Moje ostatnie farbowanie włosów - Henna, manjistha, suszony hibiskus

Od mojego ostatniego farbowania minęły już prawie 2 tygodnie. Początkowo chciałam od razu napisać Wam co i jak, ale pomyślałam, że warto jednak sprawdzić jak kolor będzie się utrzymywał. Dlatego dopiero dziś po kilkunastu myciach włosów pojawia się ten wpis.
Bardzo żałuje, że zdjęcia nie oddają koloru, który mam na głowie. Włosy nie są ani tak bardzo czerwone jak na większości zdjęć na Instagramie z telefonu, ani tak bardzo rude, jak na zdjęciach z aparatu. Mam nadzieję, że później uda się zrobić lepsze zdjęcia, ponieważ teraz całkowicie nie mamy na to czasu. Okres przedświąteczny w naszym sklepie pochłonął nas w 100%.



Pierwszy krok - farbowanie odrostów farbą chemiczną



Krokiem pierwszym było farbowanie odrostów. To odrost zmusił mnie do farbowania, ponieważ stosując tonik Orientana (KLIK) i Maskę Floresan (KLIK) w ciągu ostatnich tygodni, dorobiłam się przyrostu około 4 cm. Pomimo tego, że kolor na długości po Rubii pięknie się trzymał musiałam czymś zakryć odrost. Do samego odrostu użyłam Garnier Olia w kolorze 6.60. Niestety, farba nie pokryła mojego naturalnego ciemnego brązu tak jak powinna - miał on kolor ciemniejszy niż reszta włosów, przebijały moje ciemne włosy spod ciemnej czerwieni.
Krokiem drugim było farbowanie. Wiecie, że uwielbiam eksperymentować i dlatego nie zdecydowałam się na taką samą mieszankę. Oczywiście pewnie wrócę do rubii, jak tylko spróbuję nowych sposobów, ponieważ jest to pewniak w kwestii bardzo trwałej, intensywnej czerwieni.

Tym czasem zdecydowałam się na mieszankę Henna + manjistha + sproszkowany hibiskus (KLIK)


Czym jest sproszkowany hibiskus?


Sproszkowany hibiskus to coś całkiem innego niż napar z hibiskusa, którego także możemy użyć do zalania np. henny. Napar ma głównie właściwości zakwaszające, może nadawać chłodniejszych tonów. Ilość cennych składników jest dużo mniejsza niż w czystym proszku z hibiskusa.
Sproszkowany hibiskus posiada dużo ciekawsze właściwości i to nie tylko koloryzujące.
Przede wszystkim jest bogatym źródłem witaminy C, kwasów organicznych, w tym cytrynowego, jabłkowego, winowego, szczawiowego, polifenoli, flawonoidów, antocyjanów, karotenów i pigmentów, które nadają kwiatom piękny kolor.


Hibiskus w praktyce ma farbować na kolory fioletowe, czerwone, kasztanowe. Pomaga walczyć z łupieżem, wypadaniem, a do tego odżywia i nabłyszcza.


Jak wyglądała moja mieszanka?



Użyłam 80 gram henny Le Erbe di Janas. Dlaczego akurat takiej? Nie myślcie, że mimo nazwy "Chłodna czerwień" jest ona czerwona. Zamówiłam ją do testów z nadzieją, że będzie czerwona, jednak wychodziła zawsze ruda. Kolor jaki daje to ciemna rudość budująca się w kierunku kasztanowym i wręcz brązowym.
Użyłam jej, ponieważ chciałam ją zużyć i po próbkach zostało mi jej około 80 gram. Na moje włosy to zdecydowanie za mało, więc musiałam pokombinować dalej.
Znalazłam ostatnie dwa opakowania Rubii Hesh, w tym jedno napoczęte, więc łącznie około 75 gram. Zalałam ją wodą i podgrzewałam około godziny według przepisu z tego posta KLIK.
Do rubii dodałam 3 łyżki hibiskusa i całość podgrzewałam jeszcze chwilę.
Hennę wymieszałam z owocową herbatą (dzika róża, hibiskus, jagoda, malina), łyżeczką kwasku cytrynowego i nie odstawiałam, ponieważ nie miałam na to czasu.
Gotową mieszankę nałożyłam na całe włosy i przesiedziałam z nią około 4 godzin. Po tym czasie spłukałam wodą i nie myłam szamponem ani nie nakładałam odżywki.
Włosy rozczesały się bajecznie, były bardzo miękkie i w ogóle nie było czuć przesuszenia.
Kolor jest rudo-czerwony. Na pewno nie jest to oczywista czerwień, jak wcześniej, ale nie jest też czysta rudość, jaką nosiłam przez długi czas.
Kolor w słońcu jest bardziej miedziany, w świetle sztucznym czerwony. Kiedy patrzę na siebie to trudno mi powiedzieć, czy włosy są rude czy czerwone, ponieważ mają w sobie bardzo dużo czerwonych tonów, szczególnie w świetle dziennym, co idealnie pokazuje telefon. Kiedy miałam typowo miedziane włosy nie było szansy, by na telefonie wyglądały one na czerwone.
Hibiskus na pewno zostanie ze mną na dłużej jako dodatek do farbowania, ponieważ dodał bardzo ładnych refleksów, czerwonych tonów, których nie było wcześniej, gdy mieszałam hennę z rubią.
Do tego włosy nie były suche ani trudne do rozczesania mimo 48 h nie mycia ich po zmyciu henny, gdy czekałam aż kolor się utleni.
Sam kolor nie dojrzał jakoś znacznie w tym czasie, ale trochę lepiej pokryło odrost, z którym nie do końca poradziła sobie farba Olia.

M.

15 komentarzy :

  1. Ależ cudo ❤ Ogień! ❤
    Wesołych Świąt, moje Kochane :-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoje włosy wyglądają fantastycznie, ten kolor jest taki trójwymiarowy i śliczny :-)) Gdy zafarbowałaś je na czerwono, spodobało mi się to tak, że sama chcę teraz taki - ale machoniowy:-D Tylko nie mam odwagi przyjść tak do szkoły:-( pomimo że nie ma zakazu farbowania włosów:-) Dlatego mam pytanie: gloss z henną khadi amla&jantropha na ok. godzinę na moich farbowanych hendigo włosach(teraz są takie ciemno brązowe, wpadają w czerń) da jakiś efekt?
    I życzę Tobie i Oli wesołych świąt!
    Lucia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gloss raczej nie da widocznego efektu. Raczej spróbuj normalnie nałożyć hennę, jeśli marzą się się mahoniowo czerwone tony :) i tak na ciemno brązowych włosach różnicy aż tak dużej nie będzie : )

      Dziękujemy serdecznie i wzajemnie :))

      Usuń
    2. Dziękuję :-)

      Usuń
  3. Cudowne włosy *.*

    Myślałaś może o hennie Light Mountain red?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiłam teraz przegląd zagranicznych stron i wydaje się fajną opcją : ) pewnie spróbuję

      Usuń
  4. WOW brak słów!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mogę się po prostu na nie napatrzeć <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Te fale są obłędne <3 Poradź mi, jaką hennę powinnam zastosować do pierwszego farbowania - włosy mam brązowe, lekko rozjaśniane od połowy włosów, farbowane do tej pory chemicznie. Zakupiłam henne khadi orzechowy brąz (zależy mi na jak najmniej ciepłym kolorze brązu, najlepiej chłodnym) ale wiem, że przy rozjaśnianych włosach może wyjść mi kolor zielony bo mieszanka w składzie ma indygo. Jaką henne kupić żeby zafarbować najpierw włosy żeby wykluczyć glona na włosach? Wiem, że powinna to być czysta henna, ale jest tyle tego na rynku ... boję się żebym nie spartoliła sprawy i nie kupiła nieświadomie nieczystej henny, już raz zrobiłam zakup i okazało się, że to cassia. Jestem w tym zielona :-/ Monia, Ola - pomóżcie początkującej :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, potrzebujesz czystej henny jako bazy pod brąz. Marka obojętnie jaka byle dobra ;d czyli albo Khadi, Sattva, Orientana, Jerbe di Janas
      Jeśli to ma być pod brąz to możesz kupić od razu hennę z amlą- nie musisz jej zakwaszać dodatkowo i sama z siebie jest mniej ruda zazwyczaj.
      Przykładowo:
      https://sophieczerymojasklep.pl/pl/p/Khadi%2C-HennaAmla/42
      https://sophieczerymojasklep.pl/pl/p/SATTVA-HENNA-NATURALNA-CZERWONA-150-g/275

      Usuń
    2. Czyli lepiej u mnie się sprawdzi henna z domieszką amli :-) A orientujesz się może, która wychodzi mniej ruda? Khadi,czy sattva? Na długość do zapięcia stanika ile będę potrzebować proszku? Włosów objętościowo mam trochę mniej niż Ola ;-)

      Usuń
    3. Obydwie henny wychodzą podobnie i obydwie Ci potem brąz przykryje bez obaw : )
      100 gram na początek na pewno : )może Ci starczy 80 ;d

      Usuń
    4. Dziękuję bardzo Kochana :-*

      Usuń