Czas na włosy, Włosowe SPA, katamowanie i nawilżenie

Przyszedł czas odświeżenia koloru włosów (dzięki katam) oraz ich odżywienia za sprawą czystej henny. Moje włosowe SPA rozpoczęło się zatem 4 dni wcześniej ;d Zdjęcia również zrobiłam dwa dni wcześniej, a na dziś zostawiłam sobie już tylko napisanie tekstu. Odpuściłam sobie na chwilę obecną kombinacje z fioletową poświatą i postawiłam na sprawdzony już przeze mnie przepis na katamowanie idealne - przynajmniej dla mnie jest ono najlepszą wersją spośród tych, które miałam okazję przetestować na swojej głowie (a nie np. tylko na pasemkach). Niemniej jednak do kombinacji z hibiskusem oraz rubią na sodzie oczyszczonej oraz katamie na sodzie i szczypcie soli na pewno wrócę - myślę natomiast jak wdrożyć w mój koloryzacyjny rytuał sam hibiskus, ponieważ po najbliższym jego kolejnym nałożeniu dam Wam z tego sprawozdanie wraz z Moniką. Dlaczego jest taki wyjątkowy? Po jego użyciu zarówno ja jak również Monia odnotowałyśmy taki sam efekt pod pewnym kątem, że z całą pewnością podzielę się z Wami tą informacją, a następne jego zastosowanie, mam nadzieję, tylko utwierdzi mnie w przekonaniu o jego zbawiennym działaniu. Zobaczymy! : )

Zatem zaczynamy włosowe SPA krok po kroku
;3

Etap odżywienia za sprawą ziół - henny oraz kamatu


1. Odżywienie czystą henną Swati (została mi ostatnia puszka, dlatego chętnie ją wykorzystałam).
Hennę przygotowałam sobie w wieczór przed dzień farbowania. Do ciepłej, przegotowanej wody wlałam około 8-9 łyżek cytryny i po wymieszaniu zalałam nią hennę (całe 150 g). Długie, mozolne i wyczerpujące (;d) mieszanie drewnianą łyżką dało mi w efekcie gładką konsystencję gęstej śmietany. Całe szczęście, ponieważ jeszcze chwila i zapewne odpadłaby mi ręka. Miskę zawinęłam w folię i odstawiłam w pobliżu kaloryfera. Rano (nie zabrakło oczywiście intensywnego nocnego olejowania kamelią!) przystąpiłam do oczyszczenia włosów 3 razy szamponem z SLS (ostatnio znów zaopatrzyłam się w Bambi, ponieważ mimo wnikliwych poszukiwań nie znalazłam na Hurtowniach niczego co by mnie zainteresowało pod względem składu z SLS), jednakże do mycia przed henną umyłam je szamponem Vichy, Dercos. Przystąpiłam do nakładania henny z którą przesiedziałam 5 godzin.
Kolor po odstawionej hennie był piękny na moim odroście (średni brąz). Nie był mocno rudy, bardziej w stronę czerwieni, ale jednak to wciąż była rudość, tylko nie taka, na szczęście, niczym 'żarówka'.
Teraz pokażę Wam dwa zdjęcia, które nie są efektem farbowania, które opisuję, ale pokazują włosy po czystej hennie po pierwszym etapie:


2. Następny etap to etap katamowania. Katam (do kupienia u nas KLIK) rozmieszałam jedynie z glutkiem lnianym. Robię tak od tej pory, kiedy wymieszałam go jedynie z wodą i musiałam zużyć na swoje włosy 200 g zamiast 100 g : ) Dlaczego? Jak dla mnie katam ma tępą konsystencję i dosłownie odpadał mi z włosów, więc postawiłam na siemię, które niegdyś również dodawałam do henny, ale bardziej pod kątem nawilżenia, niż poprawy konsystencji. Swojego czasu zarzuciłam siemię jako dodatek do henny na poczet miodu, który u mnie dawał dużo lepsze rezultaty. W przypadku katam jest niezastąpiony a sama maź dosłownie sama sunie po włosach, ale siemię już znacie, to nie ma się nad czym rozwodzić. Osobno w wodzie przegotowanej przygotowałam sobie roztwór pół łyżeczki sody oczyszczonej i szczypty soli po czym wlałam i wymieszałam z glutkiem by zalać tym katam. Ziółko trzymałam na włosach 3 godziny i po tym czasie zaczęłam mieć podobne reakcje jak po indygo i głowa powiedziała już dość. Poszłam zatem zmyć katam z włosów i pierwsze co zauważyłam to intensywny niebieski (który przy wcześniejszych farbowaniach owszem był intensywny, ale teraz mam wrażenie, że był bardziej intensywny niż indygo, które, trzeba przyznać, używałam jednie na samej wodzie. Moje eksperymenty ze szczyptą soli na bardziej zniszczonych włosach zakończyły się fiaskiem, ale nie umiałam ich jeszcze wtedy do farbowania przygotować jak np. teraz). Mój czepek miał piękny niebieski kolor, rękawiczki po nakładaniu również - aż musiałam to wysłać Monice i wkręcić ją, że jedynak postawiłam na farbowanie indygo. Pomyślałam sobie, że w sumie tęsknię za taką niebieską czernią i nie obrażę się jeśli taki kolor mi po katam zostanie : )
Włosy rozczesałam delikatnie kiedy już wyschły i zostały zawinięte w warkocz. Z początku chciałam je umyć po upływie 1-2 dni, ale skończyło się u mnie bardzo niestandardowo. W rezultacie nie myłam włosów 4 dni. Kiedy farbowałam pierwszy raz katam, włosów nie myłam również przez 4-5 dni, ale trwałość koloru zauważyłam dopiero po rozrobieniu henny na wodzie i soku z cytryny, odstawieniu jej na noc oraz dłuższym trzymaniu katam. Nie bez znaczenia jest również fakt, że włosów długo nie myję. U mnie nie robi to żadnej różnicy, ponieważ włosy po 4 dniach kompletnie nie wyglądają na przetłuszczone, mogę je normalnie związać w warkocz i pokazać się ludziom. Po koloryzacji nawet Monika zauważyła, że wrócił niebieski blask : )

Zaraz po farbowaniu włosy (tylko u góry widać jaką różnicę, dół i tak jest czarny), wyglądały tak:

henna na włosy

Na drugi dzień
:

henna na włosy


Nawilżenie po farbowaniu - po 4 dniach utrwalania koloru

3. Mycie włosów mydełkiem cedrowym. Bardzo chciałabym przetestować szampon Anthyllis, ale wykupujecie go tak szybko, że nawet nie jestem w stanie go sobie odłożyć ;d Przy następnej dostawie na pewno będę o tym pamiętać. Chciałabym spróbować czegoś nowego, a po balsamie tej marki mam ochotę na szampon 'bardzo delikatny'.
4. Balsam Anthyllis użyłam po raz pierwszy, ale wiedziałam, że na moim włosach wprost MUSI się sprawdzić. Chciałabym zobaczyć jak spisuje się na innych włosach, więc na pewno gdzieś go jeszcze wykorzystam i pokażę Wam jego działanie u innych. Najpierw jednak musimy zakupić go w dużej ilości na sklep, ponieważ już tradycyjnie najpierw produkt przeszedł przez nasze ręce a dopiero później trafi na sklep. Konsystencja nie jest bardzo zbita, jest moim zdaniem akurat, choć, jak wiecie, przepadam za treściwymi produktami. To jednak jest balsam, a nie ma maska do włosów, więc przeczuwałam, że będzie zapewne rzadszy jak większość produktów tego typu. Zapach jest delikatny, nie narzucający się a ja zawsze kiedy sięgam po włoskie kosmetyki czuję się jak na wakacjach - te zapachy przywodzą mi na myśl stosowane kosmetyki na wyjazdach ;d Bardzo dobrze rozprowadza się na włosach i masowałam nim całość wliczając włosy u nasady. Trzymałam go około 5 minut (w tym czasie nic mi nie spłynęło a ja lekko masowałam włosy na długości).
5. Płukanka z korzenia prawoślazu. Zainteresowałam się nim przeglądając Instagram Hazellinki, dokładnie chodzi o TO zdjęcie. Martyna zawarła w opisie włosów po prawoślazie słowa klucze, które mnie zachęciły czyli 'sypkość', 'gładkość' i fakt, że włosy się 'nie strączkują' ;3 Pomyślałam, że to coś dla mnie, dlatego zaczęłam szukać w internecie jak dokładnie płukankę przygotować. Natknęłam się na posta My hair secrets, gdzie podała dwa przepisy na płukankę. Drugi był bardziej czasochłonny, ale uznałam, że będzie skuteczniejszy, ponieważ wydobywa się z korzenia więcej śluzu co jest jak najbardziej pożądane : ) Dwie łyżeczki korzenia prawoślazu zalałam zatem szklanką chłodnej wody i pozostawiłam na około półtorej godziny. Następnym razem zostawię zapewne może nawet i na 4 h. Następnie mieszankę doprowadziłam do wrzenia i pozostawiłam do przestygnięcia by potem móc przelać wywar przez sitko i dolać kolejnej szklanki przegotowanej wody w celu zwiększenia objętości płukanki. Moczyłam w niej włosy przez około 4 minuty, następnie polałam nią całość włosów wliczając oczywiście skórę głowy. Włosy odsączyłam i zawinęłam w ręcznik.

Czesanie przebiegało bajecznie prosto mimo pominięcia olejowania, którego przed myciem sobie nie odmawiam. Chciałam jednak zobaczyć jak zadziała balsam Anthyllis i czy poradzi sobie z włosami po ziołach. Użyłam go od tego czasu już kolejne dwa razy i już wiem, że miękkość, łatwość rozczesania jak również blask (i to jaki!) zawdzięczam właśnie balsamowi Anthyllis. Blask po jego użyciu mogę porównać do maski Le Cafe de Beaute dokładnie TAKIEJ. Jest to naprawdę świetny balsam bez silikonów, zobaczymy jak spisze się po miesiącu stosowania - żałuję, że jest tylko jedna dostępna wersja ;c
Jeśli macie włosy podobne do moich i sprawdza Wam się większość rzeczy, które pasują mnie to na pewno pokochacie ten balsam! To pewne : )


5. Stylizacja
Zdziwione, że nie kręciłam włosów na kok ze skarpety? Wróciłam do kręcenia na papier do pieczenia (wolę go od papieru śniadaniowego, ponieważ mogłam wyciąć z niego dłuższe odcinki dzięki czemu łatwiej było mi związać koniec z końcem (;d)). Włosy spięłam w wysokiego kucyka (który po rozpuszczeniu jest odpowiedzialny za dużą objętość u nasady) a następnie rozdzieliłam kucyk na dwie części. Zwinęłam odcinek papieru do pieczenia w rulonik i nawijałam pasmo włosów podobnie jak nawija się na wałki - czyli jedno na drugie a nie sekcja obok sekcji. Trzeba uważać by końcówek nie zmiażdżyć (musi być to robione umiejętnie), ponieważ w przeciwnym wypadku będą nieestetycznie odgniecione co stworzy wizualny efekt przesuszenia/zniszczenia.


Efekt przypomina mi efekt, jaki osiągam po lokówce a do tego jest trwały, ponieważ włosy są mocniej ściśnięte niż w przypadku koczka na skarpecie.

czarne włosy
czarne włosy


Sukienka ze zdjęć KLIK

Czubek włosów po umyciu:

39 komentarzy :

  1. Włosy Ci urosły niesamowicie;o ostatnio nie jestem na bieżąco, rezygnujesz z granatowej czerni i indygowania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak jak napisałam w poście za niebieską czernią tęskniłam a katam jest w stanie mi ją dać ; ) chciałam po prostu pokombinować z poświatą z niebieskiej wyczarować fioletową, z czerni nie zamierzam rezygnować : )

      i cieszę się, że zauważyłaś, że urosły mi włosy! <3
      pozdrawiam! : )

      Usuń
  2. Serdecznie dziękuję Kochane za piękną przesyłkę, bardzo dobrą pamięć. Przemiłe są zakupy w Waszym sklepie 😊. Gorące pozdrowienia z Lublińca 😊!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana! To my dziękujemy za zakupy u nas! ;*
      Ściskamy Cię bardzo, bardzo mocno! <3

      Usuń
  3. Bardzo podoba mi się ten kolorek Twojego odrostu po czystej hennie, chętnie widziałabym go na swoich włosach;-)
    Twoje włosy są naprawdę długie, ja ostatnio obcięłam ok. 3cm końcówek i ubolewam, że są takie krótkie:-D ale przynajmniej zdrowsze.
    Pozdrawiam
    Łucja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdjęcie z przedostatniego farbowania, ostatnio miałam jeszcze ładniejszy, ale nie widzę siebie w takim kolorze na całości włosów ;D ja niedawno podcinałam dwa cm, dla zdrowia ;D uwielbiam świeże końce :)

      Pozdrawiam również! :)

      Usuń
    2. Czy twoje katowane włosy są bardzo ciemno brązowe (tuz przy głowie) czy mi się wydaje?

      Usuń
    3. wydaje : ) poświata, owszem jest jaśniejsza (widoczna pod słońce), ale i tak chcę ją zamienić na fioletową. włosy są czarne jak po indygo ; ) no przynajmniej w moim przypadku : )

      Usuń
  4. Wiem, jak bardzo pragniesz fioletu, ale chyba musisz poczekać na siwe - wtedy po zwykłym indygowaniu bez jakichkolwiek dodatków fiolet jest gwarantowany :)
    Świetnie udało Ci się jednak uchwycić niebieskie refleksy :)
    Ja podcinałam 5cm po zakończeniu akcji zapuszczania i się zastanawiam, jaką akcję wymyślić sobie teraz we własnym zakresie.

    Sz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bez dodatku sody i soli był po prostu czarny ;d także będę tak farbować ;d myślę, że jak będę mieć siwe to raczej nie będę korzystanie wyglądać w takich kolorach, więc chyba muszę myśleć dalej ;D
      Sz. a nad jaką akcją myślałaś? tzn. jak coś wymyślisz to pochwal się co tam robisz z włoskami ;*

      Ściski! ;*

      Usuń
  5. Przepiękne a długość bardzo imponująca 😍 Patrząc na Wasze efekty za każdym razem mam ochotę by ponownie eksperymentować z ziołami ale naturalki są już prawie na połowie długości i trochę szkoda. Może kiedyś skuszę się na czystą henne bo tylko ona jest u nas dostępna a męczyło mnie robienie zapasów i stres czy uda się ściągnąć potrzebne zioło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj nieee, mają już taką imponującą długość (mówię o Twoich naturalnych), że nic bym na nie nie nakładała! ;3 nie mogę się doczekać aż zobaczę Cię jak już odrosną całkowicie *,*

      <3

      Usuń
    2. Przekonałas mnie bo w ostatnich dniach się zastanawiałam nad nałożeniem czystej henny licząc na ciepły brąz /kasztan. Ale chyba jednak najpierw zapuszcze całość naturalna, tyle już wytrwałam a teraz odrosty ładnie zalewają się z hendigo więc trochę szkoda zaprzepascic długich miesięcy zapuszczania.

      Usuń
  6. Mimo że moim włosom bliżej do włosów Moniki, to Twoimi włosami tez się zachwycam namietnie <3! Po tym koku włosy rewelacja :O!
    Przepraszam, że nie na temat i byc może troche za intymne pytanie... Czy do takiej sukienki stosujesz ten stanik "naklejany", który latem 2017 był bardzo modny? Strasznie podobają mi się takie sukienki, ale nie mam pojęcia jak ogarnąć biust do takiego stroju, mam dość spory, więc opcja "bez" nie wchodzi w grę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! mnie też się bardzo podobają i jestem zadowolona, że już nie wypadają : ) szczerze mówiąc to nie mam stanika do tej sukienki i muszę poszukać. średnio przepadam tak po prawdzie za tymi naklejanymi, ale przy takim dekolcie jaką ma niestety się nie obejdzie.
      aha i powiem Ci szczerze, że w sumie mierząc ją po raz pierwszy mierzyłam ją do normalnego stanika i to wiązanie akurat idealnie stanik zasłania : ) bo są sukienki gdzie niestety zapięcie z wycięciem się rozmija, ale nie tutaj ;D

      Usuń
    2. Ooo dziekuję za odpowiedź! Odwieczny problem biuściatych kobiet! :( Myślałam, że ten "instagramowy", naklejany i ściągany na troczki zrobi robotę, ale nie próbowałam jescze. Na drugi rzut oka faktycznie, te wiązanie jest dość szerokie i zakryje biustonosz :).

      Tak zapomniałam nadmienić, że jestem ogromną fanką Twojej figury <3!

      Usuń
  7. Ale masz gęste włosy 😍 i ten kolor! Dziewczyny chce dorobić się wysypu baby hair :3 co bardziej polecacie maskę-okład czy serum z floresan? Do tego myślę nad wcierka banfi ;)
    Pozdrawiam Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! walczę o dawną gęstość cały czas : ) ja bym chyba postawiła na serum z floresan : ) ma szansę dłużej przebywać na głowie jako wcierka : )

      pozdrawiam serdecznie Olu! : )

      Usuń
    2. Nie miałam serum ale maskę Floresan nakładam na 6h lub całą noc bez efektów ubocznych, wręcz mam wrażenie, że całkowicie zapanowała wypadanie. Serum też mam ochotę przetestować przy kolejnej okazji.

      Usuń
    3. ja teraz będę próbować po umyciu na skórę głowy na godzinę do półtorej pod przykryciem i zobaczę czy obciąży mi włosy itp. ;D a na długość maska z olejem niech sobie korzystają przy okazji ;D

      Usuń
  8. Dziewczyny planujecie może w najbliższym czasie bezpłatną przesylke w waszym sklepie? ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hm, faktycznie dawno nie było! : ) coś pomyślimy z całą pewnością : )

      Usuń
    2. Jakby jakaś była to poinformujcie wcześniej, pasuje jakieś zakupki u Was zrobić ;**

      Usuń
    3. Jakby jakaś była to poinformujcie wcześniej, pasuje jakieś zakupki u Was zrobić ;**

      Usuń
  9. Może głupie pytanie, ale jak zrobić glutek lniany? Zalać ziarna siemienia lnianego wodą?

    Ach i skąd wiedzieć ile henny/katamu rozrobić do swojej długości włosów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. glutka robię tak: do katamu zalewam zwykle 3 łyżki siemienia lnianego w ziarenkach ponad pół litrową szklanką (woda odparowuje mi tak do pół litra właśnie) i gotuję aż widzę, że zaczyna gęstnieć, bo to właśnie glutek jest odpowiedzialny za konsystencję i to, że zioła 'suną' po włosach. kiedy glutek jest wystarczająco gęsty przecedzam ziarenka na sitku i zostawiam pozyskanego glutka do przestygnięcia ; )

      nie wiem jakiej długości i gęstości masz włosy ; ) ja na swoje nakładam 150 g henny i 100 g katamu : )

      Usuń
    2. Dziękuję :)

      To najwyżej spytam na grupie facebookowej ze zdjęciem, kiedy będę planować farbowanie

      Usuń
  10. Prześliczne włosy, masz bardzo gęsty przedziałek, prawie nie widać skóry głowy ❤ No i nie wiem czy to tylko ja widzę, ale masz całą masę babyhair! ❤
    Całuję, Kochana :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koteczku! : ) ja właśnie myślałam, że przedziałek po wypadaniu mam bardziej wyliniały ;d a tu takie spostrzeżenie <3 dziękuję! i fakt, mam dużo baby hair, bo wciąż nad tym pracuję : )

      buziaczki! ;*

      Usuń
  11. Witajcie kochane Dziewczynki:)
    to już stało się Tradycją, że przesyłka od Was pojawia się w moim ciemnym, służbowym tunelu niczym Światełko z najjaśniejszego Nieba…
    Nie mam słów, by wyrazić swój zachwyt z powodu serduszek spadających jak płatki śniegu na moje kolana, gdy rozpakowywałam paczkę od Was:)
    Jesteście niesamowite! Pięknie prawdziwe i pięknie szalone w najbardziej pozytywnym tego słowa sensie:)
    Piszę do Was z floresanem we włosach a jego odurzający zapach przenosi mnie do czasów dzieciństwa, gdy szalałam beztrosko pośród liści łopianu większych ode mnie.
    Piszę do Was, by krótko opowiedzieć o swojej wczorajszej przygodzie z fryzjerką, do której wybrałam się wreszcie, by może nie skrócić się o głowę, ale „uczciwie” i bez mamienia podciąć aurą zmęczone końcówki włosów. Zapewne domyślacie się, że nie skończyło się na podcięciu;)
    Pani zaproponowała, że pięknie wymodeluje mi włoski na szczotach i na pewno będę szczęśliwa. Tak mocno mnie nagabywała, że w końcu uległam, mając nadzieję na jeszcze większy cud;) Zanim zaczęła tymi szczotami wachlować wtarła mi we włosy kilka różnych fryzjerskich smarowideł po czym włączyła tak gorący nawiew w suszarce, że czułam jak skóra głowy mnie pali, modląc się żebym z miejsca nie utraciła połowy włosów. Kilka razy się wzdrygnęłam, raz podskoczyłam, a raz nawet chwyciłam kobietę za rękę, mając nadzieję że pojmie, ale po chwili znowu zaczynała robić to samo. Chyba się bardzo śpieszyła;) Podczas, gdy dla mnie ta „przyjemność” stawała się gehenną pani zaczęła narzekać, że za dużo mam tych włosów i chyba niedawno miałam jakąś epidemię łysienia, gdyż ocean ‘bejbików’, składających się na moją czuprynę nie pozwalał jej uzyskać standardowego hełmu;) Dalej było coraz gorzej i coraz smutniej. Wyszłam z zakładu wściekła na siebie z kaskiem zamiast włosów, z bólem głowy i obietnicą, że już nigdy, przenigdy więcej takich przyjemności.
    Po powrocie do domu nie miałam już siły na nic. Dziś w pracy dzień cały marzyłam tylko o tym, aby zmyć z tych sztywnych drutów, zwanych kiedyś włosami, całe to świństwo.

    A teraz…
    Teraz piszę do Was i buzia mi się uśmiecha do Waszej Prawdziwości i Waszej Misji, którą tak pięknie wypełniacie. Dzięki Wam zrozumiałam, że pielęgnacja włosów nie musi być nudnym obowiązkiem, a magicznym rytuałem, prowadzącym do celu, jakim są zdrowe, piękne i zadbane włosy…
    Kochane moje, robicie kawał dobrej roboty i robicie to z sercem, z wielką klasą i delikatnością, jak kropla, która drąży skałę nie siłą lecz ciągłym spadaniem…

    Pozdrawiam Was ciepło, dziękując za wszystko, za dobre rady i za cudne kosmetyki, które spowodowały, że znowu mam… Włosy:)
    liliana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej Kochana! : ) Twoje komentarze zawsze tak bardzo nas cieszą! dziękujemy Ci bardzo i cieszymy się, że paczuszka sprawiła Ci tyle radości! ;*
      o nie :< resztę komentarza przeczytałam ze smutkiem (wstawka o wizycie u fryzjer) ;c ja naprawdę nie rozumiem tego ich zamiłowania do aż TAK gorącego nawiewu, który dosłownie parzy tak samo jak czesania włosów grzebieniem o gęsto rozstawionych ząbkach w celu rozczesania wszystkich kołtunów... i tym samym kołtun z góry musi przebyć całą długość włosów by na końcach po prostu strzelić ;d dlatego ja mam taki 'uraz' i zawsze jak czeszę Dziewczyny to pytam czy boli a staram się być bardzo delikatna. Tak samo pod względem suszenia choć suszymy tylko koczki, całość zawsze zimnym nawiewem ;e bardzo współczuję :< mam nadzieję, że po zmyciu było już o niebo lepiej! ;*

      dziękujemy za motywację do dalszych działań, tego nam było trzeba! ;* pozdrawiamy Cię niezmiennie cieplutko i ściskamy mocno!!! ;*
      miłego dnia Kochana! : )

      Usuń
  12. Achch, Kochane moje...
    Ja także nijak nie mogę pojąć tych nawyków fryzjerskich, dlatego unikam jak ognia kontaktów z nimi. Czasem jednak zmuszona jestem bo moje włosy lubią być podcinane, a sama niestety tego nie potrafię i nie znam nikogo, kto chciałby się tego podjąć:(
    Po całej tej "przyjemności" włosy wyglądają dość marnie. Mam wrażenie, że słabiej niż przed podcięciem. Może to moja wina, bo się zapomniałam i za długo trzymała floresan, ponad godzinę:), może przedobrzyłam, a może zadziałała siła sugestii po tej felernej wizycie i moje ogromne niezadowolenie udzieliło się włosom:):):)
    ps. szepnijcie kochane, jak obchodzić się z floresanem, czy rzeczywiście trzymać krócej,tak jak jest napisane na opakowaniu, czy zmywać go jakimś konkretniejszym szamponem, czy jeszcze potem stosować odżywkę? Coś mi się włosy po wczoraj ciężkawe zrobiły a na dodatek dość mocno spuszone i jakieś takie bidulki;) Ale i tak wolę je w takiej postaci niż ufryzowane "na twardo" fryzjersko - chemicznymi smarami;)

    Dziękuję za Waszą obecność i ciepło
    wielkieeee buziaki;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pisałam komenatrz i jak zawsze musiało mi odświeżyć stronę ;d moje szczęście! ;d
      w każdym razie maskę Floresan stosowałyśmy przed myciem. Monika nakładała (dokładnie masując skórę głowy, dzięki temu czuła ciepło znacznie szybciej i czuła je w ogóle ;d) na godzinę przed myciem : ) ja poszłam w jej ślady również stosując przed myciem z tym, że zwykle nakładałam podczas gorącej kąpieli - uczucie grzania przychodziło po 40-50 minutach i trzymałam drugie tyle. teraz mam zamiar stosować po umyciu - na długość normalna maska np. z olejem a na skórę głowy Floresan pod foliowy czepek i zobaczymy jak się sprawdzi : ) dla wzmocnienia efektu możesz używać właśnie foliowego czepka : )
      więc skoro czujesz obciążenie stosuj przed myciem i zmywaj delikatnym szamponem + odżywka/maska. jak dla mnie on jest stosowania jedynie na skórę głowy, choć niektórzy chwalą sobie na długości : ) ja jednak mam dla niego tylko takie przeznaczenie ;D

      mam nadzieję, że włoski szybko dojdą do siebie! : )
      miłego weekendu <3

      Usuń
    2. Jak rzekłyście, tak z floresanem uczyniłam:) Przed myciem pod różowym(!!!:))foliowym czepkiem, znów prawie na godzinkę, cieplutko było mmmmm... a potem mój ukochany szampon Le cafe de Beaute, lekkość i objętość i oczywiście wiekuiście niezawodna odrobina maski Ekos:)
      A przy okazji chciałam się pochwalić, że wykombinowałam fajny mix do henny (sic!) w zasadzie kropli henny w morzu casii, gdyż ciągle najbardziej zależy mi na pokryciu odrostów i ma się rozumieć: na Ja-sno-ści :)
      A mianowicie znalazłam dodatkowe zastosowanie dla mojej ukochanej maski ajurwedyjskiej, której dwie łyżki stołowe dorzuciłam do cassiowej papki, oczywiście poza rumiankiem, kurkumą i czymś tam jeszcze. Ach... kochane moje, jakiż to był zapach, a jaka cudna konsystencja, dosłownie brak słów:)Tym razem z przyjemnością wytrzymałam z tym wszystkim trzy godziny:) No i co najważniejsze, to włosy... gładkie, błyszczące, mięsiste, jednym słowem spełnienie marzeń:)

      Jesteście Czarodziejkami:)
      spowodowałyście, że bynajmniej w moim przypadku, nudna rutyna przemieniła się w magiczny obrządek, a przy okazji fajną zabawę, odmianę, ucieczkę od szarych schematów...
      Inspirujecie, moje Drogie, po całości:)

      Pięknego tygodnia <3


      Usuń
  13. Twój kolor jest idealny 😍 Marzy mi się taki ! Mój naturalny to ciemny brąz , nigdy w życiu ich nie farbowała i strasznie obawiam się henny bo czuje ze jestem totalnie zielona w tych sprawach i pogorsze ich stan :o jesli będzie to moj pierwszy raz z henna a włosy mam wysokoporowate ( dzieki waszym wskazówkom z pielęgnacja i tak jest dużo lepiej ) polecasz najpierw zrobić hennę naturalna a później nałożyć katam czy jednak hennę czarna ? 😏

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. henną z całą pewnością stanu nie pogorszysz a przy odpowiednim jej użyciu może być tylko lepiej ; ) jeśli nie przeszkadza Ci to, że indygo nie można rozjaśnić możesz nałożyć mieszankę henny z indygo i innymi ziołami - mam na myśli wszelkie brązy, czernie.
      katam ma to do siebie, że wypłukuje się nieco szybciej dlatego ja robię teraz hennę z sokiem z cytryny odstawiam na noc a katam mieszam z łyżeczką sody dzięki czemu koloryzacja jest u mnie trwalsza niż użycie samego katamu bez sody i na hennę od razu rozrobioną i na nałożoną.
      i jestem za farbowaniem dwuetapowym, choć z nim też bywa różnie. mnie np. dwuetapowe farbowanie z indygo nie dawało nic : ) dopiero katam chwycił mi na czystą hennę, więc trzeba sprawdzić na sobie ; ) i próbować : )

      Usuń
  14. To niestety jest chyba norma w zakładach fryzjerskich, że włosy traktuje się jak przedmiot bez wartości. Zupełnie tak, jakby fryzjerzy nie zdawali sobie zupełnie sprawy z tego, że potrzeba wielu lat, żeby zapuścić włosy! Ja z kolei kilka miesięcy temu poszłam do osławionego Milek Design w Warszawie na zabieg keratynowego prostowania. Używają tam swoją drogą fajnego produktu Hair72, który w założeniu odżywia włosy, ale co z tego, skoro nie miał szans zadziałać. Przeżyłam prawdziwy koszmar i myślałam, że się popłaczę, kiedy fryzjerka na siłę rozczesywała moje umyte mocno oczyszczającym szamponem i jeszcze wilgotne włosy, susząc je przy tym gorącym nawiewem. Przecież nie trzeba znać się specjalnie na fryzjerstwie, żeby wiedzieć, że po takim szamponie włosy są bardzo tępe i szorstkie i rozczesywanie ich grzebieniem z gęstymi ząbkami to nie jest dobry pomysł. A co dopiero, gdy włosy są rozjaśniane. Efekt prostowania utrzymał się tylko do kolejnego mycia, a ja do tej pory żałuję, że tam poszłam, bo straciłam całe kępki włosów ;( Dlatego z przyjemnością czytam Waszego bloga, bo znacie się na włosach jak nikt i traktujecie włosy klientek jak skarb <3 za co należy się Wam złoty medal :* :* :* Waszego bloga traktuję jak włosową Biblię, bo wiem, że dzięki Waszym wskazówkom włosy Polek (i nie tylko) pięknieją z każdym dniem! Dla mnie jesteście najlepsze! Byłoby cudownie, gdyby wszyscy fryzjerzy podchodzili do sprawy tak, jak Wy <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze się zastanawiałam dlaczego tak jest, że włosy są tak traktowane - przecież idzie się tam (w teorii ;d) żeby włosy prezentowały się lepiej! mam same złe wspomnienia z takimi wizytami i cieszę się, że już tam nie jestem zmuszona chodzić.
      dodatkowo, poza okropnym traktowaniem włosów, zawsze, ale to zawsze, w czasach kiedy moje włosy były zniszczone tyle się nasłuchałam jakie to są paskudne i nadają się jedynie do ścięcia, jak to już nie przyjmują barwnika, że tylko jedwab po myciu mnie uratuje ;D mało przyjemne jest iść, zapłacić i jeszcze słuchać jakim to się jest beznadziejnym ;d nie mówię, że oczekiwałam zachwytów nad przesuszonymi, zniszczonymi włosami, ale mogłyby mówić to nieco w delikatniejszy sposób a nie taki bezpośredni, bo kiedy byłam młodsza to aż mi się płakać chciało nad tym w jaki sposób mi to mówiły. także niektórzy minęli się z powołaniem i to bardzo ;D
      dziękujemy Ci bardzo za ten komentarz, niezmiernie miło jest czytać takie rzeczy! : ) bardzo się staramy, bo nasze włosy też traktujemy jak 'kaszmirowe sweterki' i naszym Klientkom należy się takie same traktowanie : ) <3

      pozdrawiamy Cię serdecznie! <3

      Usuń
  15. Jest to mega czasochłonne i skomplikowane, ale dla takiego efektu na pewno warto :D

    OdpowiedzUsuń