Najlepsze maski na jesień - czego szukać w kosmetykach?

Jesień to jedna z moich ulubionych pór roku. Nawet ta deszczowa ma swój urok, choć oczywiście prawdziwa złota polska jesień nie ma sobie równych. Mam nadzieję, że w tym roku taka jeszcze do nas wróci.
Jesień to także wyjątkowy czas dla naszych włosów. Zmienia się pogoda i razem z nią zmieniają się ich potrzeby. W tym czasie łatwo o zaniedbania, które za kilka, kilkanaście tygodni dadzą o sobie znać w postaci przesuszonych, zniszczonych włosów, szczególnie końcówek.
O zasadach pielęgnacji planuję osobny post. Dziś natomiast chciałabym pokazać, które maski najlepiej się nadają według mnie na taką pogodę i napisać jakich substancji szukać w takich produktach.

1. Maski Planeta Organica
Dotychczas stosowałam tylko Marokańską (KLIK) i Toskańską (KLIK), z których byłam bardzo zadowolona. Pozostałe czyli Ajurwedyjska (KLIK) i Tajska (KLIK) mają bardzo podobnie zbudowany skład. Są to głównie maski emolientowe z zawartością ekstraktów roślinnych oraz bezpiecznym (zazwyczaj jednym) silikonem.
Kompozycja idealna na taką porę roku - emolienty zabezpieczają przed puszeniem, wygładzają, ekstrakty roślinne wzmacniają, a silikon zabezpiecza przed zniszczeniami oraz ucieczką wody.
Sama planuję wykorzystać najbliższe zimne miesiące by przetestować nieużywane wcześniej wersje. Polecacie zacząć od Tajskiej czy Ajurwedyjskiej? : )


2. Natura Siberica, Maski rokitnikowe (KLIK)
Wyjątkowo dociążające, może nawet nieco obciążające maski do włosów. Kiedy ich używać jak nie właśnie teraz?
W lato takie konsystencje mogą się nie sprawdzić na większości włosów, szczególnie tych średnio i niskoporowatych.
Zniszczone powinny być zadowolone nawet w lżejsze miesiące. Jednak szczególnie polecam je teraz. Testowałam obydwie i u mnie działanie nie różniło się praktycznie niczym między nimi.
Obydwie mają składy zrównoważone PEH, czyli zawierają Proteiny-Emolienty-Humektanty.
Z tego tytułu nie powinny puszyć włosów, za to dobrze nawilżać, odbudowywać ubytki w ich strukturze i wygładzać.
Polecam stosować bardziej jako kurację np. raz w tygodniu, ponieważ częściej może się okazać za często. Jeśli Wasze włosy nie lubią protein to raczej inne produkty w ciągu tygodnia starajcie się używać nieproteinowe.


3. Natura Siberica, Maska Arktyczna róża (KLIK)
Kolejny PEHowy skład zawierający zarówno humektanty (panthenol), dawkę emolientów, w tym olej kokosowy na początku składu, olej sojowy, jak i proteiny ryżowe oraz bogactwo ekstraktów roślinnych, wodę z arktycznej maliny, fosfolipidy, glykolipidy, sterole sojowe oraz witaminę E.
Dodatkiem są trzy lekkie silikony.
Ze względu na dużą zawartość oleju kokosowego polecam dla osób, których włoski olej kokosowy lubią. Nie zawsze są to tylko włosy niskoporowate, choć te szczególnie.
Maska mimo bogatego składu jest dość lekka, ale dobrze włosy po niej są dociążone, gładkie, a przez małą zawartość humektantów nie puszą się.


4. Maska Le Cafe de Beaute (KLIK)
To nasza wielka miłość od pierwszego użycia. Nie często się zdarza, byśmy były obydwie tak zadowolone i stan ten trwał kilka miesięcy ciągłego stosowania.
Bogata maska do częstego stosowania. Nie obciąża włosów, ale pięknie je odżywia i nawilża.
Dzięki niej włosy stają się miękkie, gładkie i przepięknie lśnią. Można ją aplikować zarówno na chwilę jak odżywkę, jak i na 15 minut przy mocniej wymagających włosach.
Jej skład jest zrównoważony, czyli PEH-owy: w przewadze występują emolienty takie jak olej ze słodkich migdałów, olej sezamowy, oraz Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate, z protein: hydrolizowana keratyna oraz proteiny kaszmiru. Humektanty: Panthenol i kwas mlekowy. Dodatkowo na początku składu mamy ekstrakt magnolii, olej ylang ylang (olejek eteryczny), na końcu przed zapachem figuruje sok cytrynowy.


To propozycja dla osób, które nie stosują silikonów, ponieważ produkt ich nie zawiera. Efekt, jaki daje sugerowałby mnóstwo substancji powlekających w składzie, a tu taka miła niespodzianka.
Na pewno niedługo będziemy testować inne maski tej firmy.

5. Karelia Organica Oblepikha (KLIK) i Łopianowa (KLIK) to najbardziej odżywcze wersje masek tej firmy.
Oblepikha sprawdza się praktycznie na każdym typie włosa. Jest jedną z najczęściej kupowanych przez Was masek u nas w sklepie.
Ulubienicą Oli stała się jednak wersja Łopianowa, która dla mnie okazała się być aż nazbyt obciążająca. Jeśli więc macie włosy kręcone, falowane, suche lub zniszczone, a przede wszystkim puszące się to koniecznie jej spróbujcie.
Daje ona efekt laminowania - włosy po niej w dotyku wydają się czymś powleczone, taką śliską warstewką. Dzięki temu mniej się plączą, łatwiej rozczesują.


6. Anwen, Maska do włosów wysokoporowatych (KLIK)
Polecamy ją włosom zniszczonym, bardzo przesuszonym, kręconym lub falowanym. Jeśli macie włosy średnio i niskoporowate to radzę być wstrzemięźliwym i postawić na nią tylko w przypadku, kiedy Wasze włosy trudno obciążyć.
Nawet mała ilość u mnie powodowała przyklapnięcie i strączkowanie. Jednak u Oli efekt był zniewalający.
Maska jest jedną z mocniej pielęgnujących, intensywnych produktów jakie znam. Dodatek lanoliny i łatwo zmywalnych silikonów świetnie zabezpiecza włosy.
Na zimę dla mocno wymagających będzie jak znalazł.


A jakie są Wasze typy na jesień?

35 komentarzy :

  1. Lubie wszystkie maski Planeta Organica, tajska mocno u mnie nablyszcza włosy ale z Ajurwedyjskiej byłam bardzo zadowolona jakieś dwa lata temu i ostatnio ponownie ja zakupiłam, ciekawe jak tym razem się sprawdzi. Też bardzo miło wspominam rokitnikowe maski Natura Syberica i jeszcze kiedyś do nich wrócę, ta z arktyczna róża bardzo mnie kusi. Co do masek Karelia zaczynam żałować, że właśnie wczoraj wyjelam ze swoich zapasów brzozowa a nie łopianowa.
    U nas też od kilku dni jesiennie i deszczowo ale jeszcze ma wrócić lato tej jesieni.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzozowa Ci się nie sprawdza?: )
      Jest dosyć lekka, więc ja ją najbardziej lubię wiosną i latem

      Usuń
    2. Dopiero raz użyłam i właśnie jest zbyt lekka :( Włosy wyglądają po niej jak na tych ostatnich zdjęciach do aktualizacji... Może jednak zostawię ja na lepsze czasy, choć obawiam się że w tym klimacie w ogóle może być zbyt lekka...

      Usuń
  2. Marokańska jest świetna. Mam włosy falowano kręcone średnioporowate, mocno wygładzała ale bez obciążenia, były miękkie i błyszczące. Ajurwedyjska nie podpasowała mi już tak bardzo, działała słabiej i miała bardzo duszący zapach. Teraz testuję średnioporowatą Anwen, również jestem zadowolona, dociąża i podbija skręt, ale nie po wcześniejszym olejowaniu, wtedy jest za ciężka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to może spróbuję tajskiej, a nie ajurwedyjskiej : )

      Usuń
  3. U mnie na jesień na pewno maski Planeta Organica i odżywka Natura Siberica rokitnikowa :) ciągle czaję się na oblepikhę, ale jako że mam włosy podatne na puszenie, to teraz zastanawiam się nad drugą wersją... Mam też pomysł, żeby po produkcie odżywiającym nakładać na minutę odżywkę z lekkim silikonem. Moze byście coś polecily? :) taką, żeby silikon "wywietrzał" do wieczora- wtedy nakładam olej i nie chciałabym, żeby jego efektywność znacząco zmalała. Mam też pytanie o suplementy. Przez 4 miesiące przyjmowałam Revalid (świetnie się sprawdził), teraz zrobiłam od niego miesiąc przerwy. Moze polecacie jakieś inne suplementy (odpada biotyna i calcium pant.)? Czy może znowu wrócić do Revalidu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po oblepikha też włosy nie mają podbitej tendencji do puszenia, więc myślę, że obie się mogą sprawdzić :)
      Możesz nakładać coś z lekkim silikonem, jeśli nie używasz masek z silikonami i/lub serum silikonowego.
      Pierwsza, która mi przychodzi na myśl to balsam Akrtyczna róża Natura Siberica i ten z Iceveda https://sophieczerymojasklep.pl/pl/p/INTENSYWNIE-NAWILZAJACY-ZIOLOWY-BALSAM-DO-WLOSOW-Z-ROZA-ARKTYCZNA-I-LOTOSEM%2C-280ML-ICEVEDA/213
      Jednak maski Karelia zawierają silikon silicone quaternium-18, który jest zmywalny łagodnym detergentem : )

      revalid to lek więc działa na pewno najlepiej :) ale jeśli nie masz żadnych problemów większych i po prostu łykasz zapobiegawczo to możesz testować inne produkty z apteki : )

      Usuń
  4. Dzięki temu postowi powiększyłam już listę zakupów 😁 Kusi mnię ta Arktyczna róża i maska marokańska :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo przydatny post. : ) Właśnie szukam jakiejś maski dlatego, że chciałabym spróbować czegoś nowego. Z tych wymienionych mam kupioną u Was planeta organica, maska toskańska, z której jestem naprawdę bardzo zadowolona. Włosy są po niej miękkie i pokryte taką delikatną warstwą ochronną. Efekt bardzo mi się podoba : ) dlatego zastanawiam się jeszcze nad maską marokańską, natomiast tych dwóch pozostałych nigdy nie stosowałam. Jeśli chodzi o ajurwedyskią - mam wrażenie, że jej skład jest za bardzo nastawiony na odżywienie włosów ale działając na skalp, a raczej nie zdecyduję się kłaść maski na skórę głowy. Natomiast zastanawiają mnie maski natura siberica. Nie podobają mi się ich składy. Pomimo wielu "dobrych" substancji są też bardzo wysoko w składzie silikony, stąd moje wątpliwości czy dobre składniki są w stanie dobroczynnie zadziałać na włosy jeśli zostaną one "odcięte" przez silikon? czy jest to bardziej rodzaj "makijażu" do włosów? tylko wtedy chyba lepiej kupić coś taniego z drogerii. Zastanawia mnie ten temat, dlatego że po stosowaniu planeta organica widzę wyraźny efekt, tak samo miałam po niektórych maskach Biowax i może jeszcze po Garnier z masłem karite. Będę wdzięczna za jakieś rozświetlenie tematu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, silikony w masce nie blokują od razu absolutnie wchłaniania substancji do włosa.
      Musiałyby być mocno nadbudowane na włosach czyli np nie oczyszczanie SLS przez długi czas.
      Maska z silikonami jak najbardziej działa jak powinna- substancje czynne wnikają do włosa, a silikony chronią włosy przed zniszczeniami i ucieczką wody : )
      Jeśli regularnie oczyszczasz włosy szamponem z SLS o prostym składzie nie musisz się obawiać, że maski z dobrym składem, ale z silikonami, nie zadziałają

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź dziewczyny : )w takim razie może pomyślę nad spróbowaniem czegoś z tej serii na zimę. Moje włosy są chyba wysokoporowate i jedyne czego jestem pewna to, że lubią lekkie oleje i nie znoszą protein. Więc może silikony pomogą mi zachować nawilżenie na dłużej bo ono na drugi dzień ucieka

      Usuń
    3. Dołóż na drugi dzień porcję olejku i/ lub serum silikonowego ; )

      Usuń
  6. Hej;) Kupilam u Was maske Floresan,ona mocno grzeje:D i po wyplukaniu jej nadal grzeje czy tak ma byc ? ;D po jakim czasie bedzie widac efekty wzrostu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie kilka razy po myciu także grzała, ale po pół godzinie przestawała :)
      to kwestia indywidualna po jakim czasie będzie efekt :) U mnie pierwsze efekty były po 2 tygodniach

      Usuń
  7. Moją ulubioną jest Maska Toskańska:) i karelia łopianowa sprawdza sie dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cześć! 😊 chciałabym zacząć świadomą pielęgnację włosów i pomyślałam że może poleciłabyś mi odpowiednie produkty które mogłabym zamówić w Waszym sklepie? Nie ogarniam tej całej pielęgnacji peh jeszcze :( czy mogłabym liczyć na Waszą pomoc? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Co myślisz amli w proszku? Opłaca się?jak stosować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amla sama z siebie wzmacnia włosy lekko, odżywia, ale nie tak mocno jak henna.
      Ładnie podkreśla skręt u niektórych, wiec jeśli masz fale lub loki to spróbuj. Można ją domieszać do henny lub cassi albo rozrobić samą z wodą i nałożyć na włosy.
      Być może dodać też maski i zrobić taki amlowy gloss?:)

      Usuń
  10. Moje włosy bardzo łatwo obciążyć, są cienkie i srednioporowate. Dodatkowo nie przepadają za hydrolizowaną keratyną i innymi proteinami, tolerują nawilżacze w niewielkiej ilości, oleje też powodują delikatne obciążenie i co tu wybrać!! :) żeby były puszyste a jednocześnie odpowiednio zabezpieczone?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może maska Brzozowa Karelia, maska Le cafe jest przeznaczona do cienkich włosów i absolutnie nie obciąża : )
      a do tego serum na końce silikonowe jakieś lekkie. Mythic Oil jest leciutki, a zabezpiecza idealnie

      Usuń
  11. Hej dziewczyny, polećcie proszę dobrą szczotkę do długich, wysokoporowatych włosów po keratynowym zabiegu. Od dłuższego czasu używam tylko grzebienia z daleko rozstawionymi zębami i w sumie jest ok. Chciałabym wypróbować coś innego, ale kompletnie się nie znam na tych włosiach dzika czy innych zwierzątek. Liczę na Was i na jakieś konkrety!

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.rossmann.pl/Produkt/For-Your-Beauty-Nature-drewniana-szczotka-do-wlosow-duza-1-szt,109305,5378

      :)

      Usuń
    2. mam ta szczotkę i jestem zadowolona : ) wcześniej miałam z naturalnego włosia z Rossmanna okrągłą i też ją lubiłam ale rzeczywiście trochę puszyła włosy

      Usuń
  12. Zerkam na bloga od dłuzszego czasu i zachwycam się efektami jakie na blogu widzę po nawilżających kosmetykach z ładnymi składami, ale no właśnie...
    Mam włosy, które nie znosza humektantów. Zawsze jest po nich siańsko albo częściej rozgumiały puch i nieważne jak cudownego oleju do nich dodam i tak nie widzę po nich efektu wow. Jedyne humektanty, które ewentualnei me locze toleruje to miód, kwas mlekowy i pantenol ale to tylko zimą i szału po tym nie ma. Za to dla odmiany wspaniale działają często stosowane proteiny w duecie z olejami lub proteiny solo jak np. Kallos Keratin. Zastanawiam się więc czy jest sens sięgac po humektanty, skoro efekt jest nijaki albo zły? Trochę mnie to dziwi ponieważ mam włosy suche i teoretycznie humektanty powinny nawilzać, a efekt nawilżenia zyskuję tylko po proteinach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro sama mówisz, że po nawilżaczach nie ma efektów to nie stosuj :) nie ma sensu tego używać na siłę, jeśli nie widzisz efektów.
      Skoro Twoje włoski lubią proteiny to funduj im to. Moje włosy niegdyś też nie tolerowały humektantów i nie używałam długo nic takiego. Dopiero od jakiegoś roku je polubiły, ale też zależy jaka pogoda itd

      Usuń
  13. Jeszcze z żadną z nich nie miałam styczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto wypróbować, jeśli szukasz czegoś do swoich włosków :)

      Usuń
  14. Dziewczyny, mam pytanie trochę z innej beczki, bo o wcierki. W jaki sposób pokrywacie nimi cały skalp? Robię przedziałki, ale trzymają mi sie one do przedniej polowy glowy, z tylu juz nie wiem co sie dzieje :p jesli glowa mnie swedzi, to zykle wlasnie bardziej w tylnej czesci. Staram sie masowac opuszkami i dochodzic do kazdego cm glowy, ale bez przedzialka z tylu pewnie duzo produktu zostaje na wlosach. A może to wystarczy? Jaki wy macie na to sposób?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy jaki aplikator ma wcierka : )
      Jeśli np taki jak ma Floresan to po prostu robię przedziałki na oko i jeżdżę tym aplikatorem po całej skórze głowy.
      jeśli jest spray to tak samo. Psikam mniej więcej na przedziałki i masuję palcami.
      najgorzej jak np olejek bez aplikatora-wtedy maczam palce i przykładam je jakby obok siebie, kawałek po kawałeczku
      Efekty są więc chyba metody działają : )
      Nie chce mi się bawić nigdy w dokładne przedziałki, nakładanie strzykawką itd

      Usuń
  15. Planeta Organica Marokańska zamówiona. Co prawda moje włosy są wiecznie na granicy obciążenia, ale ostatnio jednocześnie zaczęły się puszyć (nie wiem, jak to możliwe...) i wyglądać marnie pomimo zawsze świetnie sprawdzającej się pielęgnacji. Oby ta maska pomogła ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nakładaj od ucha w dół po prostu omijając skórę głowy : )

      Usuń
  16. Tutaj niestety nakładanie od ucha w dół często nie pomaga.
    Ale maska wypróbowana i obciążyła dokładnie tak, jak oczekiwałam. Jest świetna, dziękuję za polecenie!

    OdpowiedzUsuń