Jak uzyskuję trwalszy skręt włosów - tak aby wytrzymał przez długie godziny?

Dziś opiszę Wam co robię zazwyczaj, kiedy wiem, że moje włosy muszą wyglądać dobrze przez dłuższy czas. Mam na myśli 'większe wyjścia' ;3 Jeśli w grę nie wchodzi niepogoda (mżawka, wiatr potrafią zniszczyć nawet najbardziej trwałą i ułożoną fryzurę nie czarujmy się ;d) można jakoś nad tym zapanować - z większym bądź mniejszym efektem, ale zawsze z jakimś pozytywnym! : )
Mam nadzieję, że przyda Wam się coś z tego posta i rozjaśni on niektóre kwestie jeśli któraś z Was kręci włosy mocno dociążone, bądź wilgotne i dziwi się, czemu skręt szybko ulega rozprostowaniu. Moje włosy z natury lekko falują (kiedyś kręciły się bardziej), ale nie podoba mi się wydobywanie z nich naturalnego skrętu, ponieważ zazwyczaj włosy zbijają się w pasma a ja lubię rozdzielone, puszyste (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) fale. Tytułem tego stawiam na 'skręt kontrolowany'. Moim ulubionym skrętem, jaki uzyskuję są fale po koczku na skarpecie, który pokochałyście również Wy. Koczek na skarpecie tworzy grube, delikatne fale (na włosach krótszych są one bardziej intensywne, ale nigdy nie będą takie jak np. po papilotach kiedy rozwinięte pasemko potrafiło nagle skrócić się do długości do ucha z długości za ramiona ;d kto tak miał? Chyba każdy!) a wiadomo, że im luźniejszy skręt tym mniej trwały. Opiszę Wam krok po kroku co robię i co sprawdza się u mnie (po moich doświadczeniach) najlepiej.

włosy
włosy

Na ustach moje ukochana pomadka KLIK Copper Blush. Polecam z całego serca ;3

Jak uzyskać trwalszy skręt włosów krok po kroku


1. Krok pierwszy
Jestem zdania, że kręcenie włosów suchych (w znaczeniu przesuszonych, nienawilżonych przed zabiegiem kręcenia a nie odpowiednio wysuszonych np. po umyciu), które są nieodpowiednio wygładzone jest bezsensowne, ponieważ skręt tylko uwypukli pielęgnacyjne niedociągnięcia. W moim przypadku włos suchy, niewygładzony, nieodpowiednio nawilżony to sztywne, pokręcone (bardziej spuszone) bliżej nieokreślone 'coś'.
Dlatego zawsze przed 'większym wyjściem' włosy są bardzo obficie naolejowane (są od niego mokre i ciężkie). Używam do przeczesywania włosów pokrytych olejem szczotki wiosłowej z Rossmanna, którą polecam Wam niezmiennie. Na takie przeczesywanie poświęcam dłuższą chwilę tak by dotrzeć olejem wszędzie i wygładzić każdy włos by nic nie odstawało. Moje włosy w dalszym ciągu preferują długie olejowanie, więc trwa ono w moim przypadku minimum 4-5 godzin by osiągnąć optymalny efekt. Kluczem do odpowiedniego wygładzenia jest właśnie długie rozczesywanie szczotką włosów pokrytych olejem co trwa około 20 minut - w przeprowadzanych metamorfozach włosy potrafimy przeczesywać czasem nawet godzinę : )

2. Krok drugi opcjonalny dla mnie, kiedy mam więcej czasu (nie zostaje pominięty kiedy włosy dawno nie były odżywiane i potrzeba im odżywczej bomby na już):

- decyduję się na laminowanie włosów żelatyną, dzięki czemu są intensywnie błyszczące i wyglądające zdrowo, rzekłabym na 100%.
Laminowanie żelatyną rozpoczynam od 'kompresu' miodowo-oliwnego (czasem dokładam oleju rycynowego, ponieważ pięknie nabłyszcza), (czyli emolienty+humektant), który nakładam na naolejowane uprzednio włosy (co uwzględniał krok pierwszy). Zwykle proporcje są takie, że daję więcej oliwy niż miodku, powiedzmy 1,5:1. Kompres trzymam godzinę czasu, by potem móc dołożyć na włosy trzecią warstwę: oliwa z oliwek (daję tyle by dało radę pokryć całe włosy i jej sobie nie szczędzę) + żelatyna wieprzowa (1 łyżka rozpuszczona uprzednio w wodzie nad gazem). Trzymam mieszankę na włosach około 40 minut utrzymując ciepło za sprawą folii i ręcznika, co jest również dodatkowo ważne (tj. trzymanie pod folią) dla utrzymania wilgotności mieszanki/warstw - nie można dopuścić do zaschnięcia żelatyny, ponieważ zamiast pomóc - zaszkodzi i ciężko będzie się z nią rozprawić podczas mycia.

- bądź wybieram szybszą opcję (choć pierwsza jest kompletnym pewniakiem i na następny blogowy 'wypad' z całą pewnością wybiorę ją po raz kolejny). Na naolejowane włosy nakładam mieszankę oliwy z oliwek, miodu i żółtka na około 1-2 godzin pod folię i ręcznik, by jak w pierwszej opcji, utrzymywać wilgotność mieszanki.

3. Krok trzeci, czyli mycie włosów, tutaj znów pojawiają się dwie opcje, choć ta z użyciem sody oczyszczonej jest mi bliższa:

- wszystko zmywam dwukrotnie szamponem z SLS. Moim ulubionym szamponem oczyszczającym jest szampon Bambi do którego w tej opcji dodaję również łyżkę sody oczyszczonej na porcję szamponu. Pierwsze mycie to sam szampon, drugie jest już z użyciem sody.
Ta opcja wymaga zakwaszenia płukanką z dodatkiem octu jabłkowego np.

- druga opcja to dokładne umycie dwukrotnie szamponem z SLS. Uważam, że do tego celu bezkonkurencyjny jest szampon Bambi i wciąż szukam jego równie dobrego zamiennika. Ostatnio testowałam czarne mydło Fratti, ale stwierdzam, że to wciąż nie to czego szukam i pod koniec opakowania bardzo się z nim męczyłam. Jak dobrze, że dobiło dna! Z pojemnością 500 ml czasem bywa ciężko ; )

4. Krok czwarty - proteinowy balsam Karelia Organica
U mnie jest to absolutny hit, dzięki któremu loki utrzymują się dłużej a poznałam go już w 2016 r - dalej niezmiennie idealny dla moich włosów! Nie sprawdzi się na włosach zniszczonych bądź nie przepadających za dużą dawką protein - tutaj polecałam bardziej wybrać coś PEHowego (czyli w równowadze proteiny-emolienty-humektanty). U mnie natomiast balsam z Karelia Organica jest niezastąpiony - fale są lekkie i objętość jest satysfakcjonująca. Dla trwałości skrętu można celować bardziej w balsamy niż w maski, by zachować lekkość.

5. Krok piąty - włosy rozczesuję na mokro i wygładzam 1-2 kropelkami oleju dokładne roztartymi w dłoniach. Suszę włosy zimnym nawiewem co jakiś czas je przeczesując.
Kiedy włosy są już całkowicie suche (absolutnie nie zawijajcie mokrych bądź wilgotnych włosów!) rozdzielam je dwie sekcje i na każdej rozprowadzam piankę Nivea, którą po tak długim czasie użytkowania jestem w stanie polecić. Naprawdę ciężko z nią przedobrzyć, nie skleja włosów i jak na razie nie znalazłam jej godnego następcy. Moim włosom absolutnie nie robi żadnej krzywdy, skład ma dość przyjazny i jeśli ją zdradzę to tylko dlatego, że warto znaleźć jakąś alternatywę chociażby dla Was : ) Włosy po aplikacji pianki są przeczesane i związane w wysokiego kucyka (dlatego po rozpuszczeniu koczka możecie liczyć na super objętość). Przeciągam przez niego skarpetkę i zaczynam je na nią kręcić. Zanim jednak przejdę do nawijania rozdzielam kucyk na dwie sekcje i dokładam jeszcze na każdą z nich pianki. Tak jak wspomniałam ciężko z nią przesadzić a efekt daje bardzo dobry : )

włosy

6. Krok szósty - kiedy wszystko jest już gotowe a włosy zostały przypięte klamerką przystępuję do suszenia gorącym nawiewem powstałego 'pączka' : ) Trwa to zwykle około 5 minut po czym idę spać. Po wstaniu z łóżka podgrzewam go ponownie - około 5 minut, czasem troszkę dłużej. Im dłużej włosy siedzą w 'pączku' tym skręt jest bardziej trwały - u mnie rekordowo siedziały 'zapączkowane' półtora dnia! Efekt był super, ale to opcja dla osób, którym tak jak mnie nie przetłuszczają się kompletnie włosy.

włosy
włosy

Po wykonaniu wszystkich kroków, za każdym razem jestem pewna, że włosy będą się prezentować w porządku. Aktualnie wyglądają dobrze po samym Bambi (oczywiście nie na dłuższą metę), ale dzięki takiemu planowi pielęgnacji przed większym wyjściem mam pewność, że będą takie jakie lubię (bez niespodzianek) i należy im się taka bomba odżywcza od czasu do czasu :  ) Ilość oleju, ilość myć SLS bądź łagodniejszym szamponem dostosujcie pod siebie - być może wystarczy Wam jedno mycie (jak niegdyś mnie) : ) Trzeba spróbować na sobie.

Jakie macie sposoby na trwalszy skręt? Dajcie znać! : )

O.

31 komentarzy :

  1. Cudne włosy :* Błyszczą jak diamenty! Muszę koniecznie spróbować tego kompresu :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koniecznie! to wręcz obowiązkowe ;D

      pozdrawiam serdecznie <3

      Usuń
  2. Hej : ) Zacikawiło mnie to co piszesz o nieprzetłuszczaniu się skóry głowy w Twoim przypadku. Czy nigdy nie miałaś z tym problemu, a może udało Ci się znaleźć rozwiązanie? Jak często w takim razie myjesz włosy?
    Podoba mi się efekt fal jaki uzyskujesz, chociaż obawiam się, że taka pielęgnacja na moich włosach nie sprawdziłaby się z tego względu że nie znoszą one protein.
    Ja się już chyba poddaję, jestem włosomaniaczką od 4-5 lat ale efektów nie widzę. : ( Teraz włosy zaczęły mi się łamać. I ciężko mi znaleźć przyczynę myślałam o suszarce, chociaż nie wiem czy to dobry trop. Włosy olejuję kamelią przed kązdym myciem, myję delikatnymi szamponami, i używam kosmetyków naturalnych, z rownowagą PEH, stosuję szczotkę z naturalnego włosia, śpię w koczku, suszę chłodnym naiwiewem. Stosowałam też cassię ok dwóch razy. Ogólnie włosy pielęgnuję świadomie ale efektów brak. Dawniej olejowałam głównie olejem lnianym, metodą na mokro. Tutaj można zobaczyć moje włosy:
    https://www.fotosik.pl/zdjecie/d50d5a074b711067
    tak od połowy powykruszane końcówki i aureola nad głową. Nie mam już pomysłu co robię źle.
    Pozdrawiam
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nigdy nie miałam z tym problemu : ) włosy myję codziennie, ale to z uwagi na fakt, że nie wyobrażam sobie chodzić dłużej niż dwa dni z nieumytymi włosami : ) ;D a kiedy już ich nie myję to właśnie tak jak pisałam w tekście - nic mi się nie przetłuszcza a jak są związane to już w ogóle ;d jeśli masz z tym problem sięgnij po płukankę cytrynową, albo wcierkę na bazie wody przegotowanej i cytryny, bądź np. szampon Vianek i wcierka tonik (obydwa produkty z serii normalizującej). można też spróbować nakładać glinkę multani mitti przed myciem ; )

      suszarka mam nadzieję z chłodnym nawiewem? : ) wiesz, moje włosy też mają gorsze dni i kiedy zaniedbam pielęgnację na dłużej to coś tam się kruszy i wtedy zawsze olejuję intensywniej i staram się dodawać oleju dodatkowo do maski (po umyciu włosów! około jednej łyżeczki od harbaty na dwie, trzy łyżki maski, dopasuj ilość pod swój włos by nie wyszedł obciążony). to praktycznie ratuje mnie zawsze ; ) dodatkowo wcieram po wysuszeniu 2-3 krople dokładne roztarte w dłoniach, a Tobie polecam jeszcze jakieś serum silikonowe na końcówki skoro jest taka sytuacja : ) mnie zawsze pomagają oleje, ale jak nie widzisz efektu to warto sięgnąć po jakieś dobre serum do końcówek i wdrożyć w pielęgnację : )

      aureola nad głową to baby hair! ; ) powinnaś się cieszyć, że z czasem zagęszczą fryzurkę : )

      pozdrawiam! : )

      Usuń
    2. M., bardzo mnie zmartwił Twój komentarz, bo u mnie jest podobnie, dbam o włosy, a efektów nie widać :( wielkie nadzieje pokładalam w olejku kameliowym i planowałam go zamówić, ale po Twoim komentarzu mój zapał ostygł. Może po prostu mamy takie włosy? Ja już zaczynam się z tym godzić. Zapuszczam naturalki, bo u mnie dol jeszcze farbowany na blond, jesli to nie pomoże, to przestane sobie zawracać głowę ;)

      Usuń
    3. Hej : ) bardzo dziękuję za odpowiedzi : ) Jakiś czas nie było mnie na blogu dlatego odpisuję dopiero teraz.
      Z tą suszarką to jeśli mam być szczera zdarza mi się użyć, ciepłego nawiewu gdy się śpieszę- więc do eliminacji. : )Spróbuję tej metody z dodawaniem oleju do maski, może rzeczywiście zwiększy się wygładzenie. I pocieszyłaś mnie z tymi baby hair, myślałam że to połamane włosy- w każdym razie będę dalej próbować. : *
      Anonimku- nie martw się, nie chciałam żeby mój komentarz odebrał komuś nadzieję. Olej kameliowy polecam spróbować bo mimo wszystko jest to zdecydowanie najlepszy olej z jakim miałam do czynienia. Dzisiaj moje włosy wyglądją lepiej gdy wystylizowałam je na prosto i użyłam trochę stylizatora- żelu. Ja mam fale 2a dlatego trudno mi uzyskać taflę.
      Generalnie to wydaje mi się, że trzeba trafić na swoją metodę. Czasem jest łatwiej dobrać pielęgnację czasem gorzej.
      Mi chyba najbardziej pomogła cassia dopóki nie przeuszyłam nią włosów, więc ostrożnie. Ale nie poddawaj się, ja jeszcze będę próbować. : )
      M.

      Usuń
  3. Hej,
    Nie wiem, co robię źle, po zrobieniu kucyka przeczesują włosy, przed każdym "przewinięciem" przez skarpetę też, a rano bądź po jakimś czasie noszenia mam problem ze zdejmowanie, bo zrobił się mały kołtun.
    Nie wiem czy to kwestia, że babyhairy się wplątują, ale żeby nie odcinać kołtuna muszę rozcinać skarpetkę, a i tak nie wszystkie się rozczesują i mimo pięknych loków tracę włosy przez te kołtuny. Jakaś rada na przyszłość?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zobacz proszę tego posta http://www.sophieczerymoja.com/2017/09/tutorial-film-na-koczek-skarpetkowy.html
      w którym jest filmik i zobacz w jaki sposób ściągam skarpetę z włosów Moniki : ) właśnie sekret tkwi również w ściągnięciu, a na filmiku wszystko widać ;* staraj się ją odwijać do dołu bardzo powoli by nic się nie splątało : ) nie ma innej opcji, że nie zejdzie, bo robiłam tak z każdym kto wpadł mi w ręce ;D no i włosy Moniki to długość level hard, więc na pewno dasz sobie radę!!! : ) to minuta 5:16 w filmie ;d
      aha, no i kiedy przewijasz sekcję włosów to pamiętaj, że nie zakręcaj ich wszystkich na siebie, tylko przewinięcie obok przewinięcia :
      )

      Usuń
  4. Hej:) Ja mam pytanie dotyczące koloryzacji; od jakiegoś czasu zastanawiam się nad szamponami koloryzującymi Loreal casting, ale ciągle się waham. Czy Waszym zdaniem jest to inwazyjne rozwiązanie? Oczywiście wcześniej rozwazalam henne, ale ze względu na ograniczoną gamę kolorów zrezygnowałam z tego pomysłu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hm, a na jakim kolorze Ci zależy? : ) bo może jednak da radę osiągnąć go z pomocą henny i innych ziółek ; )

      Usuń
    2. Marzy mi się bardzo jasny subtelny odcień rudego z przewagą tonów popielatych

      Usuń
    3. Monika kiedyś użyła... miała być ciemna czerwień, która wyszła czarna (bo właśnie sobie wspominamy ten fatalny 'szampon'). Do tego wysuszyło i zniszczyło włosy gorzej niż nie jedna farba :(

      Usuń
  5. Twoje włosy są przecudne, najbardziej podobają mi się te na drugim zdjęciu - są takie "srebrzyste":-D i ogólnie wyglądasz fantastycznie;-)

    Co do skrętu - ja mam fale, które bardzo lubię, ale nie mam zbyt dużego skrętu i nie jest on mocny, gdy zawinę je w koczek na noc to się prostują i wyglądają źle, więc muszę robić warkocza:-( Kiedyś, gdy nie wiedziałam, że mam fale, wypróbowałam wiele sposobów na kręcenie włosów i trzymały się z pół godziny, a później falowały tylko na końcach, może dlatego, że nie były dobrze nawilżone. Do stylizacji używam żeli, głównie Isany i Syossa, pianki które spotykałam miały alkohol. Żele są całkiem fajne, ale często zostawiają strączki:-( Ale olejek z pestek śliwki bardzo ładnie podkreślił mi loczki i świetnie po nim wyglądały:-D dziękuję Wam za niego, chyba zostanie moim ulubieńcem:-) no i jeszcze żel aloesowy.

    Okropnie długi wyszedł mi ten komentarz, mam nadzieję, że dało się go przeczytać;-)

    Pozdrawiam Lucia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! : ) tutaj akurat są po kombinacji z żółtkiem jajka, a po nim zawsze mocno lśnią ;D
      ta pianka z nivea nie ma alkoholu właśnie <3 tzn. nie miała jak ją kupowałam ho ho i jeszcze trochę ;d może producent zrobił jak z mythic oil i wrzucił alkohol do fajnego składu, bo tak już zwykle bywa xD
      ah, ten żel z Syossa jest bardzo sławny ;D

      ja również pozdrawiam i cieszę się, że olej z pestek śliwki się sprawdził!!! a ten zapach <3 no nic tak nie pachnie! <3

      Usuń
  6. Włosy masz przepiękne 😃
    Chciałabym Cie zapytać czy stosowałaś kiedykolwiek torf na wlosy? Ostatnio przeczytałam przypadkiem, ze taki zabieg można wykonać u fryzjera. A mam w domu torf i pomyslałam, ze moze bym go wykorzystała na wlosy właśnie. Co o tym sądzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! : )
      nie, nie stosowałam (albo sobie nie przypominam, ostatnio mam słabszą pamięć ;d) i przyznam, że pierwszy raz słyszę, że można taki zabieg wykonać u fryzjera ;D
      hm, ja tak sobie myślę, że on prędzej przeznaczony do skóry głowy (jako takie wzmocnienie, poprawieni ukrwienia?) niż do stosowania na długość : )

      Usuń
  7. A kiedy pojawią się wszystkie produkty w Waszym sklepie, bo są straszne braki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. część już jest wrzucona, ale będziemy jeszcze zamawiać przez weekend : )

      pozdrawiamy serdecznie i dziękujemy za zainteresowanie! : )

      Usuń
  8. Niezwykle bogata pielęgnacja, ale widać, ze sprawdzona. Włosy wyglądają cudownie:) Szkoda ze ja muszę myc rano

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, rano to ja bym się nie zmusiła do mycia włosów, bo wolę te parę chwil dłużej przeznaczyć na sen ;D także rozumiem <3

      pozdrawiam cieplutko! : )

      Usuń
  9. Hejka Ola, ja mam pytanie nie zwiazne z tematem postu, bo niestety na kręcenie moje wlosy sa jeszcze za krótkie. Pamiętam że farboealas kiedyś odrosty najpierw farbą e potem dopiero na to indygo czy henne. Czy takie farbowanie pogarsza w ogole jakoś strukture wlose? Ile cm już mogą miec wlosy farbowane w ten sposób, a może całe twoje wlosy takie są ? Zastanawiam się nad takim rozwiązaniem, bo ostatnio indygo mimo podkładu z henny w ogole mi nie chce chwycić, szybko się wymywa, a mnie meczy już nakładanie tych ziół. Za każdym razem po hennowaniu czy indyhowaniu mam wysuszona skore głowy, niezależnie od tego czy była robiona na glutku lnianym czy też nie . Nie wiem już co robić bo farbuje wlosy na chłodny czarny a mój naturalny kolor to jasny brąz,złocisty więc odrost rzuca się w oczy. Jestem w stanie farboaac najrzadziej co 2 miesiące. Co zrobilabys na moim miejscu ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie indygo na podkład z henny też nie chciało chwytać a katam właśnie mi chwyta ;D i to nawet do tego stopnia super chwyta, że zrezygnowałam z farby : )
      hm, skoro optujesz za farbowaniem co dwa miesiące to po prostu farbuj sobie odrost farbą ; ) włosom nic się nie stanie jeśli zostaną w ten sposób farbowane praktycznie raz? no może dwa jak się zapędzisz przy kolejnym farbowaniu odrostu i nałożysz na więcej cm od góry ;D zapewniam, że u mnie nie robiło to żadnej różnicy i włosy mam zdrowe na całej długości ;D

      co do wysuszonej skóry głowy, hm, mnie pomagał cerkogel jak coś bardziej swędziało po ziołach : ) używałam wtedy tego 10% : )

      Usuń
  10. Hej
    Może wiecie co powinnam zrobić?
    Mój problem polega na tym, że cały czas(w dzień umycia,dzień po itd) mimo to, że mam gładkie włosy to przy końcach się jakby puszą. To niw polega na takim "grzybku", ale przy końcach do połowy długości odstają od reszty.
    Może znacie coś co może pomóc.
    😞

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spróbuj je bardziej dociążyć, może dodawanie oleju do maski? : )

      pozdrawiam : )

      Usuń
  11. Idealne 😍 Muszę spróbować jak obecnie żelatyna się u mnie sprawdza, dwa lata temu skręt był po niej kiepski. Gorzej jak się sprawdzi bo mi trochę zostało i będę kombinować aby sobie sprowadzić :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja dalej nie użyłam tej spiruliny ;D a przez wygląd Twoich włosów mam na nią ochotę ;d

      Usuń
  12. U mnie też długie trzymanie włosów w koczku ze skarpety świetnie się sprawdza. Ostatnio robiłam go do podróży, która trwała półtorej doby i po rozpuszczeniu nadal był efekt WOW.

    OdpowiedzUsuń
  13. Olu ja nie o włosach tym razem mimo,że cudowne jak zwykle <3
    Powiedz proszę jakiego podkładu używasz? Zawsze na zdjęciach masz taką piękną, jasną i promienią cerę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! : )
      używałam podkładu kryjącego annabelle minerals golden fairest : )
      ;*

      Usuń