Odżywka, która przerwała kilku tygodniowy Bad Hair Day moich włosów - Anthyllis

Pamiętacie, jak w poprzedniej Aktualizacji Włosowej narzekałam na moje włosy, które od kilku tygodni pogrywały sobie ze mną? Rzadko kiedy wyglądały tak jak chciałam, a zazwyczaj były mocno problematyczne. Najgorsze było plątanie, które sprawiało, że nienawidziłam mycie włosów, ponieważ potem przez godzinę musiałam je rozczesywać.
Naprawdę niejednokrotnie tyle czasu ślęczałam ze szczotką i załamywałam ręce. Przez głowę przelatywały mi już myśli o porządnym skróceniu czupryny, by skrócić swoje cierpienia.
Oczywiście zdarzały się dni, kiedy było lepiej - wtedy kiedy miałam czas na prawdziwe, bogate SPA, ale nawet wtedy czułam różnicę. To nie były moje włosy. Nosiłam je ciągle związane, praktycznie od razu po wysuszeniu, aż do kolejnego mycia, ponieważ wystarczyła chwila i już były okropnie poplątane.


Odżywka Anthyllis z ekologicznym ekstraktem z nasion lnu i proteinami ryżu

Rozkochałyśmy się we włoskich kosmetykach. Jak dla mnie biją na głowę nawet te rosyjskie. Może dlatego, że rosyjskie już nieco mi się przejadły, a tutaj poczułam powiew świeżości. Proste, wyjątkowo bogate, a przede wszystkim w 100% bezpieczne składy przekonują mnie do nich jeszcze bardziej, co oczywiście nie oznacza, że kosmetyki naszych wschodnich sąsiadów wyrzucę teraz do śmieci. Wśród nich dalej mam swoich ulubieńców.
Gdyby jednak ktoś mnie teraz zapytał o jedną, jedyną odżywkę/maskę, którą bym zabrała na bezludną wyspę, byłaby to odżywka Anthyllis (KLIK).
Nie skłamię, jeśli napiszę, że od półtora miesiąca używam głównie jej. Sięgam po nią prawie za każdym razem, kiedy myję włosy. Wybieram ją, ponieważ jest niezawodna i wiem, że po umyciu włosy będą prezentować się idealnie, a przede wszystkim rozczeszą się w 5 minut, a nie w 60.
Brzmi jak magia i sama bym nie uwierzyła, gdybym nie spróbowała.
Jak to zwykle bywa, poleciła mi ją Ola. Ona pierwsza jej spróbowała i oddała mi resztkę na dnie opakowania, bym mogła także ją przetestować.
Zachwalała ją bardzo mocno, użyła nawet stwierdzenia, że jest lepsza niż maska Ekos (KLIK). Pomyślałam wtedy, że to niemożliwe. Przecież maska Ekos jest idealna.
Podobieństwo do maski Ekos jest nieuniknione i ogromnie mnie to cieszy, ponieważ obydwa produkty to absolutne Bestsellery wśród kosmetyków naturalnych.
Łączy je nie tylko działanie, ale również podobna nuta zapachowa (obydwa pachną delikatnie kremowo) i wydajność. Obydwie można także stosować na minutę, ale również na dłużej. Ja w 90% przypadków stosuję ją na dosłownie chwilę.

Miłość od pierwszego użycia - działanie, właściwości


Podobnie miałam z maską Ekos. Użyłam raz i przepadłam. Nie chcę nawet patrzeć na inne produkty. Ekosa wykupujecie jak świeże bułeczki i nigdy nie zdążę dla siebie odłożyć. Z tego powodu nie miałam go pod ręką, kiedy mój włosowy kryzys przeciągał się. Na szczęście mój Anioł Stróż czuwał.
Już po pierwszym użyciu poczułam wielką ulgę. Włosy rozczesały się w o wiele krótszym czasie, mogłam przeczesywać je palcami pod prysznicem, kiedy wcześniej nie dało się w nie dłoni włożyć. Już wtedy ucieszyłam się, że udało się znaleźć remedium na niekończące się walki ze szczotką. Gdyby ta odżywka pomogła mi tylko w rozczesywaniu to i tak bym ją Wam polecała, ponieważ włosy po jej użyciu rozplątują się same, nie straszny jej żaden supeł. 
Jej działanie jednak nie kończy się tylko na tym. 
Niesamowicie zmiękcza włosy sprawiając, że stają się gładkie i miękkie jak milutki sweter. Po wysuszeniu nie potrzeba im w zasadzie nic, żadnego serum, olejku. Są idealnie wygładzone, ale zarazem puszyste, mięsiste, lekkie, ale dociążone.
Odżywka robi dokładnie to samo co maska Ekos, ale jeszcze bardziej. To jest niesamowite i mimo, że używam jej już kilka tygodni to ciągle jestem nią tak samo podekscytowana. 
Pomimo używania jej praktycznie bez przerwy ciągle działa tak samo dobrze, nigdy nie nastąpiło po niej także przeproteinowanie, pomimo tego, że zawiera hydrolizowane proteiny ryżu. 
Nie przesadzę nazywając ją moim wybawieniem. 

Naturalny skład - co w sobie kryje? Komu polecamy odżywkę


Skład jak wspominałam jest naturalny, bardzo prosty i napakowany substancjami aktywnymi. Do tego w 100% bezpieczny i pozbawiony silikonów. 
Jest zrównoważony, ponieważ zawiera przewagę emolientów, ale również dodatek humektantów (panthenol, gliceryna, kwas mlekowy,) i proteiny ryżowe, które są hydrolizowane, dzięki czemu trudno przeproteinować nimi włosy. Do tego ekstrakt z nasion lnu, który słynie z właściwości łagodzących, nawilżających.


Nie pomyślałabym kiedyś, że produkty bez silikonów będą działały lepiej niż te, które są nimi napakowane. A jednak
!
Zaraz po wodzie mamy emolient tłusty, potem antystatyk, który pełni również funkcję emulgatora, glicerynę, masło shea, kwas mlekowy, olej słonecznikowy, ekstrakt z nasion lnu, emolient, substancję zmiękczająca, panthenol, hydrolizowane proteiny ryżu.

Odżywka nada się dla większości włosów. Te, które polubiły się z maską Ekos do niej także powinny poczuć sympatię. Dla włosów mocno suchych i zniszczonych może być za lekka, ale bez problemu można dodać do niej oleju, by działała bardziej dociążająco
Używałyśmy jej podczas włosowych metamorfoz i za każdym razem nie zawiodła w kwestii rozczesywania i miękkości. 

24 komentarze :

  1. Odżywkę kupiłam w waszym sklepie już dwa tygodnie temu i też przepadłam. Dla mnie okazała się wybawieniem przy używaniu minoxidilu, który jakimś cudem nakładany na skalp przesuwał całe włosy. Odżywka przede wszystkim nie obciąża moich przerzedzonych włosów, polecam ją każdemu ☺

    OdpowiedzUsuń
  2. Planujecie może Dziewczyny kolejną konsultację mailową odnośnie pielęgnacji włosów? Widziałam efekty na blogu i przyznam, że także potrzebowalabym takiej pomocy. Moje włosy po zimie są w nie najlepszym stanie mimo, że staram się o nie dbać. Poza tym mam w planach kolejne zakupy w Waszym sklepie. Byłabym wdzięczna za odpowiedź

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej : )
      Nie planujemy darmowych konsultacji już. Niestety większość osób nie odezwała się już do nas z wynikami, a taki był zamiar całej akcji.
      jeśli jesteś zainteresowana napisz na maila info@sophieczerymoja.com

      Usuń
  3. Mi niestety mimo pokładanych w niej wielkich nadziejach i sporych oczekiwaniach maska Ekos średnio przypadła do gustu. Nie jest zła ale nie ma po niej efektu wow jak choćby po Kareli lopianowej czy Anwen kokos i glinka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo szkoda :<
      Dla kręconych włosów może być za słaba solo niestety

      Usuń
    2. Mam jeszcze sporo nowości nachomikowane ale ciężko będzie pobić Karelia łopianowa, jak na razie to mój hit. Oprócz tego maska z dodatkiem spiruliny i Anwen do niskoporowatych.

      Usuń
  4. Hej! :)
    Czy długotrwałe stosowanie tej odżywki nie przeproteinowałoby włosów? Rozumiem, że są to proteiny hydrolizowane, ale mimo wszystko...
    Chciałabym jej spróbować, ale trochę się boję efektu na włosach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w poście pisze, że używam jej ciągle i nie przeproteinowała mnie w ogóle : )

      Usuń
  5. Oh kochana, namówiłaś mnie!:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć najwspanialsze ekspertki :)
    Mam ogromny problem z... cassią. Nie "łapie się" moich włosów. Dodam, że mam zrobione sombre, poł długości to naturalny kolor, drugie pół do rozjaśniony blond. Naturalne włoski łapią pięknie, są mocno pogrubione. Za to rozjaśniane nic a nic :( Robiłam już 4 z kolei cassiowanie i nie widać efektu. (Zawsze rozrabiam w ciepłej wodzie, dodaję soku z połowy cytryny, trzymam w cieple 4 godziny, przed nałożeniem dodaję 2 łyżki miodu. Trzymam 3 godziny na umytych uprzednio szamponem z sls i prawie całkowicie wyschniętych włosach). Czy coś robię źle? Czy możliwe, żeby cassia nie lubiła moich włosów? :P
    Z góry dziękuję za odpowiedź ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety cassia na rozjaśnianych włosach może łapać słabiej i wymagać większej ilości aplikacji.
      Może spróbuj potrzymać ją 5 h zamiast 3 i odstaw na całą noc zanim zaaplikujesz.

      Usuń
  7. Dziewczyny, z racji, że jesteście ekspertkami w blogosferze od naturalnej pielęgnacji, chciałabym podpytać o Wasze ulubione balsamy do ciała. Wcześniej widziałam u Was na blogu masło kakaowe le Cafe de beaute i zastanawiam się, czy nie znalazłyście czegoś jeszcze lepszego :) Obecnie mam skórę suchą jak papier ścierny i szukam czegoś, co chociaż trochę poprawi jej wygląd :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Kamila ;)
      Wszystkie masła i kremy z Le cafe są boskie. Mam teraz awokado i pachnie pięknie, kwiatowo-owocowa, tak wiosennie. Również świetnie nawilża. Mojej mamie zagoiło rany na dłoniach, z którymi nie dawały sobie rady apteczne maści i kremy. Poleciłam jej to i po 2 dniach była poprawa. Teraz już w ogólnie nie ma problemu : )
      Poza tym to mus do ciała Cztery szpaki (ja miałam cynamon z wanilią) i Super Blend także od Cztery Szpaki. Z tym, że to się już dłużej wchłania.
      Z takich dobrze natłuszczających, ale wchłaniających się to jeszcze masła z Fresh&naturals.
      Teraz testuję także balsam z Yope i jak na balsam to działa bardziej jak treściwe masło. Także polecam : )

      Usuń
  8. Ja mam tak teraz z żółtą Petal Fresh :) maska ideał na moje włosy. Ale kiedyś muszę spróbować też Ekos i Anthyllis :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z petal miałam szampon i balsam z drzewem herbacianym i bardzo lubiłam : )

      Usuń
  9. Ależ Wy kusicie tymi włoskimi specjałami :D

    OdpowiedzUsuń
  10. dziewczynki kiedy będzie odżywka na stanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i nie ma, codziennie sprawdzałam :P

      Usuń
    2. to czekam cierpliwie dalej, ale pomyślcie proszę nad powiadomieniami email przy dostępności produktu :)

      Usuń
    3. Włączyłyśmy taką opcję : )
      Dziękujemy za sugestie! : )

      Usuń