Olej z nasion chia - zastępca oleju z pestek śliwki?

O oleju z pestek śliwki rozpisywałyśmy się niejednokrotnie. Polecamy go od długiego czasu głównie do zabezpieczania końcówek włosów, ale także do olejowania.
Uwielbiam jego połączenie z olejem kameliowym. Razem tworzą duet doskonały. Niestety, jakiś czas temu mi się skończył i poszukiwałam godnego zastępcy.
Całkiem miło sprawdzał się olej z pestek moreli (KLIK) czy serum naturalne bez silikonów NaturalMe (KLIK), jednak ciągle szukałam dalej.
I tak trafiłam na olej z nasion Chia (KLIK).



Dlaczego warto sięgnąć po olej z nasion chia



Chyba nie ma tu osoby, która nie wiedziałaby, jak zdrowe są te małe, niepozorne nasionka. Kilka lat temu także ja je odkryłam i pokochałam ich smak. Często sięgam po nie w kuchni, ponieważ są skarbnicą wielu witamin, minerałów, a przede wszystkim kwasów tłuszczowych Omega 3 i 6.
Polskim zamiennikiem tego superfoods jest siemię lniane. Dodajmy, że dużo, dużo tańszym zamiennikiem.
Na włosach jednak nie działają one tak samo i jeśli nie pasował Wam olej lniany to nie znaczy, że chia także Wam nie podpasuje.
Moje włosy oleju lnianego nie lubią, puszą się po nim i plączą, a z chia dogadują się doskonale.

Jak używam oleju z nasion chia


Przede wszystkim jako olejku do zabezpieczania włosów. W takim celu go kupiłam i zaskoczył mnie bardzo pozytywnie już po pierwszym kontakcie.
Pobił nawet ulubiony śliwkowy, choć ma jedną, malutką wadę w porównaniu z nim - nie ma praktycznie zapachu, pachnie po prostu olejem
Olejek jest przede wszystkim bardzo leciutki. Dawno nie miałam w swoich zbiorach tak lekkiego, łatwo rozsmarowującego się oleju, który momentalnie się wchłania w skórę. 
Dzięki tej lekkości bardzo trudno jest nim obciążyć włosy. Dużo trudniej niż wspomnianym olejem z pestek śliwki. 
Jeśli Wasze włosy nie dogadywały się z innymi olejami po myciu to może to być opcja dla Was. 
Do zabezpieczenia kosmyków innym olejem zużywałam zawsze góra dwie krople, ponieważ inaczej były już przeciążone. Tutaj mogę zaszaleć i wsmarować we włosy nawet do 5 kropli, w zależności od dnia, bo wiadomo, że włosy każdego dnia mają inne potrzeby i raz są idealne, a raz bardziej suche, lekko odstające itd. 
Nawet jeśli trochę przesadzę to olejek po pół godzinie wchłania się i nie ma po nim śladu. 
Zostaje tylko efekt. 

Jak na moje włosy działa olejek


Już podczas aplikacji włosy stają się miękkie i dużo łatwiej je rozczesać, jeśli były splątane. Niedociążone czy suche końcówki odzyskują elastyczność i gładkość
Uzyskany efekt mogę porównać do dobrej jakości serum silikonowego. Z tą różnicą, że to czysty olej bez żadnych substancji powlekających. 
Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Czekałam kilka tygodni, by Wam o nim opowiedzieć, ponieważ chciałam go sprawdzić w różnych sytuacjach, warunkach.
Ja stosuję go po myciu zaraz po wysuszeniu włosów i następnego dnia rano. W razie potrzeby można dołożyć także w ciągu dnia kropelkę czy dwie.
Dzięki niemu zrezygnowałam z myśli by wrócić do regularnego używania serum silikonowych. Ze względu na pogodę czasem zdarzało mi się po nie sięgać i myślałam czy nie wprowadzić tego na stałe. Zostanę jednak przy sporadycznym używaniu silikonowego zabezpieczania w zamian za regularne aplikowanie olejku z nasion chia.

Czy olej nadaje się do olejowania 


Oczywiście olejek z nasion chia nadaje się także do olejowania włosów, a nie tylko do zabezpieczania. 
Sama także stosuję go w takim celu aplikując większą ilość na co najmniej pół godziny lub dłużej, jeśli mam czas. 
Dzięki swojej lekkiej konsystencji bez problemu się zmywa i czasem myję włosy tylko raz i to wystarcza. 
Włosy po olejowaniu są mięciutkie i aksamitne, wyglądają zdrowo. W ostatnim czasie używam głównie tego oleju i innego, o którym postaram się napisać niedługo, bo to prawdziwa bomba.

Używałyście oleju z nasion Chia? Czy pozostajecie przy wewnętrznej suplementacji? : )

M.

5 komentarzy :

  1. "Dzięki niemu zrezygnowałam z myśli by wrócić do regularnego używania serum silikonowych" haha chyba jakiś błąd się wkradł, albo nie bardzo wiem o co chodzi?:D
    Ja zawsze stosuje po umyciu, na mokre włosy kilka kropel oleju jako antyspuszacz i taki sposób sprawdza się świetnie! Moje włosy dość trudno przeciążyć dlatego u mnie sprawdzają się też cięższe oleje, ostatnio nawet maslo shea- te jeszcze testuje, ale na razie wydaje mi się że sprawia że włosy są takie elastyczne i błyszczące wiec chyba się z nim polubię! Fajnie sprawdzał mi się też z migdałów i olejek z alterry, natomiast np macadamia wyjątkowo źle. Tego o którym piszecie jestem bardzo ciekawa, być może kiedyś wypróbuję - w ogóle to uwielbiam testować oleje, szkoda że niektóre są takie drogie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi o to, że miałam myśl, by zacząć ponownie używać serum silikonowego, ale dzięki temu olejowi na razie nie będę tego robić : )

      Usuń
  2. Ooo, może to coś dla mnie! Zazwyczaj używam serum z silikonem, ponieważ olej nakładany po myciu sprawia, że końcówki włosów wyglądają na niedomyte. Ciekawa propozycja! :)

    Panna Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Kochana :)
      Dla Twoich włosków powinien być dobry : )

      Usuń
  3. Wow, olej chia! Właśnie czegoś takiego szukałam, muszę wypróbować. Ja tego ciężkiego anyżowo-marcepanowego zapachu oleju z pestek śliwki nie mogę znieść, ale u mnie fajnie się sprawdził olej z pestek moreli z Rossmanna marki Venus Nature. Bardzo dobrej jakości lekki olejek. Bez obaw mogłam nałożyć kilka kropli na moje wysokoporowatki, bo olejek nie powodował strączkowania i nadmiar szybko się wchłaniał, więc włosy nie były przetłuszczone jak po kameliowym albo z pestek malin. Nie wiem jak inne firmy, ale ten z Rossmanna jest mega. Właśnie go skończyłam, więc pora spróbować nasionek chia :) Dzięki za jak zwykle super przydatny wpis!

    OdpowiedzUsuń