efekt WOW - Włosowe SPA z kosmetykami z WłosBoxa, Ola

Zawsze możecie liczyć, że po tym jak otrzymacie WłosBoxa na pewno pojawi się propozycja zastosowania kosmetyków z naszej strony, ponieważ po prostu nie możemy się doczekać by móc Wam pokazać ich działanie ; ) Starannie je dobieramy byście były jak najbardziej zadowolone a czytając opinie (które udostępniamy na story https://www.instagram.com/sophieczerymojablog/
) najwyraźniej nasz trud nie idzie na marne <3 Czerwcowe pudełko już w sprzedaży ; )

https://sophieczerymojasklep.pl/pl/p/Box-Wlosomaniaczki%2C-WlosBox/392


WłosBox - jakie kosmetyki zostały wybrane do pielęgnacji?


Skwalan z oliwek interesował mnie odkąd tylko zobaczyłam go w internecie - marzyło mi się zastosowanie go na włosy (choć w pielęgnacji cery również kusi). Początkowo, po opiniach z  internetu spodziewałam się, że będzie on lejący i bardziej 'znikający'. Od razu pomyślałam, że będzie nałożony jako podkład po olej z pestek truskawek. Plan był taki, że najpierw nakładam skawalan i dokładnie przeczesuję szczotką wiosłową a w następnej kolejności na włosach ląduje olej z pestek truskawek (oczywiście również przeczesywany). Zdziwiłam się kiedy swalan wylądował roztarty w moich dłoniach i jak dla mnie jest on jak minimalnie bardziej rzadki olej. Konsystencja spodobała mi się bardzo i z początku miałam wrażenie, że włosy jakby go pochłaniały - stawały się mniej tłuste podczas przeczesywania. Podczas aplikacji miałam wrażenie jakbym nakładała Mythic Oil w starej, dobrej wersji a na dodatek moje włosy podczas nakładania oleju chyba nigdy nie były tak gładkie ;o Naprawdę dziwne i nie spotykane dla mnie uczucie na włosach (w aż takim wymiarze). Jak możecie się domyślić efekt tak bardzo mi się spodobał, że na przeczesywaniu samego skwalanu poprzestałam ; ) Mógł działać na moich włosach całą noc, ponieważ na 'skwalanowanie' wybrałam sobie wieczorową porę.
Niemniej jednak nie mogłam doczekać się ranka by móc użyć po raz pierwszy we Włosomaniactwie...


Szampon w kostce, Konopie z malinami od tradycyjnemydlo.pl


... właśnie szamponu w kostce. Dla Moniki szampon w kostce i jego idea był czymś oczywistym i znanym (ja podchodziłam naprawdę sceptycznie), ponieważ od dawna używała już szamponu w kostce Lush (który zawierał co prawda SLS, ale był przez nią wykorzystywany do oczyszczania włosów np. przed hennowaniem). Dla mnie była to kompletna nowość i patrząc na skład (bo tym kierowałyśmy się podczas wyboru kosmetyku, dlatego odpadały wszystkie mydła w kostce, które są promowane jako szampony do włosów) byłam bardzo zmotywowana do użycia. Mimo, że czasem z rozpędu mówię 'mydło' (lata przyzwyczajeń haha mózg widzi kostkę do mycia i myśli 'mydło') absolutnie mydłem NIE JEST. Skład szamponu, jak dla mnie, jest zachwycający i to właśnie składy kosmetyków jakie wybieramy do WłosBoxa jest dla nas priorytetowy ; ) Mamy również pozostałe wersje i szampon z mango (w sumie jak każda inna wersja) pachnie obłędnie i oczywiście testujemy je wszystkie dla Was : )
Okay, więc to było tytułem wstępu - zabrałam się do mycia. Z początku nie bardzo wiedziałam, jak będzie lepiej wytworzyć pianę (gdzieś czytałam, że pianę wytwarza się w dłoniach i przenosi sukcesywnie na włosy, ale okazało się to zbyt żmudną drogą, więc obrałam inną). Postanowiłam jeździć delikatnie kostką szamponu po mokrych włosach, tak by ich nie poplątać. Pianą wytworzyła się tym sposobem ekspresowo i była taka mięciutka. Mam dokładnie takie same odczucia jak Monika po użyciu szamponu w kostce. Włosy umyłam nim dwukrotnie, ponieważ skwalanu miałam na włosach dość pokaźną ilość (walczyłam z kołtunami, które zrobiły mi się podczas spaceru na którym niestety wiatr wiał naprawdę intensywnie a mnie musiała spaść GDZIEŚ gumka z włosów...).
Podczas mycia włosy kompletnie nie zrobiły się sztywne i pozostały miękkie w dotyku - ciekawi mnie jak wyglądałby po samym zastosowaniu szamponu. Na pewno dam znać! ; )


Następny krok w pielęgnacji. Maska odbudowująca do Włosów Zielone Laboratorium


Na maskę z Zielonego Laboratorium miałam chrapkę już od dawna. Sama nie wiem co mnie powstrzymywało, ale wcześniej czy później wiedziałam, że i tak trafi w moje ręce. Uważam, że zbliża się czas, kiedy będę po nią sięgać częściej, ponieważ ma bardzo odświeżający zapach i podczas ciepłych dni (które mam nadzieję nadejdą) będę po nią chętnie sięgać.


Maskę nałożyłam na odsączone włosy z wody (nieprzesadnie, ponieważ wtedy maski ogółem nie ślizgają się tak fajnie na moich włosach). Bardzo zaskoczył mnie fakt, że mimo, że nie wzięłam jej dużo pokryła całe moje włosy i aż Monika zdziwiła się pytając 'tyle zużyłaś na raz? mało jak na Ciebie!' - co oczywiście jest całą prawdą o mnie, ponieważ maski nakładam zawsze 'grubo albo wcale'. Maska ma gęstą, maślaną konsystencję, którą łatwo sunie po włosach - co wprost uwielbiam! Nie lubię kiedy maski np. podczas aplikacji znikają z włosów. W tym wypadku zalecam naprawdę nie przesadzać z ilością, ponieważ wystarczy niedużo by pokryć całe włosy. Zalecam również uważane wypłukiwanie maski by nic odczuwalnie nie zostało na włosach.
Włosy po masce pięknie się rozczesały a ja miałam uczucie naprawdę super nawilżonych i dociążonych włosów. Bałam się, że będzie dla mnie zbyt obciążająca i włosy nic a nic się nie pokręcą w koczku i jakie było moje zdziwienie kiedy podczas zdjęć miałam ładnie pofalowane włosy : )

Kiedy włosy wyschły (pomogłam im częściowo suszarką, częściowo wyschły same) zaaplikowałam jeszcze odrobinkę skwalanu, dokładnie przeczesując i włosy zostały zawinięte w koczek.
Efekt możecie zobaczyć poniżej!




4 komentarze :

  1. Nie zamówiłam boxa i teraz żałuję... Kiedy kosmetyki będą dostępne w sklepie? :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coś już się pojawia : ) ;* będziemy uzupełniać na bieżąco : )

      pozdrawiamy! : )

      Usuń
  2. Ola, czym aktualnie farbujesz włosy? Kolor jest obłędny 🖤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że to kwestia oświetlenia ; ) nie mam takiego granatowego pobłysku jak miałam po indygo : (

      Usuń