Jak aktualnie farbuję włosy, Ola

Mój post o farbowaniu powstał jeszcze w 2016 r. Mowa dokładnie o TYM poście. Później zrobiłam małą aktualizację z myślą o drzewie kempeszowym - http://www.sophieczerymoja.com/2018/05/moje-aktualne-farbowanie-wosow-ola.html
Prosiłyście mnie w wielu wiadomościach o jego aktualizację, więc właśnie dziś zamierzam nieco więcej o tym napisać : )
Teraz moje farbowanie nie jest tak 'restrykcyjne' jak kiedyś, kiedy unikałam jak ognia rudej poświaty na ciemnych włosach. Aktualnie mi nie przeszkadza a z 'kolorem pod słońce' chętnie eksperymentuję ;3

Dlaczego zaprzestałam używania indygo


Zrezygnowałam z indygo właściwie z dwóch względów. Kluczowym powodem było moje złe samopoczucie zaraz po farbowaniu, które czasem pojawiało się już po godzinie od nałożenia. Przyznam szczerze, że długo męczyłam się dla 'piękna włosów' i w pewnym momencie stwierdziłam, że koloryzacja włosów stała się dla mnie bardzo przykrym, comiesięcznym obowiązkiem. Nie chodzi przecież o to, żeby się dosłownie 'katować' dla niebieskiej, naprawdę przepięknej czerni i kiedy reakcje organizmu były już za ostre... odpuściłam. Indygo chciałam zastąpić katamem, ale niestety jak dla mnie katam pachnie dosłownie jak indygo i już podczas mieszania zioła miałam bardzo podobne doznania jak podczas rozrabiania i aplikacji indygo ;c Tak więc katam również poszedł w niepamięć i nie wrócę do niego bez wątpienia. Rozjaśniane indygo źle się kończy, dlatego też, wolę teraz używać ziół przy których taką możliwość będę mieć.

Chęć posiadania fioletowych włosów za sprawą drzewa kempeszowego


Pamiętacie włoską grupę, którą chętnie Wam linkuję prawda? Dla przypomnienia - https://www.facebook.com/groups/660982353951509/
To właśnie z niej w momencie jej bacznego przeglądania trafiłam na drzewo kempeszowe (jeśli jesteście ciekawe efektów wpiszcie sobie w 'lupkę' - 'campeggio'), które Włoszki rozrabiały z dodatkiem sody oczyszczonej (to właśnie jest to 'bicarbonato') bądź z ałunem. Kolor po ałunie jest piękniejszy i ponoć bardziej stabilny niźli po sodzie oczyszczonej (zauważyłam podczas moich aplikacji z dodatkiem sody, że lubi wracać do swojego 'rudawego' odcienia), ale nie odważyłabym się nakładać go na skórę głowy. Nie mam za to pojęcia czy drzewo można rozjaśniać, ponieważ nie robiłam w tym kierunku żadnych testów : ) Biorąc pod uwagę fakt, że wypłukuje się dość szybko, sama nie wiem czy byłby z tym jakiś większy problem... ktoś próbował? ; )

Okay, pokażę Wam teraz efekty mojego naprawdę udanego farbowania na ciemny kolor z fioletową poświatą jedynie za pomocą ziół. U mnie bardzo przystępny efekt występował po farbowaniu dwuetapowym - najpierw henna zakwaszona cytryną (zakwaszam tylko cytryną, ponieważ zauważyłam, że kolory na takiej hennie trzymają się u mnie dużo dłużej) a później drzewo kempeszowe. Próbowałam różnych kombinacji i zauważyłam, że wszelkie dodatki typu np. glutek z siemienia lnianego nieco zakłócały barwienie drzewa i dlatego ostatnie farbowanie było na rozrobieniu jedynie z wywarem spod... drzewa kempeszowego w formie NIESPROSZOWANEJ (kory).
Pytacie dlaczego? Wspomniałam Wam już w poście, w który pisałam o farbowaniu drzewem, że moim zdaniem nie da się wyciągnąć (przynajmniej na sodzie) ładnego koloru z proszku Phitofilos (do kupienia TUTAJ). Stanowił on bazę w moim farbowaniu, ale na pasemkach kontrolnych był to taki dziwny kolor, dla mnie za mało fioletowy, bardziej jakby brązowawy z czerwonymi refleksami... . Dlatego zdecydowałam się robić wywar z drzewa kempeszowego w formie niesproszkowanej (kora), który kupowałam na stronie hobby-wełna ; ) Powiem Wam, że tak - to miało sens! Wywar, na podstawie moich eksperymentów o których wspomniałam Wam tutaj - http://www.sophieczerymoja.com/2018/05/moje-aktualne-farbowanie-wosow-ola.html, puszczał piękny, baaardzo ciemny fiolet (który widzicie na zdjęciu poniżej) za sprawą dodania sody oraz podgrzewania na gazie).


Do wywaru dodawałam łyżkę sody a czasem nawet ilość była zwiększana do niemalże dwóch łyżek. NIE POLECAM WAM DODAWAĆ TYLE SODY W PRZYPADKU JEŚLI WASZE WŁOSY SĄ ZNISZCZONE, BĄDŹ W ŚREDNIEJ KONDYCJI (bądź cienkie i delikatne, bowiem zrobicie sobie 'kuku'). Morał z tego posta chciałam wrzucić, wiadomo, na sam koniec jak to przystało na morał ;d, ale naprawdę nie używajcie sody w farbowaniu włosów, jeśli nie są one w naprawdę dobrej kondycji. Ja pozwoliłam sobie na takie kombinacje, ponieważ po 2-3 'odżywieniach' włosy wracały do siebie a przyznam, że i po farbowaniu nie odczuwałam by działało ono na niekorzyść moich włosów.
Wywar kiedy widziałam już, że ładnie ściemniał (za sprawą podgrzewania i dodatku sody) został odstawiony na noc pod przykrycie. Gdy nadszedł dzień farbowania wrzucałam zawartość dwóch opakowań drzewa kempeszowego Phitofilos do miseczki, miseczka trafiała do garnka do którego uprzednio wlewałam wody i zalewałam proszek wywarem z kory drzewa kempeszowego. Mieszanka była podgrzewana na gazie dopóki naprawdę porządnie nie ściemniała - nawet w kierunku czerni. Często dodawałam do niej jeszcze jedną łyżkę sody. Nie róbcie tego w domu ;d Dlaczego dodawałam aż tyle sody? Zauważyłam, że wtedy kolor był piękniejszy, bardziej fioletowy. Kiedy dodawałam jej mniej, efekt nie był tak zachwycający, ale wtenczas nie podgrzewałam mieszanki, dopiero później się na to zdecydowałam ; ) Szłam na całość, może wystarczyłaby łyżeczka-łyżka sody a po prostu podgrzewana (tj. mieszanka) dłużej? Hm, raczej się tego nie dowiem, choć przyznam, że gdyby drzewo było bardziej trwałe i przede wszystkim MIAŁO LEPSZĄ KONSYSTENCJĘ (której u mnie nie ratował nawet glutek, choć było minimalnie lepiej) to może farbowałabym nim dalej, ponieważ efekt bardzo mi się podobał. A dużo mnie kosztował - wygląd posiniaczonego awatara przed tydzień, wszystko dookoła fioletowo-niebieskie i trudne do wyszorowania, wliczając również moje ciało. Drzewko pięknie barwiło bez dodatków, ale lało się 'z głowy' okrutnie. Pielęgnacja i koloryzacja ziołami miała być przyjemnością na samą myśl robiło mi się słabo. Pokażę Wam jednak wreszcie efekty mojego najbardziej udanego farbowania.

Pierwsze zdjęcie to włosy przed koloryzacją:


Tutaj farbowanie henną z dodatkiem łupin orzecha włoskiego (100 gram henny na 100 gram orzecha (do kupienia TUTAJ). Nie pamiętam dokładnie, czy hennę odstawiałam, ale z całą pewnością tak było, więc została rozrobiona na wodzie z dodatkiem soku z cytryny a tuż przed aplikacją dodałam łupiny orzecha). Powiem Wam, że kolor bardzo mi się podobał i myślałam w pomieszczeniu, że to ładny, jasny brąz... dopóki nie wyszłam na zewnątrz i nie okazałam się ruda. Niemniej jednak miał coś w sobie:


Wreszcie upragniony fiolet. O taki właśnie mi chodziło:


Wnioski z tekstu powyżej są następujące:

- jeśli Wasze włosy są w średniej kondycji/cienkie/delikatne decydujecie się na farbowanie z dodatkiem sody (czy to nawet małej ilości) na własną odpowiedzialność. Odradzam : ) Pamiętam jak na niegdyś zniszczone włosy, farbowane indygo dodałam do (koloryzacji właśnie indygo) trochę soli. Skończyło się podcięciem końcówek większym niż centymetr. Moje włosy aktualnie znosiły ją (sodę) wyjątkowo dobrze, ale nie były takie jak po farbowaniach samymi ziołami bez takich dodatków jak soda, a farbowanie zawsze 'celebrowałam', ponieważ włosy były wizualnie bardziej gęste, grubsze itp. ; )
- jeśli już chcecie koniecznie sodę, która wyciąga naprawdę ciekawe kolory (nie tylko z drzewa) to dajcie jej mniej i próbujcie drzewko podgrzewać : )
- polecam korę drzewa kempeszowego z hobby-wełna bardziej niż proszek Phitofilos (tylko z nim miałam do czynienia, nie wiem jak inne proszki się zachowują). Wywar z niej, podgrzewany i na sodzie to piękny fiolet! Zaczęłam z podgrzewaniem za sprawą podgrzewania rubii (pomyślałam, że warto spróbować) o czym pisało w tym tekście http://www.allnaturaldyeing.com/madder/
Spójrzcie również na nasz instagramowy filmik, gdzie jasne włosy blond zostały zafarbowane najpierw czystą henną a następnie podgrzewanym drzewem kempeszowym https://www.instagram.com/p/BireA9Mlnu8/
Sama myślę, czy nie chciałabym spróbować czystej henny zalanej wywarem z drzewa z ilością sody maksymalnie w jednej łyżeczce, hm. Może właśnie tak będzie wyglądać moje następne farbowanie ; )

Jak farbuję 'teraz'?


1. Wróciłam do pokrywania odrostów farbą chemiczną i wybór padł na Tins of nature (KLIK). Naprawdę jest to farba godna polecenia. Kiedyś używałam Color&Soin, ale ta jakoś bardziej przypadła mi do gustu.


Zatem taki jest mój pierwszy etap farbowania
. Czasem, w przeddzień farbowania, włosy intensywnie olejuję na noc, ale kiedy kondycja moich włosów jest praktycznie świetna, nie potrzebuję już takich kombinacji jak wtedy kiedy włosy potrzebowały 'ustrzeżenia' przed wysuszeniem. Farbę oczywiście spłukuję po czasie przeznaczonym na koloryzację i przystępuję do dwukrotnego mycia szamponem z SLS - u mnie wybór pada albo na mydło Fratti (KLIK), bądź na szampon Bambi (to już tradycja).

2. Na włosy nakładam hennę, która zawsze czeka (przez noc) na aplikację rozmieszana z dodatkami takimi jak (w zależności od tego co mam ochotę użyć) hibiskus (który u mnie działa dobrze na wypadanie), rubia bądź amla (KLIK). Z henną chodzę ile wlezie, minimum to dla mnie 4 godziny. Ostatnio z braku czasu włosy hennowałam na noc. Myślałam, że to już
włosomanictwo najwyższy poziom', ale naprawdę henna rozmieszana z proszkiem z orzecha włoskiego miała super konsystencję, wygląd nutelli i nie pobrudziłam w ogóle poduszek a spałam w czapce. Nie było tak źle a pamiętam jak mówiłam do Moniki 'jak te Włoszki mogą spać z henną całą noc, ja bym tak nie mogła' - sytuacja i brak czasu mnie w rezultacie do tego pchnęły ;3

3. Myślicie, że na tym koniec? Otóż nie. Zauważyłam, że moje włosy niegdyś farbowane henną a następnie indygo były grubsze i jakby było ich więcej (co zauważyła również Monika) niż farbowane jedynie henną. Zdecydowałam się w takim razie na farbowanie cassią z amlą, bądź na ponowne nałożenie henny tylko z innym dodatkiem. W drugim etapie ziołowego farbowania szukam zatem ziół 'barwiących' żeby ich barwnik również się odłożył a tym samym dodatkowo pogrubił mi włos ; ) Tutaj mieszankę przetrzymuję na włosach maksymalnie do 4 godzin. Ze względów ekonomicznych będę wybierać tańsze dodatki do henny typu amla, a mam w planach na 'kiedyś' w drugim etapie nałożyć np. Rosso Ciliegia (KLIK) : )

8 komentarzy :

  1. To jest czysta bajka, a nie fiolet! Cuuuudooooooo <3

    Panna Agnieszka (która wróciła z Szanghaju) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! : ) cieszę się, że podróż w obie strony była bezpieczna <3
      fiolet już uśmiercony czystą henną ;d ale przez jakiś czas było ładnie ;3

      ściskamy! ;*

      Usuń
  2. Słuchaj Ola,mam włosy koloru ni jasny ni ciemny brąz jak uzyskać właśnie albo fiolecik albo burgund henna ? Pomóż

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana, mam pytanie: czy kwas jabłkowy dorównuje siłą rozjaśniania klasycznemu rozjaśniaczowi? Mam włosy ciemny blond i chciałbym zejść przynajmniej o 3 tony:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny kolor :) Uwielbiam czernie,jaka szkoda,że mi nie pasują :( Mam pytanko nie na temat troszkę :czy mogę wszystkie buteleczki z placentą przelać do wiekszej butelki z pipetką? Zmarnowałam już 3 buteleczki,nie potrafię ich równomiernie rozprowadzić po skalpie,aby jedna butelka starczyła,a wiem,że dziewczyny potrafią zużyć nawet i pół fiolki na całą głowę. Może z pipetką będzie łatwiej?

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej Dziewczyny. Czy mozecie polecic jakis spray na puszące sie włosy do stosowania na mokre włosy. U mnie bardzo dobrze sprawdza sie spray moroccanoil do puszacych sie wlosow ale jest on bardzo drogi, szukam czegos rownie dobrego ale tanszego. Licze na Waszą pomoc i z gory dziekuje 😁

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja mam pytanie odnośnie samego farbowania henną... naturalnie jestem szatynką, od jakiegoś czasu farbuję włosy henną khadi średni brąz i ogólnie jestem zadowolona z efektu, tylko... kolor wypłukuje się z siwych włosów już w ciągu tygodnia :( jest jakiś sprawdzony sposób na te nieszczęsne "siwki"? Dla mnie to nierealne żeby farbować się tak często :( z góry dziękuję za wszelkie rady :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziewczyny co polecicie do wlosow puszacych sie? Poszukuje dobrego aczkolwiek niedrogiego spray'u :)

    OdpowiedzUsuń