Naturalna baza matująca pod makijaż Neve Bio Primer + kredka do ust

Nieczęsto pokazujemy na blogu produkty, które nie są związane z pielęgnacją włosów. Jednak podobnie jak przy wyborze kosmetyków do włosów, tak samo zwracamy uwagę na skład produktów do twarzy czy ciała.
Ostatnio dostałyśmy kilka próśb, byśmy pokazały co nieco z naszej pielęgnacji nie dotyczącej włosów, więc dziś z ochotą przedstawię dwa produkty, które nie dotyczą stricte pielęgnacji, ale dzięki swojemu składowi nie szkodą skórze i pośredni wpływ na nią wywierają.

Rok z podkładem mineralnym - krótkie podsumowanie 



Nie mogę uwierzyć, że to już rok odkąd rzuciłam w kąt drogeryjne podkłady i przerzuciłam się na minerały. Po takim czasie mogę ocenić, że miało to tylko plusy i w tym momencie nie wyobrażam sobie zaklejać swojej skóry codziennie płynnym podkładem napakowanym silikonami. Dopiero kiedy je odstawiłam rozumiem i czuję różnicę. Nawet najlżejszy płynny podkład nie jest tak lekki i niewyczuwalny jak minerałki.
Wcześniej wydawało mi się, że używam stosunkowo lekkiego, średnio kryjącego podkładu, więc nie obciążam mojej skóry. Kiedy po kilku miesiącach z okazji pewnego ważnego wyjścia nałożyłam jednokrotnie płynny puder czułam się, jakby wysmarowała moją skórę klejem. Okropne uczucie, do którego od tamtej pory nie chcę wracać.

Problemy z kosmetykami mineralnymi, które utrudniają mi makijaż


Moja skóra ma dużą tendencję do świecenia i przetłuszczania w strefie T, co utrudnia moją współpracę z minerałami, które warzą się po kilku godzinach, schodzą z nosa, czoła i brody.
Tempo znikania zależy od pogody i codziennych zajęć. Nie raz wygląda dobrze 2 godziny, innym razem 6 godzin.
Nigdy nie zdarzyło się, bym mogła przez cały dzień mieć pewność, że wyglądam dobrze. Jesień i zima to najlepsze pory dla makijażu.
Moim sprzymierzeńcem okazał się primer glinkowy Anabelle Minerals, który zaaplikowany pod podkład mineralny pomaga nieco wygładzić cerę i ogranicza świecenie, dzięki czemu trwałość jest lepsza.
W dalszym ciągu nie było to jednak to.


Naturalna baza matująca Neve - początkowe rozczarowanie, a potem...



Niecałe dwa miesiące temu natrafiłam przypadkiem na bazę matującą Neve (do dostania TUTAJ). Przy okazji zakupu podkładu (dokładnie TEGO) wrzuciłam ją do koszyka.
Nie wiązałam z nią wielkich nadziei. Chciałam, by choć minimalnie przedłużała trwałość i mat.
Pierwsze użycie nie zrobiło na mnie wielkiego wrażenia, choć już wtedy dało się dostrzec, że skóra jest bardziej wygładzona. Do makijażu potrzebowałam także mniej podkładu mineralnego. Jakby lepiej krył, lepiej się rozcierał... ale matowy efekt utrzymał się tylko chwilę dłużej, może około godziny.
Miałam także wrażenie, że spowodowała wysyp niedoskonałości na policzkach, więc na jakiś czas ją odstawiłam.


...ogromne, pozytywne zaskoczenie jej właściwościami



Niedawno wróciłam do niej i użyłam już kilkakrotnie z zaskakującym efektem. Różnicę zauważam nie tylko ja, ale także najbliżsi, w tym Ola i moja mama.
A co najważniejsze, nie pogarsza wyglądu cery, nawet stosowana kilka dni pod rząd. Tamten wysyp musiał mieć inne pochodzenie.

Najważniejsze jest działanie i na tym się skupię.
Baza ma kolor lekko cielisty, po roztarciu praktycznie jej nie widać. Stapia się ze skórą pozostawiając jedynie troszeczkę bardziej wyrównany koloryt. Należało by nałożyć jej większą ilość, by miała właściwości kryjące. Tymczasem używam jej dosłownie odrobinę - wielkości ziarenka grochu. Nie polecam nakładać jej więcej, ponieważ efekt będzie odwrotny do zamierzonego - przetestowałam na własnej skórze.
Po zaaplikowaniu odczekuję minutę i można przystąpić do makijażu. Już podczas malowania widać różnicę w łatwości aplikowania kosmetyków kolorowych. Ułatwia nakładanie podkładu, a wykończony już różem, bronzerem i rozświetlaczem make up wygląda dużo bardziej promiennie, ale skóra pozostaje matowa. Nie jest to plaski mat tylko piękny satynowy efekt.
Cera jest nieskazitelna, wizualnie gładsza, znikają rozszerzone pory. Primer wypełnia zmarszczki i inne niedoskonałości.
Makijaż na nim wykonany utrzymuje się cały dzień, czyli około 8 - 10 godzin w stanie doskonałym. Po kilku godzinach wymaga lekkiego zmatowienia pudrem, ale nie schodzi ze strefy T, nie ciastkuje się nawet w wysokich temperaturach. Po przypudrowaniu wygląda ciągle idealnie.
Dotychczas miałam problem ze znikającym rozświetlaczem mineralnym. Przy tej bazie rozświetlacz i całe konturowanie trzymają się aż do demakijażu.

Jest to bez wątpienia mój MUST HAVE. Coś czego nie używam na co dzień, ponieważ nie potrzebuję każdego dnia aż takiego spektakularnego rezultatu. Nie wyobrażam sobie, by miało jej zabraknąć w mojej kosmetyczce.

makijaż mineralny

Czasem łączę ją z Primerem Ginkowym Anabelle i wtedy cera wygląda jak z Photoshopa.
Zarówno Bio Primer, jak i Primer Glinkowy nie wysuszają mojej cery, nawet na policzkach. Cały dzień czuję komfort i nawilżenie.

Kredka do ust Neve - naturalny skład i trwałość 


Zauroczona marką Neve zakupiłam kolejny produkt tej firmy - kredkę do ust (do kupienia TUTAJ). Możecie zobaczyć jej kolor na zdjęciach - to nude, lepszy kolor naszych ust wpadający w brąz z nutą zgaszonego różu. Kredka to kolejne objawienie - trzyma się kilka godzin, trwałość ma tylko trochę gorszą od moich ulubionych pomadek matowych w płynie. Za to w ogóle nie wysusza, nie powoduje ściągnięcia i dyskomfortu. Jest miękka i kremowa, dzięki czemu przyjemnie się ją nakłada. W razie konieczności poprawki to nie problem -  można nakładać na resztki poprzedniej warstwy, bez zmywania.


Na pewno kupię kolejne kolory. A jest w czym wybierać : ))
Mój odcień to Marmotta.

Na zachętę dodam jeszcze, że produkty te są naturalne, nie testowane na zwierzętach, wegańskie, a do tego nie zawierają pochodnych ropy naftowej, parabenów i silikonów, czyli są po prostu bezpieczne i zdrowe.

Chciałybyście czytać na blogu więcej artykułów nie związanych z tematyką włosową? 

14 komentarzy :

  1. Bardzo ciekawy temat. Również od pewnego czasu poświęcam więcej uwagi na dobór odpowiednich składników w kosmetykach do pielęgnacji twarzy.
    Moniko, na tych zdjęciach wyglądasz bardzo promienie :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach,teraz koniecznie muszę mieć tę bazę, bardzo bym chciała żeby sprawdziła się na mojej przetłuszczającej się twarzy w niektórych miejscach. A te kredki mnie kuszą, jednak takie odcienie wpadające w brązy i brzoskwiniowe odcienie nie pasują mi i nie podobają się;-) wolę raczej jasne róże i czerwienie.
    Ja bardzo bym chciała czytać więcej postów niezwiązanych z włosami, szczególnie takich o tematyce makijażowej, takie makijaże jakie robisz Ty, Moniko;-) i ubraniowej ( prośba do Oli;-))
    I chciałam jeszcze powiedzieć że bardzo podoba mi się to drugie zdjęcie, jest super:-)
    Łucja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kredki mają mnóstwo odcieni, warto zerknąć i obejrzeć. Są także róże i czerwienie.
      ja na pewno kupię więcej kolorków, bo jakość świetna.

      Postaramy się zatem częściej pisać coś niewłosowego- o makijażu myślałam właśnie także.

      Dziękuję<3 moim ulubionym jest trzecie zdjęcie :)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawa baza, na pewno kiedyś ja wypróbuje, Neve w ogóle kusi mnie od jakiegoś czasu :)
    Bardzo polecam Ci spróbować podkładów mineralnych pixie minerals love botanicals - moim zdaniem bije AM na głowę, przy dobrze nawodnione cerze nie ma mowy o ważeniu się, ścieraniu itp (tez miałam ten problem przy AM). Z lżejszych minerałów, bardziej na lato, polecam ecolore. Wydaje mi się, ze mam podobny typ cery do Ciebie, wiec może u Ciebie tez się sprawdza :) uwielbiam je za efekt poprawionej, ale jednak prawie nagiej skory - w ogóle nie widać, ze mam jakikolwiek makijaz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ecolore wydaje mi się strasznie lekki, wręcz przeźroczysty właśnie. Może jestem w błędzie ; )

      Usuń
  4. Również używam jedynie minerałów i moja skóra także ma skłonność do przetłuszczania się w strefie T, dlatego mogę Ci polecić podkład Pixie Cosmetics Minerals Love Botanicals. Moim zdaniem najlepiej kryjący i najtrwalszy, o niebo lepszy od AM.
    PS: więcej postów o takiej tematyce proszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamierzam właśnie zamówić jakieś próbki innych minerałów, żeby potestować : )
      Amilie jeszcze używałam ostatnio i też całkiem fajne, ale krycie trochę za małe. Musiałam się namachać pędzlem, żeby uzyskać tyle co po jednym byle jakim przyłożeniu Anabelle ; D

      Usuń
    2. A może ukręć sobie sama podkład mineralny z Kolorowka.com? Jest mnóstwo zestawów do wyboru więc na pewno znalazłabyś najlepszy dla siebie, z resztą w razie potrzeby można go łatwo dostosować do swojej cery, i nie ma problemu z doborem odcienia bo sama nadajesz mu kolor :). Primery też mają, ja nie miałam innych minerałow bo te mi się najbardziej opłacają:), ok. 30zł za 10 gram!

      Usuń
    3. O widzisz, może to jest opcja :))
      Tylko wydaje mi się to bardzo skomplikowane ;D

      Usuń
  5. Więcej takich postów ☺. Jestem wielką fanka naturalnej pielęgnacji i kosmetyków i chętnie poczytam Wasze opinie i propozycje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana, a jakiego używasz bronzera, różu i rozświetlacza? 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkich mineralnych z Anabelle Minerals- róż w kolorze Sunset, jako rozświetlacz na całe policzki puder rozświetlający, a na same szczyty kości policzkowych cień w odcieniu Vanilla.
      Jako bronzer Golden Dark kryjący lub rozświetlający : )

      Usuń