Aktualizacja włosowa - Lipiec, jak przypadkiem uzyskałam nowy kolor włosów/nowe zioło

W Aktualizacji czerwcowej http://www.sophieczerymoja.com/2017/07/aktualizacja-wosowa-czerwiec.html pokazywałam Wam sporo jaśniejsze i wciąż lekko rude włosy. W poście o podsumowaniu zapuszczania były jeszcze jaśniejsze KLIK! Dziś znów przychodzę do Was z intensywniej rudymi włosami. Jak to się stało, skoro zależało mi na blondzie i jeszcze dwa tygodnie temu moje włosy były prawie w moim wymarzonym kolorze?
W momencie, kiedy udało mi się osiągnąć cel, okazało się, że wcale nie jestem aż tak zadowolona. Kolor włosów bardzo mi się podobał, był pięknie złoty w słońcu i właśnie tego chciałam. Jednak jakoś nie pasował do mnie i mówiąc wprost, rozczarowałam się.


Można by rzec, że wszystko poszło na marne i zaprzepaściłam ostatnie miesiące poświęcone na rozjaśnianie. Jednak niczego nie żałuję, ponieważ kondycja włosów nic a nic się nie zmieniła. Nie zaszkodziło im ani farbowanie farbą chemiczną, ani eksperymenty z cytryną, rumiankiem, które lekko wysuszały włosy. Kwas jabłkowy, który zastosowałam cztery razy także nie wyrządził szkody. Utwierdziło mnie to tylko w tym, że o włosy dbam odpowiednio i wszystkie lata skrupulatnej pielęgnacji opłaciły się.
W momencie, kiedy włosy miały gorsze dni pomagały mi pewne produkty, o których właśnie dziś w Aktualizacji. Podejrzewam także, że zastosowanie ich pomogło mi zapobiec zniszczeniu i trwalszemu wysuszeniu włosów.
Kolor, który widzicie na zdjęciach to trochę efekt niezamierzony ;d O ziółku, które dało ten kolor dowiedziałam się z fanpage Pole henny (KLIK). Nie jednokrotnie pytałyście nas o hennę z tego źródła, więc postanowiłyśmy się tym zainteresować.
Więcej możecie poczytać np. TUTAJ: https://polehenny.wordpress.com/2017/06/09/nowe-ziola-esencjonalnie-o-manjistha/
Manjistha w teorii ma podkręcać hennę w kierunku czerwieni, a także nadawać jej dodatkowych właściwości odżywczych, zapobiegać łamliwości.
Ja nie użyłam henny, ponieważ chciałam zatrzymać jeszcze na głowie nowy, jaśniejszy kolor i poczekać, czy może się do niego przekonam.
Wykorzystałam więc cassię na naparze z rumianku. Zakwasiłam ją łyżeczką kwasku cytrynowego, ponieważ zapomniałam kupić cytryny. Dodałam dwie łyżki miodu, łyżeczkę imbiru, łyżeczkę kurkumy. Odstawiłam mieszankę na dwie godziny, po czym dodałam proszek manjisthy (do kupienia TUTAJ). Początkowo miałam zamiar dodać około dwie łyżki, ale wsypałam więcej, ponieważ mieszanka wyszła zbyt rzadka i chciałam ją zagęścić.
Spłukałam po czterech godzinach, nie myłam i nie używałam odżywki. Zrobiłam tak po raz pierwszy od 4 lat i muszę przyznać, że dzięki dodatkowi nowego zioła włosy rozczesały się praktycznie bez problemu. Były miękkie i gładkie, co aż niepodobne po użyciu ziół. W ogóle nie wystąpiło przesuszenie. Coś więc jest w tym, że zioło to ma pozytywny wpływ na kondycję włosów.
Kolor, który ujrzałam po wysuszeniu zaskoczył mnie niemało. Jest po prostu rudy - ale zupełnie inny niż miałam zawsze. Dzięki jasnemu podkładowi kolorystycznemu po rozjaśnianiu jest to jasny rudy, ale bardzo intensywny. Ma on delikatne pomarańczowe tony, wpada w morele. Od farbowania minęło kilkanaście dni i kolor się nie wypłukuje. Minimalnie zbladł na jaśniejszej części włosów od góry.
Przy kolejnym farbowaniu na pewno będę eksperymentować dalej, bo choć kolor zupełnie nie zamierzony to podoba mi się ogromnie.


Wracając do kosmetyków używanych w minionym miesiącu to z szamponów w dalszym ciągu Vianek normalizujący (KLIK) stosowany w dni, kiedy zależało mi na większej objętości. W upały dawał ulgę skórze głowy i pomagał walczyć z przetłuszczaniem.
Wprowadziłam do codziennego stosowania Fitokosmetik dziegciowy (KLIK). Dam znać w przyszłym miesiącu jak się sprawdza. Nie mam problemów ze skórą głowy, ale może ograniczy przetłuszczanie.
Po myciu króluje niezmiennie od pół roku Balsam Arktyczna Róża (KLIK), który ratuje mnie zawsze, gdy chcę użyć "pewniaka". Do tego moje serce podbiła maska Le Cafe de Beaute (KLIK) oraz nowość, którą przywiozła mi znajoma z Włoch - maska Omnia z lnem (możecie ją kupić u nas KLIK).


To jest takie odkrycie, że koniecznie napiszę Wam o tym coś więcej. To typowa maska emolientowo-humektantowa bez protein, czyli coś co ja lubię najbardziej. Sporadycznie stosowałam maski Karelia Oblepikha i Moroshka, ale nie ukrywam, że po prawa roku jestem nimi znużona mimo ciągle dobrego działania. Wykańczam także maskę Arktyczna Róża, o której pisałam tutaj http://www.sophieczerymoja.com/2017/07/dociazenie-wygadzenie-blask-w-3-minuty.html
Z olejków testowałam intensywnie wszystkie trzy olejki Anwen (KLIK) - ostatecznie jestem zadowolona, ale więcej na ten temat pojawi się już na dniach i nie mogę się doczekać, aż Wam o tym napiszemy. Do tego olejek syberyjski Agafii (KLIK) oraz mieszanka kamelia (KLIK) + śliwka (KLIK).
Olejowałam włosy przed każdym myciem, ponieważ bardzo mi zależało, żeby nie dopuścić do pogorszenia kondycji przez rozjaśnianie.
Olej śliwkowy (KLIK) w dalszym ciągu stosuje na włosy po myciu i nie zapowiada się, bym miała przestać, ponieważ efekty są świetne, a wydajność olejku niesamowita.

Koniecznie dajce znać co u Was!!! : )

M.

PS. Dodatkowo zapraszam Was na promocję, którą przygotowałyśmy : )
Do każdego zakupu za kwotę 150 zł (kwota BEZ kosztów dostawy) dorzucamy maskę odbudowa i odżywienie dla włosów suchych i zniszczonych z super składem (pojemność 300 ml) ;3
Maska zawiera w sobie równowagę proteiny-emolienty-humektanty : ) Przeważają w niej jednak emolienty : )
z emolientów: Cetearyl Alcohol, olej kokosowy, oliwa z oliwek, olej z pestek winogron, witamina E.
humektanty: gliceryna (na 3 miejscu w składzie)
proteiny: Hydrolizowane proteiny pszenicy : )

Dodatkowo do zakupów powyżej 75 zł (bez kosztów dostawy) dorzucamy saszetkę Bania Agafii - balsam do włosów - odżywczo - regeneracyjny - oleje z szarłatu (amarantusa), żurawiny błotnej, pierwiosnka, żeń szenia, miodunki plamistej, cedru (100 ml) widoczną na zdjęciach : )

16 komentarzy :

  1. Piękne włosy i nowy kolor bardzo twarzowy 😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) w takim czuję się super :D

      Usuń
    2. Mnie kusi henna yameni ( czerwona ) aby iść w stronę burgundu/kasztanu. Ale najpierw chce się nacieszyć w całości naturalnym kolorem o ile mi się to uda bo zapuszczanie go na całości pewnie potrwa kilka lat...

      Usuń
    3. No zapuszczanie trwa długo, więc jeśli wytrzymasz to brawa dla Ciebie :) mnie ciągle ostatnio nosi z kolorem włosów ;d
      Henna czerwona też mnie kusi ;d

      Usuń
  2. Jak robisz to, że Twoe włosy tak błyszczą?<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiedź na Twoje pytanie jest zawarta chociażby w tym wpisie i w innych na temat mojej pielęgnacji :)

      Usuń
  3. Szalone promocje 😍 na moje zamówienie muszę poczekać że złożeniem do września hihi 😊 jak ja zazdroszczę Ci tych włosów! Nigdy takich nie będę mieć 😀
    U mnie szampon dziegciowy totalnie się nie sprawdza, działa na włosy trochę jak szampon z SLS, w dodatku ciągle doskwiera mi uczucie niedomytej skóry głowy,a myje ją bardzo dokładnie i starannie. Właśnie szukam zamienników dla Karelii, dwie maski powoli dobijaja końca, zostaną 3 do zużycia i o dziwo jeszcze bLsam na kwiatowym propolisie, jestem zszokowana jego wydajnością i będzie trzeba szukać nowości 😀 tęsknię za tymi nowościami 😊😍
    Całuję 😚😚😚

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrzesień już niedługo, będziemy czekać na nasza Księżniczkę :)
      jakbyś chciała zamówić coś czego nie ma na sklepie to daj znać. Zdążymy może zamówić do czasu Twojego zamówienia :)

      Usuń
  4. Od początku byłam zdziwiona ideą blondu, fajnie, że rudzielec zagości u Ciebie trochę dłużej niż planowałaś :)
    Czytałam o "wsadowych" barwnikach do henny dla podkreślenia koloru, ale nigdy w życiu bym się na to nie skusiła przy mojej czarnej czerni:

    https://images83.fotosik.pl/754/1b728f9aab51146f.jpg

    Chyba barwnik ratanjot położony bezpośrednio na siwe daje ciekawy różowy kolor, więc może to być jakaś idea na siwe pasemka w przyszłości, ale jako że nadmierne siwienie zatrzymało się u mnie dzięki kilkuletniej kuracji z olejem amla/bhringraj na razie się tym nie martwię.
    Sz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiła mi się ta nazwa u Pole Henny własnie.
      Masz może jakieś inne źródła jeszcze? Chętnie poczytam o tych barwnikach innych coś więcej :)

      Usuń
    2. Znalazłam to poprzez artykuł o farbowaniu tkanin, potem szukałam tu i tam.

      https://woollenflower.wordpress.com/2012/11/02/ratanjot/
      http://www.greenmoksha.com/colour-of-love-or-pain-henna/

      Tak jak piszą: Haritaki, Manjit, Ratanjot i Katha są często wspominane na różnych stronach.

      Sz.

      Usuń
    3. Super:) dziękuję :)
      zgłębię lekturę

      Usuń
  5. Twoje włosy są wprost zjawiskowe i wyglądałyby pięknie w każdym kolorze jednakże moim zdaniem w rudościach najbardziej jest ci do twarzy.
    Pozdrawiam i niecierpliwie czekam na wpis o olejach do włosów od Anwen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie :) no póki co rudy w nowym wydaniu wrócił i jaśniejsze raczej nie kuszą mnie powtórnie :)

      Usuń
  6. Hej dostałąm od Was balsam:
    Bania Agafii - balsam do włosów - odżywczo - regeneracyjny - oleje z szarłatu (amarantusa), żurawiny błotnej, pierwiosnka, żeń szenia, miodunki plamistej, cedru.
    Podpowiecie mi czy to humekant, emolient czy proteiny? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To balsam emolientowy- zawiera dużo naturalnych olejków, z humektantów jest gliceryna, nie zawiera protein : )

      Usuń