Maski Prowansalskie - godny następca masek Karelia Organica

Masek Karelia Organica, które tak lubiłam i Wy także je pokochałyście niestety od długiego czasu nie ma w Hurtowni. Bardzo się cieszyłam, że tak się nimi zainteresowałyście i dawały praktycznie u każdego dobre efekty. Cztery typy produktu pozwalały na dobranie odpowiedniego do każdego typu włosów i do każdej potrzeby.
Nie tracimy nadziei, że jeszcze wrócą do sprzedaży, jednak z ich braku poszukiwałam czegoś co mogłoby je zastąpić.


Dlaczego Maski Prowansalskie są podobne do masek Karelia?


Zacznijmy od względów technicznych:
- mają taką samą pojemność (220 ml)
- są zapakowane w podobne plastikowe słoiczki z zakrętką
- cena także jest bardzo mocno zbliżona (różnica 50 groszy na korzyść Karelii)
- podobna konsystencja
- działają świetnie zaaplikowane zarówno na minutę, jak i na dłużej
- 3 rodzaje masek Prowansalskich i 4 rodzaje Karelia


Działanie Masek obydwu firm jest bardzo zbliżone. Jak do tej pory testowałyśmy jedynie dwie wersje - Regenerującą (KLIK) oraz Siła i blask (KLIK). Występuje jeszcze Odżywcza, którą też na pewno będziemy mieć w sprzedaży po tak zachęcających rezultatach dotychczas stosowanych.


Dla kogo która maska? Jaką wybrać?



Dwie maski, o których dziś piszę są zupełnie inne. Każda ma inny skład, zróżnicowane działanie.
Wersja regenerująca (KLIK) mniej przypadła mi do gustu. Jej formuła jest cięższa, bardziej dociążająca. Jeśli miałabym ją porównać to bez wątpienia do wersji Łopianowej Karelia Organica. Łopianowa także nie stała się moim ulubieńcem. Włosy były za mocno oklapnięte, nieco sztywne po wysuszeniu, ale błyszczały się bardzo mocno. Tutaj mam bardzo podobne odczucia.
Maska sprawdzi się na włosach kręconych, suchych, zniszczonych, ale również na średnio i niskoporowatych. Warunkiem jest to, by włosy lubiły mocno dociążające produkty. Włosy Oli takie są i z tą maską się polubiły. Moje wolą lżejsze formuły.
Zawiera bogactwo składników, które mogą wpłynąć także na porost i wzmocnienie włosów.
Ma zielony kolor i zapach bazyliowego sosu.


Maska Siła i blask (KLIK) kojarzy mi się z Moroshką i Oblepikha. Ma w sobie wszystko co najlepsze z tych dwóch masek. Włosy stają się miękkie od razu po nałożeniu (w wersji Regenerującej tak samo). Kiedy ją spłukuję są tak mięciutkie i śliskie, że nie mogę oderwać od nich rąk.
Rozczesują się błyskawicznie, a po wysuszeniu dzieje się magia. Włosy stają się niesamowicie nabłyszczone, gładkie i sypkie. Jednocześnie zachowują lekkość, puszystość.
Włosy aż po same końcówki są odżywione, nawilżone, widać, że niczego im nie brakuje.
No i ten blask - nazwa nie jest tutaj na wyrost. Jest to jedna z najlepiej nabłyszczających masek, jakie znam.
Ten produkt powinien sprawdzić się na każdych włosach poza mocno zniszczonymi lub z dużym problemem 'puszenia'. Takie kosmyki potrzebowałyby wzbogacenia maski np. porcją oleju, by stała się mocniej dociążająca.
Jednak jeśli macie suche, zniszczone włosy, które są cienkie i bez życia także możecie spróbować. Dla każdego innego typu, w tym dla włosów zdrowych, którym zazwyczaj mało brakuje, będzie idealna. Będzie stanowić przysłowiową kropkę nad "i" nadając ostatecznego szlifu.
Ma różowy kolor i delikatny kwiatowy zapach. Niestety nieco chemiczny.



Co cennego znajdziemy w składach produktów



Maska Regenerująca (KLIK) zawiera: Olej z pestek winogron, Olej z czarnej gorczycy, emolienty tłuste, antystatyk, Ekstrakty ziołowe z: rozmarynu, tymianku, szałwii, oregano, majeranku i bazylii. Ponadto masło shea, ethylhexylglicerin (humektant), 3 silikony, w tym jeden zmywalny delikatnym detergentem i dwa odparowujące.

Maska Siła i Blask (KLIK): masło shea, organiczny ekstrakt z irysa, ekstrakt z piwonii, emolienty tłuste, antystatyk, emulgator, glicerydy sojowe, 3 silikony, w tym jeden zmywalny delikatnym detergentem i dwa odparowujące.


A Wy, na którą byście się skusiły? : )

M.

18 komentarzy :

  1. Wybór jest trudny, dlatego na pewno wziąć dwie!
    Nawet jeśli ta Siła i Blask nie dociáżyłaby moich sucholców, zastosowałabym já na naolejowane kłaki, lub zmieszała z kilkoma kroplami oleju i już byłoby pièknie.
    Bardzo ciekawe maski, na pewno coś zakupię :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta druga wygląda kusząco! Szkoda, że nie ma Karelii z rokitnikiem, zdążyłam się z nią polubić...

    Panna Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że jest? ;d a właściwie będzie. Cudem nam się udało ją dorwać dziś w nocy <3
      Będą w przyszłym tygodniu, ale mozna już kupować, by sobie zarezerwować, bo na pewno szybko się rozejdą : )

      Usuń
  3. Jak dla mnie to prawdopodobnie obie są zbyt ciężkie :)
    Może to tylko moje wrażenie, ale na zdjęciach widać, że i Twoje włosy są chyba zbyt dociążone.
    Sz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie były obciążone na pewno ;d były po prostu na drugi dzień po myciu, więc już nie takie ładne jak po myciu : )

      Usuń
  4. Muszę je mieć! Moja ulubiona maska Karelia jeden lopianowa, której zostało mi jeszcze na 2-3 aplikacje dlatego bardziej skłaniam się ku regenerującej.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy planujecie dostawę masek Ekos i Iceveda? Właśnie przeglądam asortyment i widzę, że już ich nie ma 😓 Prawdopodobnie będę w przyszłym tygodniu na dwa dni w Polsce i bardzo mi zależało na tym zamówieniu...

    OdpowiedzUsuń
  6. Którą maskę poleciłybyście do włosów średnioporowatych? Spośród fratti z szungitem, planeta organica toskańska/marokańska?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda może się sprawdzić spośród tych trzech : ) Fratti jest najlżejsza

      Usuń
  7. Ja planuję gdzieś kiedyś znaleźć Karelię i wypróbować :)
    Choć nie powiem - te prowansalskie też wyglądają kusząco <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udało nam się dorwać Karelie i będą w przyszłym tygodniu, także daleko szukać nie musisz d;

      Usuń
    2. No i życie staje się piękniejsze :D

      Usuń
  8. Wydaje mi się, że postawiłabym na regenerującą. Patrząc na składy, ta druga mogłaby puszyć mi włosy (średnioporowate, falowane, coś pomiędzy 2b i 2c). Niedawno kupiłam u Was zapas masek i olejów, teraz trzeba to zużyć!
    Przy okazji pytanie: testuję po kolei Wasze szampony ecolabu. Pierwszy odżywiający (rysunek avocado bodajże) był świetny, nawet bez nałożonej odżywki nie miałam przesuszonych włosów, były miękkie, błyszczące i ładnie się kręciły. Teraz testuję regenerujący, jestem w połowie butelki zupełne przeciwieństwo. Włosy zrobiły się suche, łamliwe, takie tępe w dotyku już podczas mycia. W tym przypadku odżywka jest niezbędna i używam na zmianę średniej anwenówki i balsamu agafii. Z szamponów zostały mi jeszcze dwa- uspokajający aloesowy i wzmacniający z macadamią. Jak myślicie, który mógłby podratować włosy? Raz w tygodniu olejuję na mokro mieszanką arganową z ecolabu.
    Pod koniec roku wybieram się na podcięcie końców i zejście z cieniowania, będę też rozsądnie walczyć o przyrost- czy ciągle można do Was pisać z prośbą o porady?
    Pozdrawiam!
    Wioleta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może któryś olej z szamponu regenerującego Ci nie pasuje i stąd taka reakcja?
      Spróbuj tego wzmacniającego, bo aloesowy może też puszyć, jeśli masz podatne włosy

      Zawsze możesz napisać na maila czy na fb : )
      Pozdrawiamy

      Usuń
  9. Planuje kupić jedna maska do wlosow srednioporowatych, w kierunku niskoporowatych. która polecacie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy czy włosy lubią cięższe czy lżejsze formuły. Wszystko jest napisane w poście - dla kogo jaka : )

      Usuń