Cztery główne (niekosmetyczne) błędy, które umniejszały pielęgnacji moich włosów, Ola

Oczywiście pisząc 'niekosmetyczne' mam na myśli, że bez udziału produktów do pielęgnacji typu szampon, maska, olej itp. : )
Do tego posta bardzo chętnie 'usiadłam' a jego napisanie poszło mi dużo szybciej niż pisanie innych. Uważam każdy opisany punkt za istotny w pielęgnacji włosów, więc sprawdźcie czy robicie jeszcze 'coś nie tak' z włosami : ) Pewnie dla wielu z Was to punkty oczywiste, ale na pewno znajdzie się ktoś komu post się przyda - taką mam przynajmniej nadzieję!

1
. Zacznę może od mojej zmory z czasów, kiedy dopiero zaczynałam dbać o włosy. Przyznam, że ciężko jest w tym 'wszystkim' zacząć się poruszać, by wiedzieć, czego dokładnie w danej chwili brakuje naszym włosom by mogły wyglądać dobrze. Ja na szczęście już wiem, jak 'ogarnąć' większość włosowych kryzysów i mam nadzieję, że ten, który dopadł mnie jakieś pół roku temu (o czym niżej!) był ostatni ;d
Kiedy używam sformułowania 'kiedy zaczynałam dbać o włosy' od razu przypomina mi się moje pierwsze olejowanie (jak to zawsze u mnie na bogato!) - pełna miseczka oliwy z oliwek (teraz w sumie robię podobnie, ale cały proces został zmodyfikowany - używam go nawet w metamorfozach, więc już wtedy musiałam być na dobrym tropie!) a ja i moja wielka szopa, suchych (ogólnie 'z natury' i suchych bo wysuszonych suszarką) włosów próbowałyśmy się upchać w tej miseczce... . Później napisałam Monice, że olejowanie nie jest dla mnie, ponieważ nie widzę efektów! Zdecydowałam się wtedy na olej, ponieważ nazajutrz miałam wizytę u fryzjera a ciągłe upominania, że mam przetrawione, zniszczone włosy były bolesne. Pomyślałam zatem, że olejowanie w przeddzień wizyty z całą pewnością będzie 'lekiem na całe zło'. Hihi, no kto nie miał takich smutnych początków? No kto? : )


Okay, wracając do meritum, ponieważ ja zawsze muszę zrobić jakieś dygresje (;d), jeszcze gorszym wspomnieniem niż pierwsze olejowanie były moje szczotki do włosów i naprawdę bardzo dużo czasu upłynęło zanim doszłam do wniosku, że przykładają się one do rujnowania mojej pielęgnacji. Tak, do rujnowania. Właściwie na dzisiejszego posta natchnęło mnie w chwili, kiedy pojechałam do rodziców i zapomniałam zabrać ze sobą mojej ukochanej szczotki wiosłowej z Rossmanna.

Znajduje się ona na poniższym zdjęciu:


Musiałam zatem ratować się czymkolwiek i nagle powróciło to uczucie sprzed kilku lat. W szufladzie leżała ona. Szczotka i owszem, ale jest to szczotka do modelowania (mniej więcej coś takiego jak taka sztuka z Rossmanna KLIK - wybaczcie, miałam zrobić zdjęcia swojej, ale została w torbie w innym mieszkaniu. Zdjęcia do posta zaktualizuję w przyszłym tygodniu) a nie do rozczesywania włosów po umyciu. Wiem nie od dziś, że sięgacie wciąż po 'cokolwiek' do rozczesywania włosów (podobnie jak większość Dziewczyn z którymi się spotykamy opowiada nam jak po umyciu trą włosy ręcznikiem, ponieważ wtedy szybciej schną... :c!), więc zawsze w Szkoleniach (KLIK) uczulamy Was na to i polecamy właśnie dobrą szczotkę. Miałam jeszcze epizod rozczesywania włosów po umyciu (i nie tylko) grzebieniem mojej babci (pamiętam go jak dziś, niebieski z plastiku) z bardzo gęstymi ząbkami : ) Pomyślałam, że skoro babcia go używa, a mama szczotek do modelowania (obydwie mają krótkie włosy) to musi to mieć jakiś sens.
Niestety, sensu nie miało najmniejszego a ja czesząc włosy szczotką do modelowania, która notorycznie wplątywała mi się we włosy tym samym je szarpiąc, łamiąc i co tylko : ) oraz grzebieniem, który zacinał się jakieś 10 cm przed końcówkami i nie chciał iść dalej, stwierdzałam, że włosy są na pewno tak bardzo zniszczone, że nie idzie ich rozczesać, więc należy je po prostu obciąć. Fryzjerki oczywiście tej idei przyklaskiwały (same czesały podobnymi grzebieniami, więc miały dokładnie ten sam problem co ja - kto pamięta to uczucie rozczesywania na przysłowiowego 'chama' włosów długich, skołtunionych grzebieniem z gęsto rozstawionymi ząbkami? Ten dźwięk strzelających włosów ;e) a ja miałam przez bardzo długi czas krótkie włosy, ponieważ co odrosły to szczotka czy też grzebień się 'zakleszczały' a ja byłam przekonana, że należy je podciąć ponownie.

Tak więc jestem zdania, że szczotka może zniszczyć całą pielęgnację właśnie poprzez łamanie włosów, wyrywanie ich, wplątywanie się w nie... i tak dzień za dniem. Nie ma siły, żeby się to nie odbiło na ich kondycji i to naprawdę drastycznie.


2. Miałam przejść teraz do suszarki do włosów, ale chyba dużo gorszym doświadczeniem była twarda woda, jaką mam w miejscu mojego zamieszkania i brak filtra prysznicowego, który naprawdę robi różnicę... i to jaką! Na twardą wodę narzekałam Wam w tym wpisie: www.sophieczerymoja.com/2018/08/aktualizacja-wosowa-czas-dla-wosow.html

Bardzo łatwo rozpoznać kiedy filtr należy wymienić. U mnie w momencie włosy stały się naprawdę strasznie postrączkowane, jakby czymś oblepione, szorstkie, niemiłe w dotyku. Nie pomagało nic, kompletnie nic. Ulubione maski, szampony, oleje. Oczywiście ratowały nieco sytuację, ale to nie było to do czego byłam przyzwyczajona po ich zastosowaniu. Pomyślałam, że może włosy należy podciąć (i to było takie trochę większe cięcie - pomyślcie zatem jak dało mi to do myślenia) i zrobiłam to. Niestety, nie pomogło to praktycznie wcale, włosy dalej były w złej formie a ja miałam ciągły bad hair day i nic, kompletnie nic, nawet koczek na skarpecie nie pomagał osiągnąć nawet minimum satysfakcji. Zawsze Wam mówię, że nieodpowiednio wypielęgnowane włosy, które idą pod koczek nie będą wyglądać dobrze. Tak też było w tym przypadku.
Nagle natchnęło mnie - przypomniało mi się jak wyglądały włosy Moniki po wprowadzeniu się do nowego miasta. Też na początku nie wiedziałyśmy o co może się rozchodzić. Filtr należało wymienić i wszystkie problemy włosowe zniknęły jak ręką odjął : ) Wcześniej kupowałam droższy filtr, który był w 'kolorze' mojej słuchawki prysznicowej, ale potem Monika zasugerowała tańszy na Allegro za około 30 złotych tylko z 'napisami'. Uznałam, że jest to rzecz, która nie musi wyglądać jakoś powalająco, więc teraz zakupuję wersję 'brzydszą' wizualnie. Działanie jednak ma takie samo, więc nie widzę sensu tracić pieniędzy jedynie dla wyglądu filtra. Także jeśli macie twardą wodę w miejscu swojego zamieszkania a chcecie zrobić 'uprzejmość' nie tylko swoim włosom, ale również skórze to koniecznie kupcie filtr prysznicowy.


3. Suszarka do włosów to w dalszym ciągu temat dość kontrowersyjny z tego co wynika z naszych rozmów z Dziewczynami, kiedy przychodzą do nas na Włosowe Metamorfozy. Nie widzę nic złego w stosowaniu suszarki z chłodnym nawiewem, ponieważ tylko takiej używam (teraz, w okresie zimowym, przyznam, że czasem przełączam na cieplejszy, ponieważ lubię się trochę pogrzać - w łazience mam naprawdę chłodno). Przyznam, że o ile na początku włosomaniactwa, kiedy włosy były zniszczone, ale też krótsze całkiem zgrabnie sprawdzało się u mnie schnięcie drogą naturalną. Nie przeszkadzało mi, że po bardzo 'odżywczej' pielęgnacji potrafiły schnąć jakieś 3-4 godziny, ich wygląd mnie zadowalał (u nasady również) aż do momentu kiedy stały się dłuższe. Teraz zawsze suszę włosy, stosując właśnie chłodny nawiew z uwagi na fakt, że jeśli tego nie zrobię włosy u nasady (w sumie aż do ucha albo i dalej) wyglądają jakbym ich nie domyła bądź chodziła z jakimiś 4 dniowymi włosami, które proszą się o mycie. Dlatego zawsze kiedy zależy mi na tym, żeby włosy wyglądały świeżo i nie oklapły mi w ekspresowym tempie po koczku muszę wysuszyć je suszarką. Jeśli Wasze włosy na długości są zniszczone, możecie suszyć jedynie u nasady by nie wyglądały na przetłuszczone. Odradzam natomiast notoryczne suszenie gorącym nawiewem, ponieważ właśnie taki potrafi zrujnować całą uprzednio dobrze dobraną pielęgnację. Włosy stają się suche, są 'przegrzane' a i skóra głowy wcale nie jest z tego gorącego podmuchu zadowolona, możecie mi wierzyć. Także, reasumując, w skrócie - gorący nawiew odpada, zimny jest jak najbardziej okay. Przynajmniej w moim odczuciu : )


4. Tutaj robię poranny edit… ponieważ wpis właściwie dodałam już wczoraj wieczorem. Kiedy dostałam od jednej z Czytelniczek komentarz 'jak podcinam włosy' natchnęło mnie! Przecież ten punkt jest równie ważny jak wszystkie inne w tym wpisie!

Zacznę od tego, że niezmiernie żałuję, że na zakup własnych nożyczek o których pisałyśmy w tym wpisie: http://www.sophieczerymoja.com/2016/03/czy-warto-kupic-nozyczki-jaguar.html
zdecydowałyśmy się tak późno. Wielokrotnie udawałam się do fryzjera w celu podcięcia jedynie końcówek, jak mantrę powtarzając, żeby 'dotarło' - 'proszę tylko centymetr, zapuszczam włosy, rosną mi naprawdę bardzo powoli'. Zwykle w odpowiedzi fryzjer rzucał standardowe hasło pt. 'no cóż, dobrze, ale włosy są tak zniszczone, że nie pomoże im ten jeden centymetr. Tutaj trzeba by było ściąć dużo więcej'. Jak się zapewne domyślacie centymetr o który tak błagałam stał się i tak trzema centymetrami (kiedy to każdy był na wagę złota! ach, te początki!), ale to i tak lepiej w stosunku do poprzednich razy, kiedy nie było mantry 'jeden centymetr, jeden centymetr' i włosy leciały z długości.
Końcówki po cięciu u fryzjera wyglądały u mnie dobrze góra do miesiąca (czasem nawet krócej). Bardzo się dziwiłam, ponieważ pielęgnacja była naprawdę bogata a końcówki szybko się rozdwajały, traciły swój ładny kształt a ja byłam przekonana, że wciąż wina leży po mojej stronie. No cóż, wina pewnie nie leżała jedynie po stronie tępych nożyczek fryzjerskich, ale również po mojej - wiecie, włosowe eksperymenty nie zawsze kończą się sukcesem ;d Kiedy jednak byłam przekonana, że kondycja moich włosów jest naprawdę okay i nie powinny tak szybko się rozdwajać oraz nie powinny się 'tworzyć' białe kuleczki na końcach stwierdziłam, że to z całą pewnością kwestia złego podcięcia. Tzn. sprzętu - cięcie z chwilą zamawiania fryzjera do domu było o tyle przyjemniejsze, że jeden centymetr to był faktycznie jeden centymetr i dużo delikatniejsze obchodzenie się z włosami dało się odczuć. Jak to działa? ;p
Nożyczek Jaguar nie zamieniłabym już na nic innego. Po ich użyciu (i oczywiście poprawnej pielęgnacji) długo zachowują kształt po podcięciu, nie rozdwajają się. Mam pewność, że są ostre jak brzytwa, ponieważ podcinam nimi włosy jedynie sobie i Monice. Także jedną z rzeczy, którą mogę polecić początkującej Włosomaniaczce są właśnie własne nożyczki (bądź kupione na spółkę z koleżanką), ponieważ element cięcia jest bardzo istotny by nie wpaść w 'błędne koło' : )



Jakie Wy popełniałyście błędy na początku włosomaniactwa? : ) Możecie pisać nie tylko te 'niekosmetyczne' - chętnie poczytam! : )

23 komentarze :

  1. Nooo nareszcie jakaś seria z Olą! ❤ Strasznie się stęskniłam 💋 Wpadłam tylko na chwilę i jutro będę czytać, bo padam na pysk, ale musiałam wrzucić swoje trzy grosze 😉 Piękna, a włosy Ci rosną jak na drożdżach 😲, są przeboskie 😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koteczku! : ) Dziękuję bardzo za komentarz i mam nadzieję, że jeszcze słodko śpisz <3 albo chociaż, że się wyspałaś! : )
      Dziękuję również za miłe słowa <3 Będę pisać częściej ;*!

      Usuń
  2. Dziewczyny, odwalacie kawał dobrej roboty! Jednak jest coś, czego bardzo mi brakuje na Waszym blogu... Waszej włosowej historii! Jakie miałyście włosy przed włosomaniactwem (zdjęcia!) i co było krokiem milowym w Waszej pielęgnacji... Czekam na taki post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękujemy bardzo za miłe słowa! : ) ehehehe tutaj pozwolę sobie wrzucić linki! ;3
      sophieczerymoja.blogspot.com/2014/07/moja-wosowa-historia.html
      sophieczerymoja.blogspot.com/2016/01/moja-wosowa-historia-monika.html

      Chyba masz rację, że jakoś powinny zostać przeniesione i na tego bloga, hm : )
      serdecznie pozdrawiam! : )

      Usuń
  3. niestety po kliknięciu wyskakuje: Niestety strona szukana przez Ciebie w tym blogu nie istnieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po kliknięciu czego? : ) bo sprawdzałam linki w tekście i mnie działają wszystkie... : ((

      Usuń
  4. Ja już teraz unikam chodzenia spać z mokrymi włosami, nie dość że fryzura następnego dnia tragiczna, to mokre włosy pocierane o poduszkę, przygniatanie przez męża czy przydeptywane przez kotkę na pewno się niszczyły :D a z innej beczki, którą maskę poleciłybyscie do włosów rozjaśnianych? Obecnie używam omii z olejem z siemienia lnianego i myślałam żeby ta kolejna była już z proteinami bo włosy mam dość cienkie. A wasze włosy to bajka, aż trudno uwierzyć, że kiedyś było inaczej, tym bardziej jest motywacja do dbania

    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znam to przygniatanie włosów podczas snu XD raz wpadłam w panikę, bo naprawdę nie mogłam się ruszyć a jeszcze włosy mi się zaplątały w guziczek od poszewki, więc podwójna rozpacz XDD
      kiedyś chodziłam z mokrymi jak już nie chciało mi się czekać aż wyschną i zawsze budziłam się z katarem :< dlatego już nawet nie ze względu na włosy, tylko na zdrowie tak nie robię ;E no i jeszcze kwestia tego, że zawsze mi tak mega zimno od nich, nieeee muszą być u mnie wysuszone grzecznie ;D
      może spróbuj maski intensywna regeneracja EcoLab? ; ) http://www.sophieczerymoja.com/2018/06/porownanie-dwoch-nowych-masek-ecolab.html
      tutaj o niej możesz przeczytać coś więcej! : )

      pozdrawiam serdecznie : )

      Usuń
  5. Kochane, gdzie można kupić oryginalne nożyczki jaguar przez internet? Waham się z zakupem, bo naczytałam się o podróbkach :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oryginalne na pewno na hairstore, ale drozsze niż w innych sklepach :)

      Usuń
  6. Ja mam taki problem - zależy mi na prostych włosach, są dość długie za ramiona. Nie wiem jaką 'fryzurę' robić sobie na noc, żeby rano były proste, bez odgnieceń od gumki.. Zarzucanie za poduszkę odpada :( Do tej pory robię lekkie kucyki lub spinam w ślimaka, ale rano te odgniecenia są okropne :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Grzecznie stosuje się do wszystkich punktów. Masz może link do tego filtra? Muszę się rozejrzeć będąc w Polsce. U nas jest dość twarda woda ale płukanki z octem dają radę. Natomiast mam wrażenie, że włosy krótsze mniej więcej do biustu lepiej mi się układały...🤔
    Jak zwykle wyglądasz zjawiskowo a włosy powalają 😍

    OdpowiedzUsuń
  8. Ola, masz jeden z najlepszych naturalnych biustów jakie widziałam

    OdpowiedzUsuń
  9. Takie babcine czesadłą pamiętam z dzieciństwa, oj bolało ;) Gorący nawiew potrafi zabić włosy :(...teraz tylko zimny i jest różnica.
    Szczotek nie lubię, zastanawiam się nad grzebieniem drewnianym z szeroko rozstawionymi zębami, testowałyście może taki ?

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana, ależ Ty uroczo wyglądasz!❤️💋

    OdpowiedzUsuń
  11. Miszcz dygresji :D
    Zmieniłam kiedyś sprzęt na dobrą szczotkę z dzika, dobrą suszarkę i nożyczki Jaguara + ziołowe kosmetyki. Odtąd nie ma problemów z włosami. Potwierdzam, że opisane powyżej sposoby działają :)
    Sz.

    OdpowiedzUsuń
  12. kochane odpiszę jutro, bo dziś już padam, wybaczcie <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam rzadkie cienkie wlosy i mimo moich wieloletnich juz staran wlosy to taki lichy ogonek. Probowalam henny tez innych ziol wcierek olejow i calego internetu :P Sa w dobrej kondycji ale jest ich malo. Wyglada to zle. Zastanawiam sie czy przestac o nie tak dbac czy moze obciac sie na bardzo krotko? Mozesz doradzic co w takim przypadku?

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam rzadkie cienkie wlosy i mimo moich wieloletnich juz staran wlosy to taki lichy ogonek. Probowalam henny tez innych ziol wcierek olejow i calego internetu :P Sa w dobrej kondycji ale jest ich malo. Wyglada to zle. Zastanawiam sie czy przestac o nie tak dbac czy moze obciac sie na bardzo krotko? Mozesz doradzic co w takim przypadku?

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj tak, niebieski plastikowy grzebień to był dramat...Zapewne moja babcia nadal gdzieś go ma. Stosuję się do wszystkich zasad, oprócz nie podcinania końcówek u fryzjera. Mam nożyczki jaguar jednak mam wrażenie, że mama nie umie mi ładnie podciąć włosów, a moja fryzjerka zawsze robi to ładnie. Trochę głupio brać mi do niej swoje nożyczki, już nie raz po tym co sobie życzyłam u fryzjerów (np suszenie zimnym nawiewem) wznoszono oczy do nieba. Ale muszę coś zmienić w kwestii podcinania, bo tak jka Ty kiedyś, zauważyłam, że dość szybko końcówki zaczynają się rozdwajać i tracić kształt. Może zaryzykuję dziwne spojrzenia Pań z salonu :D

    W miejscu gdzie mieszkam jest naprawdę twarda woda ze studni, na którą nie podziałał filtr, o którym piszesz. Dlatego postanowiliśmy zainwestować w zmiękczacz do wody. I oby zadziałał i zmiękczał wodę, bo jest wielki i dość kosztowny. Ale czego się nie robi dla włosów, nie ? ;)

    Super jest znowu poczytać Twoje posty Ola :* Nie żebym nie lubiła tych Moniki :D ale włosowo bliżej mi do Ciebie, tak że no ;) Pozdrawiam Was!

    OdpowiedzUsuń
  16. Hehe u mnie to samo oo i spanie w rozpuszczonych włosach (mam delikatne włosy),szarpanie, kiedyś prostownica...

    OdpowiedzUsuń