Olej z pestek śliwki - najlepszy na łamiące się włosy i kruszące końcówki

O tym oleju Ola wspominała przy okazji różnych postów czy odpowiedzi na Wasze pytania. Nigdy jednak nie poświęciłyśmy mu aż tyle uwagi, na ile zasługuje.
Ola stosowała go już kilka lat temu, na początku swojego włosomaniactwa. Wychwalała go między innymi Anwen, której także ulubieńcem się stał.
Teraz temat powrócił, ponieważ znalazłyśmy go w hurtowni i od razu wrzuciłyśmy do koszyka. W rezultacie pojawił się w naszym sklepie KLIK.
W blogosferze widnieje jako najlepszy olej do zabezpieczania końcówek oraz do olejowania włosów średnioporowatych.
Sama stosuję go od niecałego miesiąca, a już musiałam Wam o nim napisać, bo z takimi wiadomościami nie mogę czekać długo.
Olej przede wszystkim przepięknie pachnie. Jest to zapach mocny, intensywny, iście marcepanowy. Każdy komu daje go powąchać wpada w zachwyt. Konsystencja jest lekka jak na olejek, nie jest mocno tłusty ani gęsty. Wręcz przeciwnie, szybko wchłania się w skórę pozostawiając ją gładką, ale nie przesadnie tłustą w dotyku. Dzięki temu można aplikować go także w ciągu dnia czy na twarz. Zawiera bogactwo witaminy E, dzięki czemu działa przeciwstarzeniowo.


Na buzię póki co go nie stosowałam, ponieważ testuję obecnie inne nowości, ale na pewno tego spróbuję za jakiś czas. Często za to smaruje nim szyję czy dekolt, przy okazji nakładania po kąpieli na włosy.
Przechodząc do najbardziej interesującego zastosowania - ten olej jest stworzony do tego, by nakładać go na końcówki. Jeśli zabezpieczacie tak włosy za pomocą innego oleju to na pewno poznałyście już zalety tej metody. Często jednak posiadaczki cienkich włosów piszą nam, że włosy po np. oleju kameliowym, kokosowym są zbyt obciążone. W takim przypadku koniecznie musicie spróbować śliwki. Ten olej jest tak lekki, że nałożony w odpowiednio małej ilości nie obciąży włosów. Próbowałam go także na włosach mojej mamy i męża -  obydwoje mają raczej cienkie kosmyki i efekt był fantastyczny.
Przede wszystkim niesamowicie wygładza i nabłyszcza. Po jego zastosowaniu puszenie zostaje zniwelowane, końce stają się gładkie, miękkie i miłe w dotyku.
Całkowicie odstawiłam sera silikonowe i używam tylko jego. Aplikuję na dłoń dwie, trzy krople (nasz olej ma wygodną pipetkę, dzięki której łatwo można odmierzyć odpowiednią ilość i uniknąć wylania za dużej ilości), dokładnie rozcieram w dłoniach, aż poczuję przyjemne ciepło i nakładam najpierw na końce, a potem resztką gładzę po całych włosach. Najczęściej używam go na wilgotne włosy, czasem jeszcze kropelkę dokładam na suche. Dokładam również porcję kolejnego dnia. Jeśli zdarzyłoby się nałożyć za dużo to po dokładnym przeczesaniu i zwinięciu w koczka czy warkocz na około godzinę, nadmiar się wchłania.


Co dodatkowo zauważyłam po prawie miesiącu codziennej aplikacji?
Wcześniej zdarzało mi się, że podczas czesania włosów ukruszyło mi się kilka końcówek. Zdarzało się to najczęściej wtedy kiedy przed myciem nie rozczesałam skołtunionych włosów, użyłam niezbyt dopasowanej odżywki, maski, po czym pośpiesznie rozczesywałam włosy. Czasem również drugiego dnia po myciu, kiedy z włosów w jakimś stopniu znika nawilżenie i spada elastyczność.
Odkąd stosuję codziennie ten olej takie sytuacje w ogóle się nie zdarzają. Łamliwość została zniwelowana, końce nawet drugiego dnia są bardziej odżywione, elastyczne i gładkie. Obawiałam się, że po odstawieniu silikonów ich kondycja się pogorszy, a stało się wręcz przeciwnie.
Wcześniej na końcówki stosowałam m.in. olej kameliowy, żurawinowy i również byłam zadowolona, bo włosy ładniej się rozczesywały, mniej plątały i były ładnie nabłyszczone, jednak uważam, że śliwkowy jest do tego wprost stworzony.
Użyłam go także do całonocnego olejowania i włosy były po nim bardzo ładne, gładkie i miękkie. Nabrały mięsistości, takiego dociążenia. Domył się bez problemu. Szkoda mi go jednak używać regularnie w tym celu.
Z prawdziwą przyjemnością za to będę w dalszym ciągu korzystać z jego dobroci w pielęgnacji końcówek.
Możecie go kupić u nas KLIK KLIK : )


M.

5 komentarzy :

  1. Używałam go jakoś dwa lata temu i miło wspominam, dodawalam go nawet do żelu lnianego stosowanego do stylizacji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Już zamówiłam i dołączę do mojej lipcowej pielęgnacji. Przy okazji chcę Wam wspomnieć, że pomagam koledze w walce o wypadające włosy - sesa, olejek bhringraj, wcierka i szampon neem+zielona herbata Orientany oraz skrzyp polny wewnętrznie - to zestaw, od którego zaczynamy :) Będę wspominała nieraz o efektach kuracji, być może się przyda, zarówno panom jak i paniom.
    Ściskam :*
    Sz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapach mnie kusi, jeśli pachnie tak jak sobie wyobraziłam, to musi być super :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam :) Nie myślałyście może o dołączeniu do Waszego asortymentu sklepu jakieś dobrego peelingu do skory głowy? Myślę, że nie jest to popularny kosmetyk a na pewno wielu dziewczynom by się przydał jakiś sprwdzony i skuteczny w działaniu peeling

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :) mamy w ofercie peeling do skóry głowy
      https://sophieczerymojasklep.pl/pl/p/NATURA-SIBERICA-OBLEPIKHA-ROKITNIKOWY-SCRUB-DO-SKORY-GLOWY-DO-KAZDEGO-TYPU-WLOSOW-200ml/229

      Usuń