Włosowe HITY i okrycia roku 2018

Końcówka roku sprzyja podsumowaniom, dlatego dziś czas na post z ulubieńcami roku 2018. Przejrzałam posty z tego roku, przypomniałam sobie jakich kosmetyków używałyśmy najczęściej, więc pora na wyróżnienia!




Kategoria Najlepszy szampon



Tutaj miałam problem czy wybrać Anthyllis do włosów tłustych (KLIK) czy przeciwłupieżowy (KLIK), a może jeszcze coś innego. Obydwie te wersje zrobiły wiele dobrego głównie dla mojej skóry głowy. Ratowały mnie, kiedy swędziała, łuszczyła się lub kiedy chciałam, by dłużej pozostawała świeża.
Gdyby jednak kierować się ilością zużytych opakowań to wygrywa szampon EcoLab do włosów farbowanych z amlą (KLIK).


O tym kosmetyku nie powstał nigdy osobny wpis, a powinien, ponieważ zdecydowanie jest tego wart
.
Szamponu zużyłam 3 lub 4 butelki. Od kilku dni ponownie go używam po wykończeniu mydła cedrowego.

Co sprawia, że do niego wracam?

- przepiękny i trwały orientalny zapach, który czuć na włosach nawet po wysuszeniu i pomimo użycia odżywki
- pieni się znakomicie i już niewielka ilość myje dokładnie włosy
- za jego pomocą mogę domyć z włosów bez problemu oleje i inne mikstury
- włosy po nim są mięciutkie i miłe w dotyku nawet bez odżywki
- w ogóle nie plącze kosmyków, a wręcz ułatwia rozczesywanie

Jedyny minus to dość rzadka konsystencja, ale pomimo tego szampon cudownie się pieni i wydajność jest dobra.
Kolejną wadą jest to, że może lekko obciążać włosy jeśli potem nałożę ciężką maskę.


Kategoria Olej 



Przez większą część roku stosowałam sprawdzony olej kameliowy (KLIK) i olej arganowy (KLIK), czyli dwa moje ulubione od kilku lat.
W połowie roku zaczęłam testować Miodowanie od NaturalMe (KLIK), z którego byłam bardzo zadowolona. Włosy były po nim bardzo ładne, błyszczące i dociążone, ale szukałam dalej.
Tak właśnie przypomniałam sobie o oleju marula (KLIK) i to okazał się włosowy HIT tego roku bez wątpienia.
Szczerze muszę przyznać, że mało który olej stosowany przeze mnie w ciągu kilku lat zadziałał aż tak wyraźnie i to od razu po pierwszym stosowaniu.
Jest to olej dość drogi, ale wart swojej ceny. Jego działanie jest jedyne w swoim rodzaju: wyciąga z włosów wszystko to co najlepsze: nabłyszcza najbardziej ze znanych mi olejów, niweluje odstające włoski na długości tworząc gładką taflę.
Olejek ten ma wiele wspólnego z olejem kameliowym (KLIK), z tym, że marula u mnie dodatkowo nadaje takiej lekkości, zwiewności, co bardzo lubię, ponieważ włosy nie są wtedy przyklapnięte mimo, że są maksymalnie wygładzone aż po same końcówki.
Stosuję go solo lub w miksie z olejem z nasion chia i z kondycji włosów jestem bardzo zadowolona.
A skoro już jesteśmy przy oleju z nasion chia (KLIK) to jemu także należy się wyróżnienie. W kategorii zabezpieczanie końcówek nie ma sobie równych - to najlżejszy olej jaki kiedykolwiek stosowałam na włosy po myciu właśnie w celu zabezpieczenia, wygładzenia.
Czasem olejuje nim z powodzeniem włosy - także dociąża, wygładza, a do tego bardzo łatwo się zmywa.

Kategoria Maski i odżywki


Tutaj muszę nagrodzić więcej niż jeden produkt. Na początku roku ogromnie zaskoczył nas balsam Anthyllis (KLIK), który, poniekąd, zastąpił uwielbianą w 2017 roku maskę Ekos (KLIK). Po prawdzie działają one prawie tak samo i ciężko znaleźć różnicę, choć to dwa inne produkty.


Ekos także dalej używamy czy to w formie maski czy balsamu, ale do Anthyllisa wracamy na okrągło. Wszystkie te maski, jak wspomniałam działają podobnie. Przede wszystkim ułatwiają rozczesywanie włosów, za co najbardziej je lubię. Są ultra leciutkie i nie obciążają, a wręcz nadają objętości i lekkości.
Nadają się idealnie jako codzienne, szybkie odżywki, ponieważ robią wszystko by włosy wyglądały jak najzdrowiej, a jednocześnie nie wymagają długiego czasu trzymania. Dzięki zrównoważonemu składowi PEH nie ma obaw, że przekarmimy swoje włosy.
Często używamy Ekos i Anthyllis podczas metamorfoz, jako drugą maskę w metodzie multimasking, jeśli włosy mają dużą tendencję do plątania, a są mocno zniszczone lub solo, kiedy są to włosy w lepszej kondycji, ale ciężkie do rozczesania i bez życia, bez objętości.
Kolejną maską, którą muszę wyróżnić jest maska keratynowa EcoLab (KLIK). Przede wszystkim za zapach! Ach, jak ona pięknie pachnie tropikalnymi owocami z nutą orientu i kobiecych perfum. Muszę ją mieć w łazience choćby dla tego aromatu.
Oczywiście kupiły mnie nie tylko walory zapachowe, ale również działanie. Nie działa u mnie jak typowa maska proteinowa (na szczęście). Moje włosy czerpią z niej same korzyści płynące z protein bez jakichkolwiek minusów, które mnie spotykają po innych maskach keratynowych, takich jak problemy z rozczesywaniem, sztywność, brak blasku.


Wszystko dzięki umiejętnie skomponowanemu składowi, który zawiera zarówno emolienty, humektanty, jak i dodatki proteinowe. 
Niesamowicie zmiękczała włosy ułatwiając rozczesywanie, a jednocześnie dodawała struktury, pożądanej mięsistości, podbija skręt.

Kategoria Wcierki


Ostatnia już kategoria to wcierki. W tym roku nie testowałam ich wiele. Prawdziwy powrót do wcierania miałam dopiero na jesieni, kiedy to moje włosy przechodziły mocny kryzys: wypadanie + problemy ze skórą.
Z pomocą przyszedł mi wtedy olej do skóry głowy NaturalMe (KLIK), który wspominam bardzo dobrze. Choć nie zahamował wypadania to pomógł nieco je ograniczyć, a do tego spowodował wysyp baby hair, których na mojej głowie pojawiło się bardzo dużo. Polecam spróbować, jeśli szukacie czegoś nowego na porost, ponieważ stosując go włosy także szybko mi rosły.
Odkryciem, które zakończyło walkę z wypadaniem było serum Bionigree (do kupienia TUTAJ). Choć kuracja nim nie należy do najtańszych to wiem, że warto.


Odsyłam Was do całego wpisu na temat tego produktu KLIK
Powiem tylko, że komfort stosowania jest bardzo wysoki, produkt średnio wydajny, ale bardzo skuteczny. Po miesiącu moje wypadanie unormowało się i co najlepsze, mimo, że nie stosuję produktu od około dwóch miesięcy włosy dalej nie wypadają, a do tego ciągle rosną jak szalone nowe włoski. Porost także dalej jest przyśpieszony.


To już wszystkie moje włosowe hity roku 2018.
Dajcie znać, jakie są Wasze ; )

M.

11 komentarzy :

  1. Hej! A co myślicie o wcierka kerium od la roche posay? Uzywalyscie? Ma całkiem fajny i krótki skład

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A możesz dać linka : ) ?
      Bo szukam i na stronie widzę tylko szampony i produkt w kremie jakby, więc to nie wcierka : <

      Usuń
  2. Chciałabym pocassiować swoje włosy w celu poprawy ich kondycji. Sięgają do obojczyków i są (niestety) cienkie. Jaką ilość cassi polecałabyś zużyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 50 gram może by wystarczyło nawet : )
      Na początek zrób 50 gram i zobaczysz ile Ci wyjdzie mikstury. Zawsze możesz dorobić jeszcze i potem odstawić : )

      Usuń
  3. Kochane, mam takie pytanie, jak ufarbować sam odrost? Da się? Hennuję Sattvą Red, ale boję się nadbudowania koloru w stronę brązu... Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej :)
    Czy farbowanie czystą henną następnie kilka dni później farbą chemiczną (bądź odwrotnie, nie wiem jaka kolejność byłaby właściwsza) ma sens? Bardzo zależałoby mi na pogrubieniu włosów ale jednak kolor który uzyskuje farbą chemiczną jest idealny (jest to granatowa czerń).
    Dodam że indygo nie wchodzi w grę ponieważ ani się specjalnie na moich -coraz bardziej siwych- włosach nie trzyma ani tez nie pogrubia włosów.
    Proszę o pomoc i pozdrawiam Was serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma większego sensu by nakładać hennę, a potem farbę, ponieważ wtedy farba ściągnie jakąś część henny z włosów. Trudno powiedzieć ile.
      Z kolei na odwrót: najpierw farba, potem henna możesz nie mieć już granatowej czerni, ponieważ henna może zmienić kolor włosów. Na pewno dalej będą czarne, ale połysk będzie ciepły, rudawy, mahoniowy .

      Próbowałaś farbowania z indygo w dwóch etapach i Ci się wymywało?

      Usuń
  5. O tak! Serum Bionigree to prawdziwe cudo! Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj!
    Piękne włosy!- to chciałam Ci przyznać po pierwsze :)
    Ja (pewnie kiedyś powiedziałabym niestety) należę do grupy kobiet, których włosy są kręcone. Więc tym bardziej zazdroszczę Ci tak długich i prostych włosów.
    Widzę, że używamy podobnych kosmetyków. Jednym z moich ulubionych jest keratynowa maska z ECO Laboratorie. Ubóstwiam ją po prostu! Podkreśla skręt moich loków, wygładza je. Dzięki niej moje włosy się nie puszą tylko wyglądają jak jedna zgrana kompozycja (co jest bardzo trudne do osiągnięcia przy lokach. Maska jest bardzo wydajna i tania także polecam ją każdemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam tą maskę, co pewnie już wiesz ;d Jest cudowna i ten zapach! <3

      Usuń