Wspólna Akcja Zagęszczania Włosów, efekty po pierwszym miesiącu

Przede wszystkim chciałam bardzo serdecznie podziękować Dwóm Paniom (;*), które zechciały przyłączyć się do Akcji i razem ze mną walczyć o więcej włosów na głowie! : ) Jest mi bardzo miło, że nie zostałam sama, także i pisanie dla Was 'sprawozdania' z użytkowania produktów jest dla mnie czystą przyjemnością podobnie jak publikowanie efektów Julii oraz Madzi : ) Może za miesiąc przyłączy się do mnie Monika?

Pokażę Wam zdjęcia zrobione na początku Akcji, które przygotowałam sobie dokładnie 1 kwietnia ; )


Na pierwszym zdjęciu (powyżej) włosy są umyte jedynie mydłem Fratti, więc musicie im wybaczyć to, że lekko odstają jak również nieco się wywijają. Na drugim zaś zdjęciu chciałam Wam pokazać właśnie to o czym mówiłam - kompletnie nic mi nie sterczy na czubku głowy i cieszę się, że zdecydowałam się na tą Akcję, ponieważ, mam nadzieję, pod jej koniec zobaczyć busz baby hair ;d Włosy oczywiście na zdjęciu jeszcze trochę wilgotne i jeszcze przed farbowaniem (drugie zdjęcie powyżej). W trakcie miesiąca zafarbowałam włosy standardowo (najpierw farba Tints of Nature na odrost a następnie henna z dodatkami i na drugi dzień jeszcze jasny brąz - pisałam Wam, że miałam w domu uchowany jasny brąz Swati i nie chciałam by poszedł na zmarnowanie) a wspominam o tym dlatego, ponieważ zatuszowało to nieco problem powiększonych zakoli, które pokazywałam Wam w poście zapowiadającym Akcję. Dla przypomnienia oczywiście dołączam je tutaj:


Jak wiece w ubiegłym miesiącu, kwietniu, zdecydowałam się na łykanie Floradixu dwa razy dziennie po 10 ml oraz codzienne wcieranie serum Bionigree pobudzającego włosy do wzrostu (KLIK). Picie Floradixu to dla mnie, na szczęście, czysta przyjemność, ponieważ bardzo mi smakuje (nie jest tak odrzucający jak np. picie jakiegoś oleju, przykładowo lnianego, prosto z łyżki - na samą myśl się wzdrygam ;d) i już dziś zamówiłam kolejną buteleczkę 500 ml by móc pić ją przez kolejny miesiąc! : ) Floradix piłam systematycznie, każdego dnia, także cieszę się, że wyrobiłam w sobie nawyk by być skrupulatną w tej kwestii.
Jeśli chodzi o serum Bionigree to samo jego stosowanie nie należy do kłopotliwych i podoba mi się rozwiązanie w pipetką, ponieważ można nałożyć serum bezpośrednio na wydzielony przedziałek i sukcesywnie wcierać produkt w każdy inny (przedziałek). Zapach jest przyjemny i już jako pierwszy 'uderzył mnie' po rozkręceniu serum. Dla mnie pachnie owocowo ;3 Dodatkowo, nie wiem czy to kwestia zbliżającej się daty przydatności czy serum ma taki lekko mleczny kolor a przy nakładaniu staje się jakby bardziej przeźroczysty? Monika mówi, że serum miało taki kolor od razu po zakupieniu, więc pewnie tak jest ; ) Najczęściej serum lądowało na mojej głowie przed myciem, wtedy nakładałam go nieco więcej. Po myciu aplikowałam już bardziej skromnie i skupiałam się tylko na okolicach kłopotliwych, czyli krótko mówiąc w obrębie zakoli, ponieważ niestety, ale obciążał mi włosy i wyglądały na przetłuszczone. Mimo tego, że wcierałam jak zawsze w wilgotne włosy. W maju zamierzam wcierać w dalszym ciągu serum Bionigree i postaram się wpleść jeszcze dodatkowo Khadi, kozieradka&gorczyca (KLIK).

Stan na 1 maja. Weźcie pod uwagę, że mam już nieco widoczny odrost, więc ponownie zakola wyglądają gorzej ;d oraz fakt, że naciągam nieco włosy by lepiej je odsłonić. Na pierwszym zdjęciu (poniżej) COŚ mi stoi (jakby ktoś pominął - dwa małe włoski w tle, haha)! Fajnie, że cokolwiek się przebiło.


Poniżej zdjęcie, kiedy włosy są swobodnie przerzucone i nie 'naciągane' ręką:


1
. Teraz przedstawiam Wam Julcię, która zdecydowała się nieco ubarwić naszą Akcję, więc pięknie dziękuję za przesłanie raportu za kwiecień : )

Na początku kwietnia Julia wysłała nam maila, którego treść oczywiście załączam oraz zdjęcia:

'Cześć dziewczyny!
O Waszej świetnej akcji powiedziała mi przyjaciółka i mam nadzieję, że nie jest jeszcze za poźno by dołączyć. :)
Aktualnie, ze względu na studia mieszkam w Anglii i przyznaję się bez bicia, że przez stres, nieregularne posiłki i hektolitry kawy, sprawiają, że moje włosy i cera przyżywają kryzys. Włosy mam z natury cienkie i delikatne, co jeszcze bardziej utrudnia mi dojście do stanu zdrowych włosów. Staram się o nie dbać, na moich włosach kilka razy gościła henna czy senes, jednak wiadomo przez szybkie tempo życia, takie zabiegi wykonywałam tylko raz na kilka miesięcy :(
Moim planem na kwiecień jest przede wszystkim jedzenie bardziej zdrowych, wartościowych rzeczy i ograniczenie kawy. Z kosmetyków została mi resztka Banfi oraz Sesy, które mam zamiar zużyć już do końca. Dodatkowo znowu wrócę do kozieradki, która jest moim osobistym hitem i do regularnego olejowania włosów olejem z migdałów.
Zapewne jak spojrzycie na moje włosy, pierwsze co rzuca się w oczy, to włosy do ścięcia, tak wiem... Przez ograniczony budżet studencki, muszę moją wizytę u fryzjera odłożyć do maja, do czasu, gdy wrócę do Polski i uzupełnię kosmetyczne zapasy :) Jak widzicie, na czole i przedziałku mam już jakieś babyhairy od poprzednich spotkań z wcierkami i olejem Sesą. A nie ukrywam, że ten widok motywuje i szkoda byłoby to tak zostawić ;)
Do Waszej akcji chciałabym dołączyć głównie dlatego, że jest to świetna okazja, żeby nauczyć się systematyczności. Wiadomo, kiedy już jesteś, masz postawiony jasny dla siebie cel - nie możesz się poddać! Dodatkowo, nic nie motywuje bardziej, niż oglądanie co miesiąc postępów innych osób :)
W załącznikach, przesyłam moje fotki. Dodatkowo bardzo przepraszam za jakość, ale nie mam możliwości zrobienia zdjęć w inny sposób niż na samowyzwalaczu w komórce :('Julcia załączyła również zdjęcia:


Teraz pora na maila, którego otrzymałyśmy na zakończenie pierwszego miesiąca zagęszczania od Julii:

'Przychodzę do Was z pierwszym raportem :)
W kwietniu, moja włosowa kosmetyczka świeciła troszkę pustkami, bo w ciągu tygodnia skończyłam Banfi i Sesę. Wspierałam się kozieradką, która pomogła mi ogarniczyć wypadanie i przedłużyła trochę świeżość moich włosów. Udało mi się też min. raz w tygodniu olejować włosy olejem z migdałów, co uważam, za moje wielkie osiągnięcie! ;)
Przede wszystkim w kwietniu skupiłam się na tym, by ograniczyć kawę i jeść bardziej wartościowe rzeczy niż bułka na obiad po przyjściu z uczelni, bo moje włosy i skóra przeżywały koszmarny kryzys :P

Czasami na włosy wskoczyła maska Hair Food papaya z Garniera, ale tez nie było wielkich cudów...

Ogólnie czuję, że włosy są miękkie w dotyku i wizulanie wyglądają lepiej, pojawiły się też nowe babyhair a stare nieco urosły, jednak w maju, wracam na chwilę do Polski, więc pierwsze co robię to idę do fryzjera, na dość spore cięcie, bo myslałam nad 15 cm, mam dość przerzedzone koncówki, a nie ma sensu ich dalej trzymać. Robię też zakupowe zapasy, jedna paczka już na mnie czeka, a druga jest w drodze. Do kosmetyczki wraca uwielbiana przeze mnie Banfi, dokupiłam też maskę - okład rozgrzewającą z Floresanu i serum z tej samej firmy. Dodatkowo zakupię coś na koncówki i uzupełnie zapasy jakimś lekkim szamponem.
W maju, wcieram codziennie, bez żadnych wymówek, zwłaszcza, że motywację mam, bo nowe kosmetyki już na mnie czekają :D Olejuję tak systematycznie jak teraz i częściej nakładam maskę na włosy :) Jestem dobrej myśli, że się uda i w kolejnym raporcie, będzie się czym chwalić :D

W załącznikach, wysyłam moje zdjęcia. Przepraszam za jakość, ale ciężko zrobić sobie tego typu zdjęcia samemu :('
Dołączone zdjęcia:


Dziękujemy Julci za maile i czekamy na więcej! : )

2. Madzia

Madzi również dziękujemy pięknie za dołączenie do Akcji! : ) Oto przesłany tekst i załączone zdjęcia:

'Przed akcją, jak widać na załączonych zdjęciach, miałam dość sporo baby hair, ale ich znaczna długość świadczy o tym, że "narodziły" się już kilka miesięcy temu. Próżno było szukać u mnie kilkumilimetrowych włosków, a ponadto w okolicach czoła zlokalizowałam lekkie przerzedzenie włosów wskutek noszenia kucyków. Akcja zagęszczania była więc dla mnie strzałem w dziesiątkę:)!

W pierwszym miesiącu postawiłam na wcieranie przed każdym myciem (u mnie co 2 lub 3 dzień) olejku khadi stymulującego wzrost włosów. Dodatkowo jako wielbicielka wszelkich herbat i ziół codziennie przez cały miesiąc z tygodniową przerwą piłam napar z suszonej pokrzywy. Włosy przed myciem były często olejowane oliwą z oliwek lub olejkiem kameliowym na podkład z miodu. W kwietniu używałam naprzemiennie 3 szamponów: cedrowe mydło do ciała i włosów Babci Agafia, szampon specjalny aktywator wzrostu Babci Agafi oraz Only Bio Fitosterol szampon do włosów suchych i zniszczonych z olejem z sezamu. Jako odżywkę po umyciu włosów używałam Petal Fresh odżywka nawilżająca - pestki winogron i oliwki. W ostatnim tygodniu wzbogaciłam pielęgnację o EQUILIBRA tricologica Szampon wzmacniający przeciw wypadaniu włosów, odżywkę Equilibra argan - odżywka wzmacniająca oraz intensywnie wzmacniającą maskę do włosów, z ekstraktem z korzenia żywokostu.

W maju mam zamiar wypróbować wcierkę stosowaną tym razem po umyciu włosów - normalizujący tonik - wcierka do skóry głowy firmy Vianek, będzie to też test jaki rodzaj wcierek (przed myciem lub po myciu włosów) przy moim trybie życia spisuje się najlepiej. Zmienię również odżywianie "od wewnątrz" - postaram się pić codziennie napary ze skrzypu.'
Zdjęcia włosów wykonane w kwietniu:



Zdjęcia z maja:


Wcieramy zatem dalej! : ) Jeśli ktoś wysłał maila a nie znalazł się w podsumowaniu piszcie proszę! Mamy ostatnio problem z pocztą, więc coś mogło nam umknąć : (

2 komentarze :

  1. Jestem pod wrażeniem zwłaszcza w przypadku włosów Julii, że w takim krótkim czasie włosy aż tak się zmieniły. Na pierwszym zdjęciu widać, że są przerzedzone a na drugim zdjęciu porównawczym wyglądają bardzo dobrze. Żeby mi tak szybko rosły włosy... Świetny post!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej,efekty Julii już teraz są świetne,więc za parę miesięcy będzie jeszcze lepiej. Ja też jestem z Wami,też prowadzę akcję zagęszczania włosów ;nawet już od kilku miesięcy. Mam naturalnie cienkie i rzadkie włosy,w dodatku cały czas wypada ich spora ilość. Aureola na głowie z baby hairow mnie nie opuszcza już od jakiś 6 7 miesięcy,ale dalej nie zauważyłam zagęszczenia włosów na długosci 😭 Aktualnie wcietam 2 opakowanie placenty,następny w kolejce będzie olej sesa,a poźniej również wypróbuję serum Bionigree. Nie zgłaszałam się oficjalnie,bo jestem roztrzepańcem i wiem,że nie będę pamiętać,aby robić zdjęcia,ale czekam na Wasze kolejne foty i efekty 😀

    OdpowiedzUsuń