Święty Grall na wypadanie włosów. To jemu zawdzięczam zahamowanie kilkumiesięcznego wypadania

Wspominałam o tym produkcie już przy okazji ostatniej aktualizacji - http://www.sophieczerymoja.com/2018/12/aktualizacja-wosowa-skupiona-na.html. Jest to jednak rzecz tak wspaniała, że należy się jej osobny wpis. Zapraszam zatem do lektury o produkcie, który uratował moje włosy w ostatnich tygodniach.

Jak to się zaczęło, czemu akurat ten produkt


Na produkt marki Bionigree trafiłam zupełnie przypadkiem, kiedy poszukiwałam czegoś do peelingu skóry głowy. Niestety, kultowe już serum oczyszczające KLIK było niedostępne. Z ciekawości spojrzałam na skład Serum pobudzającego wzrost (do kupienia TUTAJ) i trafił on do mojego koszyka niemal od razu. Obietnice producenta i substancje aktywne zachęcają, by mimo dość wysokiej ceny się skusić.


Oto obietnice producenta:

To preparat na porost włosów, którego działanie przejawia się w uruchomieniu nowego cyklu wzrostu włosów oraz odpowiednim odżywieniu mieszków włosowych i szybszym włączeniu komórek macierzystych do działania w fazie anagenu (fazie wzrostu włosa).” Co ważne jest to kosmetyk o naturalnym składzie. Nie zawiera SLS/SLES, parabenów, silikonów, PEG, sztucznych barwników i innych kontrowersyjnych substancji. Nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego i nie był testowany na zwierzętach. Ważne jest też to, że producent zezwala produkt stosować także w ciąży.


Zerknijmy najpierw na skład …


Wygląda on następująco: Aqua, dimethyl isosorbide, ribes nigrum fruit extract, glycerin, pisum sativum sprout extract, malus domestica fruit cell culture extract, xanthan gum, lecithin, sodium metabisulfite, larix europaea wood extract, zinc chloride, camellia sinensis leaf extract, potassium sorbate, sodium levulinate, sodium PCA, sodium lactate, arginine, aspartic acid, PCA, glycine, alanine, serine, valine, proline, threonine, isoleucine, histidine, phenylalanine, cyclodextrine, parfum, diosmine, sodium hyaluronate, lactic acid.

Na początku woda, później rozpuszczalnik, który ułatwia przenikanie substancji aktywnych. Już na trzecim miejscu mamy ekstrakt z owoców czarnej porzeczki, kolejno gliceryna, wyciąg z nasion zielonego groszku, ekstrakt komórek macierzystych ze szwajcarskiej jabłoni domowej, gumę guar jako zagęstnik, odżywczą lecytynę i konserwant dozwolony do stosowania jako dodatek bezpieczny. Po konserwancie ekstrakt z kory modrzewia europejskiego, chlorek cynku, ekstrakt z liści zielonej herbaty, kolejne dwa konserwanty. Następnie dwie substancje działające nawilżająco, zestaw aminokwasów, Diosmina, która poprawia ukrwienie oraz kwas mlekowy.


Jak widzicie jest bardzo bogato, występują tu substancje łagodzące, poprawiające nawilżenie skóry, jak i polepszające ukrwienie. Ponadto dodatek cynku i ekstraktu z groszku, które mogą pomóc normalizować pracę gruczołów łojowych. Do tego oczywiście obiecany ekstrakt z czarnej porzeczki i komórki macierzyste z jabłoni.

Opakowanie i aplikacja


Sam produkt otrzymujemy zapakowany w elegancki kartonik. W środku znajduje się szklana buteleczka o pojemności 50 ml z pipetą.


Jest to pozornie wygodne, jednak kiedy produktu zostaje nam mało, pipetką ciężko go nabrać i najlepiej wylewać prosto na dłonie lub na talerzyk i w nim następnie maczać opuszki i aplikować przykładając bezpośrednio do głowy.
Zapach jest dyskretny, bardzo przyjemny, lekko słodki. Konsystencja zaś dość rzadka, ale śliska, lekko przypomina kisiel, przez co stosowanie jest proste.
Wydajność jest średnia, ponieważ u mnie przy stosowaniu praktycznie co dwa dni jedno opakowanie starczyło na około miesiąc. Już po tym czasie były zachęcające efekty, więc dokupiłam kolejne opakowanie.
Polecam przeprowadzić taką samą lub dłuższą kurację dla pełnych i trwałych efektów.
Ja stosowałam produkt zaraz po myciu włosów. Wcierałam go w wilgotną skórę i suszyłam włosy jak zawsze.
Nie zauważyłam przetłuszczenia, a wręcz przeciwnie. Skóra głowy zareagowała bardzo pozytywnie i włosy były lekko odbite od nasady.
Kiedy zaaplikowała serum już na suchą skórę włosy były obklejone, posklejane.


Znacie ten produkt? Jak Wasze wrażenia po kuracji? : )
M.

6 komentarzy :

  1. Co znaczy właściwie nazwa waszego bloga? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam, ale ostatnio walczę z okropnym wypadaniem. Warkocz skurczył sie dosłownie o połowę i musiałam ściąć duzo włosów. Wrrr.. ostatnio zakupione wcierki i cięcie jednak pomogły już trochę. Zastanawiam sie ,czy kupic taki zwykły masażer do skóry głowy, żeby uzupełnić w jakiś sposób kuracje. 🙂😋😘

    OdpowiedzUsuń
  3. Też właśnie zaczęłam stosować :D dzięki Waszej inspiracji - jestem bardzo zadowolona, ma przyjemny zapach w przeciwieństwie do innych wcierek i nie obciąża włosów :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Taka mam myśl, że mogłaby się nadać jako odżywka do rzęs
    🙂

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja chciałam zakupić ale po analizie składu stwierdzam, że nie ma tam zbyt wielu składników które mogłaby przyspieszyć porost.. a cena też nie zachęca. Są lepsze składowo produkty w niższej cenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakieś propozycje budżetowo przyjemniejsze? :) szukam czegoś aktualnie

      Usuń