Moje ostatnie odkrycie - Masło babassu

Osoby, które śledzą nas na Instagramie (KLIK) lub są członkami naszej grupy "Czas na włosy" https://www.facebook.com/groups/142188013042390/ doskonale wiedzą o czym będzie dzisiejszy post.
O moim ostatnim odkryciu - Maśle Babassu (KLIK). Czemu ja prędzej nie sięgnęłam po to cudo?! Zaczęło się jak zawsze, przeglądając Hurtownię ;d W sklepie miałyśmy je praktycznie od początku, ale nigdy bliżej się nim nie interesowałam.


Pierwsza fascynacja pojawiła się, kiedy maska Anwen do włosów niskoporowatych tak mnie oczarowała. W składzie tej maski znajdziemy właśnie tytułowe masło. Olejek Werbena również je zawierał, ale niestety nie działał już tak dobrze. W dalszym ciągu jednak mocno nabłyszczał włosy, o co posądzałam kokos.
Okazało się jednak, kiedy zaczęłam stosować masło babassu solo, że to ono również tak pięknie nabłyszcza włosy.
Postanowiłam więc sięgnąć po masło z myślą, że jak nie do włosów to zużyję do ciała. Szczególnie teraz, kiedy idą zimne miesiące, takie tłuste konsystencje się przydadzą. W tym celu także sprawdza się świetnie, więc nie musicie się obawiać, że nie znajdziecie dla niego zastosowania. Ja smaruję nim łokcie, stopy, dłonie zawsze przy okazji olejowania.
Używam go od prawie dwóch tygodni i póki co prawie nie widać ubytku - jest zatem bardzo wydajne. Jego konsystencja przypomina olej kokosowy - jest stała w pokojowej temperaturze, ale łatwo można wyciągnąć porcję i rozgrzewając ją w dłoniach sprawić, że po chwili już się roztapia i uzyskujemy olej.
Testowałam masełko na różne sposoby i zawsze działało świetnie. Miał utrudnione zadanie ze względu na pogodę - w taką deszczową aurę mało które włosy się nie puszą. Moim nie doskwiera typowe puszenie, ale także się zdarza, że włoski odstawały, nie tworzyły idealnej tafli.

* Olejowanie na całą noc
To praktykuję najczęściej. Masło nakładam na włosy dość solidną warstwą, ale oczywiście nie przesadzam.
Włosy już po pierwszym użyciu wyglądały pięknie. Były bardzo mocno błyszczące, miękkie, a przede wszystkim gładkie. Przy takiej wilgotności powietrza i wysokim punkcie rosy ciężko uzyskać ultra gładką fryzurę, a z pomocą tego masła mi się to udało i to nie jednokrotnie.

* Mini olejowanie na noc pomiędzy myciem
To moja ulubiona metoda, kiedy włosy wymagają dużej dawki emolientów. Stosuje ją od niedawna i na pewno napiszę o tym osobny post, by patent nie zniknął bez echa.
Do tego celu potrzebujemy małą ilość masła. Większą niż do zabezpieczenia po myciu, ale mniejsza niż do normalnego olejowania ilość masła babassu rozcieram porządnie w dłoniach i nakładam na włosy od ucha w dół.
Dobrze rozczesuję szczotką przez kilka minut, po czym związuje w koczka i idę spać.
Rano gdy rozpuszczam włosy nie są one w ogóle tłuste, za to odzyskują nawilżenie, końce są gładziutkie, nic się nie pląta.
Polecam Wam spróbować takiego sposobu z Waszym ulubionym olejem.

* Zabezpieczenie końcówek, wygładzenie po myciu
Do tego celu używam najczęściej olejku z pestek śliwki. Myślałam, że jest niezastąpiony, ale okazało się, że masło Babassu radzi sobie tutaj nawet lepiej.
Nigdy wcześniej żadne serum silikonowe ani olej nakładany po myciu, nie wygładziło mi aż tak włosów. To masło całkowicie niweluje puszenie, odstające włoski, do tego nadaje cudowny połysk. Należy jednak uważać z jego ilością i użyć naprawdę odrobinki, ponieważ łatwiej tutaj o obciążenie niż w przypadku oleju śliwkowego, marakuja czy żurawiny.
Gdy użyłam go dziś po myciu w celu wykończenia fryzury to lekko ją obciążył. Stało się tak dlatego, że pogoda dziś wyjątkowo dopisała i nie było aż takich ciężkich warunków, jakie są gdy pada deszcz czy śnieg.
Myślę, że w zimę nie będę się z nim rozstawać. Na cieplejsze miesiące i lepsze warunki atmosferyczne zostaję wierna olejowi z pestek śliwki.

Masło babassu przeznaczone jest w teorii do włosów niskoporowatych i do takich najmocniej je polecam.
Najlepiej się sprawdzi na włosach zdrowych lub w większości zdrowych, nie zniszczonych. Jeśli Wasze włosy są nisko lub średnioporowate i macie tendencję do puszenia, odstających włosków to koniecznie wypróbujcie tego cuda.

M.

17 komentarzy :

  1. Mam to masło od dwóch lat na swojej liscie, niekoniecznie z tej firmy ale zapamietam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. A jakieś masło na wysokoporowate? Rownie dobre jak te babassu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety wszystkie masła nadają się raczej dla włosów nisko i średnioporowatych :<

      Usuń
  3. Mam okropnie suchą skórę. Ale naprawdę okropnie. W zimie masło Babassu ratuje moje dłonie, skórki i łokcie. Cudowna rzecz!

    Panna Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  4. Moniczko, czy jeśli miałam wcierkę Vianek i nie pomogła mi na przetłuszczanie, to pewnie nie ma sensu bym traciła pieniążki na szampon z tej serii? Pamiętam jak go polecałaś, ale dochodzę do wniosku że 'nasze' przetłuszczanie ma chyba inną przyczynę, bo kosmetyki które u ciebie się sprawdzają u mnie robią nic w tej kwestii :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo szkoda :<
      Szampon z Vianka dużo osób nam chwali, nawet jeśli nie używały wcierki lub nie pomogła im ona na przetłuszczanie.
      Spróbowałabym mimo to, bowiem nawet jesli Ci nie pomoże na przetłuszczanie to po prostu bardzo fajny kosmetyk do mycia : )

      Usuń
    2. Na uporczywe przetłuszczanie polecam mydlnicę, serio. Nie jest to zbyt przyjemne ziółko, bo włosy są po nim trochę twarde i źle się układają. Przechodziłam przez koszmar przetłuszczania i naprawdę polecam, po kuracji można odstawić i stosować doraźnie, jeśli tłuszcz wróci.

      Sz.

      Usuń
    3. Próbowałam mydlnicy, ale tak jak piszesz, ten przesusz i nieprzyjemne włosy brrr robiłaś płukanki czy jak ?:)

      Usuń
  5. Dziewczyny co sądzicie o prostownicy parowej? Byłam u fryzjera i robiłam ten zabieg na włosy były nawilżona i prosciutkie takie jakbym chciała ale czy napewno nie niszczy włosów? Moje niestety są lamliwe a podobno raz w miesiącu ten zabieg odżywia włosy zastanawiam się czy nie kupić tej prostownicy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam o takim zabiegu :<
      Wiem tylko o prostownicy parowej takiej po prostu do prostowania włosów.
      Naszym zdaniem takie zabiegi są zbędne i taki sam efekt uzyskasz odpowiednią codzienną pielęgnacją, ciepłymi kompresami, podgrzewając maskę suszarką itd ;)

      Usuń
  6. Myślę, że u mnie też by się sprawdziło. Również uwielbiam Anwen do niskoporowatych i właśnie sprawdziłam skład kremu do ciała Isana z chia, które dobrze sprawdza mi się pod olej - również zawiera masło babassu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to zapewne na Twoich włoskach byłoby fajnie :) podobno podkręca skręt ;)

      Usuń
    2. Muszę przyznać kolejnych zakupach wrzucić je do koszyka ;) Dawno nie zostawialam naturalnego skrętu, ostatnio po każdym myciu robię koka na skarpecie - zakochałam się w tych falach 😍

      Usuń
  7. Kusicielka. Kocham masła i oleje, i w pielęgnacji włosów, i w pielęgnacji ciała. Nie wyobrażam sobie bez nich życia. Jakoś na początku włosomaniactwa sporo o nim czytałam, pojawiał się w wielu miejscach, ale nigdy nie wylądował na mojej półce. 😀

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam na nie chrapkę! :D
    Idealne na końce i między myciami, czyli naprawdę dla mnie :)
    A maskę do niskoporowatych Anwen właśnie mam u siebie, czeka na testy :)

    OdpowiedzUsuń