Najlepszy naturalny balsam do ciała - Clochee

 Jakiś czas temu zapytałam się Was na Instagramie o Wasze ulubione balsamy do ciała. Wtedy akurat kończyłam opakowanie balsamu Resibo (dokładnie TEGO KLIK) i poszukiwałam czegoś nowego.
Wiele propozycji niestety nie podobało mi się pod względem składu czy polityki marki. Jednak znalazło się kilka perełek i wśród nich kilka z Was polecało mi balsamy marki Clochee (KLIK).
Resztę rekomendacji zapisałam sobie na później i na pewno skorzystam przy okazji. Z tego miejsca bardzo dziękuję za odzew : )



Przepiękne zapachy na jesień-zimę - Korzenny i Czekolada z Kumkwatem



Balsamy w regularnej cenie są dość drogie, ponieważ na stronie producenta kosztują 62 zł. Warto polować na okazję i przecenę. Mi udało się kupić zestaw: balsam 250 ml + balsam 100 ml w cenie około 60 zł już z przesyłką.
To ciągle niemało, ale patrząc na skład, politykę marki i fakt, że jest to polski produkt, warto. Kiedy poznacie inne atuty tego produktu być może także się przekonacie.
Produkty są zapakowane w plastikowe opakowania, które są wykonane z biodegradowalnego materiału i ulegają recyklingowi. Balsam o pojemności 250 ml posiada także pompkę, której nie ma mniejsza wersja.
Pompka to ogromny atut - bardzo ułatwia aplikację. Z mniejszego balsamu dość ciężko wydobyć produkt do końca. Ja po prostu rozcięłam opakowanie w połowie.
Konsystencja i działanie obydwu balsamów są identyczne. Różnią się one tylko zapachem.


Posiadam wersję "Korzenną" (KLIK) w miniaturce i "Czekolada i kumkwat" w pełnej wersji. Typowe jesienno-zimowe zapachy idealne na tą porę roku. Ja, jako fanka takich aromatów czuję się wręcz rozpieszczona, ponieważ zapachy są przepiękne, bardzo naturalne, idealnie oddają rzeczywistą woń. "Korzenny" pachnie niczym świąteczne pierniczki. To zapach korzennej kawy, przyprawy do piernika, cynamonu, imbiru, anyżu, gałki muszkatołowej. Jest nieco słodki, ale mocno przyprawiony, aż kręci w nosie. To zapach tylko dla fanów takich aromatów, ponieważ na pewno nie jest uniwersalny.
"Czekolada i kumkwat" na pewno spodoba się fanom słodkości. Jest to zapach bardziej uniwersalny, mniej drażniący. Mi przypomina ciastka Delicję z galaretką pomarańczową.


Obydwa zapachy są bardzo intensywne, długo utrzymują się na skórze, na pewno około 12 h.


Wspaniałe właściwości pielęgnacyjne przy zachowaniu wyjątkowo lekkiej konsystencji



Ja zainteresowałam się tymi produktami w momencie, kiedy walczyłam pod okiem dermatologa z mocnym świądem, wysypką, zaostrzeniem AZS.
Potrzebowałam czegoś naprawdę lekkiego do stosowania na dzień. W trakcie leczenia musiałam kremować skórę 2, 3 razy na dobę, a tłuste formuły, które sprawdzały się na noc, nie nadawały się do używania na dzień.
Składy produktów aptecznych nie przemawiały do mnie, więc zaryzykowałam z Clochee (KLIK).
Pierwsze co mogę powiedzieć to to, że balsamy są bardzo wydajne. Ich konsystencja jest lekka, dość gęsta, ale nie zbita, dzięki czemu rozprowadza się z łatwością i wystarczy niewielka ilość do posmarowania całego ciała.
Kosmetyk wchłania się ekspresowo. Wystarczy 2, 3 minuty i praktycznie nie czuć go na skórze. Zostawia jedynie delikatny aksamitny film, który nie przeszkadza w ubraniu się. To było właśnie to czego potrzebowałam rano - szybko się posmarować i móc się ubrać bez obaw o tłustą konsystencję. Do tego zapach towarzyszył mi cały dzień.
Mimo tak leciutkiej konsystencji byłam bardzo zadowolona z działania: koił i nawilżał moją przesuszoną skórę, dawał ulgę i łagodził swędzenie. Uczucie komfortu utrzymywało się do wieczora. Teraz kiedy moja skóra jest w lepszej formie używam go co 2, 3 dzień i to mi wystarcza.
Tylko czasem nakładam coś tłustszego na noc, a skóra nigdy nie była w lepszej formie.
Zdecydowanie czuć wysoką jakość produktu, cena jest jak dla mnie całkowicie zrozumiana i usprawiedliwiona.
Jeśli nie lubicie tłustych konsystencji, ale chcecie zadbać jak najlepiej o swoją skórę to polecam spróbować,  a na pewno się nie zawiedziecie.
Ja wpisuję je na listę kosmetycznych Hitów.

Na pewno te dwa balsamy to nie ostatnie produkty tej marki. Na wiosnę skuszę się prawdopodobnie na wersję "Dzika róża" lub migdałowo-kwiatową.
Tym czasem misja poszukiwania podobnych, tak idealnych balsamów dalej w toku.
Jeśli możecie mi polecić coś podobnego to piszcie.

M.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz