Czym jest Multi-masking, jak wykorzystać go w pielęgnacji włosów

W ostatnim poście z metamorfozą wspomniałam Wam o tym, że wykorzystałyśmy Multi-masking, który w tamtym przypadku polegał na dwuetapowej aplikacji dwóch masek. Pierwszym krokiem była maska Toskańska, drugim Ekos.
Wyraziłyście chęć bym przybliżyła ten wątek, więc dziś post na ten temat. 


Czym jest Multi-masking?



W skrócie polega to na wykorzystaniu podczas jednego zabiegu pielęgnacyjnego więcej niż jednej maski. Patent ten pojawił się u mnie na początku w pielęgnacji twarzy
Z racji tego, że mam bardzo wymagającą cerę, której mało który produkt może dogodzić, zaczęłam stosować więcej kosmetyków podczas jednej procedury. 
Możliwości jest kilka. U mnie najczęściej był to schemat maska-maska lub dwie maski nałożone jednocześnie np. jedna na strefę T, druga na resztę twarzy i szyję
Oczywiście zdarza się, że jedna maseczka zaspokaja wszystkie potrzeby naszej cery i wtedy nie musimy się bawić w takie zamieszanie.
Ja także mam takich ulubieńców, ale nie zawsze są w zapasie mojej toaletki. Ze względu na specyfikę mojej cery nie chcę nakładać zbyt często produktów zwężających pory, matujących na policzki i odwrotnie - produktów regenerujących na czoło, nos i brodę.
Czasem to robię dwuetapowo - najpierw maska oczyszczająca, później coś łagodzącego. To kombinacja idealna, jednak zbyt czasochłonna.


Jak wykorzystać Multi-masking w pielęgnacji włosów?



Nie każdy ma bezproblemowe włosy, którym jeden kosmetyk w zupełności wystarcza. Stosujemy przecież osobne produkty do włosów, osobne do skóry głowy. 
Nawet włosy jednej osoby mogą być różne, inne na końcach, inne u góry. 
Więc dlaczego nie stosować dwóch masek jednocześnie? 
Jest to idealny sposób, kiedy nasze włosy mają różne potrzeby i jeden produkt stosowany po myciu nie jest w stanie im sprostać. 
Bo przyznajcie, ile razy jakaś maska działa świetnie, ale nakładana tylko od połowy długości, ponieważ obciąża. Są też takie, które są zbyt lekkie, by można było je stosować solo, ale mają inne plusy np. pomagają w rozczesywaniu, więc szkoda ją wyrzucić czy komuś oddać. 
Obydwa takie produkty można wykorzystać podczas jednej pielęgnacji.


Multi-masking w praktyce - jak to wygląda u mnie


Przede wszystkim musimy poznać potrzeby naszych włosów i skóry głowy. 
U mnie wygląda to następująco. 
Moje włosy są zdrowe, niskoporowate, ale mam przetłuszczającą się skórę głowy, włosy czasem lubią się plątać, szczególnie jesienią, zimą.
Teraz jest więc najlepszy czas na wprowadzenie tej techniki, bowiem taka bogatsza pielęgnacja sprawdzi się lepiej.
Najczęściej w dwuetapowej pielęgnacji stawiam na osobny produkt do skóry głowy i osobny na długość od ucha w dół.
W praktyce na skórze głowy ląduje np. maska rozgrzewająca Floresan (KLIK), maska Cafe mimi trzy glinki (KLIK), a także domowe kompozycje z udziałem glinek, błota.

maska 3 glinki Cafe Mimi

Na długości zaś praktykuję produkty mocniej dociążające, typowo odżywcze. Moje ulubione to maski EcoLab Laminująca (KLIK) i Keratynowa (KLIK), maski Planeta Organica, Karelia Oblepikha (KLIK)

maska Karelia Oblepikha

Drugą opcją na multi-masking jest nakładanie produktów po sobie, czyli po umyciu włosów aplikuję np. maskę proteinową, która działa na włosy świetnie, jeśli jest stosowana sporadycznie, ale ma jeden minus - po proteinach często mam problem z rozczesywaniem. 
Receptą na to jest nałożenie drugiej maski, zaraz po spłukaniu pierwszej. Druga maska ma za zadanie ułatwić rozczesywanie, więc wybieram do tego celu włoskie produkty marki Ekos (KLIK) i Anthyllis (KLIK).

odżywka Anthyllis z proteinami ryżu

Są na tyle lekkie, że nawet nałożone jako druga maska nie obciążają włosów, a wygładzają i ułatwiają rozczesywanie, jak mało co. 

Przykładowe zestawy, które możecie wykorzystać 


Stosując dwie maski jednocześnie macie pełną dowolność, choć wydaje mi się, że najlepsze będą jednak te przyśpieszające porost, ograniczające przetłuszczanie. 
Nie każda maska przeznaczona przez producenta do stosowania na skórę głowy spisze się tu dobrze. Niektóre mimo wszystko mogą włosy przeciążać, przyśpieszać przetłuszczanie, szczególnie u osób, które są na to podatne tak jak ja. 

W metodzie "podwójnego maskowania" polecę Wam najlepsze moim zdaniem zestawy, które sprawdzą się świetnie do stosowania jeden po drugim.

1. Wspominany przeze mnie zestaw Maska proteinowa + coś ułatwiającego rozczesywanie. Nie musi to być produkt typowo emolientowy, może być PEH lub humektantowo-emolientowy. 
Raczej odradzam maski humektantowe jako końcowe, ponieważ mogą puszyć. 
Wyjątek to zastosowanie jej przy dobrej pogodzie i punkcie rosy.

2. Maska humektantowa + maska emolientowa lub PEH
To najlepszy zestaw, jeśli produkty nawilżające puszą Wam włosy. Emolienty pozwolą zamknąć nawilżenie we włosie, wygładzą łuskę i ograniczą puszenie.
Ja najczęściej stosuję którąś z masek Planeta Organica (KLIK) zaraz po masce Omia (KLIK), jeśli pogoda nie jest sprzyjająca, by Omia była stosowana samodzielnie.

maska Omia z olejem arganowym

3. Maska PEHowa lub emolientowa + maska proteinowo emolientowa
To dobra kombinacja, jeśli Wasze włosy lubią proteiny, brakuje im objętości lub jeśli po pierwszej masce są prawie idealne, ale chciałybyście dodać im nieco życia, by nie były zbyt lejące lub oklapnięte
Mały dodatek protein w drugiej masce pogrubi nieco włosy, doda im objętości, ale nie usztywni zanadto. 
Moją ulubioną "drugą maską" proteinową jest EcoLab Keratynowy (KLIK).

maska EcoLab intensywna regeneracja

Dobrze jest mieć w swoich zbiorach produkt, który ma skład zrównoważony, nasze włosy go uwielbiają i nigdy nas nie zawiódł.
Taki kosmetyk możemy użyć jako drugiej maski zawsze, po każdej innej pierwszej masce. 
U mnie to Maska Ekos (KLIK) - daje włosom wszystko czego potrzebują, są zarówno nawilżone, gładkie, pozostają lekkie. Najważniejsze jest jednak dla mnie zmiękczenie i ułatwienie rozczesywania.


Wykorzystujecie w swojej włosowej rutynie multi-masking? Jakie są Wasze ulubione zestawy? 

8 komentarzy :

  1. Sporadycznie zdarzało mi się nakładać maski jedna po drugiej, kiedy po spłukaniu pierwszej włosy były trudne do rozczesania, co zdarzało się dawno temu przy pierwszych próbach laminowania. Natomiast przy każdym myciu na skórę głowy nakładam ziołowe maseczki ( kapoor kahli, neem, kalpi tone itp ) a na długość maska ( co drugie mycie czyli raz w tygodniu proteinowa a co czwarte mycie bomba proteinowa np . L-cysteina ).

    OdpowiedzUsuń
  2. nie słyszałam o takich, dosyć ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć dziewczyny. Przepraszam że poza tematem ale chciałam Was o coś zapytać. Otóż mam taki problem, że moje włosy wyglądają ładnie ale tylko zaraz po uczesaniu ich. W ciągu dnia robią się matowe i tracą puszystość. O czym to może świadczyć? Czasem myślę że jestem skazana na ciągle czesanie włosów żeby jakoś wyglądały. Będę bardzo wdzięczna za jakieś wskazówki. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po prostu nie są jeszcze aż tak zdrowe, żeby wyglądać dobrze przez długi czas. Moja rada- dokładaj w ciągu dnia jakieś serum, olejek na włosy.
      ja miałam tak kilka lat temu i tak sobie z tym radziłam : )

      Usuń
    2. Możliwe że tak jest, dzięki za odpowiedź. :) Moniko czy napiszesz post o maseczkach do twarzy, które stosujesz? Chętnie poczytam też o pielęgnacji cery. Uwielbiam Wasz blog. Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Jasne, też planujemy coś właśnie nie związanego z włosami : )

      Usuń
  4. Ja zrezygnowałam z kładzenia na skalp czegokolwiek po szamponie :) Jak odżywka nie dociera do skóry głowy to nie ma problemu ze swędzeniem, zwiększonym przetłuszczaniem i wypadaniem :) Dlatego odżywka ląduje wyłącznie na długość - najczęściej jedna, czasem miksowana z inną :)

    OdpowiedzUsuń