Termoloki Remington Proluxe - moja opinia po ponad pół roku

Na rynku mamy duży wybór sprzętów do stylizacji włosów. Dlaczego więc termoloki?
Ponieważ mam już lokówkę z wymiennymi końcówkami i ta metoda układania fryzur została przeze mnie nie raz sprawdzona. Oczywiście ma swoje plusy, jednak zewsząd tak kusiły wałki.
Spośród bogatej oferty wybrałam właśnie Remington Proluxe, ponieważ najbardziej spełniały moje oczekiwania.



Dlaczego termoloki Proluxe?


Wałki mają tylko dwa rozmiary średnicy, co dla mnie jest plusem, ponieważ nie używałabym i tak mniejszych i większych niż te, które mam. Nagrzewają się w zaledwie 90 sekund, więc w razie pośpiechu szybko można przystąpić do stylizacji.
Wykonane są one z weluru, który nie elektryzuje włosów, jest miły w dotyku, ale nie jest śliski, dzięki czemu zakładanie i ściąganie wałków jest prostsze. Do każdego wałka dołączony jest klips, który jest bardzo wygodny w użyciu. Widziałam, że inne termoloki mają bardziej skomplikowane zapięcia i zniechęcało mnie to.
Tutaj, jak zobaczycie na filmie i zdjęciach, wszystko jest skonstruowane tak, by stylizacja włosów przebiegała jak najprościej, skutecznie i szybko. Nic się nie pląta, nie szarpiemy włosów.
Dodatkowo klipsy także się nagrzewają, co przyśpiesza proces kręcenia i utrwala skręt. Oczywiście tylko ich dolna część, która ma kontakt z włosami.
Brzmi jak przepis na oparzenie, prawda? Jednak nic bardziej mylnego. Wałki i klipsy nagrzewają się do temperatury, która nie jest niebezpieczna, nie parzy skóry. Oczywiście czuć mocne ciepło, ale trudno byłoby się tym poparzyć.
Ja podczas nawijania włosów trzymam wałek za plastikowe krawędzie - one zdecydowanie mniej się nagrzewają. Nawet jeśli zdarza mi się dotknąć wałka nie parzę się.
W przypadku lokówki czy prostownicy oparzenia były możliwe i raz nawet mi się zdarzyły : (


Różnica temperatur między 160 stopni lokówki, a wałkami termicznymi jest ogromna i choć producent nie podaje do jakiej temperatury się nagrzewają, na pewno nie jest aż tak wysoka, by niszczyć włosy tak mocno jak inne sprzęty.

Jak używam termoloków - odpowiednia pielęgnacja przed oraz nawijanie krok po kroku


Włosy oczywiście uprzednio przygotowuje. Nie zawsze jest to olejowanie, choć staram się.
Tym razem użyłam oleju z pestek moreli (KLIK) - jest stosunkowo lekki i dzięki temu nie ma ryzyka, że nadmiernie obciąży włosy. Zmyłam go dwukrotnie szamponem EcoLab (KLIK) do włosów farbowanych i nałożyłam maskę Keratynową EcoLab (KLIK), którą uwielbiam i nie mogę się doczekać kolejnego użycia ze względu na jej zapach.
Produkt proteinowy to u mnie must have przed kręceniem włosów. Dzięki temu włosy są bardziej podatne na stylizację, dłużej trzymają kształt, a także mają objętość.



Suche już włosy zabezpieczyłam na długości olejem kameliowym (KLIK) i przystąpiłam do układania.
Na początku należy je dobrze rozczesać i podzielić na dwie partie. Dolną, mniejszą składającą się z 1/4 włosów i resztę u góry.
Wybieram pasmo i dobrze rozczesuję, po czym zakręcam. Mniejsze wałki mocuję raczej w dolnych partiach. Zawsze włosy kręcę w jednym kierunku. Dzięki temu nabierają objętości, są odbite od nasady.



Kiedy już zakręcę wszystkie pasma pozostaje czekać. Kiedy kręciłam swoje dłuższe włosy przed obcięciem wałki zostawiałam na około godzinę. Dzięki temu skręt był odpowiedni i trwały.
Ostatnio robiąc dla Was materiał do tego posta, po raz pierwszy stylizowałam krótsze włosy i jestem jeszcze bardziej zachwycona.
Efekt, który widzicie to zaledwie 15 minut. Możecie zobaczyć włosy zaraz po rozwinięciu i rozczesane szczotką wiosłową.
Trwałość mimo krótszego czasu była podobna. Myślę więc, że spędzając w wałkach godzinę mogłabym liczyć na jeszcze lepszy efekt.

Czy warto kupić wałki termiczne dla długich włosów?

Marząc o nich obawiałam się, że nie spełnią swojej roli i będą leżały nieużywane. Kiedy je dostałam od Oli cieszyłam się i od razu zrobiłyśmy próbę na włosach moich, jej i mojej mamy.
Najlepszy rezultat osiągnęłyśmy na włosach sięgających ramion mojej mamy. Po 5 minutach miała trwałe skręty od samej nasady.
Moje próby kończyły się zazwyczaj pofalowanymi dolnymi partiami, ale to i tak mi się podobało. Fale z wałków wyglądają naturalniej niż pokręcone lokówką, nawet stożkową.
Na krótszych włosach rezultat jest podobny, z tym, że objętość, którą uzyskuję, jeśli założę wałki od samej góry, jest większa i bardziej widoczna. Trwałość jest także dłuższa.



Moim zdaniem warto mieć termoloki, jeśli podobają Wam się naturalnie wyglądające fale. Efekt jest różny w zależności od długości i typu włosów.
Odkąd mam swoje nie sięgam w ogóle po lokówkę. Zdecydowanie wolę poświęcić 20 minut na ich założenie i 5 minut na ściąganie niż 45 minut na kręcenie lokówką.
Czekając na zrobienie fryzury najczęściej wykonuję makijaż i nie marnuję czasu.

Co wybieracie - termoloki, lokówkę, a może fale prostownicą?

27 komentarzy :

  1. Ja nie na ten temat, ale próbowałam się skontaktować w sprawie usługi fryzjerskiej (w Waszym sklepie sugerujecie wcześniejszy kontakt na maila). Napisałam w tej sprawie w ubiegłym tygodniu i cierpliwie czekam na odpowiedź Powoli tracę jednak nadzieję ;-) . Co robić? :-) Joasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, przepraszamy za długi czas oczekiwania, ale mamy bardzo dużo wiadomości wszędzie i zanim się odkopiemy to trochę trwa.
      Na pewno odpiszemy lada chwila ; )

      Usuń
  2. Super, dziękuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. O, a ja bardzo podobny efekt uzyskuję kręceniem na palec :o Kręciłam włosy taka metodą codziennie przez lata, ale właśnie im dłuższe mniej pofalowane były na długości i teraz po prostu zostają kręcone końce, a reszta prosta, dlatego wciąż szukam idealnej metody :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No moje włosy na palec się nie zakręcą :<
      u mnie też kręcą się głownie końcówki, taki urok długich włosów

      Usuń
  4. Ja tak z innej beczki.. Monia masz przecudny makijaż <3 idealnie jasna cera i taki makijaż oka w połączeniu z wlosami robi efekt wow ;)
    S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojejciu dziękuję :)) aż się zawstydziłam <3
      Bardzo polubiłam ostatnio takie kolory różu, fioletu, bordo

      Usuń
  5. Przepiękny efekt, to zdjęcie z tyłu niesamowite 😍 Na szczęście mi wystarczy kok na skarpecie bo na metody z użyciem ciepła byłabym się zdecydować 😂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma czego się bać, jeśli się dba o włosy ; d raz na czas taki wyskok nie wyrządzi krzywdy : )

      Usuń
    2. Ja się nawet suszarki boję 😂 Dwa lata temu kupiłam porządna z jonizacja i opcja chłodnego nawiewu to leży i się kurzy 😥

      Usuń
  6. W sumie to dalej nie wiem w czym się różnią wałki termiczne od tych zwykłych.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny efekt,choć Twoje włosy ,nieważne co z nimi zrobisz, i tak prezentują się cudnie.
    Teraz pytanie trochę z innej beczki czy testowałyście,któryś z szamponów Yves Roche?
    Czy znacie jakąś dobrą odżywkę do włosów bardzo grubych,gęstych i z natury bardzo sztywnych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Yves Rocher dawano temu szampo Volume jakiś. był całkiem fajny : )

      Zależy czego oczekujesz od tej odżywki? : )

      Usuń
  8. Niestety te termoloki zostawiają brzydki ślad odgniecenia w miejscu gdzie znajdował się klips. Tak efek jest ładny, choć włosy mogłyby zakręcić się nie tylko na końcach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To światła tak pada, jeśli mówisz o tym zdjęciu, o którym myslę : )
      Jest lekkie odgniecenie po jednej stronie, bo akurat źle zawinęłam ;d normalnie tego nie ma, po drugiej stronie zrobiłam dobrze i nic takiego się nie pojawiło.
      Na szczęście znikło po chwili ; )

      Usuń
  9. Dziewczyny, ja mam pytanie z innej beczki.
    Niedługo przeprowadzam się do mieszkania z bardzo, bardzo małą łazienką. Nie będę miała za dużo miejsca na kosmetyki, poza tym przez moją pracę będę miała też mocno ograniczony czas, jeśli chodzi o dbanie o urodę. Jakie szampony, odżywki czy olejki mogłybyście mi polecieć? Może coś Z równowagą PEH? Dodam, że moje włosy są skłonne do kręcenia i czasem lekkiego puchu, są bardzo zdrowe, zadbane, lecz niestety cienkie i czasem niesforne. Zaliczyłabym je do średnioporowatych, ale raczej mało wybrednych - sporo produktów im pasuje.
    Z góry dziękuję za pomoc i poradę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postawiłabym w takim razie na ziółka. Jeśli nie chcesz kolorujących to postawiłabym albo na Cassię, która daje tylko złote refleksy albo na zioła bezbarwne np https://sophieczerymojasklep.pl/pl/p/Zabieg-wzmacniajacy-Rinforzante-Phitofilos/325
      Do tego łagodny szampon, coś z włoskich masek np Ekos, Anthyllis, ponieważ nie da się za bardzo z nimi przesadzić ; D

      Usuń
  10. Pytanie nie na temat: co myślicie o nowych, naturalnych maskach Garniera? PS. Jestem po kolejnym użyciu maski Prowansalskiej i to będzie chyba kolejny hit u mnie 😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno nie są złe, składy mają całkiem ok : )
      Nie używałyśmy.

      Cieszymy się <3

      Usuń
  11. Moniko, 1/2 cassi proponujesz mi wymieszać z 1/2 henny erbe do Janas, abym uzyskała czystą miedź, ale którą hennę wybrać - jasną, zimną czerwień, robbię? Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. roobia to nie henna ; )
      Ciepłą czerwień najlepiej : )

      Usuń
  12. Ojej, ta szminka ma fantastyczny kolor! Co to za marka? Śliczne loki btw ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej dziewczyny! :) Podziwiam waszą znajomosć przy dobieraniu kosmetyków i akcesoriów do włosów. Mam do was dwa pytania. 1. Jaką suszarkę polecacie na dzień dzisiejszy? i 2. Co robić gdy mam "mało" włosów przy nasadzie, a gęsto u końców?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecamy tą http://sophieczerymoja.blogspot.com/2016/02/nowa-suszarka-do-wosow-rowenta.html

      Zadbać o nowe włosy, by się zagęściły także u góry : )

      Usuń
  14. Oo no kurde ale wygladaa supeR:) widac ze dbasz mocno

    OdpowiedzUsuń