Anwen, Mint it up, szampon peelingujący - recenzja

Kosmetyki Anwen stały się naszym odkryciem ubiegłego roku. Od kilku miesięcy nieustannie używam olejku Mango i Marakuja. Wykorzystałam także maskę Kokos i glinka i na pewno na wiosnę do niej powrócę.
Kiedy pojawiła się informacja o nowym kosmetyku - szamponie, wiedziałam, że będę chciała go wypróbować.
Ania była tak miła, że wysłała nam go do przetestowania.


Czym wyróżnia się szampon Mint it up - właściwości i skład


Może zacznę od składu, ponieważ to on budzi najwięcej kontrowersji. Oparty jest on na SLS, czyli mocnym detergencie, do tego zawiera także Cocamidopropyl Betaine, czyli łagodny detergent. 
Kolejno nawilżające trio: mocznik, propanediol i glicerynę. Do tego pochodna lukrecji i olejek eteryczny z mięty. Za działanie złuszczające odpowiedzialne są pestki moreli oraz Bacillus Ferment, czyli enzym złuszczający
W składzie znajdziemy także dwie substancje filmotwórcze, wygładzające, przez które zrobił się największy szum wokół kosmetyku.
No bo jak to w szamponie Włosomaniaczek SLS i substancje powlekające? ...
... ale wszystko tutaj ma swoje zadanie i nic nie jest wrzucone do składu bez przyczyny. 

Szampon ma przede wszystkim dobrze oczyścić skórę głowy, dodawać objętości, przedłużać świeżość, a także nie wysuszać i nie podrażniać.


Czy szampon spełnił swoje zadanie, jak go używam 


Z tym kosmetykiem wiąże mnie relacja Love-Hate. 
Pierwszego użycia nie mogłam się doczekać. Nie przepadam za kosmetykami o nucie zapachowej miętowej, ale tutaj mamy do czynienia z bardzo przyjemnym zapachem mięty. Nie jest to mięta jaką znamy z płynu do mycia naczyń czy z pasty do zębów. 
To mięta orzeźwiająca, chłodna i słodka zarazem - na skórze głowy lekko chłodzi, ale u mnie nie jest to mocno wyczuwalne. 
Opakowanie jest przepiękne, bardzo w moim guście, butelka przeźroczysta, co jest kolejnym plusem, ponieważ lubię widzieć ile produktu jeszcze zostało.


Początkowo martwiłam się o wydajność, ale testuję go od około dwóch miesięcy i nie zużyłam jeszcze 1/3 zawartości, a stosuję regularnie co 7-10 dni. 
Za świetną wydajność odpowiada bardzo dobre pienienie oraz gęsta konsystencja, która jednak świetnie się rozprowadza, nie spływa i szampon wraz z zatopionymi w nim drobinkami trafia na głowę

Szamponu używałam na różne sposoby. Testowałam go by znaleźć metodę, z której będę zadowolona w stu procentach.
Najlepiej sprawdziła się kombinacja: pierwsze mycie szamponem z SLS, którego używam w danym momencie, drugie mycie szamponem Anwen.
Z tym, że szampon wmasowuję w skórę głowy przez 2-3 minuty i zostawiam go na kolejne 2-3 minuty, by enzym mógł zadziałać.
W tym czasie spłukuję pianę, która spłynęła niżej na włosy i na odsączone z wody kosmyki nakładam dowolną maskę/odżywkę. Odczekuję chwilę i po tym czasie przystępuję do spłukania szamponu i maski.
Dzięki temu drobinki lepiej się wypłukują, włosy są oczyszczone i nie są obciążone.
Zauważyłam także, że tylko kiedy szampon ma taki długi kontakt ze skórą działa prawidłowo - ważny jest dokładny masaż i odczekanie kilku minut.  

Kiedy używałam szamponu klasycznie - mycie + odżywka po spłukaniu ciężko było mi zmyć drobinki, zostawały one we włosach, a samo płukanie trwało bardzo długo.
Dwukrotnie mycie odpada zupełnie, ponieważ wtedy samo mycie i spłukiwanie zajmowało mi tyle co zazwyczaj cały pobyt w łazience.

Podsumowując - oczyszcza skórę głowy, mocno nawilża


Na mojej głowie szampon sprawdza się średnio. Z jednej strony jestem zachwycona opakowaniem, szatą graficzną, zapachem, z drugiej jednak używanie go jest dla mnie nieco uciążliwe.
Po użyciu czuję, że skóra jest oczyszczona, gładsza, ale niestety nie ma to wpływu na tempo przetłuszczania, co zawodzi mnie najbardziej.
Liczyłam na to, że szampon wspomoże moją walkę o dłuższą świeżość włosów, odbicie od nasady, puszystość.
Włosy są po nim lekkie, gładkie, miękkie - wtedy, kiedy użyję go wraz z maską tak jak pisałam. Po samym szamponie są lekko szorstkie i nieco splątane, ale po wyschnięciu prezentują się ładnie. Z tym, że niestety po kilku godzinach już zauważam oklapnięcie, a kolejnego dnia włosy nadają się do mycia.
Dla mojej skóry głowy jest on zwyczajnie zbyt mocno nawilżający, co może okazać się ogromnym plusem dla wrażliwych głów, dla tych z Was, które boją się podrażnienia i wysuszenia.
Ten szampon działa mocno nawilżająco, dla mnie aż za bardzo i niestety ani mięta ani lukrecja nie dają mi odczuć swojego odświeżającego działania. 
Liczę jednak na to, że stosując go regularnie odpowiednio dbam o skórę głowy, peelinguję ją i wspomagam. Nie mam problemów skórnych, łupieżu, więc nie mogę się wypowiedzieć, jak radzi sobie w takich okolicznościach. Kiedy u mnie pojawił się delikatny świąd ładnie go złagodził. 
Na pewno jego obecność pod prysznicem nauczyła mnie regularnego wykonywania peelingu, który do tej pory traktowałam po macoszemu.
Rozpoczęłam testowanie peelingu łagodzącego Vianek, więc niedługo dam Wam znać, czy sprawdzi się u mnie lepiej.

Szampon możecie kupić w naszym sklepie : ) https://sophieczerymojasklep.pl/pl/p/Anwen%2C-Mint-It-Up-szampon-peelingujacy/301

Używałyście? : )

M.

16 komentarzy :

  1. Tego szamponu nie używałam, ale czeka na mnie olejek od Anwen. Z peelingów jestem wierna rokitnikowemu z Natura Siberica, który rewelacyjnie działa przy moim ŁZS.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jego nie używałam jeszcze, ale czytałam o nim same pozytywy : )

      Usuń
  2. Mam pytanie, na które nie mogę znaleźć odpowiedzi nigdzie w internecie :D właściwie w jaki sposób oleje regenerują włosy? Jeśli tylko tworzą na nich otoczkę i lekko wnikają do środka, nie powinno być tak, że po kilku myciach bez olejowania efekty się wypłukują, nawet jeśli włosy olejowane były przez długi okres czasu, szczególnie w przypadku włosów wysokoporowatych? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oleje należy dobrać do porowatości i wtedy cząsteczki wnikają we włosy np. właśnie porowate.
      Ja to widzę taK: oleje działają zarówno doraźnie, jak i długotrwale. Doraźnie wnikają we włosy, co ma je zregenerować, odbudowują otoczkę tłuszczową włosa, co pomaga jej zatrzymać wodę, powoduje, że włosy stają się bardziej elastyczne, mniej się łamią, pośrednio stają się bardziej nawilżone.
      Działanie to utrzymuje się raczej tylko wtedy, kiedy je stosujemy regularnie.
      Ale właśnie na dłuższą metę stosując olejowanie przez dłuższy czas wspomagamy te wszystkie funkcje włosów, co sprawia, że stają się zdrowsze wraz z upływem czasu.

      mam nadzieję, że coś zrozumiałas, bo napisałam tak zawile ;d

      Usuń
  3. bardzo ciekawy wpis - wlasnie przymierzam sie do zakupu tego szamponu, zapach mięty kusi mnie chyba nawet bardziej niz wlasciwosci peelingujące ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach jest boski, wiec jak lubisz mięte to poczujesz do tego produktu mięte ;d : ))

      Usuń
  4. Ja użyłam tego szamponu jak na razie jeden raz. Przy mojej skórze głowy (bardzo szybkie złuszczanie naskórka, który tak jakby się osadza tam i przez to czasem łapie mnie swędzenie, o dziwo nie mam łupieżu w ogóle) nie do końca się sprawdza. Ciężko dotrzeć nim do każdego zakamarka. Mycie jest dosyć czasochłonne no ale właśnie na tym polega peeling.
    Mam wrażenie, że nie do końca spełnia swoją rolę. Może ktoś ma podobny problem?

    OdpowiedzUsuń
  5. Kupilam szampon w styczniu uzylam to razy za kazdym inaczej i niestety ale nie noge sobie poradzic z pestkami. Ilosc wody jaka leje zeby je wyplukac przyprawia mnie o zawroty glowy. Mam sporo wlosow i to pewnie przyczyna ale lepiej sprawdza ki sie cukier i codzienny szampon.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi ten szampon całkiem przypadł do gustu :) Trochę go rozwadniam przed użyciem. Mam suche, rozjaśniane włosy i ogólnie unikam szamponów z SLS jak ognia, bo mam po nich totalny przesusz. Tego mogę spokojnie używać ze względu na obecność olejku z mięty, który niweluje nieco działanie silnych detergentów. Oczywiście nie stosuję go codziennie, tylko raz na jakiś czas, ale nigdy nie miałam problemu z przetłuszczającymi się włosami. A szkoda, bo sebum to przecież naturalna odżywka, więc mogę Ci tego, Moniu, pozazdrościć, bo pewnie dzięki temu, że Twoje włosy trochę się przetłuszczają, są ciągle odżywione i takie piękne <3 Ja dodatkowo oczyszczam skórę głowy średnio raz w tygodniu peelingiem trychologicznym Pharmaceris H-Stimupeel, żeby pozbyć się resztek odżywek i wcierek. Ma fajny skład (zawiera np. kofeinę i też ma w składzie zmielone pestki moreli) i nie jest jakoś strasznie drogi. Ogólnie polecam, warto spróbować :) Tu jest cały skład: https://www.doz.pl/apteka/p127220-Pharmaceris_H-Stimupeel_oczyszczajacy_peeling_trychologiczny_skory_glowy_125_ml

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam ten peeling już wcześniej-pewnie kiedyś spróbuję. Na razie testuję Vianek i będę stosować na zmianę z Anwen.
      Potem mam plan na serum Bionigree :)

      Usuń
  7. Ja jeszcze go nie miałam, ale peelingi skalpu to u mnie podstawa, więc całkiem możliwe, że trafi w końcu w moje łapki :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Oooo, a jak się sprawdza Vianek? Będzie o nim wpis? Właśnie chciałam go kupić, ale obawiam się że zamiast oczyszczać skalp, jeszcz bardziej go oblepi, bo w składzie ma prawie same olejki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie wpis, ale na razie użyłam go dopiero dwa razy, nie chcę się śpieszyć z opinią : )
      Po tych dwóch użyciach jestem zadowolona- efekt jest od razu, włosy są bardziej puszyste od nasady, czuć oczyszczenie wyraźnie, nawet dotykając skórę palcami po myciu, kiedy włosy wyschną

      Usuń
  9. A jak uzyskać efekt "sypkości" włosó, zeby stały się taka piekna , lekka tafla?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre oleje i maski w tym pomagają. U mnie to np Arganowy Ecolab i maska Anwen Kokos i glinka : )
      Wtedy włosy są bardzo lekkie, ale wygładzone

      Usuń