Kosmetyki do makijażu marki Neve Cosmetics: podkład w kompakcie, puder matujący i pomadka

Kosmetyków mineralnych do makijażu używamy już od kilku lat. Ola zaraziła mnie nimi dwa lata temu i od tej pory nie gości na mojej twarzy żaden podkład drogeryjny napakowany silikonami i innymi niepotrzebnymi składnikami.
Moja skóra nie od razu polubiła się z taką formą makijażu i dlatego jeśli tylko mam okazję zamówić próbki różnych firm to chętnie testuję.
Po wielu 'skokach w bok' wróciłam jednak do Annabelle Minerals i ich podkładu kryjącego (do kupienia TUTAJ), który stanowi podstawę mojego makijażu.
Minerały nie trzymają się na mojej twarzy aż tak dobrze, jak robiły to klasyczne płynne podkłady, dlatego na specjalne okazje, kiedy makijaż musi wyglądać długo nieskazitelnie wybieram bazę Neve (KLIK) lub primer glinkowy Annabelle Minerals.



Podkład w kompakcie - bestseller sklepów internetowych. Czy u mnie też się sprawdził? 



Kiedy natrafiłam na pozytywne opinie o podkładzie w kompakcie marki Neve postanowiłam go zamówić (został kupiony TUTAJ).
Skład nie jest już tak prosty jak w przypadku formuły sypkiej, ale i tak jest lepszy niż większości łatwo dostępnych produktów.
Po zapoznaniu się z kolorami zdecydowałam się na odcień Light Neutral. Jaśniejszy był tylko jeden odcień opisywany jako "gotycki", co mnie zniechęciło, ponieważ nie w smak mi wyglądać trupio.
Kolor, niestety, okazał się nieco za ciemny i kiedy zaaplikowałam produkt na całą twarz odcinał się od szyi. Tonacja jest też zbyt  pomarańczowa.


Po kilku razach darowałam sobie stosowanie tego produktu na całą twarz. Z kilku powodów:

- nieodpowiednia kolorystyka
- zbyt małe krycie
- podkład tylko wyrównywał koloryt, ale nie zakrywał wiele. Może gdybym nakładała go jakoś inaczej?
- nakładany flat topem bardzo pylił, przez co marnuje się dużo produktu
- średnia trwałość. U mnie zaczął się lekko świecić już po godzinie, a po 5 nadawał się do porządnej poprawki.
Zaznaczam jednak, że moja skóra jest bardzo wymagająca, a podkład w internecie zbiera pozytywne opinie.


Z plusów mogę wymienić bardzo ładne, dobrze wykonane z porządnego plastiku opakowanie, które dodatkowo zawiera lusterko.
Jak wykorzystuje podkład teraz?
Ponieważ nie lubię marnować kosmetyków noszę go w torebce i wykorzystuje do drobnych poprawek w ciągu dnia, jeśli takie są potrzebne. W tej roli spisuje się świetnie. Nałożony w niewielkiej ilości na przypudrowaną i zmatowioną skórę daje lekkie krycie w miejscach, gdzie podkład się starł, a kolor ładnie się dopasowuje.
Najczęściej pudruje nim nos i brodę.

Puder matujący i pomadka mineralna Almond Cookie


W przypadku tych dwóch kosmetyków nie mam nic do zarzucenia i bardzo je polubiłam. Puder (KLIK) zużyłam do końca stosując go do wykańczania makijażu.
Rzeczywiście ładnie radził sobie z utrzymaniem matu, a do tego nieco utrwalał makijaż. Pomimo tego, że jest biały to nie bielił, a na skórze stawał się transparentny i niewidoczny.


Nie dawał efektu ściągnięcia skóry, nawet pod oczami. Ładnie wygładzał skórę i maskował rozszerzone pory.
Na pewno kiedyś jeszcze do niego wrócę.
Jedyny minus to mała pojemność - tylko 4 gramy.
Kusi mnie jeszcze wersja Hollywood (KLIK).

Pomadka to produkt mocno kremowy i dobrze napigmentowany. Nie jest to pół kryjąca pomadka, którą można się pomalować bez lusterka.
Ja zdecydowałam się na jeden z bardziej neutralnych kolorów Almond Cookie (KLIK), który wcale taki neutralny nie jest. Dla mnie to wciąż kolor dzienny, ale nie jest typowym nude.
Opisałabym go jako biszkoptowy z nutą brzoskwini i domieszką rdzawego brązu.
Pomadkę bardzo polubiłam za właściwości nawilżające. Działa ona na moje usta niczym najlepszy balsam. Po zmyciu wyglądają lepiej niż przed jej nałożeniem.
Trwałość jest całkiem okay, pod warunkiem, że nie jemy. Po posiłku należy ją poprawić, ale nie stanowi to problemu, ponieważ nie waży się, nie roluje.


Dodatkowym plusem jest ładne porządne opakowanie, a także przyjemny waniliowy zapach.

Chętnie wybiorę coś z pozostałych kolorów.

M.

3 komentarze :