Ajeden, Olejowa odżywka do włosów z Biofermentem z bambusa

Pewnie gdyby nie Włosbox nie trafiłybyśmy nigdy na ten produkt. Wybrałyśmy go do naszego pierwszego Włosowego pudełka (KLIK).
Skusił nas skład, a także to, że został stworzony przez polską markę, a te są wyjątkowo bliskie naszemu sercu.
Szukając kosmetyków do Włosboxów natrafiamy na cudowności polskich producentów i bardzo żałujemy, że to tak mało znane firmy. Mamy nadzieję, że dzięki nam poznacie i pokochacie nasze rodzime marki, które warto wspierać.
Oczywiście we Włosboxach nie znajdują się jedynie polskie produkty, jednak na ich promowaniu bardzo nam zależy.



Czym właściwie jest Olejowa odżywka do włosów Ajeden



Olejowa odżywka marki Ajeden (do kupienia TUTAJ) to nic innego jak mieszanka wielu olejów z dodatkiem biofermentu z bambusa, skwalanu z oliwek, fermentu mlecznego, fermentu z rzodkwi i witaminy E oraz D-panthenolu.
Z olejów mamy tutaj oleje zimnotłoczone najlepszej jakości: olej z pestek śliwki, olej z nasion rzodkwi, olej ze słodkich migdałów, olej z kiełków pszenicy.
Przyznacie same, że skład wzorowy i aż żal nie spróbować?
Na pierwsze użycie wręcz nie mogłam się doczekać i od razu jak zamówienie do nas dotarło przystąpiłam do testów.
Pierwsze wrażenie wizualne bardzo pozytywne. Opakowanie to butelka o pojemności 30 ml z brązowego szkła z pipetą. Dostępna jest również większa pojemność 50 ml. Szata graficzna minimalistyczna nawiązująca do natury, do tytułowego biofermentu z bambusa. Pipeta działa bez zarzutu, a na marginesie wspomnę, że pipetka to mój ulubieniec, sprzymierzeniec w odpowiednim dawkowaniu.


Dzięki niej nie mam problemu by nabrać kroplę, dwie lub nałożyć więcej, jeśli chcę klasycznie naolejować włosy.
Zapach jest przepiękny, marcepanowy. Jeśli używałyście kiedykolwiek oleju z pestek śliwki to właśnie jest ten urzekający aromat.
Skład jest skomponowany tak, że jest bardzo duża szansa, aby spodobał się większości włosów. Powinny być z niego najbardziej zadowolone posiadaczki włosów zniszczonych lub średnioporowatych, ale na moich zdrowych kosmykach także sprawdził się bardzo dobrze.


Jak używać tego produktu: dwa sposoby 



Olejowej odżywki używam na dwa sposoby. Najczęściej jako olejek wygładzający i zabezpieczający włosy. A czasami także do klasycznego olejowania.
Obawiałam się tego produktu przez wzgląd właśnie na bioferment z bambusa, ponieważ używałam wcześniej innych rzeczy z jego udziałem i moim włosom one średnio pasowały.
Jednak tutaj jest inaczej i po testach skwalanu od Mohani, o którym pisałyśmy we wcześniejszych postach, już wiem, że na pewno jego obecność także robi tutaj robotę.
Efekt, jaki otrzymuję bardzo przypomina właśnie rezultat po wtarciu Skwalanu. Włosy od razu stają się jedwabiste, gładkie i sypkie.
Olejowej odżywki używam od około półtora miesiąca zamiennie z olejem Brokułowym Anwen (KLIK) i ostatnio Skwalanem właśnie jako wykończenie fryzury, taki ostatni szlif. Dzięki temu włosy są lśniące, gładkie i nie plątają się. Nie podcinałam końcówek od 5 miesięcy, a wyglądają dalej świetnie pomimo tego, że prawie w ogólnie nie używam silikonowego serum.
Przyjemny zapach i gęsta, ale nie obciążająca konsystencja ułatwiają aplikację. Na moje włosy wystarczają dwie krople, czasem więcej, w zależności od tego czego użyłam podczas mycia.


Olejowanie włosów z pomocą odżywki Ajeden



Odżywka sprawdza się także do olejowania, choć tutaj muszę uważać z ilością. Zauważyłam, że jeśli nałożę jej większą ilość to czasem włosy po myciu są obciążone. Zapewne wynika to z natury moich włosów i na pewno na fryzurach bardziej wymagających, suchych i zniszczonych taki efekt będzie czymś pożądanym, bo dzięki temu włosy nie powinny się puszyć i będą bardziej zdyscyplinowane.
Moje włosy łatwo obciążyć, dlatego do olejowania zużywam półtora lub dwie pipety. To ilość, która pozwoli pokryć włosy olejem, ale nie przetłuszcza ich zanadto. Innych olejów używam zazwyczaj nieco więcej, a tutaj nakładam mniej i w ten sposób uzyskuję lepszy efekt.
Zauważyłam także, że moje włosy wręcz piją ten produkt i czasem kiedy po kilku godzinach rozpuszczam koczek przed myciem to są dużo mniej tłuste.
Przy takiej ilości jednym myciem jestem w stanie domyć włosy. Nakładałam różne odżywki i przy każdej zauważyłam, że włosy po użyciu olejku są bardziej błyszczące, gładsze, a jednocześnie jakby grubsze, jest ich wizualnie więcej, kucyk jest grubszy, kiedy próbuję zebrać wszystkie włosy. Działanie tak mnie zauroczyło, że postanowiłam spróbować także solo oleju z rzodkwi (do kupienia TUTAJ), ponieważ taki produkt również ma w ofercie marka Ajeden. Olej ten jest obecny na drugim miejscu w składzie, więc rezultat zawdzięczam w głównej mierze jemu oraz ukochanemu olejowi z pestek śliwki.


Swoją drogą, wiele z Was przekonało się dzięki nam do zabezpieczania włosów olejem śliwkowym, z czego bardzo się cieszymy! : ))



Zaciekawiła Was ta Olejowa odżywka do włosów? I przede wszystkim czy używałyście oleju z rzodkwi lub brokuła? Takie warzywne oleje bardzo mnie ciekawią :d



M.

3 komentarze :

  1. Czy ten olejek nada się do cienkich włosów? Typ: srednioporowate, skręt 2a. Nie chcę żeby zbytnio obciążył włosy, ale kusi mnie stwierdzenie, że po jego użyciu wydaje się jakby wizualnie było więcej włosów... i te cudne olejki w składzie... o biofermencie też czytałam dużo pozytywnych opinii. Kupić czy nie kupić? P.S. Znowu nie zdążyłam na czerwcowe pudełko... pewnie dlatego, że była to wersja limitowana :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nada się do cienkich, ale nakładaj niewiele :) na prawdę tak dwa razy mniej co nakładasz innych produktów.
      Wtedy powinno być dobre działanie, ale nie obciążenie : )


      Bardzo nam przykro:< niestety ta edycja musiała być limitowana, ale mamy nadzieję, że nie będzie to już konieczne w innych pudełkach : )

      Usuń