Wspólna Akcja Zagęszczania Włosów, Maj

Na początek przyjmijcie moje najszczersze przeprosiny, że post o podsumowaniu Akcji Zagęszczania za miesiąc maj pojawia się tak późno. Przyznam, że przez urlop po prostu wyleciało mi to z głowy a potem pojawiły się inne rzeczy, priorytetowe do zrobienia (zawirowania ze zdrowiem również) i po prostu mi umknęło. Pamiętajcie jednak, że bardzo doceniamy, że poświęcacie nam czas na wysłanie maila! Dziękujemy!

Tak jak wspomniałam w końcówce maja (a kontynuowałam również w czerwcu) przyjmowałam antybiotyk niestety praktycznie jeden na drugim (tydzień odstępu zaledwie), bo niestety nie było innego wyjścia. Aktualnie włosy wypadają nieco bardziej, ale pracuję nad tym. W maju przyjmowałam Hairvity i już zakupiłam sobie kolejne opakowanie by w dalszym ciągu kontynuować kurację (chciałabym by trwała minimum przez 3 miesiące, ponieważ jestem ciekawa efektów). Nie mam na szczęście żadnych rewolucji żołądkowych po Hairvity, ale trzeba przyznać, że mnie mało co rusza. Dodatkowo kiedy czytałam recenzje w internecie, nie mogłam zrozumieć o co chodzi, że kapsułki brzydko pachną i ciężko je połknąć. No nic, po kuracji Duomoxem chyba nic nie jest w stanie być trudniejsze do połknięcia ;d W maju wcierałam w dalszym ciągu serum pobudzające włosy do wzrostu Bionigree i szczerze mówiąc w czerwcu przerzuciłam się na inną wcierkę przed myciem, ponieważ Bionigree nie spełniło moich oczekiwań, chociaż jak wiece w przypadku Moniki sprawdziło się super ; ) Jak widzicie po zdjęciach w dalszym ciągu nie ma się czym chwalić, ale nie poddaję się i w produkcie, który stosuję aktualnie pokładam duże nadzieje. Zdradzę Wam, że to produkt, który mogłyście znaleźć w czerwcowym Włosboxie (korzystając z okazji zachęcamy Wam do zakupu Włosboxa w przedsprzedaży, edycja sierpniowa, gdzie możecie wybrać dodatkowy 6 produkt same, więcej info TUTAJ) i pewnie przeciągnę kurację nim na następny miesiąc by dać mu pole do popisu. Już widzę jakiś efekt, ponieważ COŚ zaczęło 'kiełkować' i motywuje mnie to do dalszego wcierania! : ) Produkt, który używam ma moją ulubioną, olejową formułę. Patrząc na zdjęcia poniżej, nie wiem czy to kwestia ułożenia włosów (zawsze naciągam je z podobną siłą by uwidocznić zakola), ale mam wrażenie, że zakola po lewej są jakby nieco mniejsze?


1. Paulina ;3

"Stan na początek czerwca:

Używałam wcierki Banfi na zmianę z Sesą (co 2 weekend), by wzmocnić i podhodować istniejące już babyhairy na mojej głowie, i powiem Ci, że się udało! Piłam również pokrzywę, zaczęłam odrobinę lepiej się odżywiać i regularnie masować skórę głowy. Obecnie siedzę specjalnie w warkoczy francuskim, by poczekać aż sterczące małolaty ukażą swe oblicze, i czym prędzej doślę zdjęcie.

Zakola jakie były takie są, ale spodziewałam się, że będą najtrudniejszą częścią do zagęszczenia. Dodatkowo jutro wybieram się do fryzjerki, by pozbyć się od 5 do 7 centymetrów włosów. Sporo, ale stwierdziłam że nie ma co ścinać po 1-2 centymetrach co miesiąc, skoro młodsze włosy nie dorosną magicznie do długości, a tymczasem zauważam zniszczenia wyżej niż ostatnie dwa centymetry końcówek.

Bardzo pomógł mi olej kameliowy, włosy w końcu zyskały sypkość i miękkość, nieważne jakiejkolwiek maski czy odżywki bym nie użyła. Prościej i delikatniej się teraz rozczesują, także końcówki na tym aż tak nie cierpią.

W czerwcu wykańczam czym prędzej resztki Banfi oraz zamierzam wcierać kozieradkę, na tyle na ile pozwoli mi tryb mycia włosów. Może pokuszę się o zrobienie maski do skóry głowy z pasty z kozieradki, jeśli uda mi się wykonać ją choć 2 razy to w kolejnym mailu chętnie podzielę się przepisem. :) Więcej olejowania i maskowania, a najwięcej masażu skóry głowy i zdrowego odżywiania, bo nauczyłam się na własnych błędach, że to właśnie są kluczowe rzeczy, a nie rodzaj produktu do wcierania.

Zdjęcia:
1. Po zdjęciu gumki z warkocza
2. Po rozczesaniu palcami (tak też zazwyczaj wyglądają moje włosy na codzień, strączkowanie się wzmaga efekt cienkich końcówek)
3. Rozczesane

Oraz próba uchwycenia mojego zakola. Zdjęcia nie wyglądają najlepiej, ale imitują to, co obserwuję na codzień."


2. Julia

"Cześć dziewczyny!

Poniżej przesyłam Wam mój majowy raport! :D
W maju udało mi się wybrać do fryzjera by ściąć przerzedzone końce i zrobić zakupy, żeby moja włosowa kosmetyczka nie świeciła już pustkami. Konkretniej, to z 61 cm zrobiło się 49 cm i widzę, że moje włosy mają się lepiej, końcówki się nie plączą, ale przede wszystkim nie są już rozdwojone.
Włosy starałam się myć co drugi dzień i przed każdym myciem aplikowałam uwielbianą przeze mnie wcierkę Banfi lub maskę rozgrzewającą – okład z Floresanu. Maskę zakupiłam z polecenia i przyznaję, że już chyba na stałe zagości w mojej włosowej pielęgnacji, ma świetną konsystencję i pojemność a do tego przyjemny, delikatny zapach. Zauważyłam, że sporo babyhairów przybyło a stare podrosły troszkę bardziej (przesyłam zdjęcia poglądowe😉), co nie ukrywam napawa mnie dumą i motywuje do dalszej pracy, bo z moją systematycznością bywa bardzo różnie 😉.

Dodatkowo dwa razy w tygodniu starałam się olejować włosy na zmianę olejem ze słodkich migdałów i krokoszowym. Ten drugi też kupiłam z polecenia koleżanki i okazał się strzałem w dziesiątkę! Włosy są po nim cudownie miękkie w dotyku i olej nie jest dla nich zbyt ciężki, więc zmywanie go jest czystą przyjemnością. Tym razem postanowiłam też nieco zmienić „technikę” i wczesywałam olej, fakt, że zajmuje mi to ciut więcej czasu, ale wydaję mi się, że ten sposób sprawdza się u mnie lepiej i mam zamiar go praktykować również w przyszłości. W połowie miesiąca na włosy wskoczyła henna, głównie ze względu, żeby zakryć już dość spory odrost i wróciłam do picia pokrzywy. Postanowiłam też bardziej pilnować się w kwestii dbania o końcówki i po każdym myciu nakładałam na nie serum. Chociaż jak widzicie na zdjęciu całej długości, moje włosy są nadal lekko spuszone a końcówki żyją własnym życiem i wywijają się na wszystkie możliwe strony, co sprawia, że ludzie pytają się, kto mi tak krzywo obciął włosy :P

Mój plan na czerwiec wygląda następująco: będę starała się wrócić do mycia co 36h, gdyż ta metoda sprawdzała się u mnie najlepiej, zwłaszcza w lato. Widzę, że po wcieraniu kozieradki w kwietniu, moje włosy nie przetłuszczają się aż tak bardzo i wypada ich jeszcze mniej niż zazwyczaj, więc to dobry moment by wrócić do starego nawyku. Na pewno nadal będę stosować Banfi na zmianę z okładem z Floresanu, gdyż te sprawdziły się u mnie świetnie (co z resztą widać, na załączonych zdjęciach 😉). Do tego standardowo olej i serum na końcówki. Na czerwiec zakupiłam Jedwab w płynie z Green Pharmacy. Myślę też o zadbaniu o równowagę PEH, gdyż mówiąc szczerze ostatnio w ogóle nie zwracałam na to uwagi a chciałabym poprawić stan moich włosów na długości.
Podsumowując, to uważam, że jest naprawdę super! Zawsze miałam cienkie i słabe włosy, ale po tym miesiącu widzę, że jeśli nadal będę się tak pilnować jak w maju, to jestem na dobrej drodze, aby mieć piękne włosy :D Liczę, że przy takiej motywacji jaką mam teraz po majowych efektach, pod koniec roku po zmierzeniu obwodu mojego kucyka zobaczę „magiczne” 8 centymetrów."



3. Magda

"W maju postawiłam na normalizujący tonik-wcierkę do skóry głowy, z ekstraktem pokrzywy, skrzypu, łopianu, szałwii i brzozy z firmy Vianek. Stosowałam go co drugi dzień wraz z masażami skalpu. Dodatkowo dostarczałam substancji i minerałów niezbędnych do wzrostu włosów od wewnątrz, codziennie piłam napary ze skrzypu w formie gotowych herbatek.
Przed myciem olejowałam włosy olejem lnianym lub olejkiem kameliowym na podkład z żelu aloesowego Holika Holika. Do mycia włosów używałam co 2-3 dni szamponu Babydream, mydła cedrowego do ciała i włosów oraz raz na 2 tygodnie szampon oczyszczający Bambi z SLSem.
Po myciu nakładałam maskę L’biotica Biovax naturalne oleje, Garnier Ultimate Blends Honey Treasures, Petal Fresh Tea Tree, często z dodatkiem kilku pompek olejku kameliowego. Na końcówki w celu ich zabezpieczenia nakładałam dwie pompki olejku kameliowego lub jedwab w płynie z Green Pharmacy
."



O.

1 komentarz :

  1. trzeba być bardzo systematycznym, żeby było widać jakiekolwiek postępy, ja niestety nie mogę w sobie tej systematyczności odnaleźć

    OdpowiedzUsuń