówek, a skuszona efektem jaki Monika pozyskała na włosach i pokazywała na naszym 'story' na Instagramie tego samego dnia poleciałam do łazienki nałożyć mieszankę tych dwóch olei. Przede wszystkim zapach oleju śliwkowego jest piękny. Często łapię się na tym, że po prostu wącham swoje włosy nim pokryte ;d Żaden testowany przeze mnie olej naturalny nie pachniał w taki sposób i sama jego aplikacja jest nad wyraz przyjemna już za sprawą samego zapachu. Pięknie ograniczył łamliwość włosów systematycznie stosowany, do której moje włosy, o dziwo, mają tendencję. Muszę zatem dokładnie dobierać produkty by sobie nie robić 'kreciej roboty'. Śliwka sprawdzała się u mnie w chwili kiedy moje włosy były wysokoporowate, zniszczone i rozjaśniane.


Szampony: razem z mamą wykończyłyśmy już szampony z Le Cafe de Beaute, które ostały się jeszcze z pobytu mojej siostry i tym samym rozpoczynam mycie z zastosowaniem szamponu Fitokosmetik dziegciowego (KLIK). Ostatnio odczuwałam na skórze głowy lekki świąd, więc postanowiłam zadziałać i pozbyłam się go dzięki delikatnemu peelingowi skóry głowy oraz żelowi Cerkogel 10%. Wraz z tym nieprzyjemnym uczuciem włosy zaczęły mocniej wypadać, ale z racji tego, że nie mam kompletnie problemów ze skórą głowy zawsze pomaga peeling, Cerkogel 10% i 30% oraz płukanki z dodatkiem octu jabłkowego. Po paru dniach sytuacja się unormowała, ale przez ten czas trochę włosów usłało mi łazienkowe kafelki. Uważam, że był to definitywnie mój błąd, ponieważ od dłuższego czasu nie wykonałam peelingu skóry głowy a w końcu z racji Akcji Zapuszczania systematycznie w nią coś wcieram - błąd nowicjusza ;d przed którym przestrzegam - przynajmniej w moim przypadku tak się dzieje. Ten głęboki wstęp miał służyć wytłumaczeniu czemu zamierzam w najbliższym czasie sięgnąć po szampon dziegciowy ;d Choć problem ustał, chętnie przetestuję tą wersję szamponu : )
Do mocniejszego oczyszczenia używam szamponu z kozą 'Zdrowie i gęstość' (KLIK), który serdecznie polecam. Wersja 'zdrowie i gęstość' pachnie nieco gorzej w porównaniu do 'objętości i blasku', ale działanie mają zbliżone i chyba nawet bardziej skłaniam się ku wersji 'gęstość'.
Mydłem o mocniejszym składzie, które aktualnie używam jest mydło różowe do ciała i włosów Bania Agafii (KLIK) i hm, jak na razie mam mieszane uczucia względem jego. Użyłam go parę razy i za każdym razem nie zastosowałam później ani maski ani odżywki, bo spodobał mi się efekt puszystości i tego, że nie strączkowały mi się włosy. Szkopuł polega na tym, że odnotowałam w nim tendencję do plątania mi włosów przy skórze głowy (a zbiegło się to ze wspomnianym podrażnieniem, więc chciał nie chciał wyrwałam sobie znów za dużo włosów z głowy), czyli dokładnie podoba historia jak z mydłem cedrowym (które jak dobrze wiecie kiedyś było moim niekwestionowanym ulubieńcem, aktualnie zachwyca się nim moja siostra). Mydło pachnie ładnie i delikatnie, konsystencja jest dużo bardziej gęsta niż mydła cedrowego. Aha i jeszcze jedno - mimo tego, że np. mydło Agafii ma SLS dalej w składzie niż szampon z kozą włosy po umyciu Agafią mają tendencję do szeleszczenia czyli efekt taki jak po porządnym oczyszczeniu. Zobaczymy jak będzie dalej : )

Maski/odżywki: ta kategoria od zawsze u mnie kuleje, choć był moment kiedy miałam już dość pokaźny zbiór (paru masek) i nie zastanawiałam się jakoś specjalnie za co chwycić podczas wiszenia z głową w dół nad wanną. Jakiś czas temu dylemat pojawił się na nowo, ponieważ choćbym chciała to nie było za co chwycić : ) Została jedynie resztka Karelii z fito-kertyną, ale przecież taka bomba proteinowa nie nadaje się do codziennego stosowania. Zasiadłam więc przed komputerem i zaczęłam szukać czegoś dla siebie... i znalazłam. Wybór padł na maskę z Le Cafe de Beaute wersja dla włosów cienkich i osłabionych. Uznałam jej skład za najbardziej optymalny. Mimo zawartości oleju ze słodkich migdałów postanowiłam zaryzykować, ponieważ zachęciła mnie obecność oleju sezamowego. Czekam na dostawę maski do Hurtowni by móc ją zakupić na sklep, ponieważ jak dla mnie to naprawdę genialna maska. Jest gęsta i to bardzo (takie lubię najbardziej!), mimo to łatwo wydobywa się z tuby o pojemności 200 ml. Pięknie pachnie i to działanie. Przede wszystkim w mojej opinii maska jest mocno wygładzająca. Znacząco nabłyszcza włosy co rzuciło mi się w oczy już za pierwszym użyciem. Zastosowana u mnie po mocnym oczyszczeniu daje idealnie gładkie, cudownie rozczesujące się włosy, które przypominają mi efekt po masce z dodatkiem oleju, ale ten efekt jest jakby podbity. Przypomina mi blask, który dawała mi łopianowa Karelia. Przede wszystkim zrobiłam test i zawsze po jej użyciu w ciągu dnia czy też na noc nie zaplatałam włosów w warkocz tylko jedynie wiązałam w koński ogon - po gorszych maskach/odżywkach włosy po nocy miały tendencję do kołtunienia a w przypadku tej maski włosy rozczesywały się z łatwością. Zobaczymy jak sprawdzi się na dłuższą metę i wtedy możecie spodziewać się zdjęć oraz recenzji zarówno na prostych jak i na falowanych włosach : ) Jedne z pierwszych efektów po użyciu maski pokazywałam Wam na Instagramie i na story (KLIK)

Oleje: kamelia ze śliwką o której wspominałam na samym początku posta. Dodatkowo z czystą przyjemnością sięgałam po olej Agafii do włosów suchych i zniszczonych (KLIK). Kamelia ze śliwką działa silnie wygładzająco, ten olej zaś daje włosy również wygładzone, ale zarazem są bardziej lekkie i nabierają puszystości po umyciu. Przede wszystkim po olejowaniu z jego udziałem mój skręt jest intensywniejszy co tłumaczy moje odczucia względem tego, że czuję, iż włosy są bardziej lekkie (im bardziej ciężkie tym trudniej u mnie o skręt).
Czekam na jego dostawę do Hurtowni by wykupić im zapasy : )

Pokażę Wam efekt po olejowaniu wspomnianym olejem:


Jak Wasze włosy w tym miesiącu? : )

17 komentarzy :

  1. Olu masz cudowne włosy, pokazuj je częściej! !

    Dziewczyny, polecicie jakaś maskę czysto humektantowa? Bądź humektantowo- emolientowa z duża duża dawka humektantow? Najlepiej bez protein :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żadnej z poniższych masek/odżywek co prawda nie stosowałam, ale rozglądałam się za gotowcami z nawilżaczami :D ja pewnie nałożyłabym na włosy po prostu mieszankę oleju z miodem, bo nic tak dobrze nie nawilża moich włosów, bądź dodałabym miodu do maski emolietnowej (ewentualnie aloes, gliceryna) : ) na samych maskach aż tak nie polegam, bo bardziej je traktuję jako podtrzymywacze efektów uzyskanych olejami, miodem, żelatyną itp. :D
      albo po prostu do maski o prostym składzie dodałabym właśnie humektanty : )

      wracając:
      - Naturvital maska z aloesem i jałowcem :D
      - maska Karelia Organica wersja brzoza
      - MASKA DO WŁOSÓW ALOE VERA, OMIA LABORATOIRES 250ML zawiera dodatkowo dwa oleje: z awokado i olej ryżowy
      - Biovax do włosów ze skłonnością do wypadania
      - Seri maska nawilżająca z miodem z gliceryną, miodem i panthenolem i podobnie Maska odżywcza vianek
      - SYLVECO - LNIANA MASKA DO WŁOSÓW
      - Sylveco odżywka do włosów wygładzająca
      - EcoLab Ecolab balsam kojący
      uważam, że ciekawym produktem mogłaby się okazać: Dr Organic odżywka Manuka Honey mimo, że zawiera proteiny mleczne
      - Rosyjska maska z alosem i olejem z zielonej kawy

      Usuń
    2. o matko dziękuję !!
      A jakie polecicie maski mocno emolientowe? Coś na przykład jak toskanska z PO? ;)

      Usuń
  2. Kuszą mnie te oleje, ale najpierw muszę wykorzystać te co mam.

    Poprawcie sobie mały błąd - "najbardziej optymalne" na "optymalne", jeżeli coś jest optymalne to już jest najlepsze ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja akurat miałam ubogą kolekcję jeśli chodzi o oleje, bo wszystko zużywam na bieżąco :D

      o, fakt :D dziękuję :D jak wrócę ze wsi poprawię, bo teraz to niemożliwe przez transfer XD

      Usuń
  3. Kochana, musisz koniecznie powiedzieć skąd ta cudowna sukienka, którą masz na sobie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja również bardzo ją lubię! : ) dostałam od Moniki : ) to sukienka dorothy perkins, ale kupiona w second handzie ;c

      Usuń
  4. Oluś, ale cudowne włosy! Nic tylko miziać, dotykać... ❤ I ten blask po olejku z Agafii!! A czy myślisz, że sprawdzi się na włosach wysokoporowatych? Moje w połowie nadal takie są... W ogóle to denerwują mnie, bo są takie długie i ciężkie. ;) Trochę kusi mnie, żeby ściąć, ale z drugiej strony, tyle się namęczyłam, żeby zapuścić w miarę wyglądające włosy...
    Buziam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takich chwilach żałuję, że nie mam pod ręką siostry by móc przetestować to na jej włosach ;D ja uważam, że warto spróbować, bo włosy po nim są naprawdę piękne <3 ciekawa jestem jak teraz wyglądają Twoje włoski Koteczku ;* i nie ścinaj! tyle się męczymy, żeby były długieee ;d <3

      Usuń
    2. http://obrazki.elektroda.pl/2238318400_1500745542.jpg

      Usuń
    3. http://obrazki.elektroda.pl/6291795000_1500745639.jpg

      Usuń
    4. oja! jakie one już długie!!! ;o i piękne! <3

      Usuń
  5. Włosy jak zwykle idealne ♡ Przypomnialyscie mi o oleju z pestek śliwki. Używałam go dwa lata temu i pięknie pachnial, dodawalam nawet trochę do żelu lnianego... Ja się już na urlop pakuje i zastanawiam co zabrać, mam nadzieję, że będę miała czas na urlopie kontynuować akcje zapuszczania bo jak o włosy dbam non stop tak zazwyczaj na wyjazdach darowalam sobie olejowania skóry głowy czy ziołowe maski na skórę głowy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Kochana! : )
      stosowałaś już tą maskę do włosów z Palmersa czy czeka na swoją kolej?;d Monika miała po niej piękną taflę i jestem ciekawa jak sprawdzi się na Twoich pięknych włoskach : )
      udanego urlopu życzę w takim razie! prężnie działałaś przez 3 tygodnie w każdym razie jeśli chodzi o porost : ) jak nadarzy się okazja by coś nałożyć to z niej skorzystaj, ale przecież odpoczynek najważniejszy <3

      Usuń
    2. Maska czeka na swoją kolej. Jak przeglądam zapasy masek to mi chyba dwa lata zajmie aby to zużyć a cały czas coś kusi :p Za miesiąc mąż leci w delegację na Ukrainę a tam podobno można dostać wszystkie rosyjskie kosmetyki więc znowu poszaleje bo szkoda stracić okazję :D Dziękuję Kochana :* Mi niedługo mina trzy lata jak wiecznie coś w skórę głowy wcieram, olekuje przed myciem i nakładam ziołowe maski po myciu więc jak coś pominę to nie zaszkodzi. W końcu u mnie 2 tygodnie to tylko 4 mycia a olejowania włosów na długości, maski pod czepek, plukanki i wcierki nigdy nie pomijam, nawet na urlopie ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Prezentują się mega i chyba na olej z pestek śliwki sama się skuszę jak wykończę swoje jedwabie i serum ;)
    Jak na razie wykańczam makadamia (bez fanfarów) i na testy czeka olej ze słodkich migdałów ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie ubolewam nas wykończeniem karelii, trzeba domówić kolejną buteleczkę, a do tego olej z pestek śliwki, który zawsze mi się marzył. Karelia choć na początku mi nie służyła jakoś specjalnie, z czasem pokazała, że niesamowicie wpływa na moje włosy. Niestety olejek żurawinowy nie był trafionym zakupem, włosy są błyszczące i to tyle, brak wygładzenia strasznie mi doskwierał, w sumie czułam się, jakbym umyła włosy tylko szamponem i nałożyła na nie jakąś zwykłą odżywkę. Szkoda, bo zapach cudowny, aż miło nakładać i siedzieć z nim na głowie. :(
    Też muszę zrobić peeling skóry głowy, bo odkąd skończył mi się Cerkogel 30%, to nic nie robiłam w celu "oczyszczenia" skóry głowy, minęło trochę czasu.

    Buziam :* :* :*

    OdpowiedzUsuń