Moje obecne włosowe problemy, Monika

Wydawać by się mogło, że zdrowe włosy, których posiadaczką jestem nie sprawiają żadnych problemów. Rzeczywiście przez większość czasu tak jest i już od kilku lat nie zastanawiam się każdego ranka co zobaczę patrząc w lustro.
Zdarzają się jednak dni, a nawet tygodnie kiedy nawet mnie dotykają pewne włosowe zmartwienia.
Jeśli jesteście ciekawe z czym teraz się zmagam to zapraszam do czytania.


Przetłuszczanie


Dokucza mi niezmiennie od kilkunastu lat i właściwie jest to już dla mnie rzecz prawie normalna. Udało mi się zejść do mycia włosów co dwa dni, co uważam za wielki sukces i niestety więcej wyciągnąć nie mogę.
Był czas, że przez zawirowania hormonalne moje włosy przetłuszczały się mniej i jeszcze na trzeci dzień mogłam je związać i pokazać się ludziom na oczy.
Obecnie problem powrócił na nowo, a testowane przeze mnie ostatnio szampony nie pomagają mi w jego okiełznaniu. 
Muszę niestety ponownie rozpracować temat i przystąpić do walki. 

Puszenie


Problem, z którym ma problem wiele osób. Często do nas piszecie co macie zrobić z puszeniem. Niestety, problem mało kiedy nie jest złożony i rzadko pomagają nawet najlepsze rady.
Najczęściej puszą się włosy zniszczone i wysokoporowate... jestem przykładem, że wcale nie tylko takie. To, że nasze włosy się puszą nie znaczy od razu, że są niezdrowe.
Włosy mają największą tendencję do puszenia, kiedy jest wysoka wilgotność powietrza. Może to być w pogodę deszczową, ale również w upalną. Najlepszym wyznacznikiem jest punkt rosy. Możecie go sprawdzić na każdej większej stronie z prognozą pogody.
Jest to dobry wyznacznik i wskazówka dla osób początkujących we włosomaniactwie.
Moje włosy zazwyczaj się nie puszą już od kilku lat. Kiedyś, kiedy były zniszczone, a przede wszystkim pocieniowane miałam ten problem prawie cały czas. Moje z natury proste włosy wywijały się, puszyły i były jak piórka.
Obecnie odkąd skończyła się zima sytuacja powtarza się dość regularnie, średnio co kilka myć. Czasem kilka myć pod rząd, zazwyczaj dwukrotnie.
Jak sobie z tym radzę?
Przede wszystkim wróciłam do serum silikonowego, które mieszam na dłoni pół na pół z olejkiem np. Anwen Brokułowy (KLIK), Skwalanem lub odżywką olejową Ajeden (KLIK).
Te trzy naturalne produkty najlepiej potrafią okiełznać puch, a w połączeniu z serum silikonowym niwelują go o połowę lub więcej, w zależności od dnia.
Kiedy włosy są już zabezpieczone zawijam je w koczka ślimaczka zwracając ogromną uwagę na to, jak ułożone są końcówki. Jeśli źle je zwiąże gumką i odkształcą się brzydko puszą się jeszcze bardziej. Najlepiej do takiego koczka sprawdzają się spinki żabki.

Unikam obecnie masek i produktów z zawartością humektantów. Zwiększyłam ilość protein w pielęgnacji poprzez częstsze aplikowanie maski EcoLab Intensywna regeneracja (KLIK).


Odstające włoski na długości



To taki problem, który właściwie nie jest problemem. Piszę o nim tylko dlatego, że większość z Was uważa to za coś strasznego. Tymczasem to naturalna kolej rzeczy, ponieważ jeśli rosną nam włosy na głowie to nie wszystkie w tym samym tempie i zawsze jakaś część włosów będzie krótsza, co odbija się na całym wyglądzie fryzury.
Można oczywiście przyklepać jakoś te krótsze włosy, ale naprawdę nikt poza nami włosomaniaczkami nie pomyśli, że naszym włosom czegoś brakuje.
Problem odstających włosków zazwyczaj nasila się razem z puszeniem, stąd pojawił się także u mnie.
Działają na niego powyższe sposoby, o których pisałam w punkcie o puchu.
Jednak podstawą jest przede wszystkim olejowanie. Najlepiej moje włosy wygładza Olej Kameliowy (KLIK) i zawsze do niego wracam w takich sytuacjach. Poza tym Olej Marula (KLIK) i Moringa (KLIK). To takie trio najbardziej dociążających olejów, więc odstające włoski nie mają z nimi szans.


A jakie Wy macie włosowe bolączki?; ) Piszcie!

M.

18 komentarzy :

  1. Mnie dręczy przyklap, słaba objętość i ostatnio rozprostowanie fal

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A hennujesz albo nakładasz inne zioła? To idealne rozwiązanie na te 3 problemy : )

      Usuń
    2. Chciałabym zacząć hennować włosy (cassią) stąd moje pytanie, co ile powinnam to robić? Raz w miesiącu czy częściej? :)

      Usuń
  2. Z przetłuszczaniem włosów walczę od czasów,gdy stałam się nastolatką czyli już koło 20 lat ;). Przez długie lata byłam zmuszona by myć je codziennie rano,z czego wieczorem potrafiły być już tłuste. Od jakiegoś czasu zrezygnowałam z szamponów z mocnymi detergentami i o dziwo,moje włosy 2-3 dni wyglądają świeżo. Przyznam,że próbowałam wpleść w moją pielęgnację szampony z slsami(1x/2-3tygodnie),ale sytuacja się ponawiała-rano świeże,wieczorem tłuste,brudne. Myślę,że po prostu mój skalp nie lubi tak mocnego oczyszczania chemią. Za to od jakiegoś czasu próbuję z białą glinką mieszać delikatny szampon i muszę przyznać,że po takim oczyszczeniu głowy potrafię zyskać dodatkowy dzień czystych włosów. Glinki sypię może nieco więcej niż pół małej łyżeczki,przy większej ilości miałam wrażenie,że moje włosy po umyciu są matowe.
    Inną kwestią są wcierki,które są punktem obowiązkowym pielęgnacji. Wszystkie wcierki na bazie wody i ziół,z delikatnymi składami,świetnie przedłużają mi świeżość skalpu,już nie mówiąc,że wpływają na porost,gęstość czy lekkie odbicie włosów od nasady(mam włosy cienkie i rzadkie,więc odbicie od nasady dużo mi daje). Z kolei zauważyłam,że jeśli zbyt długo używam wcierek z alkoholem wysoko w składzie,moje włosy znowu zaczynają się szybciej przetłuszczać.
    Co do puszenia się włosów to przyznam,że problem zniknął już długi czas temu. Kiedyś lekka wilgotność w powietrzu powodowała puch i skręcanie się włosów w każdą stronę. Teraz w mojej pielęgnacji jest sporo masek,w tym również treściwych,z ogromną ilością emolientów i myślę,że to właśnie one powodują,że włosy pięknie trzymają się w ryzach. Dodatkowo po zmyciu maski czy odżywki zawsze polewam włosy zimną czy nawet lodowatą wodą. Są bardziej ujarzmione i łatwiej się rozczesują.
    To takie moje wnioski i spostrzeżenia na podstawie półtorarocznej pielęgnacji.
    A co do moich bolączek - to wypadanie włosów. W styczniu i lutym przeżyłam największe od lat apogeum wypadania. Do tego stopnia,że objętość moich włosków straciła aż 0,5cm w kucyku. Dla mnie to bardzo dużo,zwłaszcza,że obecnie w kucyku mam tylko 6cm(byłoby więcej,gdybym zrezygnowała z grzywki). Obecnie problem się zmniejszył i myślę,że zasługą tego stanu jest nieco stuningowana wcierka diy z kozieradki.
    Kolejnym problemem jest dobór oleju do olejowania. O ile przy zniszczonych włosach świetnie sprawdzał się sezamowy,a później w miarę zmniejszania porowatości włosa konopny,tak teraz moje włosy grymaszą po każdym oleju-konopnym,sezamowym,z orzechów makadamia,jojoba,oliwie,pestek dyni,lnianym,gorczycowym i śliwkowym,także kokosowy czy masło shea się nie sprawdzają. Próbowałam także maceratów na oleju słonecznikowym, sojowym i winogronowym,ale podobna sytuacja. Sama już nie wiem co jeszcze wypróbować,próbowałam także mieszanek z powyższych olejów,ale ciągle nie trafiam w to co mogłoby najlepiej zadziałać na moich włosach. Używanie oleju na podkład także się nie sprawdza(jest jeszcze gorzej). Czy jest możliwe,że po prostu moje włosy mogą już nie lubić takiej części pielęgnacji? Przyznam,że trochę mi już szkoda wydawać kasę na produkty,przy których muszę się nieźle nagłowić do czego innego je użyć.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Monika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stosowałaś rzeczywiście dużo olejów, ale jest ich tyle, że jeszcze dużo przed Tobą ;D Na pewno warto szukać dalej. Spróbuj kameliowego, moringi, maruli, skwalanu z oliwek lub trzciny cukrowej. Mało kiedy te oleje zawodzą ;D

      Usuń
    2. JEST TO MOŻLIWE ! Proszę spróbować olejować przed myciem , a następnym razem stosować tylko samą odżywkę lub tylko samą maskę - nadal przed myciem ! Ja tak robię ! To sposób podpatrzony u Henrietty and her hair :) AS

      Usuń
  3. Och, nic nie sprawia mi tak wielkiego problemu, jak przetłuszczanie skóry głowy! Kiedyś nie miałam z tym większego problemu, teraz po około 1.5 dnia czuję, że MUSZĘ związać włosy. Moim marzeniem jest mycie co 3-4 dni, ale nie ma znaczenia, jakiego szamponu użyje - 1.5 dnia to max, a czasem krócej :( chcę jeszcze wypróbować metodę mycia mąką żytnią (łudzę się, że przetłuszczanie to może wina jakichś detergentów), ale jak to nie pomoże to już nie mam pojęcia, jak z tym walczyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 3-4 dni to byłoby coś; D ja się cieszę, jak uda mi się umyć włosy co 3 dzień, ale sporadycznie się to zdarza :<

      Usuń
  4. Moje sie puszą i wypadają

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie będę przyglądać się Twoim poszukiwaniom szamponu czy innych sposobów na przedłużenie świeżości włosów. U mnie również dwa dni to jest maks, a często muszę umyć włosy już następnego dnia.Używam szamponów łagodnych do codziennego mycia, bo obawiam sie przesuszenia skóry głowy od szamponów do włosów przetłuszczających się. Raz w tygodniu używam mocniejszego szamponu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jesteś ciekawa ; D będę mieć motywację, by działać : )

      Usuń
  6. Ja odkąd hennuje włosy i odkad przerzuciłam się na mycie no poo (shikakai,aritha) pożegnałam się z puchem i odstającymi włosami na długości. Włosy są zdecydowanie zdrowsze i mogę śmiało powiedzieć, że nie używanie chemii w kosmetykach dobrze im zrobiło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórym taki sposób pasuje ; ) chemię zawsze warto ograniczać

      Usuń
  7. Cześć! Jakie szczotki lub grzebienie polecacie? Obecnie mam tangle trener ale szukam czegoś lepszego:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niedawno trafiłam na Waszego bloga i wywarł na mnie ogromne wrażenie! ☺ ja sama jestem laikiem i moja pielęgnacja włosów polega na myciu szamponem i użyciu odżywki bez spłukiwania... moje włosy są suche, wręcz sianowate, puszą się i do tego wypadają garściami po porodzie... od czego powinnam rozpocząć ich świadomą pielęgnację by uzyskać dobre efekty? Olejowanie, metoda OMO, wcierki, co polecacie? 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.sophieczerymoja.com/2017/07/zestaw-dla-poczatkujacej-wosomaniaczki.html
      Polecam zekrnąc tutaj ; )

      Usuń