Jak zrozumieć swoje włosy - co Twoje włosy chcą Ci powiedzieć

Wydawać by się mogło, że pielęgnacja włosów to nic trudno. Umyć włosy, nałożyć odżywkę, raz na czas maskę i olej. Włosy powinny wyglądać dobrze, bo przecież o nie dbamy.
Niestety, czasem nie zauważamy ich potrzeb, nie dopasowujemy pielęgnacji do tego czego właśnie im potrzeba.
Potrzeby włosów zmieniają się z wielu powodów. Między innymi ze względu na porę roku, pogodę, porowatość. Wpływamy na to także pielęgnacją, którą im fundujemy.
Brak świadomości co nasze włosy mówią do nas swoim wyglądem po użyciu danego produktu czy zestawu, jest powodem niezadowolenia.


Jak dogadać się ze swoimi włosami - po pierwsze nie przekarmiać


Jeśli cofniemy się wstecz do posta na temat pielęgnacji PEH  http://www.sophieczerymoja.com/2017/03/rownowaga-peh-przykadowe-maski.html
na pewno przypomnimy sobie, że istnieją trzy główne grupy substancji, których powinniśmy dostarczać włosom, by były zdrowe i ładnie wyglądały. Równowaga między nimi gwarantuje nam Good Hair Day. 

Co jednak kiedy robimy co możemy, a włosy dalej są nie takie, jak byśmy chciały?


Zbyt dużo emolientów

Zaczynamy dbać o włosy lub wpadłyśmy już po uszy. Co robimy najpierw? 
Oczywiście sięgamy po oleje. Rozpoczynamy częste olejowanie, dodajemy oleju do maski, nakładamy olej po myciu w celu zabezpieczenia końcówek. 
Myślimy, że olejowanie jest najważniejsze i wciskamy olej gdzie tylko się da.
Oczywiście czasem jest to dobra droga i często przez jakiś czas działa. Na włosach mocno zniszczonych taka kuracja może długo dawać dobry efekt.

Ale kiedy zauważymy, że:
- włosy są oklapnięte, ciężkie
- brakuje im witalności
- blask, który zawsze pojawiał się po olejowym SPA gdzieś zniknął
- pojawiło się strączkowanie
- włosów jest wizualnie mniej niż wcześniej 

To znak, że przesadziłyśmy z emolientami. Na zdjęciu poniżej macie tego idealny przykład:


Co zrobić, gdy przesadzimy z emolientami?

Najprostszym sposobem jest zaaplikowanie protein.
Proteinowa maska pomoże dodać objętości, zniwelować przyklapnięcie i odzyskać blask. Włosy po proteinach zawsze dostają "nowe życie".
W zależności od tego jak bardzo nasze włosy przejadły się olejem, trzeba dobrać ilość aplikacji i długości trzymania produktu proteinowego.
U mnie zawsze wystarczy jednokrotna krótka sesja - 2,3 minuty z maską proteinową. Jeśli Wasze włosy są kręcone lub lubią proteiny bardziej możecie produkt potrzymać dłużej.
Czasem jednokrotne użycie nie rozwiąże do końca problemu i należy je powtórzyć. 
Dla tego zapachu mogłabym zabić ;d Już po jednym zastosowaniu znikają wszelkie negatywne objawy, które wymieniłam wyżej. Po wysuszeniu włosów jest objętościowo więcej, kolor staje się ożywiony, lśniący.


Zbyt dużo protein

Teraz sytuacja odwrotna, w której także często znajdują się początkujące Włosomaniaczki. Media i producenci najczęściej drogeryjnych kosmetyków wmawiają nam, że jeśli włosy są zniszczone, suche, rozjaśniane to jedyne co może im pomóc to proteiny, w tym reklamowana wszędzie keratyna
Sięgamy więc po szampony z keratyną, odżywki co codziennego użytku, a także maski "głęboko regenerujące" z proteinami. Nierzadko fryzurę wykańczamy jeszcze mgiełką lub serum z tym składnikiem. 

Na początku włosy mogą być takie jak obiecuje producent na opakowaniu, ale po kilku, kilkunastu dniach zacznie się coś dziać:
- włosy są bardziej suche i to może przybrać wiele form: od po prostu suchych końcówek do bardzo mocno przesuszonych pukli przypominających w dotyku łany zboża, które przy dotknięciu aż szeleszczą 
- brak elastyczności, włosy są sztywne
- nie chcą się układać
- są matowe, kolor wydaje się wręcz blady, nijaki
- łamią się, końcówki mogą się kruszyć
- ciężko je rozczesać

Ratunek na przeproteinowane włosy

Takie włosy należy po pierwsze nawilżyć, po drugie zatrzymać w nich nawilżenie. Najprościej więc nałożyć coś humektantowego z dodatkiem emolientów.
Moja ulubiona maska tego typu to Omia z siemieniem lnianym (KLIK). Maska bardzo mocno nawilża włosy, sprawia, że nawet te o suchych końcach będą miękkie i gładkie. Włosy są po niej bardzo lekkie, dosłownie jak piórko, do tego sypkie i bardzo gładkie. Mało który produkt aż tak mocno wygładza włosy. Nie odstaje po niej ani jeden włosek. Tworzy efekt tafli z lustrzanym blaskiem. Wielkim atutem jest także ułatwienie rozczesywania - szczotka sunie sama po włosach, nie pojawiają się żadne supełki, nie plątają się także w ciągu dnia.
Z humektantów zawiera sok z liści aloesu, glicerynę, propanediol, kwas pidylowy. Emolientowy dodatek masła shea, oleju lnianego i dobrych alkoholi tłuszczowych dopełnia efektu wygładzając włosy i zatrzymując w nich dostarczone nawilżenie. 
Jeśli Wasze włosy z opisu mocno przypominają wyżej opisane spróbujcie odtworzyć nasz Rytuał z Metamorfozy Magdy KLIK

Zbyt dużo nawilżenia


Pewnie co poniektórzy mogą pomyśleć: "Jak to? Zbyt dużo nawilżenia szkodzi?"
Może zaszkodzić, choć trudniej jest osiągnąć negatywny efekt niż z proteinami lub emolientami.
Mnie udało się to zrobić w ubiegłe lato, kiedy używałam namiętnie przez długi czas tylko maski Omia. Przez dwa tygodnie włosy były bajeczne, aż nagle wystąpiły negatywne, widoczne gołym okiem skutki:

- zaczęły się ciągnąć jak guma (tak, nie tylko spalone włosy tak robią, ale również przenawilżone)
- plątają się 
- tworzą się małe, wredne kołtuny - supełki
- może wystąpić puszenie
- włosy stają się delikatne, piórkowate jak włosy dziecka

Od tej pory stosuję ją tylko kiedy czuję taką potrzebę lub profilaktycznie raz na czas. Nigdy jednym ciągiem raz po razie, bo to bogata, mocno nawilżająca maska i można z nią przedobrzyć. 

Jak odratować włosy przenawilżone?

Plan działania jest bardzo zbliżony do punktu na temat Emolientów. 
Przede wszystkim należy dostarczyć protein, ale warto wzbogacić także o dodatek czegoś emolientowego np. w postaci olejku wtartego we włosy po umyciu. Naszym ulubionym jest olej kameliowy (KLIK) lub śliwkowy (KLIK). 
Włosy przenawilżone są zbyt zmiękczone, dlatego stają się gumowate i delikatne. Proteiny nadadzą im odpowiedniej struktury, wzmocnią i lekko usztywnią, co przywróci optymalną formę. 
Bombą proteinową, która zawiera hydrolizowane proteiny kukurydzy, pszenicy, soi jest Karelia Organica balsam z Fito-keratyną (KLIK). 
To produkt specjalnego przeznaczenia właśnie dla takich sytuacji. Oczywiście włosy lubiące proteinki mogą stosować go częściej. Szczególnie polecamy dla podbicia skrętu, nadania objętości. 


Mam nadzieję, że ten krótki poradnik pomoże Wam lepiej zrozumieć potrzeby swoich włosów, słuchać co mówią i realizować ich zachcianki.

M.

28 komentarzy :

  1. Idealnie objaśnione, dziękuję! :)
    Pamiętam, że kiedyś hennowałaś z cassią, ostatnio nakładasz w "100%" henne/rubię itd. Z jakich powodów, co się zmieniło? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz testuje inne zioła z ciekawości i po to, by móc na blogu o tym pisać: ) a poza tym nie chcę mieć ciągle tego samego koloru : )

      Usuń
    2. Rozumiem, dzięki za odpowiedź :)
      Pytam, bo ostatnio mam wrażenie, że jak mieszam hennę z cassią/senesem, to kolor wychodzi trochę "brudny" i się zastanawiałam, czy może też miałaś taki powód ;)

      Usuń
    3. Nie wiem jak jest z senesem, ale to jego bym może podejrzewała o to?
      Bo po mieszance z cassią miałam zawsze piękny kolor

      Usuń
    4. U mnie brudny kolor pojawił się po mieszance henny (różni producenci) i cassi z Sattvy. Po wymianie cassi na senes problem zniknął :)

      Usuń
  2. Super wpis:) ja ostatnio chyba przeemolientowałam swoje włosy, bo utworzyły mało atrakcyjne smętne strąki i teraz ratuję się proteinami:D Przy okazji tego tematu, zastanawia mnie jak to możliwe, że w zamierzchłych czasach kobiety potrafiły mieć piękne włosy, nie posiadając przecież pojęcia o równowadze peh, bo o czymś takim jeszcze się nie śniło filozofom:D Instynkt i intuicja? Czy cudowne geny? A przy okazji kochana, jakim cudem udaje Ci się zachować taki przepiękny porcelanowy kolor skóry, przy tym bezlitosnym słońcu? Jakiego filtra używasz?:)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli takie strąki, jak na moim zdjęciu z posta to koniecznie proteiny ; D
      Jeśli nie pomaga to jeszcze zostaje umycie mocniejszym szamponem.

      Kiedyś też miałam ładne włosy, jako dziecko, a mama ładowała mi na nie różne rzeczy i nie patrzyła na skład :D
      Niektórzy mają szczęście, inni fajne geny

      Regularne stosowanie retinoidów i kwasów pomaga zachować bladość ;D
      Do tego filtr SPF 50. ja używam matującej Ziaji- tania i dobra : )

      Pozdrawiam ; **

      Usuń
    2. A opiszesz kiedyś na blogu swoją pielęgnację cery? :)

      Usuń
    3. Były takie posty. Mogę oczywiście zaktualizować : )

      Usuń
  3. Co to za piękna szminka na pierwszym i drugim zdjęciu? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem włosomaniaczką od 5 lat, przez pierwsze lata sądziłam, że moje włosy wyglądają źle, bo są zniszczone. Teraz są już całkowicie zdrowe, no i dalej wyglądają źle :) staram się zachować równowagę PEH, nie farbuję ich, maskuję itp, ale to chyba ten typ włosa, który zawsze będzie się prezentował średnio przez swoje wywijanie, puszenie i specyficzną strukturę. Mam koleżanki, których pielęgnacja włosów polega na myciu szamponem i ich włosy są piękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często słyszymy o takim przypadkach. Niestety niektórzy muszą się natrudzić, inni mają to za "darmo" ; D

      Usuń
    2. A może Twoje włosy chcą się kręcić? Poczytaj o pielęgnacji CG :)

      Usuń
    3. Dużo o niej czytałam i nawet jej próbowałam, Ale nic z tego. One są od nasady proste, kręcą się od połowy, ale połowa lubi się rozprostować w trakcie dnia, nawet ze stylizatorem . To chyba ciężki przypadek :D
      Pozdrowienia! :)

      Usuń
  5. Jak tak analizuję jak to jest u mnie to wychodzi, że z moimi włosami wszystko jest nie tak :D Przenawilżone, przeproteinowane i przeemolientowane... :D Ehh szkoda, że nie mieszkam bliżej Was, chętnie bym zrobiła włosową metamorfozę żeby się dowiedzieć co jest nie tak i co robić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy klientki z różnych miast, nawet odległych, więc zapraszamy zawsze ;)

      Usuń
  6. Kochana jaka pomadka na tym zdjęciu ? :-D piękna ..w ogóle zdradzisz swoje ulubione pomadki i kolory ? Bo zawsze się zachwycam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyżej też ktoś pytał ;D
      Lime Crime matowa w kolorze Riot : )
      Pomyślimy nad takim postem pomadkowym :)

      Usuń
  7. Pięknie wyjaśnione. Mi służy przy myciu włosów dwa razy w tygodniu, kiedy na zmianę używam maski proteinowej i emoliemtowej co drugie mycie a np. żel aloesowy pod olej i plukanka lniana na sam koniec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wypracowana rutyna to podstawa. Dzięki temu masz takie piękne pukle <3

      Usuń
  8. Mnie wszelkie nadwyżki substancji zawsze niweluje indygowanie, przy przetłuszczających się włosach, to wybawienie, bo przesusz po hennie nie jest możliwy, a i olejować mogę do woli ;)

    Sz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety zioła nie niwelują przetłuszczania : < a chciałabym, żeby tak było.
      Ale masz rację z farbowaniem- zawsze kiedy z włosami coś nie tak to nakładamy zioła ;D

      Usuń
  9. Moje włosy lubią bardzo emolientowo-humektantową pielęgnację i długie trzymanie masek. Jednak nie lubią za bardzo hydrolizowanych protein a zachęcona Waszymi opiniami o masce Ekos zakupiłam ją i zastanawiam się czy może mi przeproteinować włosy. Mam nadzieję że jednak nie;-) bo chciałabym żeby się sprawdziła:-)
    Łucja

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja to już naprawdę nie mam siły na swoje włosy.. Stosuję świadomą pielęgnację już jakiś czas. Odstawiłam wszelkie farby, prostowanie i suszenie ciepłym nawiewem. Moje włosy wyglądają jak siano dosłownie, spuszone a zarazem obciążone olejami (staram się jakoś ten puch zniwelować). Mam miliony odstających włosków na długości i u nasady, które się niestety rozdwajają pomimo tego, że nie ich nie niszczę w żaden sposób. Czasem je podcinam nożyczkami fryzjerskimi jak widzę takie rozdwojone końcówki. Moje włosy mają tendencję do kręcenia, próbowałam metody CG ale to nie dla mnie, po pierwsze nie czuję się dobrze w kręconych włosach a po drugie na drugi dzień po myciu robi się okropny puch a nie ładne loki :/ Już nie wiem co robić nawilżam je odpowiednio, daję proteiny, emolienty myślę, że w standardowych proporcjach i dalej jest tragedia. Już zaczęłam się zastanawiać nad keratyną a robiłam wszystko żeby tego uniknąć ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszamy do siebie na metamorfozę lub mailowo na konsultację : )

      Usuń
  11. Olejowanie stosuje od 1, 5 roku. Wcześniej stosowałam prostownice praktycznie codziennie ale włosy spaliłam sombre( u fryzjera ). Żeby ich nie obcinac zaczęłam przygodę z olejowaniem. Odstawiłam całkowicie prostownice. Kupiłam nowoczesną suszarkę której i tak nie używam:) 1,5 roku- efekty ... powiedzmy sobie prawie żadne. Oleje przerobilam wszystkie chyba już. Mam 35 lat i powiem szczerze , że może w młodym wieku po 3 miesiącach olejowania jest " tafla " ale chyba tylko wtedy. Przeczytałam wszelkie możliwe blogi , rady i porady. Oczywiście - wychodzę z domu bez stylizacji ale co z tego skoro po 1 dniu włosy znowu wyglądają źle. Praktycznie cały ten czas pozwalam im wysychać bez suszarki - a im ewidentnie brakuje nawilżenia bądź szybko ono ucieka. I tak w Koło- ciągle coś. Nie poddaje się ale jednak nie wierzę, zeby olejowanie w pewnym wieku pomagalo. Ewidentnie u młodych osób wszystko szybko się regeneruje * chyba każda z nas pamięta wielokrotne zmiany koloru:) Ja na dzień dzisiejszy zastanawiam się nad scieciem włosów. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń