Włosowa aktualizacja - co z wypadaniem, dużo nowych produktów i najnowsze farbowanie

Minęły ponad trzy miesiące odkąd obcięłam włosy i tyle samo czasu od ostatniej Aktualizacji Włosowej na blogu.
Ostatnio mam wrażenie, że moje włosy są już prawie tak samo długie jak były. Zaczynają mi znów lekko przeszkadzać, kiedy je myje lub czeszę to czuję się tak samo jak te kilka miesięcy temu.
Wiem, że to tylko wrażenie, bo przecież w 3 miesiące nie odrosły aż o 15 cm, ale podrosły znacząco.
Duży wpływ na to ma fakt, że przez ostatnie miesiące bardzo, ale to bardzo przykładałam się do wcierania produktów pobudzających wzrost. Nie zależało mi na poroście co na zahamowaniu wypadania, ale to taki skutek uboczny, z którego na pewno większość z Was by się cieszyła, dlatego wspomnę co nieco o tym czego używałam, a dokładny opis produktów zostawię na osobny wpis.

Do zdjęć użyłam między innymi bazy pod makijaż (dokładniej TAKIEJ KLIK). Na ustach kredka Neve KLIK, odcień Marmotta

Szybka aktualizacja wypadania- co stosowałam i stosuję obecnie



Kiedy wypadanie się pojawiło nie panikowałam i zaczęłam delikatnie od tego co miałam akurat w domu, czyli wcierka Vianek normalizująca (KLIK).
Myślałam, że jak zawsze to szybko minie i nie ma się czym martwić. Tonik z Vianka zawsze mi pomagał, ale mnie problem wypadania nigdy mocno nie dotyczył.
Niestety, skończyłam opakowanie i włosy wypadały nadal.
Po tygodniu, dwóch bez wcierki zaczęło się nasilać, co utwierdziło mnie w tym, że należy potraktować problem poważnie.
Wypadanie to idealny czas by przetestować nowe produkty, ponieważ kiedy ocenić ich działanie jak nie teraz. Sięgnęłam więc po nowość - olejek do skóry głowy marki NaturalMe (KLIK).
W jego składzie same dobroci - olej tamanu, ekstrakt ze skrzypu polnego, wyciąg z rozmarynu, wyciąg z bursztynu, wyciąg z imbiru.
Wiązałam z nim wielkie nadzieje, szczególnie, że kilka z Was pisało do nas, że olejek bardzo Wam pomógł. Wykorzystałam calutkie opakowanie, wcierając go bardzo regularnie przed każdym myciem. Olejek bardzo Wam polecam i na pewno zasługuje na osobny wpis.
Kolejnym produktem, do którego wróciłam był tonik Ajurwedyjski Orientana (KLIK). Wykorzystałam całą  buteleczkę z przyjemnością, ponieważ uwielbiam ten produkt i lubię do niego wracać.
Moje włosy jednak dalej wypadają. Jedynym pocieszeniem jest fakt, że stan się nie pogarsza. W jednym tygodniu jest lepiej, a w kolejnym znów pogorszenie, ale sytuacja jest dość stabilna. Podejrzewam, że gdybym nie stosowała nic byłoby dużo, dużo gorzej.
Przez stosowanie tych produktów regularnie jak w zegarku, dorobiłam się mnóstwa nowych włosów, a do tego tak jak wspominałam na początku, włosy rosną jak szalone.
Teraz testuję kolejną nowość - produkt trychologiczny z dobrym składem. Dam Wam znać, jak się sprawdzi, kiedy go skończę.


Pielęgnacja włosów -  co stosuję do mycia i po myciu, eksperyment z OMO, dużo nowości



Porzuciłam zdecydowanie szampony z SLS, ponieważ podejrzewam je także o pogorszenie wypadania. Zauważyłam, że nie służyły mi one i zawsze po takim myciu włosów wyciągałam jeszcze więcej
Wróciłam do szamponu Le Cafe de Beaute (KLIK). Wybór padł na wzmacniający przeciw wypadaniu, którego nigdy wcześniej nie miałam. Jest tak samo dobry jak inne szampony tej marki, pięknie pachnie, mocno się pieni i mimo Sodium Coco Sulfate nie nasila wypadania. 
Szamponu z SLS używam bardzo sporadycznie, bo jedynie raz na 3 tygodnie i przez farbowaniem ziołami. W innym przypadku częściej tylko wtedy, kiedy odczuwam taką potrzebę, jak na przykład wtedy kiedy przeciążyłam czymś włosy lub stylizowałam je pianką, żelem, lakierem itd., ale to zdarza się rzadko. 
Dziś także po raz pierwszy od kilku lat umyłam włosy metodą OMO z udziałem maski Vatika z czarnuszką (KLIK) i myślę, że na jesień/zimę ta metoda może się sprawdzić lepiej od klasycznego mycia. Maska Vatika to pierwsza maska (SERIO), która zemulgowała mi odpowiednio olej i pozostawiła włosy czyściutkie. Użyłam jej jako pierwsze i drugie O - być może za dużo szczęścia na raz i drugie O powinno być lżejsze, ponieważ włosy mimo, że czyste to są leciutko obciążone.
Ale nie zniechęcam się i będę próbować. Jeśli Kallosy i inne maski, odżywki nie sprawdzały się Wam do mycia, wypróbujcie Vatikę, bo jak zmyła olej z moich włosów, których nigdy nie domyło nic poza dwukrotnym myciem szamponem, to Wasze też domyje ;d
Z produktów po myciu wykończyłam maskę Tajską (KLIK), która była bardzo dobra, lekka, ale robiła co powinna. Stosuję teraz Ajurwedyjską (KLIK) i jakoś nie możemy się dogadać. Jest dla mnie zbyt obciążająca i włosy mimo, że ładnie się rozczesują to brakuje im lekkości, puszystości, lubią się po niej strączkować, co jest niedopuszczalne. Z tego powodu stosuję ją sporadycznie
Podobnie włosy reagowały na maskę Fitness z proteinami jedwabiu Jedwabny blask (KLIK).

Do zdjęć użyłam między innymi bazy pod makijaż (dokładniej TAKIEJ KLIK). Na ustach kredka Neve KLIK, odcień Marmotta


Całkiem miło się zaskoczyłam natomiast maską 3 glinki Cafe Mimi (KLIK), która nawet nałożona na całe włosy nie obciąża ich, nie powoduje typowego efektu po glince, czyli suchości, sztywności. Mogę zaaplikować ją na skórę głowy zarówno przed jak i po myciu i nie obciąża włosów. Sprawia wręcz, że są lejące, świeższe, daje miłe uczucie odświeżenia. 
Nie jest to taki efekt, jak po czystej glince, ale za to rozprowadza się bardzo prosto w przeciwieństwie od masek domowych z glinki. Warto spróbować, jeśli szukacie czegoś do włosów przetłuszczających się, oklapniętych.
Kolejnym zaskoczeniem jest odżywka amerykańskiej marki Jason o zapachu lawendy. Dawno nie miałam tak fajnej odżywki, którą chętnie stosowałabym po myciu. Poza idealną konsystencją, pięknym zapachem, funkcjonalnym opakowaniem jest bardzo wydajna, nadaje włosom lustrzanego blasku, ułatwia rozczesywanie, a do tego jest bardzo lekka mimo gęstej konsystencji. 
Jedyny minus to dość wysoka cena - około 50zł za niecałe pół litra. 

Dajcie znać, czy chciałybyście ją u nas kupić : ) są jeszcze inne wersje -  morelowa, aloesowa, z wodorostami

Spróbowałam także słynnych już wszędzie masek Garnier Hair Food - wersję goji i bananową. Niestety o ile Goji była przyjemna, choć nie idealna, tak banan mimo pięknego zapachu nie sprawdził się u mnie. Włosy po obu maskach nie są najgorsze, ale brakuje im czegoś do perfekcji. Bananowa wersja dodatkowo powoduje nieprzyjemne uczucie takiego oblepienia na włosach.
Po inne raczej nie sięgnę. 

Olejowanie i zabezpieczanie końcówek


W kwestii olejowania i zabezpieczanie nieco się opuściłam. Dobra forma włosów nie zmuszała mnie do regularności i tak olej starałam się nakładać choć raz w tygodniu. Czasem miałam zrywy, że robiłam to częściej. 
Jeśli już sięgałam po olej to zamiennie po któryś z tych już sprawdzonych: kameliowy (KLIK), arganowy (KLIK) i z pestek moreli (KLIK).
Dobrze sprawdził się na długości także olej do skóry głowy NaturalMe - w składzie ma m.in. olej arganowy, który uwielbiam oraz miodowanie (KLIK) tej samej marki, które daje efekt nawilżonych, gładkich włosów. 
Postanowiłam przetestować kilka nowych olejów do włosów, wiec możecie czekać na opinię w najbliższym czasie. Zamówiłam sobie jak na razie trzy perełki i już jestem po jednym zastosowaniu. Zapowiada się nieźle. 
Do końcówek i włosów po myciu stosowałam serum bezsilikonowe, które jest tak wydajne, że nie zużyję go na pewno w terminie ważności i muszę je komuś odlać. Świetnie się ono sprawdza w przypadku mocno przesuszonych, spuszonych, ale moje lubi obciążyć, więc aplikuję dosłownie 3 kropelki. Efekty po zastosowaniu m.in. tego serum możecie zobaczyć w ostatniej metamorfozie Moniki KLIK
Wróciłam także do serów silikonowych i zamiennie stosuję Aloesowe dr. Sante (KLIK) i Gliss Kur serum - eliksir. 
Nawracam się teraz i chcę zabezpieczać włosy skutecznie i dobrze - pierwszego dnia po myciu silikonami, na noc dokładać kilka kropli olejku naturalnego i ewentualnie rano znów kropelka oleju.


Farbowanie - rozjaśnianie kwasem jabłkowym i nowa ziołowa mieszanka Phitofilos 


Jeśli obserwujecie nas na Instagramie to jesteście na bieżąco i wiecie, że przed farbowaniem rozjaśniłam włosy kwasem (KLIK). 
Zrobiłam to po to, by wyrównać górę z dołem, ponieważ od ostatniego farbowania za jasną farbą na odrost, miałam zbyt jasne włosy od nasady. 
Nie mając cierpliwości i chcąc efekt na przysłowiowe "już" zrobiłam mieszankę, której nie polecam Wam nakładać, jeśli macie mniej odporne włosy niż ja.
Wymieszałam potrójną porcję kwasu, czyli aż 3 kopiaste łyżki z maską i nałożyłam na prawie całe włosy, które były ciemniejsze.
Trzymałam to około 40 minut i spłukałam, po czym nałożyłam pielęgnację. 
Włosom nic się nie stało, a kolor się wyrównał. Do tego całość nabrała lisiego koloru, zeszły resztki czerwonych tonów. 
Na taką marchewkową bazę nałożyłam nową mieszankę Miscela Roobia, Phitofilos (KLIK). Więcej na temat przygotowania i efektów pojawi się w osobnym wpisie, bo ten już i tak jest za długi : )


Dajcie znać co myślicie o odżywkach Jason, o które pytałam we wpisie i jak Wasze humory, nie tylko włosowe, z myślą o jesieni. 

M.

46 komentarzy :

  1. Ja ostatnio zrobiłam zapas balsamów Cafe Mimi i zabieram się za odżywianie moich pasm

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam Cię za tą systematyczność, ja ciągle albo zapominam o wcierce albo stwierdzam że nie ma takiej tragedii z wypadaniem żeby jej używać. Ja stwierdzam w pełni że jestem jakims wlosowym ewenementem. Utrata pracy zmusiła mnie do zacisniecia pasa co skończylo się tym, że nie mogłam zamawiać żadnych kosmetyków. Przez 2 miesiące mylam jeszcze szamponem Le Cafe de Beaute, nakladalam odżywkę Equillibra a kiedy i to się skończyło przez ponad miesiąc mylam je szamponem z Joanny, takim zwykłym siekaczem. Pewnie każdy pomysli "o nie, twoje włosy muszą być teraz tragiczne!". Nic bardziej mylnego! W czasie kiedy nakladalam olejki, maski, odżywki i inne cuda włosy były oklapniete, bez życia, najwyraźniej nie umiałam dobrać kosmetyków. Po miesiącu z siekaczem z Joanny miałam tylko więcej rozdwojonych końcówek, włosy były trochę bardziej suche i się puszyly (co po takim czasie oklapu nawet mnie cieszylo) i to tyle. Sytuacja się poprawiła, zamówiłam z Waszego sklepu olej, maskę, odżywkę i szampon zupełnie na hybil trafił, nie przejmując się czy zachowam równowagę peh chociaż wydaje mi się że jest sporo protein, które jak widać moje włosy lubią. Włosy po 3 razie kuracji olejkiem z Vianka, masce i odżywce po każdym myciu są gładkie, lśniące, końcówki podcielam i tak się zastanawiam... Jakim kurde cudem? Podejrzewam że ten miesiąc jednak nie naruszył ich tak bardzo bo wcześniej (dzięki Wam dziewczyny) nakladalam te wszystkie mazidla na włosy i były mimo oklapu w dobrej kondycji. Wiem jedno, już się raczej tak nie zapuszcze, aktualna pielęgnacja mi służy i jak kiedys wlosy leciały mi garściami tak teraz wypada ich naprawdę mało. Wybaczcie że się rozpisalam może trochę nie na temat, ale bardzo się cieszę że trafiłam na Waszego bloga i wydaje mi się, że to właśnie dzięki temu nawet miesięczne katowanie ich takim zwyklakiem nie zniszczylo ich doszczętnie 😃 jedno jest pewne,czekam na kolejne recenzje i baaardzo chętnie będę próbować nowych kosmetyków i może w końcu uda mu się znaleźć swoje ideały 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękujemy za miłe słowa <3
      Myslę, że jest tak jak mówisz, miesiąc nie zrujnuje całej pielęgnacji. Nie raz też zdarza nam się olać, mówiąc wprost, włosy i nie nakładać na nie wiele, a żyją i czasem też wyglądają lepiej po rypaczu bez odżywki niż po olejowaniu i masce ;d

      Usuń
  3. Ja bardzo lubię odżywkę Nivea Targeted Care, pamiętam że Ola też ją miała :). Właśnie, dlaczego nie używacie już drogeryjnych odżywek i masek, choć kiedyś je bardzo lubiłyście? Np. Waxa Arabikę, Organic shop, Niveę i Schaumę pamiętam, ba nawet pamiętam jak chwaliłyście Biolaven :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biolaven to nie my ;d do włosów z Biolaven używałam tylko szamponu.
      Nie używamy, ponieważ z racji pracy mamy dostęp do dużo lepszych, naszym zdaniem, produktów, więc szkoda nie skorzystać : )
      Poza tym staramy się korzystać z kosmetyków ogółem jak najbardziej naturalnych, zarówno do ciała, twarzy, włosów, a o to w drogerii ciężko. No i kwestia testowania na zwierzętach przez wielkie koncerny...
      Skusiłyśmy się na nowe maski Garniera, bo one skład mają ok, ale niestety niewypał.

      Usuń
  4. Hej! Próbowaliście może serum marki Vianek? Jeśli tak możecie coś więcej o nim napisać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przypadło nam do gustu niestety.
      Było ciężkie, oblepiało włosy, przeciążało je, a do tego efekt był praktycznie znikomy : <
      Polecam serum naturalme, jeśli szukasz czegoś bez silikonów : )

      Usuń
  5. Robią wrażenie ❤ U mnie też ostatnio wzmożone wypadanie, przypuszczam że po antybiotyku który zażywałam w sierpniu 😕 Olejowanie skóry głowy nasilało problem, mimo że od 4 lat mi służyło. Z masek Hair food testuje papaje i jestem pozytywnie zaskoczona, reszta czeka na testy. Po prawie 2 latach bez henny brakuje mi efektu pogrubienia, zastanawiam się nad cassia lub brązowa mieszanka Jak najbardziej zbliżona do naturalek, których kolor coraz bardziej mi się podoba. Pozdrawiam ciepło 😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj może ziół bezbarwnych, które fajnie pogrubiają i wzmacniają, a nie zafarbują Cię : ) My je uwielbiamy i stosujemy pomiędzy farbowaniami czasem.

      Usuń
    2. Które najbardziej polecacie i na ile trwały jest efekt pogrubienia? Po hendigo mam wrażenie, że efekt jest trwały, nawet teraz po 2 latach przerwy jak wezmę włos to farbowane końcówki są kilkakrotnie grubsze.

      Usuń
    3. To nigdy nie będzie taki efekt i taki trwały jak po ziołach koloryzujących :<
      Ale jest to alternatywa jeśli nie chcesz koloru.
      Trwałość ciężko powiedzieć. U nas koło 2, 3 miesięcy, ale trudno powiedzieć, bo poza tym używamy też innych ziół : )

      Usuń
  6. Przedostatnie zdjęcie- boskie! :)
    U mnie maska bananowa Garnier też się nie bardzo sprawdziła, włosy były jakby jednocześnie spuszone i obciążone, wiem że jedno zaprzecza drugiemu ale takie miałam odczucia po użyciu- puchate, lekkie włosy oblepione czymś...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ooo ja mam w planach dokładnie to samo, najpierw rozjaśnianie kwasem jabłkowym, a później farbowanie właśnie tą mieszanką. Z tym, że ja mam na głowie naturalny ciemny blond, więc mam nadzieję, że wyjdzie coś koło miodowego blondu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to nie wiem, uważaj, bo ta mieszanka jest zdradliwa i nazwa myląca. Ja też liczyłam na jakiś odcień ciemnego bourbona, a dostałam mocną rudość z nutą czerwieni : )

      Usuń
    2. O kurczę, to chyba zrezygnuję. Sensowniej będzie zmieszać cassię z rubią?:)

      Usuń
    3. Cassia z suchą rubią już lepiej, ale rubii daj malutko. Łyżkę, dwie na początek : )

      Usuń
  8. Czy wiecie może co się stało z olejkiem bhringraj firmy Hesh? Nigdzie nie jest dostępny. :( Boje się że wycofano go ze sprzedaży

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziewczyny, dziś po wielu latach zapuszczania idę do fryzjera... Doszłam niestety do tego momentu kiedy moje długie włosy (bardzo przypominają włosy Julii, która niedawno przeszła u Was metamorfozę) już nie dadzą się rozczesać, są poplątane i stanęły w miejscu.
    Stresuję się bardzo przed tą wizytą u fryzjera, wczoraj gdy Pani w salonie obejrzała moje włosy powiedziała że dawno nie widziała tak poplątanych, mimo tego że są dość zdrowe, a ja nie farbuję, nie prostuję, naprawdę dbam...
    Mam nadzieję, że nie będzie trzeba obcinać kilkunastu centymetrów bo chyba się zapłaczę :D właśnie to plątanie (a co za tym idzie wyrywanie) sprawia że moje włosy wiecznie wyglądają źle...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem włosy należy podciąć, szczególnie jeśli sprawiają kłopoty: )
      jak poszło u fryzjera? : )

      Usuń
  10. Dziewczyny pomóżcie, jesteście moją największą inspiracją a ja ostatnio po prostu mam ochotę ogolić się na łyso!! Mam falowane/kręcone włosy i próbuję już od dawna różnych kosmetyków zgodnie z równowagą peh, olejowania na różne sposoby a moje kłaczki to i tak jeden wielki puch. Okropne w dotyku, szorstkie, lekkie, niezależne czy dam im humektantow czy protein czy ostatnio nawet samych emolientow... a kiedyś wystarczyło umyć je mocnym szamponem i nałożyć jakąkolwiek odżywkę i miałam piękne, grube pukle. Wydaje mi się, że chemiczne farbowanie bardzo je zniszczylo... Teraz wyglądają ładnie naprawdę rzadko, rano są okej a im dalej w ciągu dnia tym coraz bardziej się puszą. Jak je dociążyć? Co polecacie z waszego sklepu takiego super "ciężkiego", wygładzającego na wiecznie puszące sie pod wpływem nawet odrobiny wilgoci czy wiatru włosy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałaś Anwen do wysokoporowatych? : )
      Polecam jeszcze tą maskę https://sophieczerymojasklep.pl/pl/p/Natura-Siberica%2C-rokitnikowa-maska-do-wlosow-zniszczonych-300-ml/169

      Usuń
  11. Włosy wiadomo cudne, ale te minki Moniki! ;-) Pozdrawiam serdecznie - wasza wakacyjna klientka Joasia :-) . PS) przesyłka z miłym liścikiem Od Was dotarła. Olej kameliowy - działa wspaniale, jak zresztą wszystko co mi poleciłyście :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Moniu, mam pytanie a propos szamponów. Czy próbowałaś może szamponu Natura Siberica Neutral? Jeśli tak, to co o nim myślisz? Ciekawa jestem, dlaczego nie stał się Twoim ulubieńcem? Skład ma całkiem ładny i wydaje się być delikatny dla włosów. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie używałam jeszcze, bo u mnie szampony z Natury Siberica średnio się sprawdzają. Poza Bieługą nie domywały mi nigdy olejów : <
      Wiem natomiast, że u innych jest super, więc polecam.
      Szczególnie dla osób, które mają wrażliwą skórę głowy

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź, pięknowłosa :) wszystko wskazuje na to, że to idealny szampon dla mnie! Pozdrawiam

      Usuń
  13. Ja mam pytanie z innej beczki- czy byłaś Olu w ten weekend w Ustroniu? Bo jeśli nie to masz sobowtóra kropka w kropkę ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo! naprawdę??? ;D w ten weekend siedziałam z henną na głowie w 3 etapach farbowania, więc byłoby ciężko ;D, ale do Ustronia chętnie bym się wybrała! w dzieciństwie jeździłam bardzo często : ) ale miło mi, że patrząc na kogoś podobnego pomyślałaś o mnie! : )

      pozdrawiam!!! : )

      Usuń
    2. To w takim razie ta dziewczyna, którą widziałam przypadkiem na alejce w Ustroniu wzoruje się na Tobie- identyczny makijaż, włosy, nawet tunele w uszach. Ma też szczęście mieć niemal identyczną figurę i twarz.Niesamowite to jest :-). Tylko tatuaży siłą rzeczy nie widziałam :-).

      Usuń
  14. Hej, Dziewczyny.
    Chciałam podziękować za polecenie produktów NaturalMe. Bardzo mi pomogły. Teoretycznie mogłabym sama popróbować stworzyć takie mieszanki w domu, ale przyznam, że nie mam na to czasu i ochoty. Po lecie moje włosy były w stanie agonalnym - przesuszone, wypadały, kolor wyblakł. U fryzjerki poszło prawie 5 cm, a zaznaczę, że włosy zawsze nosiłam półdługie, bo po prostu nie stać ich na więcej... Obecnie jest o wiele lepiej. Wypadanie ustaje, kłaczki odżyły. To również dzięki Wam :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy <3 bardzo się cieszymy, że produkty Ci pomogły ;D
      To piękna wiadomość: )

      Usuń
  15. Dziewczyny, gorąco proszę​ o pomoc w naturalnym farbowaniu!
    Farbuję co miesiąc odrost farbą alfaparf evolution of color 8.4, a następnie czystą henną sattva rozrobioną w glutku lnianym. Kolor wychodzi rudy, jednak z mocnym czerwonym podtonem. Czy mogłybyście mi cos doradzić, żeby kolor wychodził mniej czerwony? Nie ma to też być ostra marchewa. Nie wiem jak to dobrze opisać - kolor ma być rudy, ale "uspokojony". Może mieszanie henny z cassią? Niższa temperatura? Albo jakaś gotowa mieszanka?
    Będę bardzo wdzięczna za pomoc.
    Natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Henna z Cassią pół na pół powinna być ok : ) sama tak długo farbowałam.
      Jak chcesz bardziej zgasić ko.lor to do zakwaszenia henny ocet jabłkowy, winny i nie myj włosów od razu szamponem. Kolor powinien się przygasić wtedy

      Usuń
    2. Dziękuję za podpowiedź!
      Szamponem nie myję po farbowaniu.
      Pierwsze słyszę, że ocet tak działa. Wypróbuję. Cassię też.
      Jeszcze raz dzięki!

      Usuń
  16. Haha - OMO to moja ukochana metoda mycia od lat :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Witam, chciałabym zastosować Sattvę neutralną na moich farbowanych (jakieś 2 miesiące temu) na brąz wlosach u fryZjera z jasnymi refleksjami...ale mam obawy co wyjdzie mi właśnie na tych pasemkach? Poproszę o radę czy sobie krzywdy nie zrobię? Pozdrawiam ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie będzie widać różnicy kolorystycznej, może jedynie na refleksach będą bardziej złote : )

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź 😊

      Usuń
  18. Witam, czy po zastosowaniu Sattvy neutralnej na farbowanych włosach na braz ciemny z jasnymi refleksami nie zrobie sobie "krzywdy"? Chodzi mi glownie o te refleksy czy nie wyjdą żółtawe itp.. pozdrawiam ☺

    OdpowiedzUsuń