Jak zafarbować włosy na czerwono bez chemii i henny. Nasz sposób na soczystą czerwień 100% naturalnie

Odkąd moje włosy osiągnęły, według mnie, swój stan prawie idealny bardzo kuszą mnie wszelkie eksperymenty z ich wyglądem. Nie trzeba daleko szukać by przypomnieć sobie posty z serii "Droga do blondu". Blond jednak okazał się być kolorem nie dla mnie i pokornie wróciłam do rudości. Stan włosów nic a nic się nie zmienił. Dbam o nie należycie, wszystko robię bardzo roztropnie, ponieważ póki co nie planuję żadnych większych strat w długości.

Moje plany by mieć czerwone włosy 

Rudości nie wróciły na długo. Bliskie mi osoby wiedziały od kilku miesięcy co planuję, ale odciągało się to w czasie, ponieważ eksperymenty, poszukiwania trochę trwały.
Wiem, że są na rynku henny, które dają czerwony kolor, ale szczerze w ogóle nie brałam ich pod uwagę. Nakładanie na włosy i skórę głowy podejrzanej mieszanki z chemicznymi dodatkami to opcja, którą od razu skreśliłam. Nie po to dbam o włosy by ryzykować z czymś takim.

Jak się zainspirowałyśmy, by zafarbować włosy w 100% naturalnie na czerwono

Jakiś czas temu, w wolnej chwili, postanowiłam nieco przemierzyć Google w poszukiwaniu efektów farbowania marzanną indyjską - byłam ciekawa jej możliwości a zainspirowało mnie do tego to zdjęcie, które znalazłam jakiś czas temu KLIK.
Chciałam dowiedzieć się jak rubia (do kupienia u nas w sklepie https://sophieczerymojasklep.pl/pl/p/Hesh%2C-MANJISHTA%2C-50g/246) może dać czerwień skoro dotychczas wspominałam Wam o tym, że nadaje brzoskwiniowych tonów (które faktycznie się pojawią, co mogłyście zobaczyć TUTAJ, ponieważ by osiągnąć wydzielenie czerwonego barwnika potrzeba nam czegoś więcej niż jedynie samego zmieszania z wodą i dodania do henny). Wpisałam zatem "madder root dye" i zainteresowało mnie pewne zdjęcie, które przekierowało mnie na tego bloga http://www.allnaturaldyeing.com/madder/
Tak się wszystko zaczęło. Nieprzespane noce z podekscytowania, godziny konsultacji z Olą i w końcu decyzja. Robimy to!

Pierwsze próby, testy i ich efekty

Początkowo spróbowałyśmy na pasemku moich włosów, które zebrałam ze szczotki. Doświadczenie się powiodło, a ja nie potrafiłam sobie odmówić, by nie spróbować zafarbować tą metodą całych włosy.
Próby były dwie i już tłumaczę dlaczego. Przede wszystkim chciałyśmy sprawdzić w jaki sposób i jakie efekty na żywej osobie, a nie martwych włosach, można uzyskać. Zaraz zrozumiecie dlaczego to nie było takie proste, jak przedstawię proces wydobycia czerwonego barwnika.
Jak zobaczycie na zdjęciach warto było, ponieważ kolory się różnią. Swoje eksperymenty przeprowadzałam praktycznie jednego dnia. Pierwszy wczoraj w dzień, drugi od razu kilka godzin później - nocą. Z tego względu włosy po drugim farbowaniu nie wyglądają już tak idealnie i są przesuszone ogromną dawką ziół. Nie przejmuję się tym ani trochę i i pokazuję Wam właśnie takie zdjęcia, kilka godzin po umyciu, ponieważ chcę się podzielić Naszą metodą jak najszybciej, a nie czekać, aż naolejuje i umyję włosy.

Jak w praktyce wygląda farbowanie włosów na czerwono za pomocą Manjistha

Tłumacząc fragment "To extract a good ‘madder red’ dye from the root of the madder plant, slowly raise the heat of the dye vat, but never higher than 180F (82C)!"
Nasze zioło należy powoli podgrzewać, ale nie do wyższej temperatury niż 82 stopnie.
Do pierwszego farbowania podgrzewałyśmy Rubię w kąpieli wodnej około 45 minut. Proszek (u mnie zeszło 6 opakowań po 50 gram, czyli 300 gram łącznie) zalewamy letnią wodą w mieseczce i stawiamy w garnku z wodą, który z kolei stoi na małym ogniu i mieszamy. Wody zioło pije dość dużo. U mnie zeszło ponad pół litra. Początkowo kolor jest ceglasto czerwony. Po kilkunastu minutach ciemnieje do ciemnej czerwieni. Ważne by mieszanki nie zagotować i by nie była zbyt gorąca. Zbyt wysoka temperatura bowiem zabija czerwień i kolor może wyjść bardziej brązowy.


Włosy oczyściłam dwukrotnie prostym szamponem z SLS, czyli procedura taka sama jak przed henną. Kiedy były już suche rozpoczęło się nakładanie mieszanki.
Miska ciągle stała w gorącej kąpieli wodnej, by utrzymywać ciepło. Aplikacja nie jest prosta - wszystko spada, brudzi się podłoga i wszystko dookoła. Jeśli uważacie, że henna jest trudna do nałożenia to uwierzcie mi, to jest dwukrotnie gorsze.
Po nałożeniu i owinięciu głowy folią, czepkiem i założeniem ciepłej czapki rozpoczyna się drugi po nakładaniu, najgorszy moment. Wszystko zaczyna ściekać zewsząd. Najbardziej się to nasila na początku, po godzinie jest już lepiej, ale ciągle trzeba mieć przy sobie ręcznik.
Jeśli chodzi o sam zapach zioła to nie jest on aż tak mocny jak henny. W dalszym ciągu czuć ziołową nutę, ale dużo mniej intensywnie.
Kierując się tym, że mieszanka potrzebuje ciepła zastosowałyśmy suszarkę kapturową. Kupiłyśmy ją specjalnie na tę okoliczność. W trakcie 4 godzin, bo tyle mniej więcej trzymałam miksturę, podgrzewałam głowę 3 razy po 20 minut. Przyznam, że nie dałam rady dłużej, ponieważ od ciepła, ciężaru na głowie i zapachu, który stał się nieco męczący, zemdliło mnie i ostatnią godzinę przeleżałam.


Włosy spłukałam letnią wodą i trwało to dużo dłużej niż po hennie. Manjistha jest jakby tłusta w dotyku i to sprawia trudność przy spłukiwaniu.


Nie nakładałam odżywki, nie myłam szamponem. Efekt, który widzicie to gołe kosmyki
.
Kolor wyszedł piękny, ale bardzo mocno wielowymiarowy. Do tego stopnia, że aparat miał trudności by go sfotografować. W mocnym słońcu przebijała rudość, w cieniu były lekko ceglaste (moja mama stwierdziła, że mam taki kolor jak proszek Manjisthy), natomiast w lekko oświetlonym miejscu przybierały odcień jasnej czerwieni.


Ten efekt choć był piękny nie przypominał tego, który udało nam się uzyskać na początku na próbnym pasemku
. Wzięłam więc kolejne sześć pudełek Manjisthy i po konsultacji z Olą postanowiłyśmy, że nałożę ją na całą noc (tyle farbowało się próbne pasmo). Wydłużyłam także czas podgrzewania mieszanki i powoli na małym ogniu w kąpieli wodnej podgrzewałam ją niecałe 2 godziny. Początkowo ciągle na małym gazie, potem kiedy woda w garnku była bardzo gorąca ściągałam garnek z ognia i zostawiałam tylko w kąpieli wodnej na kilkanaście minut, by po tym czasie znów postawić na palnik. Trzeba przyznać, że wyciągnięcie czerwonego barwnika przypomina trochę gotowanie rosołu lub bigosu ;d Przed samą aplikacją do mieszanki dodałam około 5 łyżek żelu aloesowego - by ograniczyć przesuszenie, złagodzić skórę głowy, która jest nieco podrażniona po nakładaniu gorącej mazi i podgrzewaniu oraz by poprawić konsystencję.
Nakładanie zajęło mi około 25 minut, sprzątanie kolejne pół godziny. Konsystencja była rzeczywiście minimalnie lepsza. Zabezpieczona ręcznikami położyłam się spać i tak minęło ponad 8 godzin. Nie muszę wspominać, że ręczniki z poduszki nadawały się tylko do prania i niestety plamy nie zeszły.
O 6 rano ruszyłam pod prysznic z niemałą obawą. Marzyłam tylko o tym, by już to spłukać, ponieważ tyle godzin z takim obciążeniem to wątpliwa przyjemność. Po 5 minutach spłukiwania zaczęły wreszcie prześwitywać moje włosy spod warstwy błota. Od razu widziałam, że kolor nie przypomina wcześniejszego. Płukałam kolejny kwadrans, aż woda leciała prawie czysta. To bardzo ważne, jeśli chcecie ograniczyć szorstkość włosów po farbowaniu ziołami.
Na wilgotne jeszcze włosy i skórę głowy zaaplikowałam żel aloesowy i przestąpiłam do suszenia, choć już na mokrych włosach widziałam, że cel został osiągnięty. Na prawie suche włosy dołożyłam odrobinkę masła babassu.

Moje efekty farbowania - kolor soczysty, wielowymiarowy, intensywnie czerwony

Włosy przybrały głęboki kolor czerwieni. Znów jest to kolor bardzo wielowymiarowy - w pełnym słońcu prześwituje lekko hennowa rudość, w pół słońcu są soczysto wiśniowe, a w cieniu pojawia się ciepła czerwień. Jest lekka różnica w kolorze u góry, ponieważ niezbyt dokładnie tam rozprowadziłam mieszankę, do czego się przyznaję.
Podsumowując mój bardzo długi wywód, czerwień na włosach jest jak najbardziej możliwa za pomocą ziół, bez dodatków chemicznych.


Skoro na moich dość ciemnych ostatnio włosach wyszła tak intensywna barwa to podejrzewam, że u właścicielek jaśniejszych odcieni kolor wyjdzie jeszcze mocniej nasycony.
Nie omieszkam tego testować na włosach mojego blond męża (;*) i na pewno dam znać : )
Nie wiem jak z trwałością koloru, więc to też w fazie testów i na pewno będę Was informować.

M.

49 komentarzy :

  1. Kolor przepiękny..szkoda tylko, że uzyskanie go, wymaga tyle czasu, zachodu i hektolitrów wody..;) No i ciekawam jak będzie z trwałością, bo normalnie Rubia dość szybko się wypłukuje..:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na skórze mam ją do teraz, z ręczników i pościeli też nie zeszła, więc zobaczymy,czy taka nietrwała będzie : )

      Usuń
    2. Możliwe, że jej trwałość wynika właśnie z gotowania? :)Pewnie tak jest, inaczej Hinduski nie bawiłyby się tyle, aby zabarwić tkaniny, a słyszałam, że marzanną tkaniny sie farbuje... czyli raczej trwale..? :) No ale jestem strasznie ciekawa, jak to z czasem będzie wyglądać, więc będę uważnie Cię śledzić ;) Pozdrówka :)

      Usuń
    3. Dokładnie tak jak mówisz, barwi się nią tkaniny :)

      Usuń
  2. Kolor wyszedł Ci boski:) Przypomina mi włosy piękności, w czasach królowej Elżbiety, kiedy intensywny rudy był najbardziej pożądanym odcieniem. W takich włosach zawsze też sobie wyobrażałam Alicję w Krainie Czarów:)
    W połączeniu z Twoją jasną cerą, efekt nieziemski! Mój ulubiony typ kolorystyczny❤ Mam nadzieję, że już zostaniesz przy tym kolorze:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli tak wyglądają przesuszone włosy to ja jestem w szoku. Musiałabyś zobaczyć moje po hennie 😂
    Kolor przepiękny, włosy cudowne jak marzenie.
    Ja następnym razem również sięgnę po rubię! Może nie samą, ale na pewno dodam do henny.
    :-*

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolorek ładny ale szkoda że i tak nie jest to taka piękna chłodna czerwień, którą miałaś po koloryzacji chemicznej w MWH, tamta jednak ci jakby bardziej pasowała :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się podoba bardziej niż tamta, bo tamta była chamska i sztuczna ;d

      Usuń
    2. Wiadomo, aparat też ma tu niemałe znaczenie i efekt na żywo na pewno jest inny niż my go widzimy :)

      Usuń
    3. Ja w sumie też wolę chłodne czerwienie ale ta jest piękna jak jakieś jesienne liście :)🍁🍂

      Usuń
  5. Ja zawsze zioła zmywam odżywka,tempa papka zeslizguje się dzięki temu. Skraca to czas płukania przynajmniej dwukrotnie. W moim wypadku włosy po samej wodzie i hennie bez glutka lnianego wyglądały jak zaczątek dredow, więc więcej nie ryzykuje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba mam nowy sposób na całkowitą siwiznę w przyszłości :) Na siwych efekt musi być doskonały.
    Ciekawi mnie trwałość koloru, więc mam nadzieję, że pozostaniesz dłużej przy tym eksperymencie.
    Sądząc po zdjęciach, sprzątania jest i tak mniej niż przy moim samotnym nakładaniu henny, więc akurat to mnie nie przeraziło :)

    Sz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście eksperyment dopiero się rozpoczął Kochana :)
      Drugi raz nakładałam sama i było duużo gorzej niż na zdjęciach w poście, kiedy pomagała mi mama ;d

      Usuń
  7. Rzeczywiście wyszła piękna czerwień : o,szczególnie na ostatnim zdjęciu, mi się podobają Twoje włosy,kojarzą mi się trochę z Arielką. : ) Mi nie pasowałaby czerwień niestety bo mam śniadą cerę i w ogóle boję się eksperymentować z kolorem ale u Ciebie jest naprawdę ładnie, fajnie podkreśla Ci ten kolor oczy. : )

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny kolor, szczególnie podoba mi się jak wygląda w cieniu :) Bardzo Ci w nim do twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepiękny kolor, przepiękna Ty! Aż mnie zmotywowałaś do hennowania w weekend, ale u mnie bez szału - cassia. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow, piękny kolor. Choć włosy na pokryte marzaną i zawiniete w ślimaka wyglądają jak wszyscy-wiedzą-co :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Łaaaaaał, ale genialnie ten kolor wygląda! Aż mnie naszła ochota na powrót do czerwieni :w

    OdpowiedzUsuń
  12. Dlaczego mi taki kolor nie pasuje? :(

    Włosy przepiękne *.*

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak z bajki 😍 Ariel jak sie patrzy ! Ciekawie jak kolor wyszedłby na blondzie lub ciemnym brązie oraz jak trzymalby się na włosach nie tak idealnie zdrowych jak Twoje. Jest to jednak fenomen w polskim wlosomaniactwie, takiego niesamowitego efektu jeszcze nie widziałam ♥ czekam aż dziewczyny podłapią i będzie można zobaczyć efekty na innych włosach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na blondzie podejrzewam, że czerwień będzie jeszcze bardziej jaskrawa, na ciemnym brązie nie chwyta prawie wcale, bo moje odrosty lekko tylko lśnią na mahoniowo-czerwono : )

      Nie było o takim farbowaniu i przede wszystkim podgrzewaniu tego zioła nigdzie pisane, więc cieszymy się, że jesteśmy pierwsze : )

      Usuń
  14. Hej dziewczyny przepraszam,że nie na temat ale mam problem z włosami mianowicie na wieszchniej warstwie są proste i tylko lekko zakręcają się na końcach natomiast pod spodem mocno się falują tworząc małe spiralki. Macie może jakiś pomysł jak temu zaradzić??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nakładasz stylizator na całe włosy dokładnie? być może pomijasz tą górną warstwę podczas ugniatania i dlatego

      Usuń
    2. Może w takim razie opiszę całą pielęgnację:)
      A więc przed myciem nakładam na włosy olejek AMLA na godzinę. Włosy myje szampanem vianek z miodunką później pod czepek foliowy nakładam któraś z masek biovax keratyna i jedwab ,kawior, do włosów suchych i zniszczonych i maseczke rotnikową natura siberica po rozczesaniu włosów na mokre włosy nakładam rotnikowy kompleks olei i /lub balsam do wlosow z biovaxu gold lub kawior nakładam ten oleo krem tez w ciagu dnia na suche włosy :)

      Usuń
    3. ale nie stylizujesz włosów w żaden sposób?
      Bo nie wspomniałaś w ogóle o tym, a jeśli włosy mają tendencję do skrętu to ważne : )

      Usuń
    4. Nie stylizuje :) Czasami nakładam na nie żel lniany :) zakrecam je też czasem w koczka ślimaczka ale po nim mam nieestetyczne wgniecenia :( chce też wspomnieć,że moje włosy mimo pielęgnacji są nadal suche i matowe :(

      Usuń
    5. Spróbuj sobie koczka skarpetkowego. Link do filmiku znajdziesz na blogu : )

      Usuń
    6. Ok, dziękuję za odpowiedź:*

      Usuń
  15. Kilka miesięcy temu nakładałam na włosy mieszankę henna + manjitsha. Efekt najwyraźniejszy był na wannie, którą musiałam domywać domestosem, co przy hennie nigdy nie miało miejsca.

    Chyba spróbuję z czystą manjitsha w takim razie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nakładałam taką mieszankę wcześniej, ale manjistha dosypana tak po prostu do henny nie barwi na czerwono.
      tutaj kluczowe jest podgrzewanie i temperatura : )

      Usuń
  16. Wypróbuję osobne mieszanie henny i rubii (gdy tylko zdobędę rubię). Hennę jak zawsze, rubię wg was i dopiero przed nałożeniem połączę obie mieszanki. Włosy średni brąz trzy razy kryty henną jak dotąd. Zobaczymy efekt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama zamierzam tak zrobić, o czym nawet już pisałam ; d : )
      Daj znać jak efekty : )

      Usuń
  17. Genialne, kolor marzenie :) Pięknie Ci w nim.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dziewczyny doradzcie mi :D Zaczełam farbować włosy u fryzjera,mam kolor cos jak Matrix 6RV+. Naturalne mam ciemny brąz. Kolor jest intensywny tylko w słońcu i dobrym świetle, chciałam czegoś bardziej intensywnego i teraz coraz bardziej się zastanawiam czy nie farbowac włosów henną. Tylko teraz pytanie czy na moich farbowanych włosach uzyskam chociaz podobny efekt? I co gdybym chciala potem zrezygnowac z tego koloru, da się go jakoś 'przerobic' haha na ciemny brąz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej można farbować zarówno tym sposobem jak i henną również na farbowane włosy. I tak samo potem możesz to przyciemnić brązem henną lub chemią. Rubię można także rozjaśniać- sama to sprawdzałam : )

      Czy wyjdzie Ci podobny efekt to zależy jak ciemne włosy masz teraz. Im jaśniejsze włosy tym efekt bardziej jaskrawy
      na pewno na ciemnym brązie nie wyjdzie nic mocniejszego niż masz teraz, ponieważ ani rubia ani henna nie rozjaśniają
      Możesz jednak robić tak jak ja i rozjaśnić jednorazowo włosy np do jaśniejszego koloru na całości, a potem co farbowanie rozjaśniać odrost : )

      Usuń
    2. Dziękuje bardzo za odpowiedź :D Jeszcze to przemyśle, nigdy nie czułam się za bardzo ' na siłach' zeby kombinowac z farbowaniem w domu i wole chodzic do fryzjera,ale kusi mnie sprobowac,moze kiedys się zdecyduje w końcu na henne :D

      Usuń
  19. Coś pięknego po prostu! <3 Ile ty czasu i wysiłku w to wkładasz, to ja nie mam pytań. Za to was kocham <3 Ale Twoje włosy "nago", to też jest całkowicie inny wymiar <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Jestem w szoku! Jak ta papka zajmowała się na głowie to wyglądało to makabrycznie! Efekt mnie na maxa zaskoczył! SUPER!

    OdpowiedzUsuń
  21. A jak z trwałością koloru? Z tego co widzę minęło już trochę czasu :) kolor jest przecudowny! <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń