Czy pianka Alkemie, Foa-m my God jest warta swojej ceny i czy znalazłam jej tańszy zamiennik

Rzadko kiedy wydaje większe kwoty na produkty do oczyszczania. Niegdyś myślałam, że produkty myjące mają tylko i wyłącznie myć.
Okazało się jednak, że zwracając uwagę na składy szamponów czy żelów pod prysznic dostrzegłam różnicę w kondycji włosów i skóry. Teraz nie wyobrażam sobie już używać byle czego.


O piance Alkemie czytałam same zachwyty i nie mogłam się nadziwić, dlaczego coś czym w teorii tylko myje się twarz kosztuje tak dużo. Postanowiłam to sprawdzić.
Jeśli jesteście ciekawe czy było warto wydać na nią prawie 100 zł, zapraszam dalej : )

Foa-m my God - ekstremalnie łagodna pianka do twarzy - czy jest warta swojej ceny?



Kiedy tylko otrzymałam swoje zamówienie ze sklepu Alkemie nie mogłam się doczekać, by je rozpakować i użyć.
Samo opakowanie kosmetyku jest piękne, wygląda luksusowo. Kartonik zawiera wszystkie niezbędne informacje, wykonany jest z bardzo miłego w dotyku papieru. Sama pianka znajduje się w plastikowym pojemniczku z pompką.


Kosmetyku używałam dwa razy dziennie - rano i wieczorem. Przy takiej częstotliwości stosowania wystarczyła mi na zaskakująco długo. Obawiałam się, że produkt nie będzie zbyt wydajny. Miałam wcześniej pianki innych firm i kończyły się dość szybko.
Pianka Alkemie wystarczyła mi na około 2,5 miesiąca. Na pewno zatem wydajność idzie w parze z ceną.
To co wyróżnia ten produkt na tle innych pianek do mycia twarzy to niesamowicie bogata konsystencja. Pianka jest leciutka jak chmurka, a jednocześnie bardzo bogata, napakowana substancjami aktywnymi, co sprawia, że ta lekka piankowa konsystencja staje się jakby kremowa i gęsta. Na oczyszczenie twarzy wystarczy jedna pompka, co przekłada się na tą wspaniałą wydajność.
Sama aplikacja to wielka przyjemność, również dzięki delikatnemu zapachowi. Czuć jak miękka konsystencja otula skórę, działa niczym aksamitny krem. Nie czuć żadnego ściągnięcia, nic nieprzyjemnego. Co warto podkreślić, nie szczypie w oczy nawet jeśli się do nich dostanie.
Buzia po umyciu jest miękka, przyjemna w dotyku. Nie wyczuwam żadnego filmu, ale skóra nie woła od razu o krem.


Skład kosmetyku Alkemie i komu ją polecam



Marka Alkemie przykłada dużą wagę do jakości swoich produktów. Skład pianki jest na 6 z plusem i nie można się do niczego przyczepić.
Za takim składem idzie jakość i przyjemność stosowania oraz wydajność.
W składzie znajdziemy m.in. ekstrakt z pieprzu tasmańskiego o działaniu wyciszającym, kojącym zaczerwienienia, wyciąg z rozmarynu, rumianku, rdestu japońskiego, lukrecji, tarczycy bajkalskiej, a także substancje nawilżające.
Nie znajdziemy tutaj żadnych szkodliwych, potencjalnie drażniących składników. Formuła jest opracowana tak, by działać jak najłagodniej, nie naruszać bariery hydrolipidowej skóry, a jednocześnie zachować dobre właściwości oczyszczające.
Rzeczywiście tak jest - nigdy wcześniej nie miałam tak delikatnie działającego produktu oczyszczającego. Podejrzewam, że nadawał by się on nawet do skóry atopowej, nadwrażliwej.
Kiedy moja skóra była zaczerwieniona i wrażliwa w trakcie kuracji retinoidami produkt nie podrażniał mnie. Mogłam bez obaw go używać, a on nie szkodził, a nawet łagodził ją.


Czy udało mi się znaleźć tańszy zamiennik pianki Foa-m my God?



Kiedy pianka dobiła denka i z ciężkim sercem musiałam się z nią rozstać poszukiwałam jej następcy. Najbardziej popularnymi piankami do oczyszczania twarzy są chyba pianki EcoLab. Niestety, mnie podrażniła jedna z nich i więcej po nie nie sięgnę, ponieważ kilkanaście dni trwało nim się uporałam ze skutkami jej używania.


Przypadkiem znalazłam piankę Natura Siberica, która kosztuje około 28 zł (do kupienia TUTAJ). Zamówiłam na wypróbowanie i nie zawiodłam się.
Ma bardzo podobne działanie do pianki Alkemie - także działa bardzo delikatnie, nie podrażnia, ma nawet podobny naturalny zapach.
Jednak nie czuć już tutaj tego 'luksusu'. Konsystencja produktu jest dość rzadka, przez co na jedną aplikację zużywam 2, 3 pompki. Z powodu konsystencji czasem spływa z dłoni, nie jest aż tak przyjemna w użytkowaniu.
Pomijając jednak aspekt mniejszej wydajności, ponieważ opakowanie starcza średnio na miesiąc krócej niż poprzednik, czyli mogę się nią cieszyć około 1,5 miesiąca to jest to całkiem przyjemny produkt, który warto poznać.
Delikatnie łagodzi skórę, także mogę jej używać przy podrażnionej skórze i nie zaostrza jej stanu. Nie odczuwam aż takiego otulającego działania, jak przy poprzedniku, jednak i tak jest bardzo delikatna. Można by się obawiać, że skoro przeznaczona jest do cery tłustej i mieszanej to będzie działała matująco, ściągająco, ale nic takiego nie ma miejsca.
Polecam wypróbować jeśli szukacie czegoś łagodnego do mycia wrażliwych cer, niekoniecznie tłustych i mieszanych, ale także suchych i normalnych.

W składzie także same delikatne detergenty, a do tego gliceryna i między innymi ekstrakt z sofory japońskiej, hydrolat z rumianku, ekstrakt z krwawnika, olej słonecznikowy, ekstrakt z zawilca ałtajskiego.


Używacie pianek do oczyszczania twarzy? U mnie w tym roku królują i przebiły klasyczne żele oczyszczające.
Następna będzie chyba nowość marki Iossi - pianka ryżowa (dokładnie TAKA).

4 komentarze :

  1. Dopiero zaczynam przygodę z piankami do mycia twarzy, do tej pory miałam z Ecolab z irysem (bardzo mnie przesuszyła). Kosmetyczka poleciła mi piankę Arkana Cannabis Therapy za 52 zł. Jest dużo lepsza od poprzedniczki, łagodzi podrażnienia, nie ściąga skóry, a przy tym czyści dokładnie, dużo rzadziej sięgam przy niej po peeling. Jeśli chodzi o wydajność, na jedno użycie schodzą mi 2 pompki. Teraz zastanawiam się, czy kupić kolejne jej opakowanie, czy próbować czegoś innego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja osobiście tak bardzo przyzwyczaiłam się do mycia buzi olejami i płynem micelarnym, że od dawna nie używałam żadnego żelu czy pianki. Teraz czuje się lekko skuszona 😂😘

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziewczyny uwielbiam Wasze rekomendacje! Zawsze szczere i nigdy się nie zawiodłam. Wasze porady dot. wypadających włosów zaowocowały wysypem babyhair'ów na mojej głowie! :D Jednak mam pytanie odnośnie męskiego wypadania włosów i zakoli. Mój chłopak boryka się z tym problem, wg mnie nie ma tragedii (jeszcze), wręcz ma dość dużo włosów, tylko zakola mu się lekko przerzedziły i on to strasznie przeżywa. Wiem też, że jak mu coś doradzę a to nie zadziała, to już nie zastosuje drugiego produktu z mojego polecenia, tylko weźmie jakieś drogie drogeryjne produkty (wg mnie wątpliwej jakości)... :(. Dlatego musi to być strzał w 10!... wiem, że ciężko i wiem, że chyba na łysienie androgenowe (to chyba ten typ?), nie ma za bardzo środków przeciwdziałających, ale może mężczyźni z Waszego otoczenia jakoś sobie poradzili, może macie jakieś porady?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem bardzo ciekawa pianki z woda ryzową Iossi.Kurcze mi ecolab sprawdza sie swietnie a kosztuje 15 zł
    Jednak muszę potem zastosowac tonik i krem bo inaczej mam przesuszoną cerę

    OdpowiedzUsuń