Najlepsza maseczka do twarzy EVER - Chic Chiq à la Rose

Możecie być pewne, że kiedy na blogu pojawia się wpis o kosmetyku nie dotyczącym tematyki włosowej to będzie to prawdziwy hit.
Niegdyś nie stosowałam regularnie maseczek do twarzy. Około rok temu nastąpił przełom i zmuszałam się do nakładania ich. Zniechęcało mnie to jednak po jakimś czasie i brakowało mi regularności. Nie mogę zaprzeczyć temu, że stosując je systematycznie widziałam całkiem miłe efekty, ale brakowało mi tego "czegoś" zaraz po użyciu
Wszystko się zmieniło, odkąd na mojej toaletce zamieszkało to piękne bambusowe opakowanie.


Dlaczego maska Chic Chiq? Jak je poznałam?


Maseczki marki Chic Chiq zobaczyłam po raz pierwszy na Instagramie. Zainteresowały mnie od razu, ale cena skutecznie mnie zniechęcała.
Dostępne są oczywiście mniejsze i tańsze opakowania, ale jako, że ja zazwyczaj nie robię zakupów przez internet, a jeśli robię to tylko w jednym sklepie KLIK, w którym niestety maseczek nie ma, to nie było mi dane ich spróbować. 
Kiedy więc zbliżały się moje urodziny i mój mąż zapytał co chciałabym dostać przy okazji prezentu, wymieniłam również maseczkę tej firmy. 
Początkowo wybrałam czekoladową Chocolat, jednak kiedy doczytałam, że kilka osób wspominało, iż po jej użyciu odczuwalne jest lekkie ściągnięcie, zrezygnowałam
Stanęło na à la Rose przeznaczonej do skóry suchej o działaniu przeciwzmarszczkowym i odmładzającym. 

Cytując ze strony producenta
"Wszystkie maseczki CHIC CHIQ są produkowane w małych ilościach dla zachowania świeżości i najwyższej jakości. Są pozbawione Parabenów, PEG-ów, oleju mineralnego, nie są testowane na zwierzętach, nie zawierają substancji toksycznych i są  przebadane dermatologicznie zgodnie z regulacjami Unii Europejskiej.
Produkowane są one zgodnie ze sztuką Ajurwedy. 

Jak stosować maskę oraz efekty 


Opakowanie ma 100 ml pojemności. Wydaje się niewiele w porównaniu do ceny, ale jest naprawdę wydajna. Ja swoją stosuję prawie dwa miesiące raz w tygodniu, czasem częściej i mam jeszcze ponad połowę.


Producent zaleca na jedną porcję zużyć 2-3 łyżeczki. Ja daje półtorej łyżeczki i jest to ilość w zupełności wystarczająca. Oczywiście można dodawać więcej, ale skoro efekt po mniejszej ilości jest doskonały to po co? : )
Proszek mieszam tylko z przefiltrowaną wodą - 3, 4 łyżeczki. Już sam suchy pyłek pachnie pięknie, a kiedy aktywujemy go wodą, można oszaleć.
Obawiałam się tego zapachu, ponieważ nie przepadam za różami, za różanym aromatem, ale nie ma się co bać. Ten zapach to zapach nie tylko róż, co całej kwiaciarni, do tego czuję owoce jagodowe, coś soczystego, słodkiego i lekko kwaśnego zarazem. 
Jest przepiękny, wyjątkowo relaksujący. Spędzając czas z tą maską można odpłynąć. 
Zazwyczaj przed jej użyciem wykonuję peeling enzymatyczny fundując sobie całkowite SPA.


Na tak przygotowaną skórę aplikuję maseczkę rozmieszaną z wodą, przetrzymuję ją na buzi ok. 15-20 minut.
Jak widzicie w trakcie lekko zasycha. Nie trzeba jej jednak zraszać w odróżnieniu od glinki.


Kiedy czas upłynie roluję ją dłońmi i łatwo schodzi. Zaschnięte resztki wystarczy zmyć wodą lub nasączonym wacikiem.
I tutaj zaczyna się cała magia - buzia po jej zmyciu jest nie do poznania. Staje się rozjaśniona, promienna, gładka zarówno w dotyku, jak i wizualnie pod względem zmniejszonych porów.
Nie odczuwam żadnego ściągnięcia ani tłustej warstwy, a mimo jej braku skóra jest nawilżona, odżywiona i wygląda dużo zdrowiej.
Zawsze stosuję ją przed jakimś ważniejszym wyjściem, ponieważ gwarantuje mi lepszy wygląd makijażu - gładszą skórę, dłuższy mat. Makijaż lepiej wygląda i dłużej się utrzymuje.
Maseczka daje wspaniały efekt już od pierwszego użycia, a po prawie dwóch miesiącach regularnego stosowania mogę ocenić, że ma zdecydowanie pozytywny wpływ na skórę także długofalowo.
Stała się bardziej wyciszona, gra naczynek krwionośnych jest uspokojona, nie czerwienie się tak bardzo jak wcześniej, do tego skóra nie jest tak podatna na podrażnienia.

Skład: Solum Diatomeae, Algin, Calcium Sulfate, Tetrasodium Pyrophosphate, Trisodium Phosphate, Diatomaceous Earth, Rosa Damascena Flos (Rose Petals), Lamii Albi Flos, Trehalose, Rose Damascena Flower Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Ascorbic Acid.

Chic Chiq la Noce, czyli indyjska maseczka ślubna 


Będą ostatnio na Targach kosmetyków naturalnych skusiłam się na małą saszetkę innej wersji maski. Wybór padł na la Noce, czyli maseczkę ślubną z kurkumą i ciecierzycą.
Tutaj efekt także mnie zadowalał i był bardzo porównywalny do wersji różanej. Z tą różnicą, że różana jednak mocniej nawilża i odżywia.
Maska la Noce będzie idealna do cer mieszanych i tłustych, ponieważ nie przesusza, ale jednak normalizuje skórę i zwęża pory.
Także lekko rozjaśnia i wycisza. Pachnie nagietkiem i ciecierzycą, po rozmieszaniu lekko czuję owocową nutę egzotyczną.
Saszetka kosztuje ok. 18 zł i wystarczyła mi na 4 użycia.
Na pewno zakupię także inne wersję i będę stosować zamiennie, ponieważ to według mnie najlepsze maseczki jakich kiedykolwiek używałam.

Skład la Noce:
Solum Diatomeae Algin, Calcium Sulfate, Tetrasodium Pyrosphate, Trisodium Phosphate, Diatomaceous Earth, Calendula Officinalis Flos, Robiniae Flos, Opuntia Ficus Indica Inula, Trehalose, Hippophae Rhamonides Oil, Ascorbic Acid, Mel (Honey) Extract, Radix Zedoariae, Magniferia India, Cicer Arietinum, Hydrolyzed Milk Protein.


Próbowałyście produktów tej firmy? Może chciałybyście polecić nam swoje ulubione maseczki do twarzy? Czekamy na propozycje! : )M.

21 komentarzy :

  1. Moniko, mam pytanie dotyczące farbowania rabarbarem: czy jest to na tyle mocny efekt, że w razie nie powtórzenia mogę spodziewać się odrostów? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozjaśnia o około 2 tony, więc może być widoczny lekki odrost, ale nie taki bardzo zauważalny po jednym użyciu : )

      Usuń
  2. To i ja się pochwalę moimi kosmetycznymi odkryciami:) Pierwsze-Babor enzyme cleanser, super wygładza i rozjaśnia❤ Drugie-krem ze ślimaka marki Mizon, doskonale nawilża i regeneruje. Mam jeszcze straszną ochotę na maske z Image do cery zniszczonej promieniowaniem słonecznym;) ja słońca unikam jak ognia, ale cenię wszystko co rozjaśnia i głównie w tym kierunku szukam nowych ulubieńców. Twoja maska też mnie bardzo intryguje, może się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za polecenia!
      Zaraz przejrzę składy i dostępność <3

      Usuń
  3. Kiedyś Alina Rose pisała o fajnej maseczce z Nacomi. Nawet kupiłam jedną i byłam zadowolona, choć może bez fajerwerków. Potem te maseczki zniknęły, a teraz znów pokazały się na Triny, tyle, że w nowych opakowaniach. Jest to tańsza opcja, choć zakładam, że nie aż tak dobra, jak Chic Chiq à la Rose.

    Panna Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam te maski z Nacomi i nawet bym się skusiła, gdyby nie fakt, że mam jakiś fail z tą marką- co od nich nie kupię to jest porażka :<

      Kochana, odpisałam Ci na maila już dawno temu. Nie dotarł?:<

      Usuń
    2. ja jestem zachwycona maseczka z nacomi tą fioletową.Nigdy nie mialam lepszej.Za to miodowa Canola rowniez polecana przez Aline ma niestety sredni sklad.Zawiera Edta takze nie sadze zeby miala dobry wplyw na cere mimo ze zsraz po wyglada ladnie.Edta to zwiazek stosowany jako srodek płuczacy w stomatologii i ma za zadanje rozluszczac związki organiczne.Oczywiscie stezenie jest inne ale jednak ...

      Usuń
    3. Z nacomi nie używałam maseczki, ale będę o niej pamiętać : )

      Usuń
  4. Hej, która maska z waszego sklepu jest waszym zdaniem najbardziej dociążająca? Mam bardzo puszące się i suche włosy. Najlepiej gdyby nie miała silikonów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie maski z serii Fitness Model : ))
      mnie obciążają aż za bardzo ;d

      z dodatkiem silikonów lekkich Anwen Kakao i kiełki pszenicy,
      https://sophieczerymojasklep.pl/pl/p/Natura-Siberica%2C-rokitnikowa-maska-do-wlosow-zniszczonych-300-ml/169

      Usuń
    2. Będzie post o tych maskach?
      Co robią, dla kogo polecacie?
      Inny anonim. :D

      Usuń
    3. Będzie, ale na razie testujemy dopiero, więc potrwa to trochę ;D

      Usuń
  5. Moniko, ile razy w tygodniu mogę nakładać korzeń rabarbaru, by rozjaśnić włosy? Ile go wziąć na cienkie włosy za ramiona, jak go przygotować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie polecam stosować aż tak często. Dwa razy w miesiącu to maksymalnie- to jednak zioło, poza tym bogate w kwas, który rozjaśnia.

      50 gram powinno wystarczyć
      We wpisie na temat rabarbaru pisze jak go przygotować : )

      Usuń
  6. Hej dziewczyny mega zainteresował mnie wasz blog chciałabym zafarbowac sobie włosy henna ale nie mam zielonego pojęcia jaka kupić jak to zrobić czy jest jakaś szansa się z wami skontaktować np e-mailem jakoś i moglybyscie mi wytłumaczyć bo ja sama jak się zabiorę do tego to napewno nieciekawe będą efekty :D bardzo bym prosiła o odpowiedź :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio sporo czytam o maseczkach tej firmy i praktycznie każda recenzja jest pozytywna :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Do anonima z 18 czerwca :)
    nie działa mi opcja odpowiedzi :<

    napisz na maila lub fb : )

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam pytanko czy przeszło 40 włosów po czesaniu po myciu (muszę wtedy czekać bo mam falowane włosy i na sucho nie ma szans ich rozczesac ) przy myciu włosów 2 razy w tyg i w chodzeniu zazwyczaj w spiętych włosach to jest mało czy powinnam już raczej zacząć się martwić??

    OdpowiedzUsuń
  10. Ależ ja się na ich temat naczytałam...i aż rączki świerzbią do zamówienia :P

    OdpowiedzUsuń