OBCIĘŁAM WŁOSY - zdjęcia z nową długością, dlaczego skróciłam włosy, czy żałuję?

Tego chyba nikt się po mnie nie spodziewał. Ja sama dalej jestem zszokowana swoją nową fryzurą i tym jak spontanicznie się to wydarzyło.
Właściwie nie dałam sobie dużo czasu na zastanowienie. Myśl o skróceniu włosów chodziła za mną od kilku miesięcy - praktycznie od kiedy zaczęły się moje problemy z nimi, o których wspominam Wam od początku roku.
Ciągła walka ze szczotką, rozczesywanie, które czasem trwało nawet godzinę - to musiało mnie skłonić do takich myśli.
Włosy nie wyglądały idealnie prawie nigdy. Sprawdzone kosmetyki przestawały działać, nie umiałam dopasować im także nic nowego.
Jedynymi pewniakami usuwającymi kołtuny były i są nadal kosmetyki Ekos (KLIK) i Anthyllis (KLIK).
W ostatnich tygodniach jednak zaczęło się to uspokajać do tego stopnia, że włosy prawie wróciły do swojej poprzedniej formy.
Bad Hair Day pojawiały się coraz rzadziej, a wcześniejsze bestsellery znów wróciły do użycia.
Wśród nich na nowo rozkochałam się w maskach Omia - szczególnie arganowej (KLIK), oleju kameliowym (KLIK) i arganowym (KLIK), masce Marokańskiej (KLIK), a ostatnio także Tajskiej (KLIK).

Problemy włosów sięgających pasa i dłuższych  



Skoro więc było tak dobrze to czemu obcięłam włosy? Możecie myśleć łapiąc się za głowę. Tak jak wspomniałam wszystko wydarzyło się spontanicznie, podczas spaceru.
Włosy przed cięciem:



Spacerując z Olą po parku w dość ciepłą pogodę przyłapałam się na tym, że znów mam spięte włosy w warkocz. Od słowa do słowa doszłam do wniosku, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy, a może nawet blisko roku, na palcach obu rąk można policzyć ile razy miałam rozpuszczone włosy na dłużej niż chwilę
Najczęściej wyglądało to tak: mycie, suszenie i od razu koczek lub warkocz. Czasem na chwilę rozpuszczałam włosy wychodząc z domu na jakieś spotkanie, by potem znów od razu je związać. Jesień i zima to dla mnie zawsze czas większej dbałości o spinanie włosów, więc cierpliwie czekałam do wiosny, by jak zawsze móc korzystać z "wiatru we włosach".
Okazało się jednak, że podstawowa fryzura się nie zmieniła, a kiedy rozpuszczałam włosy marzyłam tylko o tym, by zaraz je spiąć choćby w niski kucyk, szczególnie kiedy zawiał wiatr, a ja potem walczyłam kilkanaście minut ze szczotką, by się rozczesać. 
Podobnie sytuacja wyglądała w domowych pieleszach - krótka drzemka w rozpuszczonych włosach kończyła się owinięciem wokół własnych włosów, jeszcze gorzej, kiedy śpi się z kimś. 
Podczas sprzątania czy gotowania włosy były wszędzie przy każdym pochyleniu.
Mycie i suszenie zajmowały mi ponad godzinę czasu, więc nie było mowy by gdzieś na szybko się wyszykować. 
Straciłam całą przyjemność i frajdę, która wcześniej wiązała się z zapuszczaniem włosów. Stały się one dla mnie uciążliwe i problematyczne.


Obcięłam 17 cm włosów



Zaraz po powrocie ze spaceru Ola spytała mnie: "To obcinamy?" Nie zastanawiając się długo powiedziałam, że tak. Została tylko kwestia centymetrów.
Początkowo miało być 10 cm, ale po przyłożeniu miary krawieckiej doszłyśmy do wniosku, że nie będzie to dla mnie zbyt odczuwalna różnica.
Stanęło na 15 cm obciętych w związanej kitce + kilku cm na wyrównanie. Łącznie straciłam ich ok. 17.

Jak się czuję z nową długością, czy żałuję?


Od samego początku jestem zadowolona i to bardzo. Zdziwiłam się nawet, że aż tak dobrze się czuję, ponieważ myślałam, że będę żałować i będzie mi zwyczajnie przykro.
W głowie oczywiście mam wspomnienie długich włosów i patrzę z lekką zazdrością teraz na długość, którą ma Ola.
Argumentem, który mnie skłonił do obcięcia nie był zły wygląd czy inne niedoskonałości włosów, więc ciężko mi ocenić, czy wizualnie coś zyskały. Raczej nie, ponieważ dalej są tak samo zdrowe, gęste aż po same końce.
Tego nigdy im nie mogłam odmówić, więc nie widzę zmiany na plus.


Natomiast plączą się o wiele mniej, mimo tego, że już przed obcięciem mniej się plątały, to jednak teraz ten problem prawie mnie nie dotyczy. Jak na razie po myciu rozczesują się błyskawicznie, w ciągu dnia mimo tego, że chodzę w rozpuszczonych, także nie tworzą się kołtuny i w większości sytuacji mogę przeczesać włosy palcami aż po same końce bez rozczesywania szczotką.
Mycie i suszenie nie skróciło się diametralnie, na co trochę liczyłam. Na pewno zużycie masek i odżywek będzie wolniejsze, ponieważ z przyzwyczajenia dziś nałożyłam za dużo maski Tajskiej (KLIK) - tyle ile nakładałam jeszcze kilka dni temu, a ona aż spływała z włosów.
Na szczęście jest na tyle lekka, że nie obciążyła ich mimo to.
Przede mną czas przyzwyczajenia się do nowej sytuacji. To dla mnie taki powrót do przeszłości. Tak krótkich włosów nie miałam już dawno, od około 3 lat.


Jak oceniacie moją decyzję? Podoba Wam się nowa długość? Czy może mam zapuszczać na nowo? :d

M.

37 komentarzy :

  1. "Straciłam całą przyjemność i frajdę, która wcześniej wiązała się z zapuszczaniem włosów. Stały się one dla mnie uciążliwe i problematyczne." - skąd ja to znam, miałam włosy do talii (niskoporowate, proste jak druty), non stop przyklapnięte, non stop poplątane, pozbijane w strąki, gdy tylko zawiał wiatr. Znajomi śmiali się, że ciężko zobaczyć mnie gdzieś bez szczotki. Czarę goryczy przelało indygo, z którego nie mogłam zejść nawet rozjaśnianiem (wciąż mam resztki na końcówkach). We wrześniu zeszłego roku obcięłam więc z długości do talii na długość nieco za obojczyki, a w styczniu znowu, tym razem przed ramiona i poczułam wielką ulgę, radość i nową motywację do dbania o włosy. Nic się nie plącze, nie wchodzi w talerz z zupą, nie kładę sobie ręki na swoich włosach podczas pisania na wykładach. Aktualnie mam włosy praktycznie do piersi, rosną jak szalone. A jakie zdrowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to się rozumiemy : )
      Mało komu nie przeszkadzają takie włosy ;D

      Usuń
    2. Zazdroszczę tak szybkiego przyrostu, to z natury czy stosujesz jakieś produkty?

      Usuń
  2. Świetnie kochana:) o ile to możliwe w Twoim przypadku włosy wyglądają jeszcze zdrowiej:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze - nie pomyślałabym, że to 17 cm poszło, nie wiem czy nawet zorientowałabym się, że zostały jakoś znacząco przycięte. Czytając tytuł posta myślałam, że włosy będą do obojczyków!

    OdpowiedzUsuń
  4. Odważnie, brawo Ty! Na pewno wyjdzie Ci to na dobre. Twoje włosy są śliczne, bez względu na długość!

    Panna Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Agnieszko ; **
      Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna <3

      Usuń
  5. Moim zdaniem widać różnicę! Wiem, że dbasz o końce na bieżąco i w ogole, ale jednak co obcięte włosy ostrymi bozyczkami, to obcięte włosy ostrymi nożyczkami! No i nie same końce, ale prawie 20 cm! Jak dla mnie - super. Bardzo lekko to wygląda, sylwetka się odciążyła, jest slicznie:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję, że mój komentarz nie zostanie wzięty za hejt. Ale uważam, że za poważnie do tego podchodzisz. To tylko włosy 😉 Zupełnie nowa fryzura byłaby gdybyś obcięła włosy do łopatek, ramion czy jeszcze krócej 😉 Przy krótszych włosach tyle cm zrobiłoby różnicę, ale po podcięciu i tak masz bardzo długie! Osobiście uważam, że tak długie włosy przytłaczają sylwetkę i jeszcze trochę krótsze wyglądałyby lepiej. Cieszę się, że u mnie włosomaniactwo osłabło i już tak nie trzęsę się nad długością włosów, a u fryzjera spontanicznie potrafię podciąć więcej, niż same końce.
    Ponownie, nie chcę żeby ten komentarz został odebrany jako hejtowanie, ponieważ lubię Waszego bloga, w Waszym sklepie też robię zakupy i uważam, że obie macie piękne włosy. Tylko czasem irytujące jest to pisanie o krótkich włosach które sięgają pasa 😉
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to o czym piszesz to bardzo subiektywne odczucie.
      Dla Ciebie nowa fryzura to "włosy do łopatek, ramion czy krócej", a dla mnie to jest nowa fryzura : )
      Nie napisałam, że mam krótkie włosy tylko, że tak krótkich nie miałam od 3 lat. Tak krótkich w porównaniu z tym co było ;D

      Usuń
  7. Choć poprzednia długość była imponująca, to najważniejsze jest to, żeby czuć się komfortowo. Ja sama dochodzę do momentu, w którym włosy znajdują się niebezpiecznie blisko deski sedesowej i zaczyna mi to już przeszkadzać. Niebawem pójdę Twoim śladem i skrócę :]

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam wygląd końcówek po większym cięciu <3 Staram się jak mogę zapuścić swoje, ale zawsze coś mi staje na przeszkodzie... A potem patrzę na Wasze włosy i znowu zaczynam walkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jesteśmy dla Ciebie motywacją ; D

      Usuń
  9. Zarówno długie jak i te "ciut" krótsze włosy wyglądają cudownie. :3 Za niedługo i tak waćpani podrosną do poprzedniej długości, bo akurat dość szybko rosną waćpani kłaczki. Pozdrawiam. :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Standardowo rosną cm na miesiąc, więc nie tak szybko ; D

      Usuń
    2. Mi rosną pół centymetra nawet przy wcierkach i innych pomocach. Chciałabym, żeby rosły ten standardowy centymetr. :>

      Usuń
  10. mi osobiście bardziej podobają się włosy aktualnej długości ;)
    nigdy nie mogę wyjść z podziwu jakie je macie gęste i lśniące *.*

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo dobra decyzja! Twoje włosy i tak są dłuuugie, a zyskałaś na tym cięciu na pewno. Właśnie miałam na myśli wygodę w rozczesywaniu itp. Ja sama mam już swoje kudły prawie do pasa (no, może parę cm im do tej długości brakuje :P), ale strasznie jest mi w nich niewygodnie. Jakiś czas temu pisałam Oli, że ścięłam 7cm i przeżywałam to jak mrówka okres, hehe. Pewnie dlatego, że większość życia spędziłam w naprawdę krótkich włosach (do ślubu miałam fryzurę na księżną Dianę). Teraz włosy mi znów odrosły i bardzo się płaczą. :/ Już się nie mogę doczekać kolejnego cięcia! No, a włosy są wszędzie (tak, jak piszesz), w żarciu (mimo, że je upinam), na dywanie, w łazience, no wszędzie! Lubię tę długość, ale sory, nie ogarniam już.
    Bardzo dobrze zrobiłaś Moni, dla mnie i wielu innych dziewczyn i tak będziesz roszpunką! Będzie Ci wygodniej i lżej, a włosy i tak masz mega piękne i długie. Wybacz moje wywody, jak znam życie to zrobiłam z nich masło maślane ;), ale mam nadzieję, że wiesz o czym piszę ;)
    Całusy dla Oluchy, mam nadzieję, że się kiedyś poznamy we trzy na żywo! ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje nie plątały się ostatnio, choć kiedy miałam kryzys w zimę to płakałam nad nimi godzinę ze szczotką i miałam dość; D
      Teraz na lato ta długość jest lepsza, jest mi lżej, wygodniej i nawet palcami mogę je rozczesać w ciągu dnia bez problemu <3
      Nie dla każdego są mega długie włosy i też chyba nikt nie wygląda z taką długością dobrze.

      Całujemy również <3

      Usuń
  12. Bardzo mi się podoba obecna długość a na zdjęciach gdzie są pofalowane prezentują się cudownie 😍

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie mogę się zdecydować, która długość bardziej mi się podoba:-D ja uwielbiam długie włosy, chociaż, paradoksalnie fryzurą, którą najbardziej lubię jest long bob;-).
    Twoje włosy i tak wyglądają pięknie, chociaż teraz są takie "zwiewne", a szczególnie w pofalowanej wersji są fantastyczne:-).
    Pozdrawiam:-*
    Łucja

    OdpowiedzUsuń
  14. Teraz są mniej więcej do talii tak? Czy krótsze? :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Och, twoje włosy są takie piękne :O nawet nie wiesz jak ci ich zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję : )
      Nie ma co zazdrościć, ale bardzo mi miło

      Usuń
  16. matko, dla mnie 17cm włosów t byłaby tragedia ;Dale jakbym miała takie długie włosy to chętniej bym się ecydowałana coś takiego ;) ale na pewno odczuwasz różnicę w 'życiu' więc ja bym się jarała;DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha no dla mnie to mega różnica i polecam każdemu kto ma dość długości ; D

      Usuń
  17. A ja myślałam, że będzie na jeża :D

    Dobra decyzja, nie ma co trzymać zniszczonych włosisk, teraz dostaną kopa i będą jeszcze piękniejsze.

    Już przestałam robić zdjęcia swoim, bo nie mieszczą się w kadr.

    Nie dziwi mnie, że tak długie włosy Ci się plątały, ja mam mniej więcej takie same jak Twoje przed ścięciem, ale rozczesuję 2 minuty. Może to kwestia, że ich struktura moich jest "lejąca" i wszystko z nich spływa - zwłaszcza gumki ;D

    Ściskam niezmiennie, zawsze zaglądam, tylko nie zawsze mam czas skomentować :*
    Wasza Sz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje włosy nie były zniszczone ;d chyba tak to odebrałaś przez to, że żaliłam się na plątanie.
      Plątanie jednak nie miało nic wspólnego ze zniszczeniem.
      Włosy były mega zdrowe i dlatego tak szkoda mi było ich obciąć, ale nie żałuję : )

      Ściskamy Szyszeczko ; *

      Usuń
  18. Dziewczyny co zaradzicie na lekko zniszczone rozjasnianiem konce?? Wlosy grube,geste. Obcinane 3 tyg temu. Rozjasnianie wczoraj u fryzjera niestety lekko dalo sie im we znaki:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodawać olej do maski po myciu, olejowanie, olej na końcówki- ogółem jak najwięcej emolientów : )

      Usuń