Czas na włosy, dlaczego powinnam częściej sięgać po proteiny? Mocno wygładzająca maska Omia z olejem makadamia oraz GORĄCY (i to nie nazwa na wyrost!) okład Floresan w roli głównej

Dziś kolejny post 'Czas na włosy' - wróżę sobie systematyczność w dodawaniu niemalże co tydzień. Dobrze mi idzie, a mam już pomysł na następne zestawienie kosmetyków, także jest dobrze! ;3
Właściwie dziś przychodzę do Was z lekkim 'przyklapem' i pozbawieniem objętości za sprawą za dużej ilości emolientów i ani grama protein - co oczywiście było zabiegiem zrobionym naumyślnie i z premedytacją. Dlaczego? Chciałam pokazać Wam działanie maski Omia z olejem makadamia oraz opowiedzieć o czymś co w pierwszej kolejności zaaferowało mnie do napisania dzisiejszego posta. Na chwilę obecną jak wiecie z TEGO posta, moje włosy przeżyły wielkie wypadanie (chyba największe kiedykolwiek) i teraz z racji tego, że włosy są zdrowe mogę sobie pozwolić na ich bardziej proteinową dietę, ponieważ emolientowa działa na mnie jak zabójca objętości i uwypukla moje 'braki'. Oczywiście nie zamierzam odpuścić olejowania, ale będę dorzucać żółtka, żelatynę i proteinowe odżywki po olejowaniu bądź jako składnik mieszanki olejowej, która w takiej formie sprawdza się u mnie najlepiej (mam tu na myśli np. uprzednie olejowanie, a następnie dołożenie na naolejowane włosy mieszanki oleju, żółtka oraz miodu bądź aloesu + po umyciu balsam proteinowy). Proteiny oraz zwiększona częstotliwość nakładania henny, mam nadzieję, troszkę zatuszuje uszczuplenie objętości - oczywiście mam tu na myśli względy jedynie wizualne.


Cały użyty zestaw (oprócz oleju kameliowego) widoczny poniżej:


Odpuściłam sobie olejowanie z uwagi na fakt, że nie chciałam fałszować efektów jakie uzyskałam po masce, a jak zdążyłyście się zorientować ze wstępu maska jest mocno wygładzająca - także olej przed jej zastosowaniem w moim przypadku jest niepotrzebny. Roztarłam jedynie dokładnie 2 krople oleju kameliowego (KLIK) w dłoniach i przeciągnęłam po długości by włosy rozczesać (bez ich szarpania co równa się większej utracie włosów) do mycia.
Kiedy włosy zostały rozczesane przeszłam do nałożenia...

...maska przed myciem na skórę głowy: Przyznam, że od zawsze jestem zwolenniczką olejów a maska gorący okład Floresan (KLIK) stała się obiektem mojego pożądania po recenzji Moniki oraz po tym jaki osiągnęła dzięki temu przyrost. Nie ukrywam, że na przyroście zależy mi równie mocno jak na zagęszczeniu (choć to wciąż numer 1) - gdzie jedno łączy się z drugim. Im dłuższe będą baby hair tym szybciej zagęszczą fryzurę a włosy będę mogła systematycznie podcinać by nic mi smętnie nie zwisało. Wczoraj, gdy pierwszy raz dorwałam się do maski jeszcze raz rzuciłam okiem na etykietę "gorący okład"... hm. Pomyślałam sobie "no jasne", ponieważ nawet maść końska nie wyzwalała na mojej głowie specjalnego ciepła. Po wczorajszym użyciu gorącego okładu wiem jedno - maść końska w ogóle nie grzała mojej skóry głowy. Floresan zadziałał na mnie dokładnie tak samo jak na Monikę. Konsystencja jest super! Nakłada się cudownie nawet na włosach suchych (oczywiście tylko u nasady) i nie ma kompletnie problemu z jej aplikacją. Zrobiłam dokładnie tak jak Monika - po nałożeniu maski na skórę głowy masowałam ją delikatnie przez jakieś 5 minut, może nieco dłużej. Po aplikacji - nic. Poszłam się więc myć, przy okazji zrobić peeling i po niespełna 20 minutach zaczęłam czuć autentyczne CIEPŁO. Nie było to nic w rodzaju pieczenia, oj nie, to było całkiem przyjemne ciepełko a najbardziej grzało mnie z tyłu głowy. Uczucie ciepła rosło, ale w żadnym wypadku nie było nieprzyjemne tylko 'hajcowało jak mały kaloryfer' ;d Byłam w szoku, bo od początku włosomaniactwa NIC mnie tak nie rozgrzało.

Mycie: Po upływie 40 minut przystąpiłam do spłukiwania maski omijając skrzętnie twarz, ponieważ mam ostatnio nieco podrażnioną i myślę, że nic dobrego by z tego nie wyszło gdyby maska po niej spłynęła. W trakcie mycia dalej czułam ciepło (nie ciepełko!) na skórze głowy. Do mycia użyłam szamponu Vichy, Dercos, który dostałam. Przyznam, że od pierwszego użycia średnio się polubiliśmy (nie domył mi oleju z włosów tak jak powinien) i jego zapach, choć dość męski, przeszkadza mi, ponieważ mimo nałożenia maski zawsze przebija w ciągu dnia z włosów. Oczywiście o zahamowaniu wypadania nie ma mowy, ale to oczywiste ;3

Maska na długość: korciło mnie przetestowanie maski Omia z siemieniem lnianym (o której Monika napisała recenzję TUTAJ), ale chciałam być oryginalna i zobaczyć możliwości innej maski Omia. Sięgnęłam po makadamię (KLIK). Nałożyłam ją na 5 minut wmasowując przez 2 minuty w długość. Maska przyjemnie pachnie. Miałam przyjemność wąchać maskę z siemieniem, która według mnie pachniała jak balsam Nivea, wersja z makadamią pachnie jak szminki, które kiedyś wąchałam u Babci. Miała ich bardzo dużo i każda pachniała właśnie tak jak ta maska a ja bardzo lubiłam ich zapach - zawsze zakradałam się do łazienki gdzie leżały w szufladzie pod lustrem ; )
Po spłukaniu maski uczucie ciepła na głowie towarzyszyło mi jeszcze cały kwadrans.

Włosy zostały zawinięte w koczka i chyba też pospieszyłam się za bardzo z ich zawinięciem, ponieważ czułam, że na długości nie są wystarczająco suche. Było to kolejnym powodem do uszczuplenia objętości. Dla porównania wrzucam zdjęcie z poprzedniego tygodnia, gdzie włosy dostały proteiny i ich wygląd był sto razy lepszy według mnie : )
Zdjęcia z dziś niestety z fleszem, ponieważ robiłam je na rano, naprędce, by uwinąć się z paczkami a jeszcze wtedy było szaro i ponuro (od tyłu nic nie było widać) ;c Nie są też należycie 'roztrzepane' - oby w przyszłym tygodniu wyszło lepiej!


+ ulubiony wygląd moich włosów z zeszłego tygodnia gdy dostały protein : )

26 komentarzy :

  1. Mimo wszystko włosy zachwycają i pięknie błyszczą 😍 Moje też ostatnio coraz bardziej lubią proteiny a najlepiej wyglądają po masce z dodatkiem spiruliny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję ;* może komuś się przyda post jeśli szuka fajnie dociążającej maski : ) u mnie pewnie super się spisze po mocnym oczyszczeniu z sodą oczyszczoną : )
      ja robiłam maskę z dodatkiem spiruliny bardzo dawno temu! i przyznam, że efekt nie był zadowalający ;D ;c może teraz byłoby inaczej?;3

      Usuń
  2. Kochana, jaka jest według Ciebie najlepsza uniwersalna szczotka, która sprawdzi się na każdym typie włosów i faktycznie będzie pielęgnować, zamiast łamać i wyrywać? Od jakiegoś czasu myślę nad tym i zaczynam się gubić we wszystkich polecanych modelach:) Moje włosy są średnio gęste i średnio grube, w stronę cienkich, często się plączą, elektryzują i cierpią na "przyklap" więc wymagają łagodnego traktowania i generalnie zdyscyplinowania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej! : ) ja każdemu z całego serca polecam szczotkę wiosłową z Rossmanna http://www.rossmann.pl/Produkt/For-Your-Beauty-Nature-drewniana-szczotka-do-wlosow-duza-1-szt,109305,5378
      dokładnie taką : ) odkąd ją używam nie wyobrażam sobie jej zamienić na nic innego (chyba, że tytułem testów na bloga) a jakby co ma swoją mniejszą 'siostrę' http://www.rossmann.pl/Produkt/For-Your-Beauty-Nature-drewniana-szczotka-do-wlosow-mala-1-szt,110383,5378
      każdy kto ją kupi z naszego polecania jest nią zachwycony, także serdecznie polecam! : )

      pozdrawiam! : )

      Usuń
  3. U mnie w połączeniu ze spirulina świetnie spisują się maski Organic Shop ( ale Kallos colour też był ok jako baza ). Do dwóch pełnych łyżek maski dodaje niepełna łyżkę spiruliny, dwie pompki oleju kameliowego i żel hialuronowy. Taka maska najlepiej się sprawdza po oczyszczaniu - włosy są pełne objętości, sypkie a zarazem wygładzone i błyszczące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja testowałam jak na razie tylko wersję z figą, która się kompletnie u mnie nie sprawdziła i troszkę mam uraz by sięgać po inne ;d choć pamiętam, że wersja z jaśminem to ulubiona Moniki i trochę kusi ;D
      szkoda, że ne mam spiruliny na podorędziu ;c
      przy następnym zamówieniu z całą pewnością wrzucę i spirulinę - zobaczymy jak zadziała teraz a jeszcze taka motywacja, że na Twoich pięknych włosach się sprawdza <3

      Usuń
    2. Ja dobijam do dna drugiego opakowania Jasminowej ale szczerze mówiąc ani razu nie użyłam jej solo tylko zawsze w połączeniu ze spirulina. Moja opinia może być przekłamana bo z doświadczenia wiem, że nawet maski, które same z siebie nic nie robią w połączeniu ze spirulina dają efekt wow. Teraz na próbę kupiłam awokado pomimo, że nie lubię się z miodem ale może w tym połączeniu się sprawdzi.

      Usuń
    3. ja zaczynam się przekonywać do aloesu (po ostatnim poście w którym go użyłam), więc może coś się zmieniło u Ciebie z tym miodem, albo zmieni na przestrzeni czasu ;* kiedyś aloes u mnie to była tragedia, ale w sumie nie będę się jeszcze wypowiadać - muszę go wypróbować w różnych kombinacjach ;D

      Usuń
  4. Masz piękne wlosy i są moim wzorem do naśladowania i celem do osiągnięcia :) Farbuje henna i indygo i kondycją jest super , ale długa droga przede mną żeby urosły takie długie. może za 5 lat takie uzyskam,to wtedy sie pochwale :D
    Pati

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! : ) życzę samych włosowych sukcesów!!! będę czekać nawet te 5 lat ;D

      pozdrawiam serdecznie i życzę miłego wieczoru! : )

      Usuń
  5. Dziewczyny, zróbcie koniecznie na górze bloga zakładkę z metamorfozami, które czarujecie na głowach innych dziewczyn, prooooszę :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej : ) mam takie pytanie - może wiecie dziewczyny z jakich właściwości oleju kameliowego wynika to ze działa on dobrze zarówno na włosy nisko jak i wysokoporowate ? Pytam bo to jest jedyny olej który u mnie działa, olej z nasion bawełny, lniany, nie sprawdziły się. Tak samo kokos. I nie wiem o co chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie :)
      Sekretem może być zawartość kwasów wielonienasyconych Omega 9 i kwasu oleinowego, co świadczyłoby o tym, że jest to olej półwnikający, czyli w teorii do włosów średnioporowatych. A oleje do średnioporowatych często sprawdzają się także na tych zdrowszych, ale i mocniej zniszczonych włosach.
      Ma także małą zawartość kwasów nasyconych i z tego względu nadaje się także do włosów wysokoporowatych, bo na pewno nie będzie puszył, co to to nie : )

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź! : ) Może dzięki Twoim wskazówkom spróbuję dobrać jeszcze jakiś olej, który będzie chociaż trochę podobnie działał do kamelii. Sprawdza się świetnie ale lubię też próbować nowości.

      Usuń
  7. Prosze was Dziewczyny dacie jakis poscik o wlosach wysokoporowatych;) pielegnacji :) masz Piekne wlosy Ola!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję : ) coś pomyślimy w tym temacie! : )

      pozdrawiamy serdecznie! : )

      Usuń
  8. Moje włosy ostatni przechodzą jakiś kryzys.. są suche a loczki się w ogóle nie układają..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedy moje zaczynają być lekko suche to traktuję je kompresem miodowo-oliwnym na uprzednio naolejowane włosy ulubionym olejem (przeczesuję dokładnie włosy podczas olejowania by już na tym etapie je wygładzić) ;3 a później po umyciu włosów nakładam maskę emolientową z olejem np. i wszystko wraca do normy <3

      życzę zażegnania kryzysu! ;* <3

      Usuń
    2. Mam podobnie, też dziś moje włosy były baaardzo suche i brzydkie, mimo, że nie zmieniłam pielęgnacji. I tak myślałam, że to może znak, że upominają się o dawkę nawilżenia w postaci humektantów, których to dostarczanie zaniedbuje.

      Tak przy okazji chciałam napisać, że Wasz blog jest moim ulubionym i jesteście prawdziwą inspiracją : ) Bardzo się cieszę, że do Was trafiłam- najpierw tylko oglądałam zdjęcia, zachwycałam się Waszymi włosami ale mało czytałam bo wydawało mi się, że wszystko już wiem o włosach z innych blogów. Ale moje włosy nie wyglądały za dobrze, stosowałam złe oleje, które może nie robiły moim włosom krzywdy ale też nie było poprawy a teraz dzięki Wam widzę jakąś zmianę na lepsze. Za co bardzo Wam dziękuję : ) Pozdrawiam : )

      Usuń
    3. Kochana! dziękujemy za Twój komentarz, który umilił nam deszczową niedzielę ;* bardzo nam miło czytać takie rzeczy : )

      pozdrawiamy Cię serdecznie! : )

      Usuń
  9. jeju ;( akceptowałam komentarze z komórki i jedna część się dodała a drugą kliknęłam jako USUŃ, BO MAM NIEKSZTAŁTNE PALUCHY ;( przepraszam wszystkich, których komentarz usunęłam ;( na szczęście (szczęście w nieszczęściu ;d) pamiętam w miarę co kto pisał :<

    a więc Kamila - powiedz proszę jaka szczotka w takim układzie sprawdza się na Twoich włosach? : ) nie pamiętam czy pisałaś u nas kiedykolwiek jaką stosujesz niestety ;c no i mnie szczotka z włosia dzika taka 'w 100%' też robi przyklap ;D ale ta jest mieszana, więc jest najlepsza według mnie <3

    Anonimowa Pani, która pytała o dostawę maski marokańskiej - będzie już jutro! i z tego co pamiętam pytałaś również o mydło miodowe - ono również pojawi się w tej dostawie

    Kolejna Anonimowa Pani, która pochwaliła moje włosy i podziękowała za bloga <3 nie sposób nie podziękować! ;* jesteś kochana. Jeśli chodzi o włosowe metamorfozy to planujemy coś na listopad <3

    pozdrawiam Was wszystkie i przepraszam za paluchy :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obecnie uzywam najczesciej The wet brush i koniecznie polecam cienkowlosym :)

      Usuń
  10. Chcę którąś z tych masek, ale nie wiem, którą! Chyba jednak wezmę tą z siemieniem. :D Kochana, nie wiem, czy to wina tej pielęgnacji, światła, czy czegoś innego, ale tak się przyglądam i serio widać, jakbyś straciła aż za dużo włosów tej jesieni. :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Wyglądają pięknie.
    Ja teraz też uruchomiłam więcej protein - świetna objętość i to tego mocniejszy skręt :) Dodatkowo moje włosy uwielbiają proteiny i chyba nigdy nie udało mi się ich przeproteinować :)
    Również walczę o dawną gęstość i wszelkie wcierki czy kosmetyki na skalp stały się moim rytuałem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hihi Iw, to moje włosy jak Twoje też uwielbiają proteinki ;D : ) ja też walczę o gęstość, ale mając Twoją to nie martwiłabym się o nic! ;3

      Usuń