Włosowe SPA, Czas na włosy, użycie kosmetyków z kwietniowego WłosBoxa

Wybierając kosmetyki do pierwszego, kwietniowego Boxa (KLIK) czułyśmy wielką ekscytację jak również lekki stres, czy pomysł Boxów jak i same kosmetyki przypadną Wam do gustu : ) Szukamy po internecie kosmetyków, które przykuły naszą uwagę i które mają szansę się sprawdzić. Nie są to boxy 'nowości', ale staramy się wybierać rzeczy, które nie są jakoś dobrze Wam znane. Kosmetyki z kwietniowego Boxa dopiero testujemy, ale produkty, które będą w następnych Boxach systematycznie sprawdzamy byście mogły testować produkty nie tylko przykuwające uwagę, ale i dające zadowalające efekty : )


W dzisiejszym Włosowym SPA wybór padł na nowość od Anwen, olej brokułowy (KLIK), szampon Alba Botanica z nabłyszczającym melonem, który jako jedyny z kwietniowego Boxa był nam znany i przeze mnie bardzo lubiany! oraz odżywkę La Saponaria z siemieniem lnianym i zieloną mandarynką.
Kosmetyki miały 'ciężki orzech do zgryzienia', ponieważ musiały uporać się z włosami dwukrotnie hennowanymi ;3 W ubiegły czwartek odrost zafarbowałam już tradycyjnie farbą Tints of Nature 1N, a następnie dwukrotnie umyłam mydłem czarnym Fratti (aktualnie zaraz obok szamponu Bambi z 'kaczuszką' mój ulubiony 'zdzierak' z SLS) a następnie nałożyłam mieszankę henny Phitofilos (KLIK) z hibiskusem i amlą. Z ziółkami tradycyjnie położyłam się spać, a na drugi dzień, kiedy zjawiłam się na weekend u Rodziców, znalazłam w szufladzie baaardzo głęboko ukrytą hennę Swati (jeszcze) jasny brąz, której data w przeciągu kilku miesięcy dobiegałaby końca, więc postanowiłam nałożyć kolejną 'warstwę' - w końcu włosy były czyste (nie myję włosów dwa dni po hennowaniu). Zapach jasnego brązu przypomniał mi dlaczego zrezygnowałam z nakładania indygo i utwierdziło mnie to jedynie w przekonaniu, że dobrze zrobiłam. Po pierwszym hennowaniu włosy super szybko się rozczesały i było czuć jedynie lekkie ich 'zesztywnienie', ale za drugim razem, kiedy obyło się bez dodatków włosy były już lekko szorstkie i łatwo plączące się : ) Nie winię ich za to, w końcu to zioła dwa razy pod rząd : )

Olejowanie:
W ramach wczorajszego mini SPA, nie tylko włosowego, na całą godzinę (kiedy robiłam peeling ciała ;d) nałożyłam olej brokułowy od Anwen. Oczywiście, jak zawsze wtarłam (jeżdżę dłońmi pokrytymi olejem po całej długości) go we włosy, które następnie przeczesywałam szczotką wiosłową z Rossmanna około 5-7 minut, dokładając oleju na długość. Myślę, że wtarłam na bogato jakieś dwie łyżki stołowe : ) Olej pachnie, jak możecie się domyślić brokułem (mnie dodatkowo jeszcze szpinakiem i mam podobnie jak z kozieradką, że kiedy czuję ten zapach automatycznie robię się głodna). Według mnie jest dość ciężki i kiedy kompletowałyśmy Włosboxa, myślałam o nim bardziej jako o serum wykończającym fryzurę (w niezmiernie niewielkiej ilości, bardzo dokładnie roztartej w dłoniach przed nałożeniem na włosy) ;3 Postanowiłam go jednak sprawdzić jak sobie radzi jako olej nałożony przed myciem. Włosy łatwo się rozczesały z jego pomocą, ale nie czułam takiej miękkości jaką czuję np. po nałożeniu oleju kameliowego. Muszę go przetestować w mniej ekstremalnych warunkach, ponieważ zwykle po drugim myciu, moje włosy są już normalne po hennie.


Mycie:
Mycie oczywiście z udziałem bosko pachnącego szamponu z melonem miodowym! Jesteśmy bardzo zadowolone, że znalazł się we włosowym pudełku, ponieważ są to naprawdę genialne szampony, warte przetestowania. Ta wersja ma dodatkowo taką fajną, żelową konsystencję, wręcz galaretowatą, która przypomina mi nieco konsystencję szamponów z Alterry, które niegdyś bardzo lubiłam. Poza tym super domywa włosy już za pierwszym razem. Włosy zostały zatem dokładnie umyte szamponem, po którym były miękkie (bardziej miękkie niż np. po wersji z mango), ale cieszyłam się, że mogę nałożyć w następnej kolejności odżywkę La Saponaria, ponieważ żyję już w przeświadczeniu, że moje włosy kochają włoskie kosmetyki i musi być ona strzałem w dziesiątkę ;3

Odżywka:
Na dobrze odsączone z wody włosy nałożyłam La Saponarię. Wiedziałam od Moniki, że lubi znikać na włosach stąd to porządne odsączenie z wody. Włosy w chwili nakładania jak i po samym nałożeniu miały taką samą szorstkość jak przed nałożeniem odżywki przy czym wiem jak działa na mnie np. maska Ekos (KLIK) kiedy włosy stają się lejące, gładkie i niemal wypadają mi z rąk podczas aplikacji - są takie śliskie. Nie przejmowałam się tym jednak specjalnie, poczekałam z 5 minut aż pokaże na co ją stać, jednak w chwili spłukiwania nie czułam różnicy. Czas aplikacji umilił mi jednak naturalny zapach, który co prawda jest mało mandarynkowy : ) ale przyjemny i 'naturalny'. Takie naturalne zapachy przypadły mi do gustu kiedy po raz pierwszy dorwałam w ręce kosmetyki Sylveco (np. krem nagietkowy itp.). Nie mam problemów z rozczesywaniem włosów, ale wiem, że jeśli ktoś liczy na jego ułatwienie to raczej La Saponaria mu w tym nie pomoże ;c


Po 10 minutach w ręczniku zabrałam się za rozczesywanie włosów szczotką wiosłową z Rossmanna, które mimo tego, że włosy w dotyku nie były jakieś bardzo miękkie, poszło o dziwo bardzo sprawnie a same włosy zaczęły podczas suszenia zyskiwać na miękkości. Niemniej jednak wolę efekt śliskich włosów już podczas nakładania maski : ) Kiedy włosy zostały całkowicie wysuszone zimnym nawiewem (od nasady włosów lekko cieplejszym) wtarłam jeszcze w długość odrobinę oleju brokułowego Anwen. Włosy były już bardziej miękkie i po odżywce miałam wrażenie, jakby było ich dużo, dużo więcej (co pewnie jest również efektem wcześniejszego hennowania). Sprawdzi się zatem na zdrowych włosach, którym potrzeba objętości : )


Stylizacja: Spróbowałam po raz kolejny podpinania. Podpinam zwykle włosy z kucyka (zawsze wiążę włosy wyżej dla podbicia ich objętości, następnie wydzielam sekcję włosów, którą owijam wokół palca i podpinam), ale dziś podczas kolejnego włosowego SPA zamierzam podpiąć je już bez gumki i zobaczyć jakie będą efekty : ) Boję się tylko, że takie podpinanie nie przetrwa w stanie nienaruszonym nocy, ponieważ już podczas wczorajszego podpinania kilka niesfornych kosmyków się 'wyślizgnęło' ze wsuwek : ) Niemniej jednak to dalej nie jest efekt jakiego oglądałam się na internecie, więc próbuję dalej i mam nadzieję, że w następnym poście będę mogła się już pochwalić pełnym efektem.

Jak widzicie na poniższym zdjęciu, niestety podpinanie średnio przetrwało noc ;d


Efekty:

długie czarne włosy
długie czarne włosy
blog o włosach

Teraz czas na test olejowej odżywki do włosów Ajeden (również znalazła się we Włosboxie (KLIK)! <3), którą Monika jest zachwycona :3 ale to zapewne w kolejny włosowym SPA ;3

O.

13 komentarzy :

  1. Przydałby mi się taki box

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie spa by się mi przydało

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy macie białe kulki na dlugosci włosów lub jakies pojedyncze rozdwojenia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej ; ) białych kulek nie mamy, końcówki są w stanie bardzo dobrym, a kiedy pojawiają się rozdwojenia pojedynczych włosów końcówki idą pod nożyczki ; ) staramy się nie dopuszczać do takich sytuacji ;D i odkąd mamy swoje nożyczki nie podcinamy u fryzjera włosy są w bardzo dobrej kondycji ; )

      Usuń
  4. Olu, mam pytanie :) czy po wczesaniu oleju szczotką wiosłową od razu ją myjesz, czy kiedy rozczesujesz mokre włosy po myciu to dalej jest lekko nim pokryta? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana! : ) ja mam dwie szczotki wiosłowe (warto zainwestować myślę, na promce jest za 24 zł) : ) jedna do czesania włosów po myciu a druga do olejowania ; )

      pozdrowienia! : )

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. https://sophieczerymojasklep.pl/pl/p/Box-Wlosomaniaczki%2C-WlosBox/392
      : )

      Usuń
  6. Taki box i mnie by się przydał

    OdpowiedzUsuń