Droga do blondu: Delia, Cameleo, płukanka srebrna

Dzisiejszy post to raczej ciekawostka. Płukanki tego typu przeznaczone są głównie do włosów blond o jasnych odcieniach.
Na bardzo jasnych włosach można za ich pomocą uzyskać ciekawe efekty - począwszy od srebrnego, siwego aż do różowego koloru.
Spotkałam jednak w internecie opinie, że działa także na włosy w ciemniejszych odcieniach. Na pewnym blogu używała jej dziewczyna z czarnymi włosami z rudą poświatą i na zdjęciach jej kolor włosów po tym zabiegu był mniej rudy.
Pomyślałam wtedy, że jak spotkam gdzieś w sklepie przy okazji taką płukankę to jej wypróbuję. Nie musiałam długo szukać i dorwałam ją już podczas najbliższych zakupów w Biedronce. Była tylko wersja srebrna. Wiem, że są jeszcze dwie inne, w tym różowa.
Producent zaleca jedna łyżkę płukanki wymieszać z dwoma litrami wody i tym wykonać ostatnie płukanie.
Ja zrobiłam to jednak inaczej. Dużo dobrego słyszałam na temat mieszania płukanki z maską i te metoda wydała mi się lepsza, ponieważ kontakt z włosami był wydłużony i wydaje mi się, że dzięki temu efekt powinien być bardziej zadowalający.
Umyłam więc włosy oczyszczającym mydełkiem Agafii malinowym (KLIK), po czym rozmieszałam moją miksturę. Użyłam do tego gęstej maski Karelia Oblepikha (KLIK), ponieważ płukanka ma konsystencję wody i mocno rozrzedza produkt.
Maskę zaaplikowałam na mocno odsączone włosy na całej długości, ale mimo to nie udało mi się uniknąć spływania. Z minusów mogę doliczyć również zafarbowane skórki koło paznokci, ponieważ całość nakładałam bez rękawiczek. Zmyły się jednak po kilku myciach.
Wytrzymałam tylko 5 minut, po czym zwilżyłam włosy u nasady i bardzo małą ilością szamponu umyłam skórę głowy. Zrobiłam to, ponieważ miksturę aplikowałam również na włosy przy nasadzie i chciałam uniknąć obciążenia i szybszego przetłuszczania.
Już pod koniec spłukiwania włosy na końcach były lekko szorstkie. Po wysuszeniu naturalnym dalej pozostały przesuszone. Ratowałam się olejem z pestek śliwek (KLIK). Po olejowaniu śliwką + kamelia (KLIK) i kolejnym umyciu dzień później dobra kondycja wróciła.
Najważniejsze czyli efekt kolorystyczny nie zadowala mnie, ale też nie spodziewałam się efektu WOW, więc nie jestem rozczarowana.
Jak wspomniałam na początku, potraktowałam to bardziej jako ciekawostkę.
Płukanka miała zniwelować żółte tony i muszę przyznać, że to w jakimś stopniu zrobiła, ponieważ włosy w słońcu są jeszcze bardziej rude niż były, a złote refleksy, które wcześniej były w świetle mocno widoczne, zniknęły.


Po włosach w cieniu widać natomiast, że kolor stał się bardziej stonowany, mniej intensywny. Na zdjęciach wygląda na ciemniejszy niż jest w rzeczywistości
.


Od tamtej pory włosy myłam już 3 razy i patrząc w lustro mam wrażenie, że wyglądają  tak samo jak przed tym testem.

PS. Do tych zdjęć użyłam nowej maski, którą pożyczyłam od Oli. Jak widzicie włosy po niej są maksymalnie wygładzone i przepięknie błyszczą.
Chyba zapowiada się kolejny włosowy hit : )

6 komentarzy :

  1. Zdjęcia chyba nie oddają dobrze tych odcieni :)
    Sama pamiętam, jak tylko RAZ udało mi się uchwycić na zdjęciu fiolet na siwych włosach po indygo ;)
    L

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziewczyny- czy ten szampon https://www.doz.pl/apteka/p1401-Fitomed_Mydlnica_lekarska_szampon_ziolowy_wlosy_tluste_250_ml nadaje się do częstego mycia? Myje włosy 2-3x w tyg a oczyszczam mocnym szamponem mniej więcej co 2 tygodnie, czy ten szampon należy do tych troszkę słabszych niż typowe zdzieraki? Szampony typu vianek się u mnie nie sprawdzają, jedynie słynny babydream ale szukam czegoś w miarę delikatnego , czy on się nada? Ma slsy w składzie ale dopiero po ekstraktach, co sadzicie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie to będzie zdzierak. Dużo ziół, a one wysuszają, nic osłonowego typu nawilżacz, jakieś emolienty, oleje i do tego jeszcze SLS :)

      Usuń
    2. Zgadzam się. Jakiś czas temu kupiłam go swojemu facetowi, ponieważ ma przetłuszczające się włosy, no i chcieliśmy uzyskać volume ;)
      Niestety nie zauważyłam, że na etykiecie ze składem widnieje sls... Stosowany co jakiś czas, spisuje się ok (na zdrowych włosach), ale zbyt często powoduje przesusz.
      Miałam też żel do mycia z tej serii, niby taki naturalny, nawilżający, a wysuszał skórę...

      Usuń
  3. Hej, dziewczyny, ja tak z innej beczki - co sądzicie o szamponach marki Perfect me, a konkretnie o "NATURAL OILS REPAIR - szampon do włosów zniszczonych, suchych"? Kupilam niedawno w Hebe, dziś uzylam pierwszy raz, ale ciężko mi go ocenić, bo po umyciu uzylam maskę Kallos figową, a później taką z olejem z avokado, zapomnialam nazwę, taka niewielka maska 250 ml z nakładaną pokrywką, Ola na pewno ją kiedyś stosowała i była zadowolona:) Ja też jestem, więc nie wiem, co z tym szamponem, a na składach nie znam się wcale :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co widzę na internecie skład to nie jest najlepiej- zawiera SLS, silikon i polimer
      także nie dość, że myje dość agresywnie to jeszcze powleka włosy
      Jak masz to zużyj, jeśli Ci nie będzie krzywdy robił, ale na przyszłość nie polecam :)

      Usuń